Witryna korzysta z plików cookies,które są niezbędne do prawidłowego jej funkcjonowania .W ustawieniach przeglądarki możesz zmienić warunki ich przechowywania lub dostępu

Post scriptum do artykułu

Sprawiedliwy Wśród Narodów Świata...
który zechciała skomentować na FB pani Monika Stec

Szanowna pani Moniko! Czytanie ze zrozumieniem to jednak coraz większy problem u wielu ludzi... Otóż artykuł, którego rzetelność pani kwestionuje powstał po opublikowaniu kolejnego wyroku Sądu Najwyższego dotyczącego toczącego się od 10 lat sporu rodziny Goldmanów z Izraela z Kurią Diecezjalną w Tarnowie, o czym szeroko informowały media, m.in. portal Onet.pl, tygodnik TEMI czy Gazeta Krakowska. I to były moje główne źródła informacji w tej sprawie (wymieniam je na końcu tekstu). Poza tym, nasz niegdyś stały współpracownik, red. Jerzy Reuter opisał tę historię już w 2009 roku i opublikował, także na naszym portalu. Żeby więc sprostować pani zarzuty o naszym rzekomym niechlujstwie dziennikarskim poniżej publikujemy jego tekst w całości. Poza tym, zarzucanie mi, tu cytat: "...od dawna obserwuję w pana artykułach, zaciętą chęć szkalowania dobrego imienia Sprawiedliwego, posiłkując się przekłamaniami i subiektywnymi opiniami ann drillich" (pisownia oryginalna), jest właśnie takim haniebnym przekłamaniem, bowiem to mój pierwszy w życiu tekst napisany w tej sprawie. Nie znam też żadnych, nie tylko subiektywnych, opinii na ten temat ani pani Ann Drillich, jak i pani, pani Moniko. Szalom! Ps. Zupełnie nie dawno, Izba Kontroli Nadzwyczajnej i Praw Publicznych, podtrzymała wyrok Sądu Najwyższego uznając w pełni roszczenia rodziny Goldmanów, co w świetle sądowych ustaleń nadal stawia pana Jerzego Poetschke  w  niekorzystnym świetle, w żaden sposób nie podważając jego zasług w kwestii pomocy Żydom podczas wojny.

Czytaj więcej...

Sprawiedliwy Wśród Narodów Świata

czy może jednak sprytny geszefciarz

Takim prestiżowym wyróżnieniem został w 1995 roku uhonorowany przez Instytut Pamięci w Jerozolimie Yad Vashem Jerzy Poetsche z Tarnowa. To dzięki niemu żydowska rodzina Goldmanów przeżyła wojnę. To właśnie w piwnicy domu przy ul. Kołłątaja 9, gdzie wtedy mieszkała rodzina Poestschów, ukrywała się do końca wojny m.in. Blanka Goldman, którą Jerzy spotkał po jej ucieczce z tarnowskiego getta i przyprowadził do domu. Przy rodzinnym obiedzie zapytał czy mógłby przyprowadzić żydowską dziewczynę i ukryć ją przed Niemcami. Wiedział jak wielką odpowiedzialnością obarcza swoich bliskich i jaka kara grozi za przechowywanie Żydów. Ojciec Jerzego, Hubert, bez zastanowienia wyraził zgodę. Przeprowadzka nastąpiła w 1943 roku. Rodzina Poetschke traktowała ją jak każdego domownika, a Jerzy urządził w piwnicy schowek na wypadek najścia Niemców. Wyuczył też Blankę na pamięć kilku adresów gdyby nie wiedziała gdzie ma pójść po ewentualnym aresztowaniu i śmierci rodziny. Blanka była osiemnastolatką, gdy po powrocie ze szkoły znalazła swoją matkę zamordowaną przez nazistów. Zabito ją w jej łóżku, gdzie leżała zmożona chorobą. Przeżyła w domu Poetschke likwidację tarnowskiego getta i w styczniu 1945 r. wraz z rodziną Poetschów wróciła do rodzinnego domu - neogotyckiego pałacyku przy ul. Gumniskiej (do niedawna mieścił się tam Pałac Ślubów). Najstarszy syn Huberta Jerzy szybko zaprzyjaźnił się z Blanką, dwa lata starszą córką Goldmanów. Na początku ubiegłego wieku nikomu nie przyszłoby do głowy jak bardzo spolszczona rodzina niemieckich Poznaniaków - Poetschów może wpłynąć na życie żydowskiej rodziny Goldmanów. Ostatnio wypowiedziała się w tej sprawie... Izba Kontroli Nadzwyczajnej i Praw Publicznych, podtrzymując wyrok Sądu Najwyższego!  Niezwykłe losy tych dwóch rodzin interesująco opisywał przed laty, m.in. na naszym portalu, tarnowski prozaik Jerzy Reuter.

