Witryna korzysta z plików cookies,które są niezbędne do prawidłowego jej funkcjonowania .W ustawieniach przeglądarki możesz zmienić warunki ich przechowywania lub dostępu

Salon Poezji w Biurze...

Z gór wracałem, gdy Ty odszedłeś w góry niebieskie
I zabrał Cię wóz z widokiem na Bieszczady
Świętym Jerzym pewnie zapamięta Cię Beskid
Ikony żegnać Cię będą łez Popradem

Tomasz Borkowski

W trakcie tegorocznego Święta Miasta Tarnowa miało miejsce kilka interesujących wydarzeń kulturalnych - dywaguje tarnowska poetka Justyna Babiarz. Wśród nich znalazł się również Salon Poezji, który odbył się 22 czerwca o 17.00 w Biurze Wystaw Artystycznych i w trakcie którego Marcin Hycnar – dyrektor artystyczny Teatru im. J. Solskiego w Tarnowie – deklamował fragmenty twórczości poetyckiej Jerzego Harasymowicza. Nota bene, wydarzenie to odbyło się właśnie w przeddzień Dnia Ojca na wystawie córki liryka – Sławy Harasymowicz o zaskakującym w zestawieniu z poważną i tragiczną tematyką tytule – „Jest już dzień jasny” (Ordre de bataille). Natomiast samą ekspozycję w BWA można było podziwiać jeszcze do niedzieli.

Zimownik

Odczytane wiersze Jerzego Harasymowicza, poety znanego m. in. z miłości do Bieszczad, pochodziły natomiast ze zbioru zatytułowanego – „Zimownik”. Ich treść przekazuje traumę wojenną, jaką w trakcie II Wojny Światowej przeżył pisarz ten jako dziecko i jaką przetrwali jego bliscy. W pełen emocji sposób oddaje także klimat przerażenia, modlitwy. Poza tym charakteryzuje swoje koszmarne doświadczenia. Stworzone przez artystę metafory utrwaliły zachowane w pamięci obrazy dla potomnych w bardzo plastyczny, oddziaływujący na wyobraźnię sposób.

Deklamacja

Łagodny głos i idealna dykcja Marcina Hycnara przyczyniły się natomiast do wzmocnienia tak dramatycznego, rodzącego smutną refleksję, przekazu. Warto podkreślić również, że obecna wśród zebranych Sława Harasymowicz, która dokonała wyboru utworów ojca na tę okazję, wyznała, że jego wiersze zostały właśnie odczytane publicznie po raz pierwszy. Ponadto połączenie interdyscyplinarnej wystawy z harmonijną prezentacją utworów poetyckich, jaka miała miejsce tego dnia oraz otwarcie jej na nową myśl widza pogłębiło jej ogólnoludzki, egzystencjalny wydźwięk.

Przewodnik

 Artystka poprowadziła również zgromadzoną publiczność po meandrach znaczeń, które zawarła wystawa jej autorstwa, przybliżając zarówno jej symbolikę, jak również techniki, których użyła do jej stworzenia. Opowiedziała, że lubi tematyczne zderzenia w sztuce, zestawione niejako ze sobą różnice, czym w naturalny sposób nawiązała do charakteru tarnowskich Zdearzeń. Wielokrotnie zaznaczyła, że tworząc prezentowane prace korzystała z bogactwa prawdy archiwalnej, nadając im przy tym swoją własną interpretację. Poruszała się więc stale między tymi dwoma aspektami rzeczywistości.

Inspiracje

Metaforycznym punktem wyjścia dla przedstawionej w Biurze Wystaw Artystycznych ekspozycji prac Sławy Harasymowicz zdaje się być z kolei wiara w ideologię, w tym, w mającą swój filozoficzny oddźwięk kształtowania człowieka, dyscyplinę zestawiona z kontrastującą z nią i niszczącą wszystko co ważne brutalnością wojny. Autorka obrazuje więc zakłamanie, „przekrzywienie” propagandy. Różnicę między zabawą w żołnierza, do której zachęcani byli chłopcy w czasach, kiedy wychowywał się jej dziadek, a ogromnym trudami i wszechogarniającym bólem, który niesie ze sobą prawdziwa wojna.

Materialną, konkretną inspirację stanowi z kolei raport Stanisława Harasymowa – ojca Jerzego Harasymowicza – dziadka artystki, którego nie miała ona możliwości poznać. Był on oficerem Wojska Polskiego o pochodzeniu ukraińsko-niemieckim, a Polakiem z wyboru, jak mówiła o nim artystka. Dodała ponadto, że wybór ten musiał powodować niestety w jego wnętrzu bolesne rozdarcie.

Raport dziadka jest wojskowym sprawozdaniem z walk, które na początku wojny stoczył I batalion 53 Pułku Strzelców Kresowych również w okolicach Tarnowa. Uzupełniony jest on w niniejszej ekspozycji, łączącymi przeszłość z teraźniejszością, wyobrażeniami Sławy Harasymowicz. Artystka podkreślała, że tworząc wystawę – „Jest już dzień jasny” nie poszukiwała jednak osoby dziadka, którego nie znała.

Wspólny mianownik

Na piątkowym spotkaniu w BWA widocznym stała się jednak fuzja dorobku trzech pokoleń rodziny Harasymowiczów, ich spojrzenia na świat i poszukiwania środków wyrazu, żeby się tym spojrzeniem ze światem następnie podzielić. – Od zapisków wojskowego począwszy, przez utwory poety aż po prace plastyczne artystki wizualnej.

