Witryna korzysta z plików cookies,które są niezbędne do prawidłowego jej funkcjonowania .W ustawieniach przeglądarki możesz zmienić warunki ich przechowywania lub dostępu

Pan Jan

Odszedł prawie niezauważenie… dobry, szlachetny człowiek. Jan Kudelski miał 83 lata, od kilku miesięcy ciężko chorował. Był jednym z najwybitniejszych obywateli Tarnowa.  Wytrawny koneser sztuki i jej hojny mecenas. I chociaż nie tworzył, to stworzył Tatrzańską, kultową kawiarnię na wzór wiedeński, lokal znany szeroko w kraju i za granicą. Bywali tu najwięksi i najwybitniejsi, by wymienić tylko: A. Wajdę, K. Pendereckiego, W. Pszoniaka, V. Brodskiego, J. Skolimowskiego . T. Konickiego i J. Głowackiego, K. Kulkę i K. Jakowicza, o. J. Górę i ks. prof. M. Hellera . Pan Jan gościł biskupów i prezydentów, polityków i gwiazdy estrady, bohemę krakowską i warszawską oraz zwykłych smakoszy dobrej kawy i towarzystwa. Do legendy przeszła jego wieloletnia przyjaźń z Janem Nowickim i Antonim Sypkiem, który historię Tatrzańskiej opisał w jednej ze swoich bestselerowych książek.  Teraz pozostała pustka i pusty stolik przy wejściu, gdzie Pan Jan, niczym Rzecki z "Lalki" B. Prusa, codziennie  o godz. 10 zasiadał, przeglądał gazety, pił kawę i doglądał... patrzył i słuchał.  Ja też tam bywałem i zasiadałem przy tym słynnym meblu… U Kudelskiego byliśmy zawsze w Europie – napisał na FB Łukasz Maciejewski. Od filiżanek po menu.  Nawet w najgorszych czasach, w Tatrzańskiej było zawsze jak za Franciszka Józefa, jak w "Zaklętych rewirach": Wiedeń, fin de siecle, rurki z kremem, cafe Melange… i lody. Nie ma już od dawna legendarnej "Warszawianki" i Bristol już nie ten sam, co kiedyś. Tylko Tatrzańska trwa... tylko czy bez Pana Jana przetrwa?

 


 

Antoni Sypek – Restauracja „Tatrzańska”


Minęło ponad półtora wieku od otwarcia w Tarnowie pierwszej kawiarni. Założył ją Johann Breitseer, wiedeńczyk z urodzenia. Kawiarnia przy placu Sobieskiego jest najstarszym punktem handlowym Tarnowa, niezmiennie usytuowanym w tym samym miejscu. Sześć pokoleń tarnowian gościło w jej murach.

(...) Tatrzańska Józefa Kudelskiego. Nie wiemy, skąd wpadł na taki pomysł, nic na ten temat nie wiedział jego syn Jan. W pogodne dni z okolic Tarnowa, a nawet z niektórych miejsc samego miasta, tatrzańskie szczyty są doskonale widoczne. Nie to jednak zadecydowało o nazwie. Być może Zakopane i Tatry, cieszące się w okresie międzywojennym zasłużoną renomą, modne wśród elit całego kraju, także w Tarnowie miały swoich zwolenników. Świadom tego Kudelski zastosował prosty marketing. Nazwał najstarszą w Tarnowie kawiarnię właśnie tak. Być może podczas kilkuletniego pobytu w Krynicy, często gościł w stolicy polskich Tatr i osiadając w Tarnowie tak sobie kawiarnię umyślił nazwać. Nie potrafimy na to pytanie odpowiedzieć. W każdym razie nazwa się szybko przyjęła i tarnowianie ją zaakceptowali. Tak jest do dziś.

