Witryna korzysta z plików cookies,które są niezbędne do prawidłowego jej funkcjonowania .W ustawieniach przeglądarki możesz zmienić warunki ich przechowywania lub dostępu

„Świat to tylko powietrze”

Tak zatytułowany był ostatni, inaugurujący nowe otwarcie, Salon Poezji poświęcony tym razem twórczości Jana Polkowskiego i co było swoistym wydarzeniem - z udziałem samego Autora. Organizowane przez Miejską Bibliotekę Publiczną im. J. Słowackiego w koprodukcji z tarnowskim teatrem Salony, cieszą się sporym zainteresowaniem miłośników poezji. I w niedzielne przedpołudnia gromadzą stałą publiczność, którą tym razem wyjątkowo zaproszono 17 czerwca do Tarnowskiego Centrum Kultury.  Gość czerwcowego Salonu to poeta, najintensywniej obecny w literaturze lat osiemdziesiątych, działacz "Solidarności", dziennikarz. Tegoroczną edycją Salonów Poezji tarnowska MBP chce uczcić stulecie odzyskania Niepodległości, czyniąc ich motywem przewodnim pojęcie wolności. Planowane pięć Salonów będzie wędrówką przez historyczne i literackie epoki - od upadku I Rzeczypospolitej po współczesność - ukazującą trwałą obecność, w różnych poetykach wyrażanego, pragnienia wolności. Dobór autorów pozwoli nam – zapowiadają organizatorzy, także zaakcentować "Rok Zbigniewa Herberta", dwustulecie urodzin Adama Mickiewicza, jak również wskazać na Patrona naszej Biblioteki, która w tym roku świętuje 110 rocznicę powstania. Jak zawsze będziemy chcieli harmonijnie połączyć artystyczne i edukacyjne walory Salonów Poezji. Wiersze zaprezentowali aktorzy Teatru im. L. Solskiego w Tarnowie: Monika Wenta i Tomasz Wiśniewski. O oprawę muzyczną zadbała flecistka Helena Lis, uczestniczka wielu festiwali, konkursów i orkiestr. W 2017 roku wraz z pianistką Barbarą Gładysz-Wszołek zdobyła drugą nagrodę na Międzynarodowym Konkursie Muzycznym „Rome” Grand Prize Virtuoso International Music Competition otrzymując zaproszenie na koncert w Auditorium Parco della Musica, Tetro Studio w Rzymie. Całość, jak zwykle z dużą kulturą i profesjonalizmem, poprowadził znany  tarnowski miłośnik poezji Tadeusz Trytek.

Jan Polkowski urodził się 10 stycznia 1953 roku w rodzinie inżynierów rolników w Bierutowie (woj. dolnośląskie) – poeta, dziennikarz, eseista i wydawca. Działacz opozycji demokratycznej w PRL. Współtwórca Studenckiego Komitetu Solidarności, powstałego po zamordowaniu w 1977 r. Stanisława Pyjasa. Internowany w stanie wojennym. Współzałożyciel i redaktor naczelny funkcjonujących w latach 80. podziemnych wydawnictw KOS i ABC. Do 1989 r. wiersze publikował tylko w drugim obiegu i tam też spotkały się one z uznaniem krytyków (m.in. Jana Błońskiego). Dziś uważany za najwybitniejszego poetę „Pokolenia 1976”. W latach 90. założył i redagował „Czas Krakowski”. Jest autorem 9 samoistnych tomów wierszy (plus kilku wyborów poezji), powieści „Ślady krwi” i zbioru esejów „Polska moja miłość”. W swojej twórczości poetyckiej motywem głównym uczynił refleksję nad polskim losem, zwłaszcza w kontekście walki z dwoma totalitaryzmami XX wieku.

Jan Polkowski debiutował w "Zapisie" w 1978 roku. Opublikował tomy wierszy "To nie jest poezja", "Oddychaj głęboko", "Ogień", "Drzewa", "Elegie z Tymowskich Gór". O wczesnym odbiorze jego poezji pisze Jarosław Klejnocki: "JP uznano dość powszechnie za najzdolniejszego poetę roczników 50. (...). W jego wierszach mieszało się antykomunistyczne zaangażowanie (dalekie wszakże od tendencyjnych uproszczeń) z perspektywą kontemplacyjną i metafizyczną". Obecne w tej poezji problemy winy, zdrady i krzywdy nie są relatywizowane wyłącznie do momentu historyczno-politycznego, ale prowokują do pytań o kondycję ludzką w ogóle.

Wiersze Polkowskiego tłumaczono na niemiecki, angielski, francuski, szwedzki, serbochorwacki. Jest on laureatem m.in. Nagrody Fundacji im. Kościelskich (1983), Nagrody im. Sępa-Szarzyńskiego (1985), Nagrody im. Barbary Sadowskiej (1987). W grudniu 2010 został laureatem Nagrody im. Andrzeja Kijowskiego za tomik poezji "Cantus". W 2013 roku nominowano go do Nagrody im. Wisławy Szymborskiej za tom "Głosy", za który otrzymał również Nagrodę Poetycką "Orfeusz" im. K. I. Gałczyńskiego. W 2015 roku otrzymał nagrodę Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich „w uznaniu zasług dla wolności i piękna słowa drukowanego”.

