Witryna korzysta z plików cookies,które są niezbędne do prawidłowego jej funkcjonowania .W ustawieniach przeglądarki możesz zmienić warunki ich przechowywania lub dostępu

Tłusta wigilia

Tak dawniej nazywano popularnego obecnie Sylwestra.  Dzień poprzedzający Nowy Rok – 31 grudnia kiedy to przypadają imieniny Sylwestra; w Kościele katolickim, jako wspomnienie liturgiczne papieża Sylwestra I. to w tę wyjątkową w każdym roku noc świętuje się koniec starego roku i początek nowego. To czas hucznych zabaw i bali, toastów, sztucznych ogni, petard i pokazów laserowych. Samo święto pożegnania starego i powitania nowego roku narodziło się dopiero na przełomie XIX i XX wieku. Początkowo obchodzono je tylko w bogatszych warstwach społeczeństwa, stopniowo zwyczaj przedostawał się do życia uboższych ludzi. Na początku XX wieku pojawiły się lokalne zwyczaje przeżywania nocy sylwestrowych. Na przykład w Danii zeskakiwano z krzesła o północy, a w Hiszpanii od 1909 wraz z każdym uderzeniem zegara zjada się jedno winogrono. A jak to bywało w naszym galicyjskim powiecie i samym Tarnowie?

Tokaj, bale w modnych lokalach i uroczyste polowania - tak świętowano nadchodzący Nowy Rok jeszcze 100 lat temu. Szampan jako nieodłączny element sylwestrowej zabawy zagościł w domach dopiero po II Wojnie Światowej. Ostatniemu dniowi w roku często towarzyszył szereg wróżb i przesądów. Od połowy wieku wkładamy do portfeli lub (wcześniej do buta) - na szczęście - łuskę wigilijnego karpia.

Wraz z początkiem XX wieku tradycja hucznego witania Nowego Roku zagościła na stałe w polskiej kulturze. Początkowo jednak sylwestra obchodziła jedynie arystokracja oraz bogatsze warstwy społeczeństwa. 1 stycznia został uchwalony dniem wolnym od pracy w 1924 roku.

Zgodnie z tradycją, by przegonić Stary Rok, strzelano z bicza. Ziemianie urządzali polowania i ucztowali w gronie rodziny, zaś inteligencja mieszkająca w miastach bawiła się w modnych lokalach.

Dzień 31 grudnia ziemianie spędzali m.in. na zakrapianych polowaniach, o północy strzelali z batów na szczęście, składali życzenia i ucztowali w gronie rodziny – pisze Tomasz Adam Pruszak w książce „Ziemiańskie święta i zabawy” wydanej przez PWN.

O wiele częściej bawili się na nich mieszczanie, którzy zapożyczyli ten zwyczaj w XIX w. z Europy Zachodniej.

Według jednego ze staropolskich zwyczajów, 31 grudnia obdarowywano się prezentami. Jeszcze w XIX stuleciu tego dnia aptekarze przesyłali znajomym rodzinom ziemiańskim paczki m.in. z wodą kolońską.

Właściciele wielkich majątków ziemskich Sylwestra rozpoczynali zwykle od polowań, na które udawano się saniami. W przerwach między odstrzałami zwierzyny (polowano przeważnie na zające i dziki) palono ogniska, przy których ogrzewano się oraz kosztowano alkoholu. - Podawano wcześniej przygotowane zakąski, gorące i zimne, oraz trochę wódki i koniaku. Około pierwszej po południu rozjeżdżano się na nowe stanowiska w nowym rewirze. Powtarzało się więc raz jeszcze to samo, a już prawie o zmierzchu, po odtrąbieniu końca polowania, wszyscy wracali do domów – wspominał jedno z sylwestrowych polowań w lasach w Kozłówce Antoni Belina Brzozowski.

