Witryna korzysta z plików cookies,które są niezbędne do prawidłowego jej funkcjonowania .W ustawieniach przeglądarki możesz zmienić warunki ich przechowywania lub dostępu

Pitavale Tarnowskie Jerzego Reutera 15

W przyszłym roku minie 10 lat od śmierci wybitnego tarnowskiego prozaika i poety Jerzego Reutera, autora słuchowisk radiowych i dramaturga, dziennikarza i wielkiego pasjonata historii Tarnowa. Przez lata był współredaktorem naszego portalu. Wypełniając niejako testament przyjaźni i pamięć o Nim utrwalić postanowiliśmy przypomnieć niezwykle popularny cykl jego cotygodniowych Pitavali Tarnowskich publikowanych na naszych internetowych łamach w latach 2009 – 2015. Poniżej dwa kolejne odcinki tego cyklu.

Pitaval 29 - Opętanie czy wyrafinowana zbrodnia  

Oskarżonej Tekli Radoń nie drgnął ani jeden mięsień na kamiennej twarzy, gdy sąd powiatowy w Tarnowie skazywał ją na karę śmierci. Jej dwie oskarżone córki, wspólniczki własnej matki, również zachowały niewzruszone miny.  

Kawałki zamordowanego Piotra Radonia wykopały z kupy gnoju psy i tym samym ujawniła się potworna zbrodnia mężo i ojcobójstwa. Tekla cierpiała od urodzenia na psychiczną skazę na umyśle, co nie było żadną tajemnicą w okolicy. Mieszkała z mężem i trzema córkami w Śmignie. Jej choroba objawiała się napadami szału, w trakcie których biegała wokół domu i krzyczała w niebogłosy, że wszystkich pozabija. Przeważnie w takich sytuacjach mąż Tekli Piotr zamykał rozdygotaną kobietę w chlewie i nie wypuszczał aż do całkowitego uspokojenia. Czasami po obłąkaną przyjeżdżała specjalna kibitka, którą odwożono biedaczkę do Kulparkowa na specjalistyczne leczenie.   

W tym okropnym dniu Piotr wrócił do domu z pracy i popadł w głęboką melancholię, spowodowaną utratą zatrudnienia. W zamyśleniu nie zauważył, że jego żona ma nawrót choroby i dziwnie wpatruje się w niego, mrucząc pod nosem niewyraźne słowa. Radoń zjadł miskę zupy i położył się spać. Tekla natomiast zwołała na podwórze córki i nakazała im postępować zgodnie z jej planem.   

Najstarsza 18 – sto letnia Maryna otrzymała zadanie uderzenia ojca siekierą trzy razy w czoło i tym doprowadzić go stanu nieprzytomności. Młodsza 16 – sto letnia Agata czuwała obok i gdyby ojciec przytomności nie utracił, miała dziabnąć go nożem pod żebra. Najmłodsza Jadwiga miała zaledwie 14 lat, więc powierzono jej stanie na czatach.  

Zgodnie z planem pierwsza uderzyła Maryna i obuchem siekiery roztrzaskała ojcu czoło, następnie z całą furią swego wariactwa zaatakowała żona Piotra. Biła siekierą leżącego w głowę aż ta rozprysła się jak gliniany dzbanek. Potem wyrwała z ręki Agaty nóż i wbiła kilka razy w pierś Piotra.   

Rozwałkowane ciało morderczynie zaniosły do komórki i tam używając różnych narzędzi przepiłowały na kilka kawałków, po czym zakopały wszystko w kupie gnoju, pod płotem. Morderstwo ujawniło się po dwóch tygodniach, gdy zgłodniałe psy wykopały kawałek nogi Radonia i wywlekły na drogę. 

W trakcie przewodu sądowego oskarżone nie odpowiadały na pytania i nie okazywały żadnych emocji. Sędziowie odrzucili wniosek obrony o badania psychiatryczne i wydali sprawiedliwy wyrok. Tekla Radoń została skazana na karę śmierci przez powieszenie, najstarsza córka na 5 lat ciężkiego więzienia, a młodsza na 2 lata. Sąd ułaskawił najmłodszą Jadwigę i zwolnił do domu.

