Witryna korzysta z plików cookies,które są niezbędne do prawidłowego jej funkcjonowania .W ustawieniach przeglądarki możesz zmienić warunki ich przechowywania lub dostępu

Amfiteatr "Zacisze"

Amfiteatr letni powstał w okresie międzywojennym jako ośrodek społeczny Zacisze. Teren należał do Tarnowskiej Kasy Oszczędności. Organizacja Związku Pracy Obywatelskiej Kobiet zorganizowała tam miejsce, w którym można było napić się kawy, mleka, a nawet zagrać w brydża.  W 1955 roku teren został wydzierżawiony i zagospodarowany przez Fabrykę Silników Elektrycznych "Tamel". Powstał wtedy z inicjatywy Jana Preissa pierwszy, prowizoryczny amfiteatr z drewnianą muszlą. Został wybudowany według projektu m.in. Wincentego Ścigalskiego.  W latach 1966-1967 przebudowano go według bardzo wysoko ocenianego wówczas projektu znanego tarnowskiego architekta  Otto Schiera (autora m.in. poprzedniej przebudowy tarnowskiego teatru), postawiono żelbetową muszlę koncertową z orchestrionem i zapleczem. Amfiteatr oddano do użytku w lipcu 1967 roku. Obiekt posiadał 1670 miejsc siedzących, zadaszoną scenę wraz z garderobami i zapleczem technicznym, i do 1980 roku stanowił część Domu Kultury "Tamel". W 1992 roku właścicielem obiektu został miejski samorząd, który przekazał go Tarnowskiemu Centrum Kultury. Amfiteatr miał już swoje lata, ale na nowo stał się miejscem wydarzeń kulturalnych Tarnowa. Gościły w nim polskie gwiazdy, najlepsze kabarety, organizowano w nim  kino letnie, pierwsze tarnowskie dyskoteki i Dni Tarnowa, festiwale, turnieje brydżowe i szachowe oraz targi. Kiedyś tętniło w nim życie… Teraz hula jeno wiatr. No, może z wyjątkiem organizowanych latem z inicjatywy Prezydenta Romana Ciepieli sobotnich potańcówek, na resztówce tego, co jeszcze po niegdysiejszej wizytówce miasta zostało. Aliści idzie nowe, a wraz nim zapowiedzi gruntownej rewitalizacji i modernizacji tego kultowego dla tarnowian miejsca. I jak to u nas bywa, kiedy magistrat uruchomił odpowiednie procedury, nadciągnęło obywatelskie tsunami z licznymi protestami i kontrowersjami… . 

Czytaj więcej...

Kulturalna wiosna w Tarnowie

Tarnowskie media rozpisują się ostatnio o licznych inicjatywach i inwestycjach w szeroko pojętej sferze kultury, których ilość i rozmach musi zastanawiać /wszak to rok zgoła niewyborczy/ i budzić zrozumiałe emocje tych, którzy się do tego kulturalnego pociągu „nie załapali”. I tak: jedna z wizytówek Tarnowa – Mauzoleum generała Józefa Bema doczeka się wreszcie remontu. Podobnie jak powstała na tarnowskim osiedlu Jasna pod koniec lat 70. XX wieku popularna Bania, jedna z niewielu tego typu działających wieży ciśnień w Polsce. Wewnątrz bani, albo dętki, jak mawiają niektórzy, mogłyby się minąć dwie ciężarówki. Również niszczejący od lat cmentarz żydowski ma zostać gruntownie odnowiony i bardziej dostępny dla turystów. Teraz żeby go zwiedzić, trzeba wpłacić kaucję i pobrać klucze w Muzeum lub w Tarnowskim Centrum Informacji /!/.  Ale to nie koniec muzealnych inwestycji. Otóż, Muzeum Okręgowe kupuje kolejny fragment „Panoramy Siedmiogrodzkiej”, namalowanej pod kierownictwem Jana Styki w 1897 r. A jego terenowe oddziały: dwór w Dołędze oraz zagroda Felicji Curyłowej w Zalipiu poddane zostaną kompleksowej restauracji, konserwacji i rewitalizacji. A całe to ambitne przedsięwzięcie realizowane będzie w ramach projektu SKANSENOVA, obejmującym opiekę nad dziedzictwem w małopolskich muzeach na wolnym powietrzu. Nareszcie ruszyły prace nad otwarciem Muzeum Armii Krajowej w Tarnowie, które powstanie na bazie istniejącej Izby Pamięci AK.
Na koniec łyżka dziegciu w tej kulturalnej beczce miodu: właśnie okazało się,  że Grupa Azoty wycofała wsparcie finansowe dla Tarnowskiej Nagrody Filmowej, dla festiwalu komedii Talia, cyklicznych koncertów jazzowych na Rynku oraz działalności Centrum Paderewskiego i Muzeum Okręgowego. Firma w ten sposób ma rekompensować sobie straty wynikające z podniesienia przez tarnowski samorząd stawek dzierżawy gruntu Zakładów Azotowych w Tarnowie. Brawo, Panie Prezydencie z PO i Panie Przewodniczący Rady Miasta z PiS! 

Czytaj więcej...

Różany Jubileusz

W tym roku obchodziliśmy w Tarnowie mały – a wcale nie tak mało znaczący – jubileusz.: dziesięć lat temu TEMI, najstarszy istniejący do dziś tarnowski tygodnik, jeden z poczytniejszych w Polsce magazynów lokalnych o zasięgu regionalnym, postanowił corocznie ogłaszać plebiscyt dla Czytelników. Złote (a później także Srebrne) Róże przyznawano wydarzeniom, osobom i instytucjom, które w poprzednim roku w szczególny sposób się wyróżniły, których działania przyniosły korzyść lokalnej społeczności. Przyznawane równolegle Złote Rózgi miały stanowić napomnienie dla tych, którzy zasłużyli się niechlubnie, których czytelnicy pragnęli za błędy zganić. W tym roku z okazji jubileuszowej edycji plebiscytu Złotych Rózg nie wręczono. Nie wręczono również Srebrnych. Za to jubileuszowe Super Złote Róże otrzymały trzy osoby. I tyle też osób zostało beneficjentami Złotych Róż. Przyznano także Specjalną Nagrodę Kulturalną im. Bogusława Wojtowicza.

Czytaj więcej...

Pączki

Są i będą, bowiem: „Powiedział nam Bartek, że dziś tłusty czwartek. Myśmy uwierzyli, pączków nasmażyli.”  Niestety nazwisko twórcy pączków kryje mrok historii. Encyklopedia Brockhausa podaje, że pączki /krapfen/ są specjalnością austriacką i południowo-niemiecką. Również w II tomie swojej autobiografii Erenburg wspomina o kijowskim piekarzu nazwiskiem Bałabucha. Czyżby od nazwiska tego mistrza pochodziła bałabucha, czyli rodzaj słodkiego domowego ciasta? Historia pączka w Polsce sięga XVII i XVIII wieku. Już wtedy znane były pączki z warszawskich cukierni. A w Tarnowie? W naszym galicyjskim miasteczku „od zawsze” kupowało się pączki, m.in. w popularnej „Warszawiance”, „Strusiniance”, Kawiarni Tatrzańskiej, Cukierni Targowa, a teraz swoje pączko podobne wyroby oferują wszechobecne Biedronki i inne markety. Ale prawdziwe, lukrowane pączki z różą i nierozerwalnie z nimi związane faworki czyli pudrowane chrusty robiły tylko nasze babcie i mamy. To jeden ze smaków naszego dzieciństwa... . 

Czytaj więcej...