Wieczorną porą ziemianie odwiedzali kościoły, gdzie odprawiano nieszpory. Po mszy wracano do majątków, gdzie w gronie rodziny i najbliższych znajomych przygotowywano się do kolacji – niekiedy była ona tak uroczysta, że przypominała wieczerzę wigilijną. Nawiązywał do niej także odświętny ubiór uczestników kolacji. Atmosferę świąt przybliżała także przystrojona bożonarodzeniowa choinka oraz inne elementy domowej dekoracji.
Początek nowego roku, obchodzony jako jeden z dni wchodzących w skład tzw. oktawy Bożego Narodzenia, sprzyjał także śpiewaniu kolęd. Kolędowanie wprowadzało domowników w radosny, ale i podniosły nastrój. Niekiedy śpiewano także inne, bardziej dowcipne pieśni, których teksty układano m.in. pod melodię kolędową.

Do stołów siadano po wspólnej modlitwie inicjowanej przez właściciela majątku. Dziękował on za mijający rok i prosił o łaski na kolejny. Stałym elementem uczty były słodkości, m.in. pączki, pierniki i faworki (chrust) oraz alkoholowe trunki, m.in. wino, kruszon, poncz. O północy wznoszono nimi toasty. Poczęstunkowi towarzyszyło składanie życzeń.

 - Pięć minut przed dwunastą przychodził do biblioteki najstarszy służący, Wincenty, w białej koszuli i czarnym świątecznym ubraniu, niosąc ostrożnie na wielkiej tacy poncz, kieliszki, górę chrustu i wielkich, gorących jeszcze pączków, z konfiturą z róży w środku. Składano sobie życzenia spokojnego życia i obowiązkowo „żeby w całej naszej Polsce było lepiej - wspominała jedną z nocy sylwestrowych na dworze w Sichowie na Kielecczyźnie Zofia Skórzyńska z Radziwiłłów.

Szczególnie uroczyście świętowano m.in. noc z 31 grudnia 1899 r. na 1 stycznia 1900 r. Marianna z Malinowskich Jasiecka tak zapamiętała uroczystości związane z końcem – jak ówcześnie uważano – XIX stulecia: - O samej północy strzeliły korki szampana i powitaliśmy Nowy Rok oraz nowy wiek przy składaniu sobie nawzajem życzeń wszelkiej pomyślności. (Chwila była wzruszająca. Nie każdemu jest dane przeżyć początek nowego stulecia, a jeżeli tak, jest to jedyna taka chwila w życiu – wspominała.

Niekiedy w noc sylwestrową zajmowano się wróżeniem. Na Powiślu była tradycja wróżenia w sylwestrowy wieczór, zamiast w andrzejki. Młodzież i dzieci wkładały losowo pod talerze kartki z narysowanymi symbolami, które później domownicy odkrywali, umożliwiając tym samym ich interpretację. Drugi rodzaj wróżenia polegał na topieniu cynowych figurek (...) i wylewaniu do naczynia z zimną wodą. Następnie odczytywało się wróżbę z kształtu cienia rzucanego na ścianę także próbując ją zinterpretować.

Zwyczajem, znanym przede wszystkim na ziemiach zaboru rosyjskiego, ale także w Galicji, było witanie Nowego Roku poprzez tzw. strzelanie z batów, co miało przynieść szczęście i urodzaj. Przeważnie czynność tą wykonywali służący w majątkach ziemskich furmani lub robotnicy, za co w podzięce otrzymywali od swych pracodawców poczęstunek. Z batów strzelano zarówno w noc sylwestrową, jak i w noworoczny poranek. Czasami, jak np. na Podolu, ze zwyczajem tym łączono przeprowadzanie przez posesje ziemiańskie zwierząt znajdujących się w gospodarstwie, które na różne sposoby przystrajano.

- Ubrane ciepło, w zimnym przedpokoju przyjmowałyśmy wraz z rodzicami życzenia noworoczne, nie tylko od fornali i gajowych, ale też od kolorowo przystrojonych koni, cielaków, owiec i świnek – wspominała spędzanie Nowego Roku w Ossowcach koło Buczacza Ewa Cieńska-Fedorowicz.

