Witryna korzysta z plików cookies,które są niezbędne do prawidłowego jej funkcjonowania .W ustawieniach przeglądarki możesz zmienić warunki ich przechowywania lub dostępu

Plac Sobieskiego: Teren prywatny

czyli „Zemsta” po tarnowsku.

Chociaż plac Sobieskiego w centrum Tarnowa powszechnie uważany jest za przestrzeń publiczną, to jak donosi Bartłomiej Maziarz - reporter Radia Kraków, formalnie część placu należy do  właściciela przylegającej kamienicy. Konkretnie chodzi o działkę w kształcie trójkąta, która ma powierzchnię 350 m kw. Batalię o ten skrawek toczą prywatni właściciele z miastem. Magistrat stara się zasiedzieć ten teren. Spór wyszedł na jaw podczas niedawnej... awantury o kwiatki, konkretnie begonie,  i coraz bardziej się zaostrza.  Widząc zaniechania w należytym utrzymaniu tego terenu miasto zleciło posadzenie w wyznaczonym miejscu kwiatków. Wtedy właściciel wezwał policję. Kwiatki należące do miasta zostały wyrwane i zniknęły. Dlatego urzędnicy powiadomili policję o kradzieży. Właściciel, notabene zajmujący się m.in. projektowaniem i urządzeniem zieleni, posadził tam krzewy. Niedawno na lampach ustawionych na placu Sobieskiego pojawiły się tabliczki: "Teren Prywatny. Zakaz handlu". Jednak wkrótce  zostały zdemontowane. Poza tym formalnie plac Sobieskiego jest... drogą publiczną. "Przepisy są takie, że właścicielem dróg publicznych może być tylko i wyłącznie skarb państwa albo samorząd, a nie osoby prywatne" – tłumaczy magistracki radca prawny. No cóż, mocium panie – chciałoby się zakrzyknąć – hej Gerwazy! Daj gwintówkę, niechaj strącę tę makówkę… A tak w ogóle, to: słuchać hadko!

Czytaj więcej...

Zdearzenia 2018

Ten obrażający językowych ortodoksów i budzący estetyczny sprzeciw tytuł, to nazwa święta naszego miasta, które w tym roku zorganizowano nam w dniach 21-24 czerwca. Widać chodziło o to, żeby już sama nazwa budziła kontrowersje, co się rzeczywiście magistrackim magikom od PR udało. Ciekawe, czy ten pseudo promocyjny chocholi taniec, ne tylko wokół kultury, skończy się wraz z jesiennymi wyborami... Dni Tarnowa rozpoczęły się w gruntownie zrewitalizowanym Amfiteatrze przy ul. Kopernika, miejscu kultowym dla kilku pokoleń tarnowian. Podczas gali inauguracyjnej wręczone zostały stypendia artystyczne, tytuły „Nauczyciel z Kulturą”, Nagrody Miasta Tarnowa oraz Złoty Dukat. Galę wręczenia nagród uświetniły „Nie-zapomniane tarnowskie piosenki” w aranżacji Bartka Szułakiewicza. W piątkowe popołudnie na Rynku zabrzmiała muzyka legendy gitary – Carlosa Santany w wykonaniu zespołu Leszka Cichońskiego z udziałem Jose Torresa. W drugiej części wystąpiła Kasia Kowalska, która w tym roku obchodzi jubileusz 25-lecia działalności artystycznej. Sobotni koncertowanie rozpoczęła młoda tarnowska formacja New Chapter, po której swoje jubileuszowe koncerty zagrali Przystanek Mrówkowiec (20-lecie) i Andrzej Sikorowski z zespołem Pod Budą (40-lecie). W sobotę muzyka popłynęła również z amfiteatralnej sceny - zagościł bowiem na niej Kwartet Con Affetto. Muzyczne wydarzenia tegorocznych Zdearzeń zamknie niedzielny spektakl Teatru Solskiego „Bądź taka, nie bądź taka”, który tarnowianie będą mogli obejrzeć w Amfiteatrze. Jak co roku podczas Zdearzeń odbywał się Jarmark Galicyjski prezentujący zarówno wyroby i produkty regionalne, jak również sztukę ludową. Przez dwa dni (22-23 czerwca) na ulicy Wałowej tarnowianie i turyści mogli obejrzeć i zakupić rękodzieło, poznać wygasające zawody, skosztować regionalnej kuchni. W programie nie zabrakło także wydarzeń integrujących mieszkańców. W tym roku zaplanowano poszukiwania kwiatu paproci (park na Piaskówce), piknik rekreacyjno-sportowy (park Sanguszków), piknik rodzinny „Wakacje – bawmy się bezpiecznie” (tarnowskie Błonia) oraz liczne imprezy sportowe. Niestety, plany organizatorów mocno skomplikowała pogoda: było wietrzno i deszczowo, co odbiło się na frekwencji. Ale też, prawdziwych kulturalnych fruktów było niewiele. No cóż, jaka władza – takie święto. Jaki pan, taki kram… czyli jarmark. A igrzyska są potrzebne nawet jak król jest nagi. Może wtedy szczególnie...   