Czy można te sposoby wyrazu ze sobą pogodzić? Czy można znaleźć ich wspólny mianownik?

Sądzę, że jak najbardziej tak, mimo że, jak wspomina Sława Harasymowicz, dziadek nie patrzył bynajmniej przychylnym okiem na poczynania poetyckie swojego syna, mówiąc mu choćby, że nikt tych wierszy nie wydrukuje. Sam napisał zupełnie inną książkę niż te, które stworzył jego syn. Była to mianowicie pozycja dotycząca tematu wojny, podręcznik „pracy dowódcy”. Jego język twórczy oddawał z kolei wspomnianą dyscyplinę, rutynę i wiarę w to, że jest ona zjawiskiem jedynie strategicznym i możliwym do okiełznania. Posiadał swój własny pomysł na jej usystematyzowanie i chciał się nim podzielić. Teoria nie okazała się jednak żadnym ratunkiem w obliczu wojny. Odbiła ona swoje piętno również na dziadku artystki. Natomiast jego trauma nazwana została językiem oschłym i pozornie pozbawionym głębszej treści. – Żołnierz przeszedł bowiem kontuzję układu nerwowego. O tym, że w sercu rzeczywistości wojennej jest już zupełnie inaczej niż w chłodnych, wojskowych strategiach; o wojnie, nie jako o wojence, ale już jako o destrukcyjnej, niszczycielskiej i realnej sile pisał w swoich wierszach z kolei Jerzy Harasymowicz.

Dalsze Podsumowania

Sława Harasymowicz, idąc swoją twórczą drogą i tworząc sztukę wizualną, spogląda na te występujące we wcześniejszych pokoleniach jej rodziny zjawiska już z perspektywy współczesnego człowieka, czyli z miejsca dalszych podsumowań. Dostrzega kontrasty, dokonuje bilansów, interpretacji.
Przekaz w różnych formach Jej twórczość jest bardzo refleksyjna, symboliczna i zróżnicowana pod względem czysto technicznym.

Autorka wzięła na swój warsztat bowiem słowa (przede wszystkim wojenny raport oraz cytaty z podręcznika autorstwa dziadka – „Praca dowódcy – w zarysie”), kolaże, sitodruki na papierze ściernym, drukowane miedzią mapy, odznaki wraz z symbolem zwycięstwa zaczerpnięte wprost z archiwum dziadka, historyczne fotografie, udźwiękowiona projekcja wideo i mural (ścieżka dźwiękowa przygotowana została we współpracy z Ianem Powellem). Projekcja wideo z kolei to połączenie archiwalnych filmów oraz prac rysunkowych. Animacja natomiast świetnie komponuje się z cytatami zaczerpniętymi z wojskowych zapisków dziadka. Sława Harasymowicz interesuje się przekazem w różnych jego formach i należy przyznać, że pracując nad niniejszą ekspozycję również dała temu silny wyraz.

Historia regionu

Na wystawie stworzonej dla tarnowskiego BWA nie brak ponadto motywów związanych z historią regionu i należy do nich nie tylko nawiązywanie do trasy 53 Pułku Piechoty. Obecne jest bowiem odwołanie do promującej sport, a więc tężyznę ciała i hart ducha, działalności Towarzystwa Gimnastycznego „Sokół” w Tarnowie. Wraz z nawiązaniem do jego ukraińskiego odpowiednika, jakim było Towarzystwo Gimnastyczne „Sokił”. Autorka wykorzystała bowiem w kompozycji graficznej sokole skrzydło czy nagrania z ćwiczeń polskiej młodzieży. Poza tym – odnajdujemy tutaj również nawiązanie do historycznej strzelnicy w Parku Strzeleckim, która była stworzona w tym samym miejscu gdzie zorganizowana została niniejsza wystawa. Miało ono postać przedstawiającej tarcze (wzorowane na tych, które wykorzystywano przed wojną w Polskim Towarzystwie Gimnastycznym „Sokół”) pracy graficznej, a i to nie jest wszystko…

Wojna rozpoczęła się w Tarnowie

Warto zaznaczyć, że w bogactwie nawiązań do ważnych wydarzeń związanych z naszym miastem i nie tylko, w roztoczonej przed słuchaczami pięknej, prowadzonej przez Sławę Harasymowicz, opowieści akcent zdaje się być położony w pewnym momencie na tragiczne zdarzenia, które rozegrały się u progu II Wojny Światowej w samym sercu Tarnowa, czyli na zamach bombowy na dworcu kolejowym w Tarnowie. Artystka podkreśliła, że niektórzy uważają w związku z tym, że wojna rozpoczęła się w naszym mieście.

Kotara

Symbolem - kluczem, który otwierał odbiorcy pierwsze drzwi poznania okazała się być natomiast kotara; element rozdzierający skontrastowane ze sobą aspekty przedstawianej rzeczywistości, zarówno tej historycznej, jak również tej zatopionej w teraźniejszości. 
Artystyczne spotkanie, które odbyło się w zeszły piątek w BWA w Tarnowie było jednym z najciekawszych wydarzeń, jakie miały miejsce w trakcie święta naszego miasta w tym roku. Dziwił więc jego kameralny charakter, przypominając jednocześnie znane powiedzenie – „Absens carens”.

Autor: Justyna Babiarz

Zdjęcia - Artur Gawle (www.tarnow.pl)