Witryna korzysta z plików cookies,które są niezbędne do prawidłowego jej funkcjonowania .W ustawieniach przeglądarki możesz zmienić warunki ich przechowywania lub dostępu

Człowiek z krzyżem

czyli Państwo Boże w drodze

Spotkałem go kilka tygodni temu w okolicach Częstochowy, jak w białym habicie szedł poboczem drogi niosąc krzyż. Jak się okazało to Michał Ulewiński, 27-latek z Kierza Niedźwiedziego, który pielgrzymuje samotnie przez Polskę z wielkim, 15-kilogramowym krzyżem na plecach, modląc się o "nawrócenie tych, którzy są daleko od Boga. Przebył już drogę znad morza do Giewontu, następnie do Gniezna, skąd ruszył do Sokółki. Mówi, że jego droga ma „narysować” na mapie Polski znak krzyża. - Wyszedłem 24 czerwca w święto Jana Chrzciciela, a chciałbym zakończyć 26 sierpnia w uroczystość Matki Boskiej Częstochowskiej. Idę cały czas z krzyżem i małym plecaczkiem. Krzyż zrobił dla mnie znajomy stolarz, ale jego wymiary zostały przemodlone: ma trzy metry długości, co symbolizuje Trójcę Świętą, poprzeczna belka 153 cm tak jak liczba ryb w ostatnim połowie Apostołów z Jezusem, a i objawienia w Fatimie trwały 153 dni, a grubość belki to 7 na 10 cm, symbolizują siedem grzechów głównych i Dziesięć Przykazań Bożych. Jest o nim głośno wszędzie, gdzie tylko się pojawi, nie ma kart kredytowych ani gotówki, za to wszędzie spotyka ludzi dobrej woli chętnych do pomocy

Gdy czytałem Apokalipsę czy Dzienniczek św. Faustyny przyszła mi myśl, aby oznaczyć Polskę krzyżem. Ufam, że gdy wytyczę ten znak swoją pielgrzymką, Pan Jezus nam pobłogosławi. Ale żeby tak było, najpierw jest potrzebna pokuta – mówi młody pielgrzym i dopowiada – zarówno trasa, jak i samo zrobienie krzyża były wcześniej przeze mnie przemodlone.

Szczerze też opowiada o wątpliwościach i pytaniach, które pojawiały się przed wyruszeniem w drogę. – Nie wiedziałem, jaką trasą mam iść. Pytałem: Boże, jak ma ta trasa wyglądać? Jak ją zacząć? I wtedy przyszła mi do głowy myśl św. Jana Pawła II: „Brońcie krzyża, od Giewontu aż po Bałtyk.” I już wiedziałem, że muszę przejść znad morza aż pod krzyż na Giewoncie. Gniezno i Sokółka przyszły później, także na modlitwie.

Michał postanowił wyruszyć w liczącą setki kilometrów pielgrzymkę bez przygotowania, ale wcześniej długo zastanawiał się, jak ma wyglądać ta pokutna droga. – Zadzwoniłem po poradę do znajomych i jeden z nich powiedział, żebym zaufał Bogu i nie brał pieniędzy i kart płatniczych. Zabrałem tylko to, co konieczne. Drugi znajomy doradził mi, abym poszedł w szacie pokutnej i wszystko relacjonował w internecie. Początkowo nie chciałem tego robić, powiedziałem mu, że ja chcę iść tylko dla Pana Boga, że mnie nie interesuje, co ludzie będą mówić, ważne, żeby Bóg przyjął tę ofiarę. Ale wierząc, że Duch Święty przez moje świadectwo może pomóc innym w nawróceniu – postanowiłem, że moją drogę będę opisywać.

- Podjąłem taką pokutę, aby zadośćuczynić za grzechy wszystkich Polaków. Złączyłem to z ofiarą Pana naszego Jezusa Chrystusa, żeby to miało jakąś wartość, i rysuje właśnie taki znak krzyża na całej Polsce, żeby uzyskać błogosławieństwo do budowania państwa Bożego, tak jak nazwałem swoją stronę internetową „Państwo Boże” i chciałbym, aby Polska była właśnie takim państwem. I wierzę że Pan Bóg mi pobłogosławi.

