Witryna korzysta z plików cookies,które są niezbędne do prawidłowego jej funkcjonowania .W ustawieniach przeglądarki możesz zmienić warunki ich przechowywania lub dostępu

Oratorska Buława

Onegdaj, w poniedziałek 23 kwietnia, w Pałacu Młodzieży odbył się finał I Tarnowskiego Konkursu Krasomówczego „O Buławę Hetmana Jana Tarnowskiego”. Głównym zadaniem tegorocznych zmagań młodych oratorów było wygłoszenie przemówienia publicznego, będącego rozwinięciem myśli Ignacego Jana Paderewskiego „Walczyć o Ojczyznę to największy obowiązek i największy dla Polaka zaszczyt”. O tym, jak definiują patriotyzm i historyczne asocjacje młodzi oratorzy, najlepiej świadczą takie oto kwiatki:- uczeń, który zdobył I miejsce, uzasadniał, że nie ważne, kim się jest, czy patriotą, czy zdrajcą, ale należy swoje robić dobrze (!) i nie dzielić Polski na Polskę Tuska i Kaczyńskiego (przy czym kontekst wyraźnie mówił, że to Kaczyński dzieli); zaś laureatka II miejsca dowodziła, że walka o ojczyznę to uczestniczenie w czarnych marszach i... dbanie o "psie pakiety"... (...). Ale prawdziwy "popis" swoich historyczno-pedagogicznych kompetencji dało jury konkursu oraz inni obecni decydenci od kultury i edukacji. Nic to, że 90% uczestników mówiła o Ince, o dzieciach Wrześni, o Żołnierzach Wyklętych, o bohaterach II wojny światowej... i nie przeszli dalej, mimo że poziom oratorski prezentowali bynajmniej nie niższy niż laureaci... Poniżej szczegóły tego skandalicznego "młodzieży chowania".

Czytaj więcej...

Ciesielczyk kontra Gowin

czyli paczka żywnościowa dla wicepremiera

Ukazał się drugi numer  miesięcznika  "Zjednoczeni dla Tarnowa", którego wydawcą jest stowarzyszenie "Oburzeni", a redaktorem naczelnym Marek Ciesielczyk. Ten dobrze znany tarnowianom polityczny "człowiek-orkiestra", tym razem wylewa gorzkie żale nad...sobą. W jego opinii okazuje się bowiem, że Służba Ochrony Państwa (dawny BOR)  pełni rolę cenzora politycznego. Otóż, 9 marca 2018 w Tarnowskim Teatrze odbyło się, o czym mało kto wie, spotkanie za zamkniętymi drzwiami z wicepremierem Jarosławem Gowinem, który do budynku wszedł tylnymi drzwiami,  być może dlatego, ze przed głównym wejściem miała miejsce, zorganizowana przez stowarzyszenie OBURZENI, zbiórka żywności dla ministra nauki, który niedawno skarżył się publicznie, że nie wyżyje do pierwszego z pensji wysokości 17 tysięcy złotych!

Czytaj więcej...

Valentine's Day

Walentynki to coroczne święto zakochanych przypadające 14 lutego. W tym roku wyjątkowo wypada w Środę popielcową. Dzień postu, pokuty, modlitwy i posypywania głów popiołem zderza się ze świeckim, raczej frywolnym świętem. To kolejna i mocno symboliczna odsłona „walki postu z karnawałem”, ze słynnego obrazu Breughla. Nazwa tego dzisiaj zdecydowanie komercyjnego święta zakochanych pochodzi od św. Walentego, zmarłego około 269 roku biskupa i męczennika, którego wspomnienie liturgiczne w Kościele katolickim obchodzone jest również tego dnia. A żeby z tej kalendarzowej kolizji jakoś wybrnąć, wymyślono aby w tym roku wyjątkowo Walentynki obchodzić 13 lutego w wigilię właściwych Walentynek... W Tarnowie na zainteresowanych czekają m.in. kolacje dla zakochanych i sercowa instalacja na pl. Sobieskiego. W naszym mieście, o czym wiedzą wszyscy, Św. Walenty ma swoją kapliczkę przy ul. Tuchowskiej, a zakochani, wzorem wielu innych polskich miast, Most Zakochanych nad Wątokiem przy ul. Nadbrzeżnej Dolnej, gdzie tradycyjnie gromadzą się walentynkowicze i zamykają swoje uczucia na kłódki...  

Czytaj więcej...

Pączki

Są i będą, bowiem: „Powiedział nam Bartek, że dziś tłusty czwartek. Myśmy uwierzyli, pączków nasmażyli.”  Niestety nazwisko twórcy pączków kryje mrok historii. Encyklopedia Brockhausa podaje, że pączki /krapfen/ są specjalnością austriacką i południowo-niemiecką. Również w II tomie swojej autobiografii Erenburg wspomina o kijowskim piekarzu nazwiskiem Bałabucha. Czyżby od nazwiska tego mistrza pochodziła bałabucha, czyli rodzaj słodkiego domowego ciasta? Historia pączka w Polsce sięga XVII i XVIII wieku. Już wtedy znane były pączki z warszawskich cukierni. A w Tarnowie? W naszym galicyjskim miasteczku „od zawsze” kupowało się pączki, m.in. w popularnej „Warszawiance”, „Strusiniance”, Kawiarni Tatrzańskiej, Cukierni Targowa, a teraz swoje pączko podobne wyroby oferują wszechobecne Biedronki i inne markety. Ale prawdziwe, lukrowane pączki z różą i nierozerwalnie z nimi związane faworki czyli pudrowane chrusty robiły tylko nasze babcie i mamy. To jedne ze smaków naszego dzieciństwa... . 

Czytaj więcej...