 

 

Nie możemy precyzyjnie określić daty przybycia Józefa Kudelskiego do Tarnowa. Wydaje się, że pod koniec 1937 roku podjął decyzję o przejęciu od Fary i Breitmeyera cukierni i restauracji przy placu Sobieskiego. Prawdopodobnie najpierw otworzył cukiernię, której wejście znajdowało się tak jak dziś, od strony ulicy Krakowskiej. Dawna kawiarnia, od strony placu Sobieskiego, zamieniona przez ostatnich właścicieli w restaurację, była prawdopodobnie remontowana. Nie zachowały się żadne dokumenty pozwalające to ustalić. Wiemy jedno, uroczyste otwarcie Cukierni Tatrzańska nastąpiło w sobotę 5 lutego 1938 roku. Tygodnik „Hasło” zamieścił krótką notatkę o tym wydarzeniu. Podkreślono, że cukiernia mieści się w dawnym lokalu Skolimowskiego. Poświęcenia cukierni dokonał proboszcz katedralny ks. dr Jan Bochenek. Jak donosiła prasa „wygląd cukierni był bardzo miły i schludny”.

 

Elegancja, jeszcze raz elegancja, tym zaskoczył swoich klientów Kudelski. Dbał Kudelski o szczegóły, pouczał pikolaków, aby do małej czarnej tradycyjnie podawać szklankę wody. I tak jak w wiedeńskich kawiarniach, drobny szczegół podkreślał klasę kawiarni. Łyżeczka powinna być położona na szklance z wodą, nie na filiżance z kawą, położona „twarzą” do dołu.

 

(…) Zmiany polityczne i gospodarcze po 1956 roku natchnęły go umiarkowanym optymizmem. Postanowił jeszcze raz spróbować. Przebolał już utratę Tatrzańskiej, cukierni i kawiarni, które zajęło państwo i prawem kaduka nadal używało tej samej nazwy: Tatrzańska.

 

 

W 1957 roku otworzył w Tarnowie niewielką cukiernię i wytwórnię ciastek przy placu Kościuszki 6. Piętrowy dom należał do Kazimierza Małety, znanego jeszcze z czasów galicyjskich tarnowskiego mistrza kowalskiego. Na parterze otworzył cukierenkę, w przyległym pomieszczeniu wytwórnię ciast i lodów. Cukierenka była nie-wielka, raptem jedna salka. Za ladą królował sam Józef Kudelski, z charakterystyczną hiszpańską bródką, najczęściej jednak za ladą obecna była żona Helena, a także siostra Janeczka.

 

Kudelski po raz któryś w życiu rozpoczynał interes na nowo. Dzieci się usamodzielniły, najmłodszy Jan studiował na Politechnice Śląskiej w Gliwicach. Starszy syn Władysław prowadził cukiernię, kupioną mu przez ojca w 1965 roku w Krakowie, przy ulicy Dietla. Córka Elżbieta poślubiła w 1960 roku prawnika Romana Hańczewskiego, dyrektora central i biur handlowych w Polsce i zagranicą. Przez wiele lat mieszkała wraz z mężem w różnych krajach Europy Zachodniej. Zmarła w Warszawie w 2007 roku.

 

Józef Kudelski prowadził cukiernię przy ulicy Kościuszki niewiele ponad dziesięć lat. Szybko zdobył klientelę. Lody i ciastka od „Kudla” nadal były cenione. Tymczasem, 8 kwietnia 1968 roku, zmarł niespodziewanie na zawał serca. Rodzina zadecydowała, aby najmłodszy syn Jan powrócił do Tarnowa i poprowadził dalej cukiernię. Tak się stało.

