Witryna korzysta z plików cookies,które są niezbędne do prawidłowego jej funkcjonowania .W ustawieniach przeglądarki możesz zmienić warunki ich przechowywania lub dostępu

Polscy nobliści,

o których z jakichś nieznanych przyczyn zapomniano...

Polskie źródła podają, że jest tylko sześciu polskich laureatów Nagrody Nobla: Henryk Sienkiewicz, Władysław Reymont, Maria Skłodowska-Curie (znana na świecie jako Marie Curie), Lech Wałęsa, Czesław Miłosz i Wisława Szymborska. Bardzo dziwne! Polska zapomniała o... dziesięciu innych polskich laureatach Nagrody Nobla! Chociaż oficjalny spis noblistów wymienia ich jako polskich noblistów, to Polska, która przecież wśród krajów europejskich ma najmniejszą liczbę noblistów w stosunku do liczby ludności, oficjalnie się do nich się nie przyznaje. Dlaczego Polska nie uważa tych noblistów za Polaków? Ośmiu z nich (z jedynym wyjątkiem Reichsteina) posiadało obywatelstwo polskie i zdobywało w Polsce wykształcenie. Język polski był dla nich językiem macierzystym lub drugim najważniejszym. Trzeba pamiętać, że Skłodowska-Curie nigdy nie miała polskiego obywatelstwa (początkowo była obywatelką Rosji, potem Francji), a Polskę opuściła na zawsze w wieku 24 lat. Czesław Miłosz przez wiele lat posiadał tylko obywatelstwo litewskie, a pisał głównie w języku angielskim. Wiele jego wypowiedzi wskazuje, że uważał się za Litwina mówiącego po polsku. Warto więc przypomnieć polskich noblistów, o których ich ojczyzna - Polska nie pamięta:

Czytaj więcej...

"Ewangelia gruzu"

Taki, nieco szokujący tytuł nosi skromny tomik wierszy oryginalnego poety w habicie, krakowskiego augustianina O. Piotra Lamprechta OSA, którego promocja odbyła się w Galerii Niebieskiej MBP przy ul. Krakowskiej w Tarnowie, w piątek 26 stycznia. „Spotkanie w tajemnicy przed Północnym wiatrem” z udziałem autora i reprezentacji tarnowsko-krakowskich poetów szybko przemieniło się w interesujący dyskurs o poezji i religii, ich wzajemnym przenikaniu się, obecności sztuki i powinności artysty w świecie współczesnym. Nie mała w tym zasługa prowadzącego to spotkanie cenionego tarnowskiego poety Maksymiliana Tchonia. „Ewangelia gruzu” - pisze we wstępie tomiku Ewa Sonnenberg, jest książeczką wieloznaczną. Tytułowe „gruzy” nie są miejscem czy sytuacją ale ciemnością, w której wiersze są jak światło.  W swej, moim zdaniem nazbyt wyrafinowanej intelektualnie prostocie, niektóre utwory Lamprechta przypominają nieco haiku. Nie ma w nich też poetyckiego malowania. Autor nie zdobi, nie deformuje, nie stosuje emocjonalnych chwytów. Wydaje się, że przede wszystkim chce być uczciwy wobec słowa do granic samowyniszczenia. «Ewangelia gruzu» – drugi tomik poety – to przede wszystkim praca w słowie, ze słowem, z zestawieniami słów i z przestrzenią między nimi”. A tę przestrzeń znakomicie wypełniają ascetyczne prace warszawskiego awangardowego twórcy Bartosza Kokosińskiego pożerające rzeczywistość… No cóż, artyści, wbrew pozorom, bywają niekiedy jak mnisi. Nie trzeba wstępować do klasztoru by żyć jak w klasztorze. Tworzenie jest takim klasztorem, wymagającym dyscypliny, systematyczności i posłuszeństwa temu w co się wierzy i do czego się zmierza. Warto pamiętać, że Piotr Lamprecht, podobnie jak Luter jest augustianinem.… czyżby „groziła” nam kolejna, tym razem poetycka rewolucja? Poniżej prezentujemy dwa ciekawe spojrzenia na twórczość tego mnicha-poety: wywiad S. Srokowskiego i esej M. Tchona.

