Witryna korzysta z plików cookies,które są niezbędne do prawidłowego jej funkcjonowania .W ustawieniach przeglądarki możesz zmienić warunki ich przechowywania lub dostępu

Zdearzenia 2018

Ten obrażający językowych ortodoksów i budzący estetyczny sprzeciw tytuł, to nazwa święta naszego miasta, które w tym roku zorganizowano nam w dniach 21-24 czerwca. Widać chodziło o to, żeby już sama nazwa budziła kontrowersje, co się rzeczywiście magistrackim magikom od PR udało. Ciekawe, czy ten pseudo promocyjny chocholi taniec, ne tylko wokół kultury, skończy się wraz z jesiennymi wyborami... Dni Tarnowa rozpoczęły się w gruntownie zrewitalizowanym Amfiteatrze przy ul. Kopernika, miejscu kultowym dla kilku pokoleń tarnowian. Podczas gali inauguracyjnej wręczone zostały stypendia artystyczne, tytuły „Nauczyciel z Kulturą”, Nagrody Miasta Tarnowa oraz Złoty Dukat. Galę wręczenia nagród uświetniły „Nie-zapomniane tarnowskie piosenki” w aranżacji Bartka Szułakiewicza. W piątkowe popołudnie na Rynku zabrzmiała muzyka legendy gitary – Carlosa Santany w wykonaniu zespołu Leszka Cichońskiego z udziałem Jose Torresa. W drugiej części wystąpiła Kasia Kowalska, która w tym roku obchodzi jubileusz 25-lecia działalności artystycznej. Sobotni koncertowanie rozpoczęła młoda tarnowska formacja New Chapter, po której swoje jubileuszowe koncerty zagrali Przystanek Mrówkowiec (20-lecie) i Andrzej Sikorowski z zespołem Pod Budą (40-lecie). W sobotę muzyka popłynęła również z amfiteatralnej sceny - zagościł bowiem na niej Kwartet Con Affetto. Muzyczne wydarzenia tegorocznych Zdearzeń zamknie niedzielny spektakl Teatru Solskiego „Bądź taka, nie bądź taka”, który tarnowianie będą mogli obejrzeć w Amfiteatrze. Jak co roku podczas Zdearzeń odbywał się Jarmark Galicyjski prezentujący zarówno wyroby i produkty regionalne, jak również sztukę ludową. Przez dwa dni (22-23 czerwca) na ulicy Wałowej tarnowianie i turyści mogli obejrzeć i zakupić rękodzieło, poznać wygasające zawody, skosztować regionalnej kuchni. W programie nie zabrakło także wydarzeń integrujących mieszkańców. W tym roku zaplanowano poszukiwania kwiatu paproci (park na Piaskówce), piknik rekreacyjno-sportowy (park Sanguszków), piknik rodzinny „Wakacje – bawmy się bezpiecznie” (tarnowskie Błonia) oraz liczne imprezy sportowe. Niestety, plany organizatorów mocno skomplikowała pogoda: było wietrzno i deszczowo, co odbiło się na frekwencji. Ale też, prawdziwych kulturalnych fruktów było niewiele. No cóż, jaka władza – takie święto. Jaki pan, taki kram… czyli jarmark. A igrzyska są potrzebne nawet jak król jest nagi. Może wtedy szczególnie...   

Czytaj więcej...

Zdearzenia z Kupałą w tle

Jak zwykle o tej porze, w naszym galicyjskim miasteczku odbywają się Zdearzenia  będące spadkobiercami niegdysiejszych Dni Tarnowa. Niejako w ich cieniu minęła Noc Kupały, zwana też nocą kupalną, kupalnocką, kupałą. To słowiańskie święto związane z letnim przesileniem Słońca, obchodzone w czasie najkrótszej nocy w roku, co przypada około 21-22 czerwca. W krajach anglosaskich pod nazwą Midsummer, w germańskich Mittsommerfest. Kościół katolicki, nie mogąc wykorzenić corocznych obchodów pogańskiej Sobótki z wywodzącej się z wierzeń słowiańskich obyczajowości, podjął próbę zasymilowania święta z obrzędowością chrześcijańską (stąd późniejsza wigilia św. Jana – potocznie zwana też nocą świętojańską, posiadająca wówczas wiele zapożyczeń ze święta wcześniejszego – obchodzona w nocy z 23 na 24 czerwca. Na południu Polski, Podkarpaciu i Śląsku uroczystość o podobnym charakterze zwie się sobótką lub sobótkami, na Warmii i Mazurach palinocką. Nazwa Noc Kupały, kupalnocka utrwaliła się w tradycji Mazowsza i Podlasia. Symbolicznym ersatzem tamtego słowiańskiego święta miała być „zdearzeniowa” próba poszukiwania kwiatu paproci w niedawno gruntownie odnowionym parku na Piaskówce.

Czytaj więcej...