 

 

 

(…) Jan Kudelski, kolejny właściciel Tatrzańskiej, urodził się 12 października 1937 roku w Krynicy. Naukę w szkole podstawowej ss. Urszulanek w Tarnowie rozpoczął podczas okupacji. W tych właśnie latach narodziła się wielka przyjaźń trwająca do dziś z klasowymi kolegami:

Wiesławem Jachimkiem, Aleksym Izdebskim i Januszem Zielińskim. U ss. Urszulanek przystępowali wszyscy do I komunii Św. Po wojnie uczęszczał do szkoły podstawowej im. M. Kopernika. W piątej klasie ojciec przeniósł go do Gimnazjum i Liceum w Ostrzeszowie, prowadzonej przez oo. Salezjanów. Następnie kontynuował naukę w gimnazjum prowadzonym przez oo. Pijarów w Krakowie. Po jego ukończeniu kontynuował naukę w I Liceum Ogólnokształcącym im. Kazimierza Brodzińskiego w Tarnowie, gdzie zdał maturę w 1955 roku. W latach 1956–1961 studiował na Wydziale Elektryczno-Górniczym Politechniki Śląskiej w Gliwicach. Po otrzymaniu tytułu inżyniera-elektryka pracował w latach 1961–1968 w Przedsiębiorstwie Energopomiar w Gliwicach. W 1974 roku poślubił w kościele xx. Filipinów w Tarnowie Lidię Cyran.

 

W 1970 roku Jan Kudelski podjął decyzję o budowie domu przy uli-cy Batorego 6 oraz o budowie przy domu zakładu cukierniczego dla produkcji ciast. Decyzja była wymuszona nowymi planami magistrackimi. Dotyczyły one zagospodarowania tzw. placu Kościuszki, w tym wyburzenia domu Małety, w którym mieściła się cukiernia. Dom i pracownię cukierniczą projektował znany tarnowski architekt inż. Otto Schier. W lutym 1973 roku Jan Kudelski przenosi produkcję do nowego zakładu przy ulicy Batorego.

 

W piętrowym domu, na parterze, otworzył niewielką cukiernię. Zarówno willa, jak i zakład produkcyjny oraz cukiernia, mieściły się nieopodal kamienicy Kudelskiego, w której czynna była nadal Tatrzańska, zarządzana przez PSS.

 

Po obaleniu systemu, ustroju socjalistycznego, nastała III RP. W 1992 roku syn zmarłego w 1968 roku Józefa Kudelskiego – Jan Kudelski, odzyskał po ponad 40 latach Tatrzańską, zarówno kawiarnię, jak i cukiernię. Jan Kudelski pismem z dnia 30 X 1991 roku wypowiedział PSS Społem warunki najmu kawiarni i cukierni Tatrzańska z trzymiesięcznym terminem. Przekazanie lokalu nastąpiło 31 I 1992 roku.

 

Rozpoczął się nowy rozdział w historii tej najstarszej tarnowskiej kawiarni. Powróciła w ręce dawnych właścicieli. W latach 1992–2001 Jan Kudelski przeprowadził gruntowny remont kamienicy i lokali dla gości. W pierwszej kolejności urządził na nowo cukiernię. 19 grudnia 1993 roku o 6 po południu wieczór zaplanowano otwarcie cukierni Tatrzańska. Generalny remont tej części kawiarni zakończono. Jan Kudelski zaprosił gości, władze samorządowe, przyjaciół. Poświęcenia lokalu tradycyjnie dokonał bardzo zasłużony dla parafii proboszcz katedralny ks. infułat Kazimierz Kos.

 

Wszyscy byli zdumieni widząc ją po remoncie. Zdumieni wykwintnością, elegancją. Zapachniało od razu prawdziwą Europą. Nastąpił okres, kiedy znowu do Tatrzańskiej można było zaprosić światowych gości, a oni nie widzieli różnicy między najgłośniejszymi lokalami stołecznych miast, a naszą Tatrzańską.

