Witryna korzysta z plików cookies,które są niezbędne do prawidłowego jej funkcjonowania .W ustawieniach przeglądarki możesz zmienić warunki ich przechowywania lub dostępu

"Połączenie odebrane"

Taki tytuł nosi najnowsza książka niezwykłego księdza, na spotkanie z którym przychodzą tłumy. Nie inaczej było i w czwartkowy wieczór 18 stycznia w Sali Lustrzanej w Tarnowie, gdy zjawił się tam sędziwy Adam Boniecki. Wybitny intelektualista i charyzmatyczny kapłan. Dla jednych autorytet i moralny idol, dla drugich synonim relatywizmu moralnego modernista w sutannie. Co zrobić z wykluczonymi? Czym jest kościelny feminizm? Czy spowiedź może być terapią? Dlaczego tak wielu katolików ma kłopot z Papieżem Franciszkiem? To tylko niektóre tematy poruszane w książce ks. Adama Bonieckiego „Połączenie odebrane”. Publikacja jest wyborem najistotniejszych, ponadczasowych tekstów ks. Bonieckiego ostatnich lat publikowanych na łamach „Tygodnika Powszechnego”. Spotkanie prowadzone przez red. Marcina Pulita zainicjowało działalność tarnowskiego Klubu Tygodnika Powszechnego, gromadzącego wcale nie malejące grono czytelników „Tygodnika Powszechnego”, którzy w linii tego niegdyś czołowego pisma katolickich intelektualistów, a obecnie raczej już tylko społeczno-kulturalnego nadal znajdują inspirację do przemyśleń dotyczących m.in. swojej, wolnej od bieżącej polityki, obecności w kościele katolickim. Dla nich, i większości obecnych w Sali Lustrzanej, Kościół Rydzyka, Michalika, Głódzia, Meringa jest wrogiem śmiertelnym. W odróżnieniu od jego wyznawców, o których mówi się, że jest idealnym Kościołem dla ludzi, którzy utracili wiarę. To dla nich ksiądz Boniecki jest wrogiem śmiertelnym, utożsamiając się z modną ostatnio tezą, że kościoły pustoszeją nie dlatego, bo ludzie przestają wierzyć w Boga, ale dlatego, że przestają wierzyć kościołowi, głównie temu hierarchicznemu.

Adam Boniecki właśc. Adam Edward Fredro-Boniecki – katolicki prezbiter - marianin, w latach 1993–1999 generał zakonu marianów, a w latach 1999–2011 redaktor naczelny „Tygodnika Powszechnego” (obecnie redaktor-senior). Ur. w 1934 r. w Warszawie. Absolwent filozofii na KUL, w 1964 r. na prośbę bp. Karola Wojtyły skierowany do pracy w redakcji „Tygodnika Powszechnego”. Jednocześnie abp. Wojtyła zaangażował go do działającego na skraju legalności duszpasterstwa akademickiego. W latach 1964–1972 był redaktorem „Tygodnika Powszechnego” i duszpasterzem akademickim w Krakowie przy kościele św. Anny. W 1972 r. wyjechał na dwa lata do Francji studiować w Instytucie Katolickim. W 1979 r. na wezwanie Jana Pawła II wyjechał do Rzymu i na polecenie papieża zorganizował redakcję polskiego wydania „L’Osservatore Romano”. Kierował nią jedenaście lat. W 1991 r. wrócił do Polski, do redakcji „Tygodnika”. Dwa lata wybrany przełożonym generalnym Zgromadzenia Księży Marianów. Urząd ten pełnił sześć lat. W 1999 r., po śmierci redaktora naczelnego „Tygodnika” Jerzego Turowicza, wybrany przez zespół redaktorem naczelnym pisma. Funkcję tę pełnił do roku 2011. Na wezwanie władz zakonnych przeszedł na emeryturę i przeniósł się do domu zakonnego w Warszawie.

Współpracował z religijną redakcją telewizji TVN. Był też często zapraszanym przez różne stacje telewizyjne komentatorem W listopadzie 2011 r. władze zakonu zabroniły mu występowania w środkach przekazu poza „Tygodnikiem”. Zakaz ten został zniesiony w 2017 roku.

Jest autorem 14 książek, m.in. „Rozmów niedokończonych”, „Kalendarium życia Karola Wojtyły”, „Notesu rzymskiego”, „Zrozumieć papieża (rozmowy o encyklikach z Katarzyną Kolendą-Zaleską)”, „Vademecum”, „Lepiej palić fajkę niż czarownice”, „Zakaz palenia”.

