Witryna korzysta z plików cookies,które są niezbędne do prawidłowego jej funkcjonowania .W ustawieniach przeglądarki możesz zmienić warunki ich przechowywania lub dostępu

„Pawłowi Adamowiczowi na pogrzeb i pożegnanie"

Tak zaczyna się poruszajcy tekst znanego dziennikarza i społecznika Szymona Hołowni opublikowany na Facebooku dotyczący tego, co stało się w ostatnią niedzielę w Gdańsku na Targu Węglowym podczas 27. finału Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy, gdzie prezydent wcześniej wspomnianego miasta został kilkukrotnie ugodzony nożem w wyniku czego zmarł dzień później w szpitalu.- Arcybiskup Głódź. Postać och jakże nie z mojej bajki, który jeszcze parę miesięcy temu odznacza w katedrze szefa medium, które szczuło na Adamowicza bez opamiętania – dziś w środku nocy jedzie modlić się nad rannym prezydentem do szpitala. Bez żadnych ceregieli, gasząc natychmiast krytyki świętych smędzących, że przecież Adamowicz był „tęczofilem”, czy był za in vitro, zgadza się, by pochować go w kościelnym sercu Gdańska, w Bazylice Mariackiej. Przestaje być politykiem, znów staje się dobrym księdzem, a ja – często na niego oburzony – dziś chcę oddać mu za to szacunek. Inny Gdańszczanin, Lech Wałęsa daje nam korki z eschatologii, z całą swoją wałęsowatą bezobciachowością jasno, po prorocku przypominając, gdzie zaraz skończą się te nasze wszystkie wojenki – wpisuje Adamowiczowi do księgi kondolencyjnej: „Do zobaczenia za chwilę”...

Czytaj więcej...

Tłusta wigilia

Czyli Sylwester, to wigilia Nowego Roku, to dzień poprzedzający Nowy Rok. 31 grudnia to także imieniny Sylwestra; w Kościele katolickim, jako wspomnienie liturgiczne papieża Sylwestra I. Świętowanie końca starego roku i początku nowego, to również okres hucznych zabaw i bali, toastów wznoszonych głównie szampanem, sztucznych ogni i petard. Samo święto pożegnania starego i powitania nowego roku narodziło się dopiero na przełomie XIX i XX wieku. Początkowo obchodzono je tylko w bogatszych warstwach społeczeństwa, stopniowo zwyczaj przedostawał się do życia uboższych ludzi. Na początku XX wieku pojawiły się lokalne zwyczaje przeżywania nocy sylwestrowych. Na przykład w Danii zeskakiwano z krzesła o północy, a w Hiszpanii od 1909 wraz z każdym uderzeniem zegara zjada się jedno winogrono… Jedno jest pewne - 1 stycznia stanowi początek skali czasu, z którym do dziś mamy problemy. Nie tak łatwo ustalić nawet, ile właściwie dni ma rok. Wszystko, co się dzieje, zdarza się gdzieś i kiedyś. Być może wyjątkiem była pierwotna osobliwość, sam Wielki Wybuch, od którego zaczęła się ewolucja Wszechświata, a który jednocześnie zaszedł wszędzie i być może, w pewnym sensie, „poza czasem”. Tym problemem m.in. zajmuje się ksiądz profesor Michał Heller, światowej sławy tarnowski kosmolog i i jego współpracownicy. My jednak, na co dzień, żeby sprawnie działać, musimy regulować zegarki i zrywać kartki z kalendarza oraz określać miejsce pracy i zamieszkania.

Czytaj więcej...

Bożonarodzeniowe rośliny i ich tajemnice

Z okresem Adwentu i Bożego Narodzenia łączą się nie tylko gałęzie świerku, jodły czy sosny, ale też inne rośliny, które w tym czasie pojawiają się w naszych mieszkaniach. W dekoracyjne kompozycje chętnie wplatamy gałązki ostrokrzewu czy jemioły, w sklepach pojawiają się powszechnie znane jako „gwiazda betlejemska” poinsecje, ciemiernik czy zasuszone róże jerychońskie. Co oznaczają te kwiaty i skąd pochodzą...? Poniewż w naszym galicyjskim miasteczku poświąteczna smuta więc dla poprawienia nastroju warto rozejrzeć się wokół i skonstatować, że Święta to nie tylko zakupy i biesiadowanie.

Czytaj więcej...

To już jest koniec?

Być albo nie być Środowiskowego Klubu Studenckiego „Przepraszam”

Jest w Tarnowie kilka miejsc, które można by określić modnym terminem: „kultowe” pisze w sieci Jerzy Świtek, znany niegdyś animator kultury i publicysta filmowy. Z pewnością należy do nich Środowiskowy Klub Studencki „Przepraszam”, usytuowany przy Rynku 10, powstały przy tarnowskiej Wyższej Szkole Biznesu. Od 23 lat prowadzą go animatorzy i właściciele: Ewa Kopińska-Korczyk i Ryszard Korczyk. Z oddaniem godnym Judymów i determinacją wartą najwyższego  szacunku walcząc o kulturalny rząd dusz na tarnowskiej Starówce.  Ich Klub to od lat muzyczna wizytówka Tarnowa, prawdziwa Mekka poszukiwaczy kulturalnych fruktów. I oto teraz nad Środowiskowym Klubem Studenckim „Przepraszam” zawisły czarne chmury – właściciel lokalu, ponoć dobrze znany miejscowym restauratorom, z niekonwencjonalnych metod pozyskiwania kolejnych lokali na działalność gastronomiczną,  wystosował oficjalne pismo, w którym domaga się od Klubu „Przepraszam” opuszczenia swojej siedziby od stycznia 2019 roku. Uzasadnienie? Cokolwiek kuriozalne: Klub „nie ma odpowiedniego klienta i nie potrafi robić biznesu” (!).  Tym bardziej, że zdaniem gospodarzy „Przepraszam”: wszelkie  płatności i zobowiązania finansowe względem właściciela lokalu regulowane są na czas i zgodnie z uprzednimi ustaleniami. Czas zatem najwyższy ogłosić wielki społeczny alert w celu ratowania tej ostatniej już reduty niezależnej kultury na tarnowskim Rynku. Czyżby po wrogim przejęciu m.in. sąsiedniej piwnicy prowadzonej przez aktorsko-muzyczne małżeństwo państwa Cypcarzów i upadku oryginalnego projektu poetki Natalii Tryby teraz przyszła kolej na „Przepraszam”, przez które przewinęło się kilka pokoleń tarnowian i którego bywalcy rozsiani są po całym świecie? Panowie -  larum grają! Czas działać… I to  nie jest tylko sprawa polityki ale etyki, także tej w biznesie.     

Czytaj więcej...