Sprawa Radoniów wywołała szeroką dyskusję nad poziomem szpitalnictwa psychiatrycznego w Galicji i zapoczątkowała starania o wybudowanie nowego szpitala w Krakowie. Jedyny taki zakład istniał w Kulparkowie pod Lwowem i nie zabezpieczał podstawowych potrzeb w leczeniu chorych umysłowo. Problem trafił do najwyższych władz i w roku 1907 r. Sejm uchwalił projekt budowy Zakładu dla Nerwowo i Umysłowo Chorych w Kobierzynie pod Krakowem.
/za Pogoń – zbiory MBP w Tarnowie/

                                             

Pitavalnr 30 - Zabił niewygodną żonę z pomocą kochanki  

Jakub Leibel, policyjny agent, nie był uszczęśliwiony, gdy otrzymał gońcem wiadomość o znalezieniu zwłok w ziemniaczysku pod Ćwikowem. Goniec zbudził agenta o czwartej nad ranem i przymusił pilnym poleceniem do udania się na miejsce. Wynajęta dorożka czekała pod domem.  

Rozkładające się zwłoki znalazła służąca proboszcza, idąca do pracy, Amelia Torba. Policjanci stwierdzili, że ciało zostało podrzucone w pole sporo czasu wstecz, zwłoki nie nadają się już do identyfikacji i pokazują nieznaną kobietę w wieku średnim. Wszczęto drobiazgowe śledztwo. Po wielu dniach dochodzenia Leibel natrafił na ślad, który powiódł go wprost do mordercy i jego wspólniczki. Otóż, trzy tygodnie przed znalezieniem ciała, rolnik z Ćwikowa niejaki Mędrak zgłosił do tarnowskiej policji zaginięcie swojej połowicy. Był bardzo podenerwowany i rozżalony. Jak twierdził, żona przepadła bez wieści jak kamień w studni i ani słychu, ani widu, a była matką czworga dzieci i teraz Mędrak ma wielki kłopot. Wiedziony słusznymi podejrzeniami policjant rozkazał przywołać Mędraka i okazać mu znalezione zwłoki. Podejrzany początkowo nie zgadzał się na identyfikację, tłumacząc to chorobą serca i wielką miłością do żony, tak wielką, że na sam widok nieżywej, mógłby paść trupem na miejscu z pękniętym sercem na śmierć. Leibel był zbyt wytrawnym detektywem by dać się nabrać na takie bajki, więc nakazał aby Mędraka doprowadzić siłą do prosektorium i okazać mu ciało. Prowadzonemu pod bronią Mędrakowi coś się w pewnym momencie pokręciło w głowie, bo zanim ujrzał zwłoki, upadł na ziemię i zaczął głośno użalać się nad trupem swojej połowicy. Nikt już nie miał wątpliwości, że oto udający skruchę Mędrak przyznał się do winy, albo sam się wsypał przez swoją nadgorliwość i zbyt pośpieszne załamanie.  

Policjanci natychmiast zaaresztowali Mędraka i udali się do Ćwikowa, by na miejscu zaciągnąć języka w sprawie. Żonobójca miał opinię złego męża i niedbającego o potomstwo ojca. Większość czasu przesiadywał w szynku, a jak już wracał do domu, to bił małżonkę kijem po plecach w obecności dzieci. Na konkretny ślad naprowadził policjantów miejscowy włóczęga, bezdomny Kornaś, który wiele wiedział i jeszcze więcej widział. Ten wiejski głupek wskazał miejsce schadzek Mędraka i kobiety z sąsiedniej wsi Ewy Więcek, wdowy po gromadzkim pastuchu. Podejrzany bardzo długo nie przyznawał się do winy, a jego kochanka udawała zanik pamięci. Jednak spryt i psychologiczny nacisk Jakuba Leibla sprawiły, że Mędrak nie wytrzymał długich przesłuchań i zmiękł. Przyznał się do zamordowania małżonki przy pomocy kochanki Ewy Więcek.

Owego dnia morderca przyszedł do domu nad ranem, tuż po spotkaniu z kochanką. Był bardzo podenerwowany, bo Więckowa nakazała mu kategorycznie rozwiązać problem żony. Po wejściu, podszedł bez słowa do śpiącej połowicy i udusił ją poduszką. Czekająca na podwórzu Więckowa pomogła przenieść zamordowaną w pole i ułożyć pomiędzy bruzdami ziemniaczyska. 

Mord doczekał się finału na Sali sądowej i Mędrak z kochanką poszli na długie lata do więzienia.
/za Pogoń – zbiory MBP w Tarnowie/
                                                                                 
Jerzy Reuter

Zdjęcia pochodzą ze zbiorów m.in. ze zbiorów S. Siekierskiego i archiwów miejskich oraz FB