Witryna korzysta z plików cookies,które są niezbędne do prawidłowego jej funkcjonowania .W ustawieniach przeglądarki możesz zmienić warunki ich przechowywania lub dostępu

Pączki

Są i będą, bowiem: „Powiedział nam Bartek, że dziś tłusty czwartek. Myśmy uwierzyli, pączków nasmażyli.”  Niestety nazwisko twórcy pączków kryje mrok historii. Encyklopedia Brockhausa podaje, że pączki /krapfen/ są specjalnością austriacką i południowo-niemiecką. Również w II tomie swojej autobiografii Erenburg wspomina o kijowskim piekarzu nazwiskiem Bałabucha. Czyżby od nazwiska tego mistrza pochodziła bałabucha, czyli rodzaj słodkiego domowego ciasta? Historia pączka w Polsce sięga XVII i XVIII wieku. Już wtedy znane były pączki z warszawskich cukierni. A w Tarnowie? W naszym galicyjskim miasteczku „od zawsze” kupowało się pączki, m.in. w popularnej „Warszawiance”, „Strusiniance”, Kawiarni Tatrzańskiej, Cukierni Targowa, a teraz swoje pączko podobne wyroby oferują wszechobecne Biedronki i inne markety. Ale prawdziwe, lukrowane pączki z różą i nierozerwalnie z nimi związane faworki czyli pudrowane chrusty robiły tylko nasze babcie i mamy. To jedne ze smaków naszego dzieciństwa... . 

Czytaj więcej...

„GÓRNOLOTNI”

To druga część oryginalnego projektu podróżniczego realizowanego od dziewięciu lat w Centrum Sztuki Mościce. Pierwsza część to „DALEKOSIĘŻNI” - letnie spotkanie podróżników, zaś druga to właśnie GÓRNOLOTNI” - spotkanie ludzi gór. Te dwa Festiwale to dzieło jednego z najbardziej kreatywnych animatorów tarnowskiej kultury Bogusława Hynka, który w ub. roku samotnie przeszedł Pireneje trasa HPR liczącą ponad 800 km. Trudno o lepsze rekomendacje dla organizatora „górnolotnego” festiwalu, na którym spotykają się pasjonaci gór, miłośnicy wędrówek i wspinaczek, koneserzy pięknych widoków i Ci, którzy nieustannie spragnieni są przygody. Tegoroczny Festiwal,trwający od 2 do 4 lutego, zakończyło wyjątkowe spotkanie z… Wandą Rutkiewicz, co w związku z Tomkiem Mackiewiczem i tragicznym finałem styczniowego zdobycia przez niego Nanga Parbat oraz trwającą polską wyprawą na K2, nabiera dodatkowych metafizycznych znaczeń...

Czytaj więcej...

Recepty dr Ciesielczyka

Na więdnącym rynku mediów w Tarnowie pojawia się kolejna kroplówka. Tym razem będzie to miesięcznik, na razie tylko w wersji internetowej, zatytułowany „Zjednoczeni dla Tarnowa”, z wymownym podtytułem – pismo dla myślących o przyszłości. Wydawcą nowego periodyku jest głośne tarnowskie stowarzyszenie Oburzeni, którego twarzą jest znany lokalny samorządowiec dr Marek Ciesielczyk. Barwny człowiek o niewątpliwie politycznej charyzmie, wieczny kandydat na wszelkie publiczne urzędy, m.in. prezydenta miasta, posła, a nawet prezydenta RP („Samoobrona”), i równie zdeterminowany tropiciel wszelkich ubeckich śladów, szczególnie wśród amerykańskiej Polonii, dla której regularnie wygłasza różnego rodzaju pogadanki. Aliści to także utalentowany dziennikarz i publicysta, m.in. red. naczelny wydawanego kiedyś w Tarnowie „Nowego tygodnika”. Ambicją najnowszej inicjatywy wydawniczej dr Ciesielczyka jest przedstawienie diagnozy samorządowej choroby tarnowskiej oraz recepty na wyjście z kryzysu, a głównym celem zjednoczenie wszystkich środowisk zainteresowanych stworzeniem strategii rozwoju miasta oraz wspólnej listy wyborczej w najbliższych wyborach samorządowych, a także wystawienie jednego, wspólnego kandydata na Prezydenta Tarnowa.

Czytaj więcej...

#NangaParbat

Czyli od heroinisty do himalaisty

Pokonał uzależnienie od heroiny i ukończył terapię w Monarze. Wyruszył autostopem z Polski do Indii, by pomagać trędowatym. Nawrócił się wśród hinduskich dzieci w czasie Wielkiego Jubileuszu Roku 2000. Módlmy się za Niego i Jego Bliskich. Niestety, to już pewne: Tomasz Mackiewicz pozostanie pod NANGA PARBAT (8126 m p.p.m) na zawsze... Po zejściu ze szczytu na poziom 7200  był w stanie agonalnym (obrzęk mózgu?), miał poważne odmrożenia i ślepotę śnieżną. W tej sytuacji, towarzysząca mu francuska himalaistka Elizabeth Revol zabezpieczyła go w namiocie i ruszyła w dół po pomoc. Dotarli do niej Adam Bielecki i Denis Urubko nocą, z soboty na niedzielę (26/27.01.18)  i rano zostali wraz z pozostałą dwójką:  Piotrem Tomalą i Jarosławem Botorem zabrani śmigłowcem z wysokości 5850. Elizabeth  trafiła do szpitala w Islamabadzie, a potem bohaterska czwórka wróciła pod K2. Dalsze działania ratunkowe wobec załamania pogody (śnieżyce, - 60 C oraz wiatr około 100 km/godz) mogłyby zagrażać także ich życiu i wobec tego okazały się niemożliwe do wykonania. Dziękujemy naszym herosom za walkę, dzięki której udało się uratować Elizabeth, jednocześnie łączymy się w bólu z rodziną Tomka. Miejmy nadzieję, że smutek i wściekłość doprowadzą Adama i spółkę na szczyt K2. Zróbcie to dla Tomka! Poniżej poruszający tekst dziennikarza Gazety.pl Michała Gostkiewicza, jaki ukazał się na FB.

Czytaj więcej...