Czytaj więcej...

Nowy rok bieży

czyli komu szczepionkę, komu...

Kilka dni temu rząd warszawski rozpoczął masową akcję szczepień, poprzedzoną ogólnopolską kampanią promocyjną mającą na celu zachęcić ogół społeczeństwa do zaszczepienia się. Wszystko, zgodnie z zapewnieniami decydentów, miało perfekcyjnie zorganizowane, aliści, jak to zwykle bywa, diabeł tkwi w szczegółach. Otóż, w stosownym akcie prawnym stoi napisane, że „szczepienia mogą być realizowane dla innych osób TYLKO I WYŁĄCZNIE w przypadku ryzyka zmarnowania szczepionki poprzez brak stawiennictwa osób uprawnionych.” I tę furtkę prawną wykorzystał m.in. Warszawski Uniwersytet Medyczny, który w specjalnym  w oświadczeniu podał, że “zgodnie z sugestią NFZ szczepieniami w dniu dzisiejszym (30 grudnia 2020 r. - przyp. Red.) objęto też szereg osób ze świata kultury m. in. Aktorów, kompozytorów, reżyserów, łącznie miało to być 18 osób! W tej uprzywilejowanej grupie znaleźli się, m.in. Towarzysz Leszek Miller, zdeklarowany wróg obozu rządowego oraz aktorka Krystyna Janda, która niedawno ogłosiła w mediach, że czuje się obesrana przez obecną władzę... I teraz taki bonus. Pikanterii całej sprawie dodaje fakt, że oboje polityczno-artystyczni celebryci pochwalili się tym w mediach! Pozostali, ujawnieni dotąd, beneficjenci – skandaliści: dyr. TVN Edward Miszczak, Magda Umer, Wiktor Zborowski, Krzysztof Materna ,Andrzej i Maria Seweryn, która w rozmowie z TVN24 powiedziała, że myślała, iż istnieje oddzielna pula szczepionek dla artystów (!), to tylko wierzchołek góry lodowej tej swoistej listy hańby... Przypomnijmy, że od kilku dni trwają masowe szczepienia przedstawicieli tzw. Grupy 0, czyli pracowników służby zdrowia, Domów Opieki Społecznej, aptekarzy, studentów medycyny itp. Wielu z nich ciągle czeka na swoją kolej, tymczasem nasza władza po raz kolejny daje dowód swojej bezradności I bezsilności wobec bezczelność I cwaniactwa tzw. elyt, zapowiadając śledztwa I komisje. Pisze to 3 stycznia 2021 r. I, jak dotąd, nikomu nie spadł włos z głowy, a przecież winnych można było ustalić w ciągu przysłowiowej godziny... I tylko pozornie nią ma to nic wspólnego z Sylwestrem w Tarnowie, o czym interesująco dywaguje na FB Mirosław Poświatowski, znany niegdyś tarnowski dziennikarz śledczy.

Czytaj więcej...

1 stycznia - początek skali

 Czas jest pojęciem, z którym do dziś mamy problemy. Nie tak łatwo ustalić nawet, ile właściwie dni ma rok. Wszystko, co się dzieje, zdarza się gdzieś i kiedyś. Być może wyjątkiem była pierwotna osobliwość, sam Wielki Wybuch, od którego zaczęła się ewolucja Wszechświata, a który jednocześnie zaszedł wszędzie i być może, w pewnym sensie, „poza czasem”. Tym problemem m.in. zajmuje się ksiądz profesor Michał Heller i jego współpracownicy. My jednak, na co dzień, żeby sprawnie działać, musimy regulować zegarki i zrywać kartki z kalendarza oraz określać miejsce pracy i zamieszkania. Sylwester i Nowy Rok jest dla mierzenia czasu w długich okresach tym, czym północ dla czasu dobowego, umownym początkiem skali, którego nie wyróżniają żadne prawa fizyki, a jedynie historia, tradycja i przyzwyczajenie. Pamięć historyczna jest jedną z rzeczy wyróżniających nas ze świata zwierząt.

Czytaj więcej...