W 2011 r. odznaczony przez prezydenta RP Krzyżem Komandorskim Orderu Odrodzenia Polski oraz przez prezydenta Francji orderem Commandeur dans l’Ordre national du Mérite (Komandorią Narodowego Orderu Zasługi Republiki Francuskiej). Otrzymał szereg nagród, m.in w 2005 r. Premio Internazionale Calabria; w 2007 r. - Nagrodę Stowarzyszenia Wydawców Katolickich „Mały Feniks”; w 2008 - Nagrodę Dziennikarzy Małopolski: Publicysta Roku; w 2009 r. - Nagrodę Fikusa w kategorii „Wydawca”; w 2012 r. - Nagrodę Zarządu Lewiatana i Fundacji Na Rzecz Myślenia im. B. Skargi; w 2013 r. - w plebiscycie Studenckich Nagród Dziennikarskich MediaTory główną nagrodę AuTORytet.

Obecnie jest redaktorem-seniorem „Tygodnika”, do każdego numeru pisze edytorial. Jeździ po kraju z wykładami i na spotkania autorskie.


"Czy na prawdę "dziwimy się", że "zwykły obywatel nie był zachwycony" innymi działaniami poprzednich władz m.in. nauczeniam gender w szkołach, czy zapowiedziami legalizacji małżeństw jednopłciowych. "Czy na pewno »zwykły człowiek« był za refundowaniem przez NFZ zapłodnień in vitro, przeciw którym występują jego biskupi?" – pyta retorycznie ks. Boniecki.
 
"Zwykły człowiek" nie rozumie zabrania pieniędzy z OFE i "czuje się oszukany". "Nie rozumie, czemu nie wyjaśniono mu kilku głośnych afer, np. afery hazardowej. Nie zastanawiał się nad znaczeniem Trybunału Konstytucyjnego, ale kiedy teraz słyszy, że TK jest ważny i bezstronny, to się dziwi przedterminowemu i – jak się okazało – niezgodnemu z prawem wyborowi na zapas »swoich« sędziów tuż przed końcem poprzedniej kadencji" – pisze ks. Boniecki.
 
Kapłan podkreśla, że ludzie dziś nie dostrzegają zagrożeń. Za to do wyobraźni bardziej przemawia im "500 plus realnie wypłacane niż spekulacje ekspertów, jak to w przyszłości się odbije na finansach państwa".


 
Ks. Boniecki przywołuje też słowa Margaret Thatcher, która stwierdziła kiedyś: "Państwo niczego nie daje, bo niczego nie ma. Jeśli rząd twierdzi, że daje komuś, znaczy, że zabiera tobie. Rząd nie ma własnych pieniędzy". Jednocześnie publicysta zauważa, że rząd PiS "nie zamierza zabierać nam, lecz sklepom wielkopowierzchniowym, oszustom podatkowym oraz opłacanym nad miarę dygnitarzom".
 
"A Kościół? Episkopat w zasadzie zachowuje dystans. Są wyjątki, sam słyszałem, jak abp Andrzej Dzięga nazwał wynik ostatnich wyborów cudem. Inna sprawa, że dla wielu obliczem naszego Kościoła jest o. Tadeusz Rydzyk i Radio Maryja. Czy można się dziwić wiernym słuchaczom toruńskiej rozgłośni, że po zapewnieniu Jarosława Kaczyńskiego po wyborach: »Ojcze dyrektorze, bez ciebie nie byłoby tego zwycięstwa«, nie mają wątpliwości, która strona barykady jest słuszna?" – pyta ks. Boniecki.
 
"Jeśli mówimy o zdziwieniu, trudno nie dopuścić myśli, że jest ono także udziałem tych po drugiej stronie. Przecież nie wszyscy tam wierzą, że pochody KOD-u to manifestacje frustratów »oderwanych od stołków« i pozbawionych przywilejów oraz otumanionych przez nich przygłupów. Przecież nie wszyscy tam wierzą, że uniwersyteckie wydziały prawa, prawnicze organizacje, wybitni polscy i zagraniczni prawnicy zawiązali w sprawie TK antypisowski polityczny spisek. Czy nie ma tam zdziwienia permanentnym psuciem dobrych stosunków z Unią Europejską i państwami, na których nam powinno zależeć? Czy nikogo nie dziwią tam przynajmniej niektóre krytyki pod adresem rządu i parlamentu, które trudno tłumaczyć zaślepieniem walczących o władzę?" – pisze ks. Boniecki.
 
