Witryna korzysta z plików cookies,które są niezbędne do prawidłowego jej funkcjonowania .W ustawieniach przeglądarki możesz zmienić warunki ich przechowywania lub dostępu

MĘDRZEC ZE ŚLĄSKA

„Gdybym mówił językami ludzi i aniołów,
a miłości bym nie miał,
stałbym się jak miedź brzęcząca
albo cymbał brzmiący.”

Autor: św. Paweł z Tarsu Źródło: „Hymn o miłości”

 Wydany w 2017 roku w Chorzowie przez Agencję Mediów Lokalnych mediaL zbiór wierszy o znamiennym tytule – „Ci co kochają nie mówią nic” autorstwa Jana Mieńciuka należy do moich najnowszych lektur - pisze Justyna Babiarz. Stworzony jest przez artystę ze Śląska, czyli, nota bene, z regionu, do którego posiadam szczególny sentyment. Zbiór zdobią bardzo ładnie komponujące się z treścią fotografie wykonane przez Jana Mieńciuka, a pierwsza z nich przedstawia poetę wraz z synami – Pawłem i Rafałem, którym właśnie niniejszy zbiór autor zadedykował. Teksty są poza tym świetnie skomponowane z bardzo realistycznymi obrazami autorstwa urodzonego na Śląsku malarza – Cypriana Noconia, co stanowi niezwykle istotny element egzystencjonalnego oraz duchowego przekazu tej książki…

Urodzony 1951 roku na Wileńszczyźnie Jan Mieńciuk od 1966 roku mieszka na Śląsku, w Chorzowie. Jego pierwszy tomik – „Światłopromień” ukazał się natomiast w 2010 roku nakładem wydawnictwa Miejskiego Domu Kultury Batory w Chorzowie. Nie mamy więc w tym wypadku do czynienia z artystą, który publikuje swoje utwory literackie jako człowiek młody i pozbawionym życiowego doświadczenia. Czytając zbiór zatytułowany – „Ci co kochają nie mówią nic”, przekonuję się o tym już empirycznie na każdej jego stronie. Niewielki objętościowo tomik zawiera mianowicie wybór tekstów lapidarnych, oszczędnych w słowa, ale będących wędrówką w głąb natury współczesnego człowieka. Ponadto –  na wskroś wyjątkowych z powodu mądrości przekazu, filozoficznego spojrzenia na życie, a także – co bardzo istotne w wypadku sztuki – oryginalności i wyrazistości. Autor prowadzi nas w nim w jakże swojski świat autentycznego smutku oraz prawdziwej radości. Przeprowadza obserwację tłumu, będąc zarazem jego częścią, walcząc o to, żeby żyć jak najpiękniej, co nieobce dla wielu ze współczesnych ludzi; a następnie w kunsztowny, umiejętny sposób, z artystyczną wrażliwością przelewa swoje spostrzeżenia na papier. W taki sposób właśnie rozumiem i czuję niniejsze literackie miniatury.

Poecie temu często udaje się również wznieść w pewnym sensie ponad perspektywę członka tłumu i wzbić na wyżyny przemyśleń egzystencjalnych, omijając całkiem świadomie tę „przeciętną” perspektywę... Jan Mieńciuk w swoich najnowszym zbiorze ukazuje poza tym cień, jaki kładą na życie codzienne troski oraz satysfakcję płynącą z pokonywania trudności. Dzięki takiemu przedstawieniu otaczającej nas rzeczywistości wydaje się być on czytelnikowi automatycznie bliższy. Artysta ten w swoich utworach przedstawia ponadto zjawisko samotności oraz pogoni za zdobywaniem wiedzy, które okazują się być ponurym znakiem naszych czasów. Podobnie jak robili to twórcy liryki epoki romantyzmu zachęca on odbiorcę do badania otaczającej go rzeczywistości właśnie sercem. Podobnie jak oni również odsuwa się od świata „suchej” nauki, doceniając przy tym mimo wszystko  jednak jej ogromne, realne znaczenie we współczesnym świecie…

Przy okazji przestrzega także odbiorcę przed wpływem sił zła na ludzi nauki właśnie. Natomiast na piedestale decyduje się on postawić finalnie delikatność w postaci miłości międzyludzkiej i, co najważniejsze, w postaci miłości Boga do człowieka. Jan Mieńciuk pisze poza tym na temat pustki, którą może zapełnić w ludzkim sercu jedynie Stwórca. Wiersze tego artysty przywołują na myśl między innymi także pewnego rodzaju apostolstwo… Z jego utworów „emanuje” silna wiara w Boga oraz katolicka religijność. Natomiast pierwszorzędny pod względem przekazu oraz formy wiersz *** (Tyle definicji znamy), który znajduje się w epicentrum przekazu całości zbioru – „Ci co kochają nie mówią nic”, przekonuje mnie o tym fakcie najbardziej. Z tego powodu właśnie na wstępie do mojego artykułu przywołałam fragment „Hymnu o miłości” św. Pawła z Tarsu. Poeta, który jawi się tutaj między innymi jako smutny mędrzec i filozof w swoich utworach zadaje raczej pytania, poszukiwanie odpowiedzi w samym sobie oddając już odbiorcy. Swoim przekazem intryguje więc i zachęca do własnych przemyśleń. Niniejszy tomik zdecydowanie „otwiera drzwi” do ciekawej literackiej analizy również wnikliwym, wymagającym pod tym względem, czytelnikom. 

Muszę nadmienić także, że Jan Mieńciuk, Polak, który przyjechał do naszego kraju już jako nastolatek, włada językiem ojczystym daleko lepiej niż niejeden literat mieszkający w Polsce od urodzenia. Idealna polszczyzna jego utworów może i powinna więc zawstydzać… Pytanie tylko na ile cecha ta zostanie w wypadku tego poety zauważona i doceniona. Mam nadzieję, że nie ujdzie ona jednak uwadze czytelników...

Jan Mieńciuk jako artysta jest również bezpretensjonalny. – Jego wiersze są bowiem pozornie proste w swojej konstrukcji i zarazem nacechowane niebanalnymi, głębokimi przemyśleniami. W połączeniu z dużą dozą tematyki religijnej przywodzą mi one poza tym w pewnym sensie na myśl mądrość religijnej i literackiej spuścizny, którą pozostawiła nam św. Teresa z Lisieux. Czasem przypominają delikatne, zwięzłe w słowach, wyznania, innym razem – uderzają mocą i odwagą swojego lapidarnego przekazu. Stanowią ostentacyjną ucieczkę od pospolitości i tandety w literaturze, i od tegoż samego w naszej codzienności. Bardzo ważnym jest ponadto fakt, że poeta ten swoją działalnością literacką udowadnia, że stworzenie wielu utworów, przelewanie na papier wielu słów niekoniecznie w ostatecznym rozrachunku okazuje się niestety twórczością najwyższych lotów.

Autor: Justyna Babiarz