Witryna korzysta z plików cookies,które są niezbędne do prawidłowego jej funkcjonowania .W ustawieniach przeglądarki możesz zmienić warunki ich przechowywania lub dostępu

Ku pokrzepieniu serc...

10 lipca ukazała się "Płomienna korona", trzeci i ostatni tom trylogii "Odrodzone Królestwo" autorstwa Elżbiety Cherezińskiej. - Kocham naszych dawnych królów, ale potrafię podziwiać także tych, którzy odebrali im korony – deklaruje. Cherezińska nazywana jest "ulubioną pisarką prawicy". Mówi też, że sytuacja, w której premier Szydło została sfotografowana z jej książką, może tylko cieszyć.  Nie oceniam historii, bo nie wszystko trzeba ciągle oceniać. Zupełnie inaczej widzę sens swojej pracy. Chcę, poprzez powieści, rozkochać Polaków we własnej historii, chcę, by ona znów zaczęła dla nich żyć i ich fascynować. Nawet jeśli bywała trudna. I chcę przypomnieć dawną rycerską zasadę: szanujmy swych przeciwników - mówi Elżbieta Cherezińska w rozmowie z Onet Kultura.

Czytaj więcej...

Ostatni Jubileusz

czyli  historia POLDIMU – firmy, której już nie ma…

To historia także o tym, że miało być zupełnie inaczej, niż się stało. I dobrze się stało, że dwoje byłych pracowników tego przedsiębiorstwa: Anna Szymańczuk – drogowiec z 40-letnim stażem i literat oraz Tomasz A. Żak – Pełnomocnik ds. PR i Rzecznik Prasowy Spółki ale także znany reżyser i wzięty publicysta, podjęło heroiczny trud utrwalenia historii POLDIMU. Począwszy od powstania w roku 1952 aż po czerwiec 2012 czyli czas likwidacji firmy. Monografia ich autorstwa „Ostatni jubileusz” to ubrany w literacką formę i bogato ilustrowany opis 60-letnich dziejów tej znaczącej w mieście i regionie firmy, z jej wszystkimi wcześniejszymi mutacjami prawnymi i kolejnymi szyldami. Spółka była jedną z najstarszych i najbardziej zasłużonych firm w polskim drogownictwie. Nie tylko w Małopolsce ale także w województwach: podkarpackim, lubelskim, warmińsko–mazurskim, wielkopolskim, mazowieckim, łódzkim, świętokrzyskim, śląskim. Byłą, bo już jej nie ma. I o tym również jest ta ciekawie zredagowana i starannie wydana książka. Opowiada o ludziach drogi i w drodze, ich pracy która dla wielu była pasją i sposobem na życie. O tym, jak bardzo ta książka była potrzebna najlepiej świadczył prawdziwy tłum byłych pracowników POLDIMU, którzy pojawili się we wtorek 23 maja w Galerii Niebieskiej  Miejskiej Biblioteki Publicznej w Tarnowie przy ul. Krakowskiej na promocji tej unikalnej książki - o ich firmie i o nich… .  

Czytaj więcej...

Za stolikiem

Krakowskie życie literackie (i nie tylko) okiem tarnowianki Justyny Babiarz.

„Dobrym krytykiem jest ten, kto opowiada o przygodach swej duszy pośród arcydzieł.” /Anatol France/

Każde z wydarzeń kulturalnych, którego swoją wizję, stworzoną niejako właśnie podczas obserwacji „zza stolika”, tutaj opiszę ma inną atmosferę. Prowadzone jest również w odmienny sposób. Łączy je jednak jedna wspólna cecha, a mianowicie – otwartość nie tylko na stałych bywalców, ale również na nowych gości. Poezje i Herezje (PiH) organizowane są w klubach na Kazimierzu od września 2012 roku. Ich twórcą jest młody, obdarzonym pełnym artystycznych koncepcji umysłem, poeta i muzyk – Michał Kiliński. Zaś  Kulturkampf Fest to cykl oryginalnych spotkań organizowanych w Kawiarni Naukowej przez młodego erudytę i poetę, co nie zawsze idzie w parze  – Krystiana Kajewskiego.

Czytaj więcej...

Jerzy Reuter (1956 - 2012)

Czasami coś napiszę, coś przeczytam, ale nie przejmujcie się, nie biorę tego na poważnie...
Właśnie mija okrągła, piąta rocznica śmierci Jerzego Reutera, wybitnego tarnowskiego prozaika i poety, autora słuchowisk radiowych i dramaturga, dziennikarza  i wielkiego pasjonata historii Tarnowa. Jednego z nielicznych moich przyjaciół... Wezwany wieczorem, 25 kwietnia 2012 roku, odszedł na niebiański dyżur, z którego niestety, nie ma powrotu. Dokładnie, także jak dziś, we środę 27 kwietnia 2012 r. odbył się jego pogrzeb na Cmentarzu Komunalnym w Klikowej. Wielki nieobecny tarnowskiej kultury, niesłusznie zapomniany przez swój ukochany Tarnów. Przed lat połączyła nas wspólna praca w tarnowskim teatrze i pierwsze literackie wtajemniczenia. Potem na wiele lat straciliśmy się z oczu. Jurek zbierał do swojego plecaka tułacza życiowe doświadczenia, m.in. uzależnień, odrzucenia przez swoich najbliższych, braku stałej pracy, bezdomności, bieszczadzkiej biedy… niczym Stachura, Wojaczek, Janek Rybowicz i tylu innych poetów „przeklętych”. Ale cóż, taka jest cena uprawiania sztuki prawdziwej, własnej, odrębnej… Mało kto wiedział, że Jurek także poza pisaniem wierszy, również rzeźbił, malował… Miał dopiero 56 lat i tyle jeszcze dróg do przebycia, ścieżek do wydeptania… spraw do odkręcenia, dogadania… z ludźmi, z Bogiem… na ziemi i w Niebie.

Czytaj więcej...