Pozdrowienia z Tarnowa. Od Azotów do Humanopolis

Rozpoczynające się właśnie dawne Dni Tarnowa czyli Zdearzenia 2018, to dobry pretekst do przypomnienia, jak nas widzą inni, jak zapamiętali Tarnów m.in. dziennikarz Martin Pollack, malarz Stanisław Wyspiański, premier Eugeniusz Kwiatkowski, pisarz Paweł Huelle, malarz Wilhelm Sasnal, Żyd Abraham Chomet czy poeta Mieczysław Jastrun. "Na początku była wieś, aż na mocy przywileju królewskiego Spycimir herbu Leliwa, wojewoda krakowski lokował miasto. Odtąd Tarnów był miastem prywatnym kolejno rodów Tarnowskich, Ostrogskich, Zasławskich i Sanguszków, aż stał się miastem cesarsko-królewskim. Z dawnych czasów pozostały mu ruiny zamku, ratusz, bazylika i renesansowe kamieniczki. Dorabiał się stopniowo wszystkiego tego, co powinno mieć galicyjskie miasteczko: kolei, secesyjnej architektury, kawiarni w wiedeńskim stylu, pomnika Mickiewicza, przy którym mogą odbywać się patriotyczne uroczystości. Właściwie to nie miasteczko, gdyż na galicyjską skalę Tarnów był metropolią, trzecim co do wielkości miastem, po Lwowie i Krakowie. Choć ta metropolitarność może jednak jest pojęciem lekko na wyrost, gdyż jak stwierdził Karol Estreicher: "miasta galicyjskie zawsze były ospałe, leniwe, bez światła, bez pragnień rozrywek szlachetnych. Takimi były, takimi są i na długo będą. Najmniejsze miasteczko Królestwa wyżej stało od Przemyśla, Rzeszowa, Tarnowa, Jasła lub Sącza, nad którymi unosi się tuman ciemnoty".

Czytaj więcej...

Życie za życie

Agata Mróz-Olszewska zmarła w wieku 26 lat, dokładnie 10 lat temu...

"Bądź szczęśliwy - powiedziała przed śmiercią swojemu mężowi, nie żałuję swojej decyzji. Gdybym miała jeszcze raz wybierać: życie moje lub dziecka, wybrałabym tak samo. Jestem szczęśliwa, odchodzę spełniona."

4 czerwca 2008 r. to jedna z najczarniejszych dat w polskiej siatkówce. Tego dnia dziewięcioletnią walkę z chorobą przegrała Agata Mróz - wielka zawodniczka, wspaniały człowiek. Agata Danuta Mróz-Olszewska (ur. 7 kwietnia 1982 w Dąbrowie Tarnowskiej, zm. 4 czerwca 2008 we Wrocławiu) – wybitna polska siatkarka, 138-krotna reprezentantka Polski w latach 2003-2006, zdobywczyni złotych medali na Mistrzostwach Europy w piłce siatkowej kobiet w 2003 i 2005. Była kapitanem słynnych "Złotek" legendarnego trenera Andrzeja Niemczyka".Pomimo, że urodziła się w Dąbrowie Tarnowskiej, jednak dzieciństwo i młodość spędziła w Tarnowie, gdzie rozpoczęła trenowanie siatkówki. Z chorobą walczyła od siedemnastego roku życia. - Wiem, że muszę to wszystko wytrzymać. Innego wyjścia nie mam. Dla mojej córki i męża muszę być zdrowa – mówiła Agata Mróz-Olszewska. To był jej ostatni wywiad, dla "Super Expressu", udzielony w klinice we Wrocławiu 30 maja 2008 roku, osiem dni po zabiegu przeszczepu szpiku kostnego. Siatkarka zmarła w wyniku infekcji 4 czerwca. – Zabrakło nam kilku dni – przyznał jeden z zajmujących się nią lekarzy. Ostatnim miesiącom życia Agaty Mróz przyglądała się cała Polska – trzymaliśmy kciuki, by wygrała z białaczką, wzruszaliśmy się jej heroiczną walką o życie nienarodzonej córki. Gdy odeszła, wszystkim nam pękło serce… Jej heroiczna postawa sprawiła, że na zawsze pozostanie symbolem tego, co w sporcie i w życiu najpiękniejsze. Liczyła, że kiedyś wróci… Cztery lata od jej śmierci (ceremonie: ślubna i pogrzebowa odbywały się w tym samym kościele księży Filipinów w Tarnowie - zaledwie w odstępie jednego roku!), jej poruszająca historia trafiła do kina. Pomimo upływu lat, Agata nadal żyje w sercach i ludzkiej pamięci. Patronuje wielu szkołom i halom sportowym, zawodom i memoriałom, ma nawet swoją ulicę... To krzepiące, szczególnie dzisiaj kiedy tak bardzo brak prawdziwych autorytetów, wzorów i idoli dla młodzieży. Dobrze byłoby aby pamiętano o niej także w jej rodzinnym Tarnowie...

Czytaj więcej...