   

Obchodzony w Polsce od XVII w. Nowy Rok uchodził w tradycji ziemiańskiej za dzień podniosły, czas „winszowania”, a więc wymiany wzajemnych serdeczności z bliskimi. W XIX w. rozpowszechnił się na ziemiach polskich zwyczaj wypisywania życzeń na specjalnych biletach, które wręczano bliskim. Tego dnia służba dziękowała dziedzicom za dobre traktowanie i możliwość pracy w ich dworach. Po noworocznej porannej mszy świętej rodziny ziemiańskie gromadziły się przy suto zastawionych stołach i wspólnie ucztowały. Nowy Rok starano się obchodzić w radosny sposób – dzieci robiły sąsiadom psikusy, a także uczestniczyły w urządzanych po obiedzie kuligach. W ziemiańskich dworach kultywowano także ludowe zwyczaje – według jednego z nich, nawiązującego do Wigilii Bożego Narodzenia, w Nowy Rok należało wystrzegać się różnych czynności, które uznawano za nieprzyjemne. Obawa przed wykonywaniem ich w najbliższej przyszłości była związana z popularnością porzekadła: „Jaki Nowy Rok, taki cały rok”.

Życie towarzyskie Tarnowa połowy XIX wieku kwitło w Hotelu Krakowskim i Resursie Kupieckiej, przy placu nazwanym z czasem Kazimierza Wielkiego. Czynna była w nim pierwszorzędna restauracja, z salami do gier w karty i w bilard oraz do tańczenia. W Resursie zbierało się raczej towarzystwo kupieckie, bogatsi mieszczanie, nieliczna inteligencja. Balowano tam w Sylwestra i w okresie karnawału, w dzień powszedni grano w karty, politykowano, plotkowano. I tu dawano obiady czy kolacje. Pierwszą kawiarnię na modę wiedeńską otworzył w Tarnowie przy placu Pocztowym (Sobieskiego) Johann (Jan) Breitseer4.

   \

Wcześniej, w XVIII wieku w miejscu wyburzonych murów miejskich i Bramy Krakowskiej przy placu Kazimierza wybudowano pałac Kamieniobrodzkich.  W 1818 nocował tu, przejeżdżający przez Tarnów car Aleksander I Romanow. Na odbywające się tutaj reduty (publiczne bale maskowe) zjeżdżała się szlachta nie tylko z okolic miasta. W czasie rzezi galicyjskiej w budynku mieścił się prowizoryczny szpital dla aresztowanych rannych powstańców. W 1864 przebudowano go na kamienicę czynszową.

Warto przypomieć, że Plac został wytyczony w czasie lokacji miasta w 1330 i przez kilka wieków pełnił funkcję placu targowego. Do 1848 nazywany był placem Krupniczym, później Małym Rynkiem. Obecną nazwę nosi od roku 1869, miasto uczciło w ten sposób powtórny pogrzeb szczątków króla Kazimierza Wielkiego na Wawelu.

W 1892 przy placu wzniesiono siedzibę Zakładu Zastawniczego Funduszu Podupadłych Mieszczan, instytucji miejskiej działającej tu do 1937 roku. Zaprojektował ją miejski budowniczy Szczęsny Zaręba. Nad wejściem umieścił herb miasta, jego tarczę otacza smok Uroboros.

     

Dla mojego pokolenia Sylwester kojarzy się przedewszystkim z Salą Lustrzaną, gdzie odbywały się  słynne bale i nie tylko... Pamiętny koncert dał tam m.in. sam mistrz Ignacy Jan Paderewski! Nie mniejszą sławą cieszyły się legendarny Bristol i Tatrzańska oraz teatr - kto tam nie bywał i nie balował! Paradoksalnie, Tarnów w czasach tzw. komuny bawił sie w licznych rstauracjach, kawiarniach, klubach i oczywiście na popularnych wówczas, szczególnie wśród młodzieży, prywatkach. Powszechnie bawiono się w salach gimnastycznych, świetlicach a w ostatnich latach na placach i ulicach.

Dziś, w czasach pandemii,  trudno uwierzyc, ile kiedyś lokali działało w naszym mieście i jakie tam organizowano imprezy i imprezki. To temat na poważne opracowanie przez tarnowskich historyków i socjologów kultury.

Zebrał - Ryszard Zaprzałka