Witryna korzysta z plików cookies,które są niezbędne do prawidłowego jej funkcjonowania .W ustawieniach przeglądarki możesz zmienić warunki ich przechowywania lub dostępu

Tarnowskie ślady: "Czy ktoś tu mówi po polsku?"

Zakrzyknęła świeżo przybyła z Wielkopolski do Rochatyna na Podolu poetka i mistyczka Elżbieta Drużbacka, podczas powitalnej kolacji z udziałem kasztelanowej Katarzyny Kossakowskiej i miejscowego proboszcza Benedykta Chmielowskiego, autora pierwszej polskiej encyklopedii. Był rok 1752, Polska granicząca wówczas z Turcją, była wielonarodowa, wymieszana, wielokulturowa. W tym tyglu pojawia się przybyły z islamskiej Smyrny charyzmatyczny Żyd - Jakub Lejbowicz Frank i ogłasza, że jest Mesjaszem tworząc na bazie judaizmu nową herezję, która zostanie później okrzyknięta mianem frankizmu, odrzucającego prawo mojżeszowe i Talmud na rzecz kabały, wymieszanej z wiarą w Trójcę Świętą i Pannę (utożsamianą czasem z Matką Boską). W tamtych XVIII. realiach osadziła swoją bodajże najgłośniejszą powieść „Księgi Jakubowe” – Olga Tokarczuk, laureatka Nagrody Nobla w dziedzinie literatury za rok 2018 . Laureatka The Man Booker International Prize 2018 za powieść Bieguni (Flights) oraz dwukrotna laureatka Nagrody Literackiej „Nike” za powieści: Bieguni (2008) i Księgi Jakubowe (2015). I mało kto zwrócił uwagę, że autorka przywraca swoją narracją niesłusznie zapomnianą, związaną z Tarnowem postać wybitnej poetki czasów saskich E. Drużbackiej – „Sarmackiej Muzy” i Polskiej Safony”, którą obecnie przypomina jeno skromna uliczka poniżej popularnego Burku.

 

Czytaj więcej...

Tryumf powściągliwości.

Recenzja powieści Tomasza Wandzela "Chłopiec z Kresów”

To moje kolejne spotkanie z literaturą opowiadającą o Kresach II Rzeczpospolitej - pisze w swojej recenzji Agnieszka Winiarska, tarnowska poetka i aktorka Teatru Nie Teraz. W ostatnich latach w polskiej beletrystyce jest to temat mocno eksploatowany. Najczęściej powodem tej eksploatacji jest sentyment, jakim część Polaków darzy kresową przestrzeń. Sentyment jednak nie jest równoznaczny z wiedzą na ów temat. Fascynacja Kresami musi być podparta znajomością tego świata i jego obyczajów. Współczesna literatura porzuca  także obraz bohatera kresowego – człowieka posiadającego szczególne cechy charakteru, patrioty, Polaka, na rzecz uniwersalizacji postaci. Czy słusznie?  Najważniejsze pytanie brzmi jednak – jak na tle literackiej tradycji prezentuje się najnowsza książka Tomasza Wandzela "Chłopiec z Kresów” ?

Czytaj więcej...

Dzień Plaskacza wg. Poświatowskiego

Ludzie, którzy rezygnują z własnej wolności dla swojego bezpieczeństwa, nie będą mieli ani jednego, ani drugiego...

"Plask. Plask!" - niosło się po wielu polskich domach. Ten zdrowy, a zapomniany obyczaj trafił znów pod strzechy jednocząc Polaków niezależnie od płci, poglądów politycznych, wyznania wiary lub niewiary (niepotrzebne skreślić), stopnia zamożności, grubości, wielkości łysiny i tysiąca innych kryteriów czy podziałów – i to pomimo faktu, iż ani rzecznik praw ludzi otyłych, ani rzecznik praw łysych, póki co nie istnieli. Może to i lepiej, biorąc pod uwagę fakt, że taki na przykład Rzecznik Praw Obywatelskich, pan Bodnar zajmował się wszystkim, tylko nie prawami zwykłych obywateli. W akcie pogłębionej autorefleksji plaskali się więc po twarzy m.in. co bardziej świadomi wyborcy obozu "dobrej zmiany" (Posada i Socjalizm, Socjalistyczna Posada i Poronienie Jarosława Gowina).

Czytaj więcej...

Tomasz A. Żak: Jak to zdjęcia łączą ludzi

Na okładce książki, o której chcę opowiedzieć jest reprodukcja zdjęcia, gdzie dominują dwie kłócące się ze sobą barwy: niebieskość i zieleń. Jest coś więcej albo raczej jest coś, czego nie ma, a na pewno było w momencie naciskania migawki. Widzimy więc kobietę siedzącą na ławeczce przed domem. To stara kobieta - co do tego nie ma wątpliwości. Mówi to nam jej strój – niebieski kuchenny fartuch wciśnięty na czarną bluzkę i czarną spódnicę, stopy w czarnych skarpetach i rozklapane plastikowe chodaki, potem duże spracowane i pomarszczone dłonie leżące na udach i… cała reszta, otoczenie – te różne kwiatki w doniczkach, ten wytarty kolorowy dywanik na ławce, niżej jakieś zielsko wyłażące ze szpar w betonie. Nie mówi nam tego jej głowa, twarz, bo tej nie ma. Została odcięta przy kadrowaniu. Dlaczego?

Czytaj więcej...