Droga twórcza Polkowskiego jest o tyle wyjątkowa, że wyznaczyły ją dwa wybory: konsekwentna decyzja publikowania w drugim obiegu oraz niechęć do zajmowania się równocześnie pisaniem wierszy i działalnością zarobkową. Ten jeden z czołowych poetów lat 80. wybrał rolę milczącego świadka i przestał publikować w kolejnym dziesięcioleciu, by powrócić dopiero w 2009 roku tomikiem "Cantus".

Polkowski ukończył liceum w Krakowie - Nowej Hucie, a od 1972 roku studiował filologię polską na Uniwersytecie Jagiellońskim. Działał w krakowskim Studenckim Komitecie Solidarności (SKS); redagował "Sygnał". Był m.in. współzałożycielem niezależnego Wydawnictwa ABC oraz założycielem i redaktorem kwartalnika "ARKA". Publikował m.in. w "Nowym Zapisie", "Tygodniku Powszechnym", londyńskim "Pulsie".

Został internowany 13 grudnia 1981 roku: od 1982 działał w podziemnych strukturach opozycyjnych. Poza tym imał się wielu zajęć: przewodniczył radzie nadzorczej Film S.A. i Polskiej Agencji Informacyjnej. Był rzecznikiem prasowym rządu Jana Olszewskiego, doradcą w Komitecie Integracji Europejskiej, pracownikiem TVP S.A. Założył stowarzyszenie "Samorządny Kraków" i angażował się w strukturach rozwoju regionalnego. Został odznaczony Krzyżem Oficerskim Orderu Odrodzenia Polski (2008).

Jan Błoński, wybitny krytyk i literaturoznawca, nazwał Polkowskiego "poetą aluzji i elipsy", a tym samym wskazał na często podkreślaną właściwość jego pisania: na umiejętność takiego stawiania problemów moralnych, które wyraźnie zaznacza ich wagę i aktualność, ale nie rozstrzyga ich, pozostawiając niepokój indywidualnego wyboru czytelnikom.

Niewątpliwie, Polkowski jest poetą sprzeciwu, poetą zaangażowanym, który widzi rzeczywistość zarazem w jej skomplikowaniu, jak i w jej trywialno-wulgarnej prostocie, politycznej jednowymiarowości. Stąd częste u niego zderzanie tekstów reklamowych i agitacyjnych haseł z tropem biblijnym, literacką aluzją. Stanisław Barańczak pisał o poezji Polkowskiego jako o poezji trzech wymiarów. Pierwszym byłoby życiowe tu i teraz: od granic własnego ciała po Polskę jako dom w historii. Drugi wymiar to Wschodnia Europa w jej dwudziestowiecznej historii. Wymiar trzeci to "wymiar odwiecznego ludzkiego cierpienia i zarazem nadziei". Taką klamrą można by spiąć całą twórczość poety, również (z uwzględnieniem zmiany tonu) ostatni tom "Cantus".

Polkowski jest ponadto twórcą niechętnym deklaratywnej poetyckości, zwolennikiem takiego pisania, które byłoby możliwie transparentne wobec rzeczywistości. Różni się tu bardzo od Przybosia, ale i od wielu poetów Nowej Fali, których zajmuje z kolei problem języka i jego stosunku do prawdy. Autor "Ognia" - poeta dużej erudycji i językowej świadomości - woli dać nam do zrozumienia, że interesuje go prawda po prostu, co w jego wypadku nie jest stwierdzeniem naiwnym. Poezja, zgodnie z formułą Błońskiego, staje się tu przede wszystkim "językiem właściwie użytym", a tylko przy okazji miejscem dopracowywania się innego, nowego języka.

Stanisław Barańczak nazwał Polkowskiego poetą "miniatury i dyskrecji", wskazując na zdolność kondensowania znaczeń i niechęć poety do zbędnego patosu. Można rzec, że ewentualna patetyczność wierszy Polkowskiego bierze się nie z nastrojenia dykcji, ale z natury problemów, jakie poddaje on poetyckiej refleksji. Jak pisał Marian Stala, Polkowski odsyła do "wartości wysokich i niewątpliwych", co owocuje czasem podniosło-sakralnym tonem wypowiedzi. Ten ton daje ciekawy efekt w zderzeniu z integralnym smutkiem tej poezji i z zapisaną w niej wizją "świata w przededniu katastrofy" (Marek Zaleski).

Nie znaczy to, by Polkowski manichejsko zaprzeczał pięknu świata: czułość dla Stworzenia widać w "Drzewach", widać w tomie "Cantus". Sprzeciw budzi w nim co innego: rzeczywistość, która nie potrafi chronić wiary w sens, nie pyta o prawdę. W "Nie znam tego człowieka" pisze: "Wyraźnie słyszę pianie koguta, / nie przesłyszałem się, / w środku betonowego ogrodu pieje / niewidoczny dla mnie. / Zapisuję to, zastygam, nasłuchuję, / lecz ktoś moją ręką pisze dalej: / Nie zaparłeś się mnie, Galilejczyku? / (Boisz się?)". Poezja pod presją fundamentalnych, a zarazem nienarzucających się pytań, pytań ostatecznych - tak można by określić jego pisanie.