Czytaj więcej...

Zdearzenia z Kupałą w tle

Jak zwykle o tej porze, w naszym galicyjskim miasteczku odbywają się Zdearzenia  będące spadkobiercami niegdysiejszych Dni Tarnowa. Niejako w ich cieniu minęła Noc Kupały, zwana też nocą kupalną, kupalnocką, kupałą. To słowiańskie święto związane z letnim przesileniem Słońca, obchodzone w czasie najkrótszej nocy w roku, co przypada około 21-22 czerwca. W krajach anglosaskich pod nazwą Midsummer, w germańskich Mittsommerfest. Kościół katolicki, nie mogąc wykorzenić corocznych obchodów pogańskiej Sobótki z wywodzącej się z wierzeń słowiańskich obyczajowości, podjął próbę zasymilowania święta z obrzędowością chrześcijańską (stąd późniejsza wigilia św. Jana – potocznie zwana też nocą świętojańską, posiadająca wówczas wiele zapożyczeń ze święta wcześniejszego – obchodzona w nocy z 23 na 24 czerwca. Na południu Polski, Podkarpaciu i Śląsku uroczystość o podobnym charakterze zwie się sobótką lub sobótkami, na Warmii i Mazurach palinocką. Nazwa Noc Kupały, kupalnocka utrwaliła się w tradycji Mazowsza i Podlasia. Symbolicznym ersatzem tamtego słowiańskiego święta miała być „zdearzeniowa” próba poszukiwania kwiatu paproci w niedawno gruntownie odnowionym parku na Piaskówce.

Czytaj więcej...

Pozdrowienia z Tarnowa. Od Azotów do Humanopolis

Rozpoczynające się właśnie dawne Dni Tarnowa czyli Zdearzenia 2018, to dobry pretekst do przypomnienia, jak nas widzą inni, jak zapamiętali Tarnów m.in. dziennikarz Martin Pollack, malarz Stanisław Wyspiański, premier Eugeniusz Kwiatkowski, pisarz Paweł Huelle, malarz Wilhelm Sasnal, Żyd Abraham Chomet czy poeta Mieczysław Jastrun. "Na początku była wieś, aż na mocy przywileju królewskiego Spycimir herbu Leliwa, wojewoda krakowski lokował miasto. Odtąd Tarnów był miastem prywatnym kolejno rodów Tarnowskich, Ostrogskich, Zasławskich i Sanguszków, aż stał się miastem cesarsko-królewskim. Z dawnych czasów pozostały mu ruiny zamku, ratusz, bazylika i renesansowe kamieniczki. Dorabiał się stopniowo wszystkiego tego, co powinno mieć galicyjskie miasteczko: kolei, secesyjnej architektury, kawiarni w wiedeńskim stylu, pomnika Mickiewicza, przy którym mogą odbywać się patriotyczne uroczystości. Właściwie to nie miasteczko, gdyż na galicyjską skalę Tarnów był metropolią, trzecim co do wielkości miastem, po Lwowie i Krakowie. Choć ta metropolitarność może jednak jest pojęciem lekko na wyrost, gdyż jak stwierdził Karol Estreicher: "miasta galicyjskie zawsze były ospałe, leniwe, bez światła, bez pragnień rozrywek szlachetnych. Takimi były, takimi są i na długo będą. Najmniejsze miasteczko Królestwa wyżej stało od Przemyśla, Rzeszowa, Tarnowa, Jasła lub Sącza, nad którymi unosi się tuman ciemnoty".

Czytaj więcej...