Kapłan podsumowuje, że zdziwienie dotyka obie strony. Zarówno osoby, które wierzą deklaracjom władzy, jak i sprzeciw osób nie ufających obecnym rządom.

"Platon uznał zdziwienie za początek mądrości. Inni uważają je za początek kłopotów. Dobre zdziwienie prowadzi do mądrości, czyli pytań, i do starannej analizy tego, co zadziwia. Dziwmy się i – zamiast inwektyw oraz argumentów »a za waszych rządów…« – zajmujmy się konkretnymi zdziwieniami" – apeluje ks. Adam Boniecki w książce "Połączenie odebrane" wydanej nakładem Wydawnictwa Znak.

Czym są nawet najwspanialsze ideały i wartości, jeśli znika szeroko horyzont nadziei, który je ogarnia? Pozbawcie człowieka nadziei i spróbujcie go nakłonić, by zachował wartości chrześcijańskie, nie kłamał, nie zdradzał, nie zabijał – nie potrafi. Źródło: Bezczelność potężnych, „Gazeta Wyborcza”, 1–2 września 2012.

Jak można maszerować i publicznie krzyczeć „chcemy Boga!”, a jednocześnie zamykać przed Nim drzwi, kiedy On w osobie potrzebującego stoi i kołacze? „Chcecie Mnie? – Bóg odpowie – przecież byłem u was… przybyszem, a wy mnie nie przyjęliście”. Źródło: My chcemy Boga, „Tygodnik Powszechny”, nr 48/26 listopada 2017.

„Sama wolność jest tylko możliwością. Ja odpowiadam za to, do czego jej użyję. Używanie wolności jest zawsze ryzykowne, m. in. dlatego, że nie mamy daru widzenia przyszłości. Ale na tym też polega przyjemność życia, że trzeba coś wybrać.“ Źródło: „Zwierciadło” nr 5/1951, maj 2009.

"Dziś – takie mam wrażenie – widok ateisty mniej niepokoi wierzących, aniżeli ateistów niepokoi widok wierzącego. Może spokój wierzących płynie stąd, że ich wierze towarzyszy cień niewiary, powątpiewania i pytania bez odpowiedzi. Może dlatego, że niewiara jest bardziej oczywista niż wiara…" Źródło: "Tygodnik Powszechny", nr 29/2012.

"Wierzę, że duchowe energie tworzące solidarność z czasem dojdą do głosu, jak przed laty, i odmienią oblicze tej ziemi. One nie wyparowały. One są wpisane w ludzką naturę. Źródło: Bezczelność potężnych, „Gazeta Wyborcza”, 1–2 września 2012.

"Człowiek bez wiary nie istnieje. Jakiś rodzaj wiary, czyli nadawanie sprawom sensu, jest niezbędne. I myślę, że jednak wpisana jest ona w naturę człowieka."  Adam Boniecki – Czasem trzeba zażartować. Alfabet Księdza Bonieckiego.

"Wiem, że nie jest w dobrym stylu wmawiać ludziom niewierzącym, że są wierzący, to jest zabieg nieciekawy. Jednak upieram się, że jakiś rodzaj zawierzenia w sens jest w każdym z nas." Adam Boniecki – Czasem trzeba zażartować. Alfabet Księdza Bonieckiego.

"Nad kim płaczesz? Nad tymi, co umarli, czy nad sobą? Nad sobą. Opłakując ich śmierć, opłakujesz własne osamotnienie, własną dolę tego, który został.
 (...) Nieodwracalność. Niczego już się nie da naprawić, niczego odwołać, nie da się powiedzieć tego, z powiedzeniem czego się zwlekało. Za późno na skąpioną - nie wiedzieć czemu - czułość. Teraz niewykonane, niepowiedziane, nienaprawione trzeba nieść w sobie. "Śpieszmy się kochać ludzi...". Kochać? Śpieszmy się, żeby zdążyć powiedzieć o miłości
. Adam Boniecki - Lepiej palić fajkę niż czarownice.

Źródło: Tygodnik Powszechny, Onet.pl, Wikicytaty..
Przygotował - Ryszard Zaprzałka
Zdjęcia - Artur Gawle www.naszemiasto.pl