Witryna korzysta z plików cookies,które są niezbędne do prawidłowego jej funkcjonowania .W ustawieniach przeglądarki możesz zmienić warunki ich przechowywania lub dostępu

Powrót do Kabotynowa (3) - W blasku Jutrzenki

Sandały luzacko wystawały spod biurka. Przesławny Synonim, rezydent Kabotynowa, siedział właśnie w swym gabinecie, leniwie zerkając w telewizor, gdzie akurat leciała transmisja z sesji Bezradnych Miejskich. Działo się to zaś w czasie, w którym nikt nie wpadł jeszcze na pomysł, by wszyscy uczestnicy tych obrad mogli nakadzać się, nagradzać, naradzać i teatralnie okładać korespondencyjnie, a na ich miejscu, dla niepoznaki, znajdowałyby się monitory z głośnikami... Tymczasem Synonim zdecydowanym gestem stawiał właśnie ostatni klocek na misternej budowli stojącej na jego biurku – podobnie bowiem jak jego poprzednik, również i on skrycie marzył, by zostać Bobem Budowniczym. I wtedy nagle...

Czytaj więcej...

Tłusta wigilia

Czyli Sylwester to wigilia Nowego Roku, to dzień poprzedzający Nowy Rok. 31 grudnia to także imieniny Sylwestra; w Kościele katolickim, jako wspomnienie liturgiczne papieża Sylwestra I. Świętowanie końca starego roku i początku nowego, to również okres hucznych zabaw i bali, toastów wznoszonych głównie szampanem, sztucznych ogni i petard. Samo święto pożegnania starego i powitania nowego roku narodziło się dopiero na przełomie XIX i XX wieku. Początkowo obchodzono je tylko w bogatszych warstwach społeczeństwa, stopniowo zwyczaj przedostawał się do życia uboższych ludzi. Na początku XX wieku pojawiły się lokalne zwyczaje przeżywania nocy sylwestrowych. Na przykład w Danii zeskakiwano z krzesła o północy, a w Hiszpanii od 1909 wraz z każdym uderzeniem zegara zjada się jedno winogrono… Jedno jest pewne - 1 stycznia stanowi początek skali czasu, z którym do dziś mamy problemy. Nie tak łatwo ustalić nawet, ile właściwie dni ma rok. Wszystko, co się dzieje, zdarza się gdzieś i kiedyś. Być może wyjątkiem była pierwotna osobliwość, sam Wielki Wybuch, od którego zaczęła się ewolucja Wszechświata, a który jednocześnie zaszedł wszędzie i być może, w pewnym sensie, „poza czasem”. Tym problemem m.in. zajmuje się ksiądz profesor Michał Heller, światowej sławy tarnowski kosmolog i i jego współpracownicy. My jednak, na co dzień, żeby sprawnie działać, musimy regulować zegarki i zrywać kartki z kalendarza oraz określać miejsce pracy i zamieszkania.

Czytaj więcej...

Cmentarny geszeft

Kilka miesięcy temu, we środę 26 czerwca tarnowski kirkut, jedna z najstarszych tarnowskich nekropolii został otwarty po trwającej ponad dwa lata renowacji. Dzięki projektowi, prowadzonemu przez Komitet Opieki nad Zabytkami Żydowskimi w Tarnowie, któremu z ogromnym zaangażowaniem szefuje Adam Bartosz, były dyrektor Muzeum Okręgowego, wybitny judaista i cyganolog, udało się wyremontować ponad 120 macew, ogrodzenie cmentarza i dom pogrzebowy. Na cmentarzu zainstalowane zostały stylowe latarnie i tabliczki informacyjne, gruntowny remont przeszły też alejki. Otwarcie cmentarza zostało poprzedzone ceremonią resakralizacji, czyli przywróceniu kirkutowi funkcji religijnych, utraconych na skutek dewastacji i profanacji, do których wielokrotnie dochodziło w jego historii. W uroczystościach wzięli między innymi udział: naczelny rabin Polski Michael Schudrich, dyplomaci, a także potomkowie tarnowian żydowskiej narodowości, pochowanych na cmentarzu oraz kilkadziesiąt osób z całego świata (wśród nich również donatorzy preac rewitalizacyjnych). I oto teraz, nad kierowanym przez Adama Bartosza Komitetem zebrały się „czarne chmury”. Kilka dni temu dowiedział się, że ma zakaz prowadzenia prac renowacyjnych w kirchole i ma zwrócić klucze do jego bram. Tak zdecydowała krakowska Gmina Żydowska, właściciel nekropolii. No cóż, łaska pańska (także żydowska) na pstrym koniu jeździ...

Czytaj więcej...

DAMASZEK EUROPY

Tarnów to miasto niezwykłe – z arcyciekawą historią i świetną architekturą. Na świat przyszło tu wielu niezwykłych ludzi. I aż trudno uwierzyć, że tak piękne miejsce może być tak źle zarządzane. Na początku października br. w tygodniku TEMI pojawił się artykuł pt. “Czy Tarnów zbankrutuje?” Sam tytuł mówi wiele o lokalnej władzy – zbiurokratyzowanej do kwadratu i bez jakiejkolwiek sensownej wizji rozwoju miasta. Jedyne na co było ich stać przez ostatnie kilkanaście lat to idiotyczne hasło “Polski biegun ciepła”. Ja mam swoje: TARNÓW. DAMASZEK EUROPY. Zaś w poniedziałek 4 listopada w pierwszym programie TVP, tuż po głównym wydaniu dziennika w programie ALARM wyemitowano bardzo krytyczny materiał o Tarnowie z podkreśleniem ogromnego zadłużenia miasta wyliczonego na 330 milionów złotych… I znów o Tarnowie głośno w całej Polsce, tyle, że nie o taką promocję miasta chodzi.

Czytaj więcej...