 

 

Pierwszy stolik na prawo w głównej sali przynależy Janowi Kudelskiemu, który zjawia się w kawiarni około 10 przed południem, konsumuje śniadanie, wita pierwszych gości, załatwia przy stoliku sprawy organizacyjne, wydaje dyspozycje personelowi, czujnym okiem gospodarza sprawdza, czy wszystko jest na swoim miejscu. Za ladą króluje obecnie Marcin Kuraś, doskonały zarządca i organizator, menedżer restauracji i kawiarni. Wcześniej wysoki poziom Tatrzańskiej zagwarantował poprzednik Marcina Kurasia – Mirosław Suski, pierwszy po otwarciu Tatrzańskiej w 2001 roku szef sali. Wszystkie dzieci Jana Kudelskiego zaangażowane są w działalność kawiarni i cukierni. Najstarszy Piotr jest doskonałym cukiernikiem, prowadzi samodzielny zakład w Ładnej k. Tarnowa. Małgorzata i Wojciech także pracują we wspólnym „słodkim” interesie. Najmłodszy Arkadiusz, student filozofii, na okres wakacji ubiera strój kelnerski i z wielką wprawą obsługuje gości.

 

Sława Tatrzańskiej, po jej otwarciu przez Jana Kudelskiego, rozeszła się błyskawicznie po Polsce. Jedni polecają naszą kawiarnię drugim. Bywali tu, w ostatnich dwóch dekadach, znani Polacy końca XX i pocz. XXI wieku. Politycy, ludzie nauki, handlu, przemysłu, a przede wszystkim kultury: aktorzy, reżyserzy, piosenkarze, muzycy, pisarze, poeci. Księga pamiątkowa jest pełna wpisów gości z pierwszych stron gazet. Kto raz zagościł w Tatrzańskiej, ten stale do niej powraca.

 

(…) Tatrzańska obsługuje bankiety i przyjęcia rodzinne, szkolenia i imprezy plenerowe, koktajle i spotkania branżowe, imprezy okolicznościowe, takie jak np.: imieniny, urodziny, komunie, wesela, bale. Obsługiwała takie imprezy w ostatniej dekadzie jak: Bal Niepodległościowy w Krakowie, wizytę w Tarnowie ambasadora Norwegii wraz z misją handlową ambasady; 50-lecie Pałacu Młodzieży w Tarnowie. Towarzyszyła otwarciu wielu wystaw artystycznych, wernisaży, inauguracji Roku Akademickiego w tarnowskich wyższych uczelniach. Obecna była przy pokazie różnych kolekcji. Podczas ogólnopolskich festiwali, takich jak: Festiwal Bravo Maestro (muzyka klasyczna), czy Tarnowska Nagroda Filmowa. Tatrzańska jest jednym ze sponsorów tych imprez. Rozpoczęcie i zakończenie maratonu filmowego ma swoje miejsce w kawiarni Jana Kudelskiego. Goszczą wówczas sławy filmu, reżyserii, scenografii, muzyki, plastyki, wielcy i popularni aktorzy. Obradom jury nie ma końca. Organizatorzy Tarnowskiej Nagrody Filmowej: Anna Grygiel, Tomasz Kapturkiewicz, Jerzy Armata z Tarnowskie-go Centrum Kultury są pewni, że kawiarnia Jana Kudelskiego po królewsku podejmie znakomitych gości. Do legendy przeszły uroczyste rauty na zakończenie Festiwalu, przeciągane do białego rana. Z okazji Tarnowskiej Nagrody Filmowej gościli tu m.in.: Janusz Morgenstern, Tadeusz Konwicki, Franciszek Pieczka, Wojciech Kilar, Da-nuta Szaflarska, Joanna Szczepkowska, Janusz Głowacki, Artur Barciś, Krzysztof Krauze, Jerzy Stuhr, Dorota Kędzierzawska, Lech Majewski, Krzysztof Zanussi, Jan Peszek, Marek Koterski, Hanna Banaszak, Filip Bajon, Juliusz Machulski, Andrzej Seweryn, Krzesimir Dębski, Andrzej Żuławski, Andrzej Dudziński, Jerzy Trela, Borys Szyc, Robert Więckiewicz, Tomasz Stańko, Grzegorz Turnau, Michał Urbaniak. Radośnie witanym gościem w Tatrzańskiej, ba domownikiem i prawdziwym tarnowskim sztamgastem jest Jan Nowicki, zaprzyjaźniony z Janem Kudelskim, goszczący od czasu do czasu prywatnie w tarnowskiej kawiarni.

