Witryna korzysta z plików cookies,które są niezbędne do prawidłowego jej funkcjonowania .W ustawieniach przeglądarki możesz zmienić warunki ich przechowywania lub dostępu

Jutro będzie koniec

Głównym bohaterem tego opowiadanka jest Lot'r. Jego imię nie jest przypadkowe i więcej na ten temat nie powiem. Dość dodać, że sprawia mi przyjemność pisanie takich opowiastek (a mam ich kilka w zanadrzu), trochę w kontrze do ironicznych, czasem może szyderczych felietonów. To taka "kraina łagodności". Będę ją kontynuował, zapowiada Mirosław Poświatowski tak długo, jak długo będę miał choć jednego słuchacza :)

- Karząca ręka mojego syna ciąży tak bardzo, że nie wiem, jak długo jeszcze będę w stanie ją podtrzymywać – powiedziała Piękna Pani.

- A jeśli znajdę choć dziesięciu sprawiedliwych? Albo choć jednego? - zapytał Starzec.

- Więc idź i szukaj. Ale pamiętaj, czara jest pełna, a czas jest bliski – odparła Piękna Pani.

https://youtu.be/BduV1JbWZyI

Jeśli chodzi o "dźwięki". Pierwsza kompozycja nosi roboczy tytuł "Pomiędzy". Być może słychać tu fascynację Vangelisem. Ale moja wrażliwość muzyczna kształtowała się nie tylko na Jean Michaelu Jarre, Tangerine Dream, czy innych twórcach tego, czym kiedyś była muzyka elektroniczna. Był i Andreas Vollenweider, mistyczny Deuter, Ravi Shankar; była muzyka klasyczna sącząca się z radia w głębokich latach 80-tych (no i to cudowne "Radio dzieciom" oraz bajki z płyt analogowych, których wiele "niechcący" znałem na pamięć razem z piosenkami); był Marek Grechuta z magnetofonu szpulowego, Demis Roussos, polski rock i punk, metal, folk, grupy takie jak Atman, Osjan, Yorgi, ale też Varsovia Manta; nie brakowało muzyki etnicznej, Hedningarny i długo by wyliczać. Były też rozmaite książki...

Druga kompozycja – "Po co tu do mnie przyszliście II" – powstała w kilka dni po zakupie syntezatora, głęboko w nocy i przymierzam ją m.in. do pewnego spektaklu teatralnego, który może kiedyś powstanie, a może nie. "Po co?" - wydają się pytać podeszczowe krople ściekające z liści...

Ach, i byłbym zapomniał – zdjęcie zachodzącego słońca w chmurach własne. Między Suwałkami, a Augustowem. Zrobione smartfonem.

Zapraszam do wysłuchania. Najlepiej na słuchawkach i nocą... A te wszystkie niedoskonałości, ech... :)

Mirosław Poświatowski