Witryna korzysta z plików cookies,które są niezbędne do prawidłowego jej funkcjonowania .W ustawieniach przeglądarki możesz zmienić warunki ich przechowywania lub dostępu

Święty Mikołaj - Biskup, który pomagał ubogim

Święty Mikołaj kojarzy się wszystkim z czerwonym strojem i czapką oraz z tym, że lata on z prezentami na wielkich saniach zaprzęgniętych przez renifery. Taki obraz świętego Mikołaja to nic innego jak fałszywa kreacja, którą stworzyła popkultura i branża handlowa. Jaka jest prawdziwa historia świętego Mikołaja? Kim naprawdę był? - 6 grudnia obchodzimy mikołajki i jest to idealny dzień, by rozwikłać wszelkie wątpliwości na temat tej postaci. Święty Mikołaj,nazywany biskupem Miry urodził się w Patarze na terenie obecnej Turcji około 270 roku. Od najmłodszych lat biskup był bardzo pobożny i chętnie pomagał ubogim, co było o tyle łatwiejsze, że jego rodzice byli bardzo zamożnymi ludźmi.

Czytaj więcej...

Teatr w stodole

czyli kultura na kwarantannie

Pomimo polityczno-epidemiologicznych ograniczeń i zamknięciu kultury w areszcie domowym, tzw. życie kulturalne na przekór i wbrew trwa. Jego główny nurt to jedna, wielowątkowa projekcja on-line, aliści powstaje też zataczające coraz większe kręgi podziemie kulturalne. Szczególnie dotyczy to projektów nie współfinansowanych przez państwo, tzw. kultury wysokiej, niezależnej, ambitnie podejmujących i diagnozujących nasze "tu i teraz". Kameralne, domowe, znane m.in. z zaborów i stanu wojennego wystawy, koncerty i spektakle, spotkania i wspólnotowe bywanie razem, ta kulturalna konspira, zaczyna być wielopokoleniowym głosem odrzuconych, nie zauważonych przez polityczne elyty różnych opcji i proweniencji. To wyzwanie rzucone międzynarodowym uniom i korporacjom, próbującym urządzić nam świat po swojemu, wbrew naszej tradycji i wierze ojców. Tak się dzieje w wielu miejscach w Polsce ale nie w Tarnowie. W naszym galicyjskim miasteczku poprawność polityczna trwa w najlepsze, żadne wici kulturalne jeszcze nie płoną, mistyfikacja i pozoracja wręcz rozkwita. By wymienić tylko te najważniejsze onlainowe przedsięwzięcia, takie jak Festiwal Komedii "Talia", Festiwal "Viva Polonia", Festiwal ArtFest, o zdalnych bibliotekach i galeriach nie wspominając. Ten kulturalny erzac staje się powoli pandemiczną odmianą kultury, obowiązującym status quo, szczególnie odpowiadającym organizatorom tej kulturalnej ściemy.

Czytaj więcej...

Pan Jan

Odszedł prawie niezauważenie… dobry, szlachetny człowiek. Jan Kudelski miał 83 lata, od kilku miesięcy ciężko chorował. Był jednym z najwybitniejszych obywateli Tarnowa.  Wytrawny koneser sztuki i jej hojny mecenas. I chociaż nie tworzył, to stworzył Tatrzańską, kultową kawiarnię na wzór wiedeński, lokal znany szeroko w kraju i za granicą. Bywali tu najwięksi i najwybitniejsi, by wymienić tylko: A. Wajdę, K. Pendereckiego, W. Pszoniaka, V. Brodskiego, J. Skolimowskiego . T. Konickiego i J. Głowackiego, K. Kulkę i K. Jakowicza, o. J. Górę i ks. prof. M. Hellera . Pan Jan gościł biskupów i prezydentów, polityków i gwiazdy estrady, bohemę krakowską i warszawską oraz zwykłych smakoszy dobrej kawy i towarzystwa. Do legendy przeszła jego wieloletnia przyjaźń z Janem Nowickim i Antonim Sypkiem, który historię Tatrzańskiej opisał w jednej ze swoich bestselerowych książek.  Teraz pozostała pustka i pusty stolik przy wejściu, gdzie Pan Jan, niczym Rzecki z "Lalki" B. Prusa, codziennie  o godz. 10 zasiadał, przeglądał gazety, pił kawę i doglądał... patrzył i słuchał.  Ja też tam bywałem i zasiadałem przy tym słynnym meblu… U Kudelskiego byliśmy zawsze w Europie – napisał na FB Łukasz Maciejewski. Od filiżanek po menu.  Nawet w najgorszych czasach, w Tatrzańskiej było zawsze jak za Franciszka Józefa, jak w "Zaklętych rewirach": Wiedeń, fin de siecle, rurki z kremem, cafe Melange… i lody. Nie ma już od dawna legendarnej "Warszawianki" i Bristol już nie ten sam, co kiedyś. Tylko Tatrzańska trwa... tylko czy bez Pana Jana przetrwa?

 

Czytaj więcej...

PostCovidowa Świniokalipsa (2)

W poprzednim odcinku: Trybunał Norymberski dopiero rozpoczynał obrady. Nazwa była nieprzypadkowa: miała nawiązywać do trybunału sądzącego niemieckich zbrodniarzy po II wojnie światowej. Nieprzypadkowa była również lokalizacja: Tarnów, pierwsze niepodległe miasto, nadawał się do tego znakomicie. Lista zarzutów była długa, podobnie jak i liczba oskarżonych. Jako pierwszy przed Trybunałem stanął były Minister Zdrowia Łukasz Szumowski, sławny aferą maseczkową i nie tylko... (UWAGA, niniejszy tekst jest fikcją literacką i czytasz go na własną odpowiedzialność. W razie wątpliwości skonsultuj się z lekarzem lub farmaceutą). Tak anonsuje swój literacki powrót, tym razem na łamy portalu Salon24.pl, znany niegdyś tarnowski dziennikarz i członek zespołu Teatru Nie Teraz - Mirosław Poświatowski.

Czytaj więcej...