Miałem już wyznaczone niektóre konkretne punkty, Giewont, Gniezno i Sokółkę z wiadomych przyczyn. Ale kolega zadzwonił do mnie i zapytał skąd wyruszę i ja właśnie wtedy po prostu wszedłem na mapę Googla i od Giewontu pojechałem w linii prostej do samego Zalewu Wiślanego. I zacząłem przybliżać coraz bardziej i nagle dokładnie na środku ekranu pojawiła się miejscowość Różaniec. Pomyślałem, że lepszego puntu wyjścia nie mogłem znaleźć. Więc napisałem do kolegi, że wyruszam z Różańca.

Zwolniłem się z pracy. Pracowałem jako cieśla szalunkowy, ale zwolniłem się, aby podjąć pokutę. Jak powiedział w Fatimie Anioł do dzieci: „Ze wszystkiego co tylko możecie czyńcie ofiarę jako zadośćuczynienie za grzechy i proście o nawrócenie grzeszników. W ten sposób uzyskacie pokój dla waszej ojczyzny”. I tu mamy receptę, aby uzyskać pokój. Czynić pokutę. I ja mam zamiar czynić to dalej. W Sokółce skończy się ta pielgrzymka, ale ja nie poprzestanę na tym i dalej będę czynił pokutę. Cały czas pamiętam słowa z „Dzienniczka” siostry Faustyny, jak Jezus powiedział: „Polskę szczególnie umiłowałem. Jeżeli posłuszna będzie mojej woli wywyższę ją w potędze i świętości”. Jeżeli my się uniżymy przed Panem Bogiem to wtedy Pan Bóg będzie nas podnosił swoją łaską do góry. Żebyśmy zachowali posłuszeństwo. Jest wielu ludzi w Polsce, którzy są daleko od Boga i nie interesuje ich Boże prawo, ale jeżeli my podejmiemy pokutę, również za nich, możemy dla nich wyprosić łaskę nawrócenia. I wierzę, że jest też u nas wielu ludzi, którzy myślą podobnie od mnie. Wierzę, że moja pielgrzymka przyczyni się do takiej ogólnonarodowej pokuty.

     

Michał Ulewiński od ponad czterech lat jest na drodze nieustannego nawracania się. Tak - mówi, pochodzę z rodziny katolickiej ale tak naprawdę jest to rodzina wierząca, ale nie za bardzo praktykująca. Do kościoła w niedzielę się chodziło, bo trzeba było chodzić, ale ja i tak nie zawsze chodziłem, nie chciało mi się za bardzo, bo nie miałem relacji z Panem Bogiem. Mam dwie siostry i one chyba nadal funkcjonują tak, jak ja kiedyś. Modlę się cały czas do Boga, żeby przemieniał również życie mojej rodziny.

Jedyne co planuję, to żeby dojść do jakiejś parafii i codziennie uczestniczyć we Mszy Świętej. Cały czas poświęcam na modlitwę. Oprócz Eucharystii i Różańca, którego jest najwięcej, modlę się też Koronką do Bożego Miłosierdzia, odmawiam modlitwy do św. Michała Archanioła, do św. Józefa, Koronkę do Krwawych łez Matki Bożej, różne litanie, Modlitwa Siedem Ojcze nasz i Siedem Zdrowaś Maryjo, którą odmawia się przez dwanaście lat jako wynagrodzenie za każdą kroplę krwi wylaną przez Pana Jezusa, odmawiam ją od maja 2016 roku.

Z wdzięcznością wspomina, że doświadcza opieki Boga oraz serdeczności ludzi, którzy oferują mu pomoc. – Bóg się o mnie troszczy każdego dnia. Jezus powiedział: „Przyjdźcie do Mnie wszyscy, którzy utrudzeni i obciążeni jesteście, a Ja was pokrzepię” (Mt 11, 28). Pan Bóg każdego dnia dodaje mi sił. Droga jest na pewno ciężka, niekiedy nie mam siły, jestem tylko człowiekiem, odczuwam zmęczenie, ale nie miałem nawet chwili zwątpienia. Wiem, że ja to muszę skończyć. W trudnych momentach życia proszę, aby Pan Bóg po prostu pomógł i dodał mi sił. I zawsze mi tych sił dodaje.

Ryszard Zaprzałka