W debiutanckim tomie "To nie jest poezja" odnajdziemy mikroscenki, liryczne drobiazgi, gdzie na dodatkowe (możliwe) znaczenia naprowadza dopiero tytuł wiersza. "Katakumby" mogłyby być po prostu sceną spożywania ryby, niekoniecznie ewokującą obraz wspólnoty pierwszych chrześcijan, gdyby nie tytuł właśnie.

We wczesnych wierszach porusza jeszcze jedno: obrazy jednostkowej martyrologii, znaki umęczenia i bólu, na które reaguje i którym świadkuje poezja. Egzemplaryczny zdaje się wiersz dedykowany Aleksandrowi Watowi ("Flaga łopoce na wietrze"): "Już nie wróci poezja / nie wyjdzie z twojego storturowanego / wiersza. / z twojego ciała rozrzuconego wśród śniegów, / z lwowskiej celi, / z Łubianki. (...)". Tekst kończy się sentencją (z Wata zresztą): "Nie trzeba poezji / poniechaj metafor".

Wiersze z tomu "Ogień" są także wierszami mediującymi między perspektywą polityczno-historyczną a perspektywą jednostkową. Różnica w tym, że nie mówi się tu z wnętrza "historycznego czy narodowego mitu", ale z wnętrza historii prywatnej, intymnej. Autor obiera perspektywę świadka, który nie może i nie chce abstrahować od osobistego doświadczenia. Stęskniony za dzieckiem więzień mówi: "Oto moje obywatelstwo - twój wzniesiony / pod piersiami / brzuch (Anusiu, mateńko). / (Moja Niewidzialna Ojczyzno, / będziemy sobie wierni) / To już nic nie znaczy".

Polkowski, poeta doświadczenia życia, nie stara się również dystansować od świata natury, przeciwnie. Drzewa w tomie im dedykowanym ("Drzewa", 1987) są, jak pisze Marian Stala, "bliskie, znajdujące się obok, dostępne w bezpośrednim doświadczeniu". Obrazy drzew, których dotykalność nie przekłada się bynajmniej na sutą plastyczność opisów, ale pozostaje raczej sygnałem barwy, odczucia, krajobrazu, w którym dopełnia się los człowieka, bardzo często łączone są z zapowiedzią cierpienia i umierania, jak w inicjalnym pytaniu wiersza: "Sadzenie drzew czy nie jest przyzywaniem śmierci?". Ten wanitatywny ton obecny będzie i w "Elegiach z Tymowskich Gór".

W tomie "Cantus" Polkowski mówi nieco innym głosem, czasem dyskretnie klasycyzuje, ale kluczowe dla jego pisarstwa problemy pozostają. "Im bardziej zbliżam się do śmierci / tym mniej wyraźnie słyszę siebie, / gubię swój ślad" - jedno z pierwszych wyznań padających w tomie jest z pewnością podyktowanym przez upływ lat novum, jednak jego zasadniczy ton uzgadnia się już z "Drzewami", a nawet z pierwszym tomem wierszy. Krótko mówiąc: namysł nad śmiercią nie urodził się z Polkowskim nowego wieku, ale obecny był w jego pisaniu od początku. Tak samo, jak obecna jest w nim nadzieja.

Polkowski stał się, o czym warto wspomnieć, milczącym bohaterem ważnego literackiego sporu. Chodzi o polemikę spisaną przez Marcina Świetlickiego, konkretnie: o wiersz "Dla Jana Polkowskiego" (1989) - manifest myślowej niezależności pokolenia "brulionu". Tekstem tym opowiedział się Świetlicki nie tyle przeciw samemu Polkowskiemu, co przeciw poezji dystansującej się od życia po prostu, a przejętej ideami - "wodnistymi substytutami krwi". "W poezji niewolników drzewa mają krzyże / wewnątrz - pod korą - z kolczastego drutu. / Jakże łatwo niewolnik przebywa upiornie / długą i prawie niemożliwą drogę / od litery do Boga (...)" - pisał Świetlicki, rezygnujący roli niewolnika metafizycznej perspektywy, której lojalnym zakładnikiem pozostawał dlań Polkowski.

W 2013 roku Polkowski zadebiutował jako powieściopisarz: "Ślady krwi. Przypadki Henryka Harsynowicza" to historia o polskich losach, oglądanych z dystansu przez mieszkającego w Kanadzie głównego bohatera.

Ostatni Salon okazał się bardzo udaną próbą ukazania głównych wątków poezji J. Polkowskiego. Prezentacją utworów, które zmuszają do refleksji nad naszą duchową kondycją, znaczeniem tradycji i dziedzictwa kultury w życiu współczesnego pokolenia.

Źródło - Eliza Kącka  (www.culture.pl)

Przygotował – Ryszard Zaprzałka .