Czytaj więcej...

"Gombrowicz. Ja, geniusz"

To tytuł monumentalnego, dwutomowego dzieła napisanego przez Klementynę Suchanow, bardziej znaną z aktywności w warszawskim Komitecie Obrońców Demokracji, niż z osiągnięć pisarskich. Ostatnio, 8 grudnia 2017 r., cała Polska mogła zobaczyć panią Klementynę, jak wraz z innymi „obrońcami demokracji” obrzucała jajkami prezydencką limuzynę, a następnie skutą kajdankami prowadzoną do policyjnego radiowozu. Klementyna Suchanow - od lat zajmuje się badaniem życia i twórczości Witolda Gombrowicza oraz historii i literatury Ameryki Łacińskiej. Jest m.in. autorką Argentyńskich przygód Gombrowicza (2005) i Królowej Karaibów (2013). Ceniona redaktorka i tłumaczka, udanie łączy pracę akademicką z dziennikarstwem. Szkoda, że jej przyjazd do Tarnowa przeszedł prawie niezauważony. Na spotkanie poprowadzone przez świetnie przygotowanego Kamila Morydza, zorganizowane w nietypowym miejscu, bo w siedzibie lokalnego biznesu w DESK przy ul. Wałowej 16, we czwartek 25 stycznia 2018 roku, przyszło ledwie kilkanaście osób. Szkoda, bo  przecież Gombrowicz, to nie jakiś literacki chłystek tylko jeden z gigantów polskiej literatury. Otwartym pozostaje pytanie: gdzie byli tarnowscy poloniści, licealiści, studenci i seminarzyści? Może zadecydował błąd w promowaniu spotkania. A może organizatorzy obawiali się politycznej burdy... 

Czytaj więcej...

„Darz Bór" według Sypka

Zawsze, kiedy w tzw. przestrzeni publicznej pojawia się Antoni Sypek – jeden z najznamienitszych współcześnie żyjących obywateli Tarnowa, staje się to wydarzeniem. Ten wybitny historyk i pedagog, ceniony pisarz i filantrop, wielki strażnik Starego Cmentarza i niestrudzony kwestarz na rzecz tej zabytkowej nekropoli  - onegdaj, we środę 17 stycznia w Galerii Niebieskiej MBP przy ul. Krakowskiej spotkał się ze swoimi czytelnikami, prezentując swoją najnowszą książkę pt. „Dzieje Koła Łowieckiego Darz Bór w Tarnowie 1937-2017”.  Mistrz Antoni z właściwą mu gawędziarska swadą opowiedział o pracy nad  tą wyjątkową monografią  przedstawiającą historię tarnowskiego myślistwa i Koła założonego przez Bractwo Kurkowe w Tarnowie. Rzecz jest bardzo starannie edytorsko wydana, „oprawiona” dowcipnymi rysunkami o tematyce myśliwskiej, autorstwa nieżyjących już  Kazimierza (ojciec) i Stanisława (syn) Tarnowskich, niegdyś znanych hodowców i treserów psów myśliwskich oraz zapalonych myśliwych z Mościc, i co nie mniej ważne, zilustrowana  wieloma unikalnymi  fotografiami z dziejów tarnowskiego Koła. Całość jest, jak zwykle u tego autora, smakowita i już na starcie zapowiada się na wydawniczy hit roku w dziale tarnovianów.  I uwaga – książkę można  kupić tylko w księgarni „Pan Tadeusz” przy ul. Krakowskiej 48 (w pobliżu dworców PKS i PKS). To bibliofilski, także z racji niskiego nakładu, rarytas - więc nie zwlekajcie!

Czytaj więcej...