Witryna korzysta z plików cookies,które są niezbędne do prawidłowego jej funkcjonowania .W ustawieniach przeglądarki możesz zmienić warunki ich przechowywania lub dostępu

Traktat o trzepaku

Przyznam szczerze, nie wiem, co czytają dzisiaj nastolatkowie – pisze na swoim facebookowym profilu Agnieszka Winiarska,  aktorka Teatru Nie Teraz, poetka, a od jakiegoś czasu ceniona blogerka, m.in. "Kultury na co dzień" i "Literackie Kresy" - Dla mnie liczyła się Jeżycjada i ,,Szatan z siódmej klasy. Tymczasem, otrzymałam do recenzji książkę, która jest napisana dla młodzieży i, co szalenie mnie ciekawi, jej akcja osadzona została w PRL.  A zatem, rozpoczynam zaskakującą przygodę z książką Ewy Lach pt. „Witaj, jutro cię porzucę”, wydaną przez wydawnictwo Arkana. Nie zabierajcie nam trzepaka, czyli opowieść dla tych, co przeżywają pierwszą i drugą młodość... 

Ewa Lach, rocznik 1945, urodziła się w Krakowie, ale dzieciństwo i wczesną młodość spędziła w Bystrej Śląskiej, skąd po maturze zdanej w I LO im. Mikołaja Kopernika w Bielsku-Białej w 1963 r. przyjechała na studia do rodzinnego miasta. Ukończyła polonistykę na UJ, studiowała też archeologię. Wyszła za mąż za poetę Jerzego Gizellę, z którym ma trzy córki. Mieszka w Krakowie. Pierwszą umowę podpisała jako czternastolatka z Wydawnictwem ,,Czytelnik" na Zieloną Bandę. Rok później pojawili się tam Kosmohikanie, a w 1963. Na latającym dywanie (Wyd. ,,Śląsk"), czyli wszystkie powieści ukończone w podstawówce zdążyły ukazać się drukiem do matury. A potem sukcesywnie przybywało kolejnych...

Jacuś, główny bohater najnowszej powieści Ewy Lach, mógłby się nie lada zdziwić, gdyby wybrał się na spacer po dzisiejszych osiedlach. Pewnie byłby zaskoczony, że tam tak cicho, tak pusto, że niewielu chłopców biega z rozbitymi kolanami, wcina na potęgę bajgle i ciepłe lody albo zawzięcie ćwiczy wymyki i odmyki na trzepaku, bo wiadomo – nie ma jak szpan! Czasy się zmieniają, zmieniają się place zabaw, ale czy nie jest trochę tak, że każdy z nas ma w sobie takiego ,,Jacusia”, który chętnie wróciłby do tego, co było? Bo było tak beztrosko! Książka Ewy Lach ,,Witaj, jutro cię porzucę” to nie tylko świetnie napisana powieść, to przede wszystkim literacka rejestracja świata, którego trochę już nie ma, ale…

Przekonanie, że jest to powieść dla dzieci i młodzieży, znika po lekturze kilkunastu stron.
O, jakże zaskakujący język; jak intrygujący sposób budowania świata; jak wymagająca w odbiorze narracja. Czy współczesny, młody czytelnik sprosta wyzwaniu, jakie stawia przed nim pisarka, czy przyzwyczajony do nieco innych schematów prowadzenia akcji, zrozumie i zaakceptuje tę historię? Gdyby potraktować książkę Ewy Lach jako powieść nie dla młodzieży, lecz o młodzieży, otwierają się zupełnie nowe, bardzo interesujące płaszczyzny interpretacyjne. Z pozycji (być może) zniechęcenia i (być może) sceptycyzmu, wobec lektury ,,niepoważnej” (zapewniam, że nie jest to opowieść ,,niepoważna”) powieści dla nastolatków, można przejść do postawy badacza i odkryć dla siebie świat, o którym w ,,Witaj, jutro cię porzucę” opowiada pisarka. I te odkrycia mogą przysporzyć czytelnikom nie lada rozrywki.