 

 

Z kolei organizatorzy znanego i cenionego Festiwalu Muzyki Kameralnej Bravo Maestro w Kąśnej Dolnej, wcześniej nieodżałowana Anna Knapik, a później Krystyna Szymańska, podejmują czołowych muzyków Polski i Europy właśnie w Tatrzańskiej. Gościli w niej i długo o Tatrzańskiej wspominali artyści takiej miary jak: Konstanty Kulka, Krzysztof Jakowicz, Krzysztof Jabłoński, Vadim Brodski i inni. Częstym gościem przy okazji pobytów na Jamnej był dominikanin o. Jan Góra ze swoimi studentami czy wychowankami. Wówczas w Tatrzańskiej robi się gwarno i wesoło. Kawiarnia gościnnie przyjmowała aktorów eksperymentalnego, znanego tarnowskiego Teatru Nie Teraz, prowadzonego przez założyciela Tomasza Żaka. Agnieszka Kawa, byłej dyrektor Centrum Sztuki Mościce oraz nieżyjący już Bogusław Wojtowicz, prowadzący Art Studio gościli często w Tatrzańskiej ze swymi wybitnymi gośćmi, prezentującymi się dla publiczności.

 

Gości w Tatrzańskiej na tradycyjnej kawie czy herbacie znany i ceniony w świecie teolog, filozof i kosmolog ks. prof. Michał Heller, rodowity tarnowianin. 15 maja 2001 roku gościł w Tarnowie na zaproszenie Miejskiej Biblioteki Publicznej ks. prałat Zdzisław Peszkowski, kapelan Rodzin Katyńskich, twórca fundacji Golgota Wschodu. Nie omieszkał zawitać do Tatrzańskiej, gdzie spędzał wcześniej niejedną chwilę na rozmowach z Janem Kudelskim, swoim kuzynem. Przypomnijmy, matką ks. Peszkowskiego była Maria z Kudelskich, siostra Józefa Kudelskiego, a więc ciotka Jana.

 

      

 

Jan Kudelski wyłożył specjalną księgę gości, do której wpisują się wizytujący Tarnów politycy, ludzie kultury, aktorzy, reżyserzy, sportowcy i inni. Nie sposób wszystkich wymienić. Gościł Lecha Kaczyńskiego, Krzysztofa Pendereckiego z żoną, Tadeusza Mazowieckiego, Andrzeja Wajdę, Jolantę Kwaśniewską, Kazimierza Górskiego i wielu innych. Tatrzańska zachowała swój wiedeński styl także po remoncie. Obsługa i przyjęcie gości nie od-biegają poziomem, jaki spotyka-my w kawiarenkach wiedeńskich. Kawa podawana w Tatrzańskiej jest najwyższej jakości. Podobnie, jak kiedyś Breitseer, Delekta, czy Dziadzia Skolimowski, Jan Kudelski spędzał cały dzień w swojej kawiarni. Mieszkał nad kawiarnią. Surowy, ojcowski, nie szczędzi słów krytyki, ale nie omieszkał pochwalić personelu.

 

     

 

Kawiarnia i cukiernia, będąca od wielu lat w rękach rodziny Kudelskich, jest dla tarnowian miejscem bardzo bliskim. To miejsce, do którego się wraca, o którym się wspomina i opowiada swoim wnukom. Jest dziedzictwem miasta, tak ważnym, jak katedra tarnowska, ratusz tarnowski, starówka, park Strzelecki, góra św. Marcina, Stary Cmentarz, ulice i zabytki miasta. Kolejne pokolenie sądzi, że dawnej Tatrzańskiej już nie ma, że piękna epoka się już skończyła. Tymczasem belle époque i Tatrzańska dla jej bywalców nadal trwa i wydaje się nie mieć końca.

 

Za specjalnym przyzwoleniem Antoniego Sypka korzystałem z jego książki pt. „Kawiarnia Tatrzańska”.

Ryszard Zaprzałka