Zabawy pod trzepakiem to dla niektórych nas wspaniałe, sentymentalne wspomnienie, dla innych to wspomnienie jest wciąż żywe i budzi same najlepsze uczucia, ale bądźmy szczerzy, dla wielu będzie to egzotyka. I właśnie dla tych, którzy nie pamiętają osiedlowych zabaw i urwisów, co to szyby wybijali (ale właściwie dobre były z nich chłopaki), powieść Ewy Lach będzie świetną rozrywką i może się okazać sporą inspiracją do zbudowania ,,osiedlowego” życia towarzyskiego na miarę naszych czasów. Oczywiście bez psocenia! 😊

Po drugie, powieść ,,Witaj, jutro cię porzucę” może być nie lada rozrywką dla nieco starszej młodzieży, która doskonale pamięta, że życie tak naprawdę kręciło się kiedyś wokół trzepaka, to tam trwały rozmowy i dyskusje na poważne tematy (może nawet poważniejsze niż u dorosłych), to pod trzepakiem poznawało się prawdziwych przyjaciół i to właśnie wtedy, godzinami przesiadując na osiedlowym podwórku, niejeden decydował, kim chce zostać, gdy dorośnie. A przecież dorastanie w czasach, które opisała Ewa Lach, wcale nie było łatwiejsze.

Akcja powieści osadzona została w czasach PRL-u, a Jacuś, główny bohater, doświadcza wątpliwych uroków ustroju politycznego, który kształtuje jego rzeczywistość. Na zachowanie chłopca bardzo mocno wpływa fakt, że wychowuje się bez ojca, który został internowany. Liczne kłopoty, w które wciąż wpada, ciągłe zmiany szkół i problemy wychowawcze mogą mieć podłoże w tęsknocie za ojcem. Przy czym, opowieść snuta z perspektywy chłopca, każe wnikliwym czytelnikom zauważyć, że Jacusiowe psoty nie wynikają ze złośliwości czy chęci skrzywdzenia drugiej osoby. O nie, ten chłopak jest po prostu bardzo zagubiony w świecie, który go otacza, stara się go zrozumieć, poszukuje dla siebie spokoju i szczęścia. Brzmi znajomo, prawda? Bohater książki Ewy Lach dąży do własnego szczęścia, jak my wszyscy… Tylko forma jeszcze nie ta i zdarza mu się zejść ze ścieżki prowadzącej do celu, co chwila gubi kierunki, nie wie, czy najważniejszy jest on sam, czy warto zauważyć innych, ich emocje i przekonania.

To lektura zdecydowanie warta uwagi. Przede wszystkim możemy się przy niej całkiem nieźle bawić – Jacuś ma naprawdę szalone pomysły i co rusz wpada w nowe tarapaty. Jest to także powieść, która po prostu wzrusza – każdego z innych powodów, nieco starsi trzydziestoletni dziś nastolatkowie, odnajdą w niej echo wspomnień z własnego dzieciństwa (też bawiliśmy się pod trzepakiem!), a jeszcze starsza, właściwie trzeba powiedzieć, że całkiem już dojrzała młodzież, na kartach powieści Ewy Lach, znajdzie obraz świata znanego jej bardzo dobrze. Słowem, dla każdego coś dobrego. Może najdzie was ochota na małe psoty? Oczywiście w granicach rozsądku.

Agnieszka Winiarska - www.kulturanacodzien.pl 

Ps. Aga ceni sobie subtelność w kinie, w książce intrygujący, złożony opis psychologiczny, w teatrze grę światła i cienia oraz budowane napięcia. Przyjaciel, który słucha i nie ocenia. Nierzadko bardziej oddana potrzebom innych aniżeli własnym. Ciepła, przyjazna, otwarta, daleka od huraoptymizmu, ale z natury uśmiechnięta i pełna pogody.

Teatr jest dla niej zawsze przeżyciem, Nie Teraz sposobem na życie, stylem, filozofią, misją. Okres próbowania traktuje, jako czas na zadawanie pytań, stawianie problemów i poszukiwanie odpowiedzi. Nie lubi niedopowiedzenia, choć przepada za niewiadomą, niezbadanym, nieokreślonym. Scena to wymiana energii i oddawanie siebie. Delikatna i wrażliwa na scenie i w życiu.

Ryszard Zaprzałka