Witryna korzysta z plików cookies,które są niezbędne do prawidłowego jej funkcjonowania .W ustawieniach przeglądarki możesz zmienić warunki ich przechowywania lub dostępu

To już jest koniec?

Być albo nie być Środowiskowego Klubu Studenckiego „Przepraszam”

Jest w Tarnowie kilka miejsc, które można by określić modnym terminem: „kultowe” pisze w sieci Jerzy Świtek, znany niegdyś animator kultury i publicysta filmowy. Z pewnością należy do nich Środowiskowy Klub Studencki „Przepraszam”, usytuowany przy Rynku 10, powstały przy tarnowskiej Wyższej Szkole Biznesu. Od 23 lat prowadzą go animatorzy i właściciele: Ewa Kopińska-Korczyk i Ryszard Korczyk. Z oddaniem godnym Judymów i determinacją wartą najwyższego  szacunku walcząc o kulturalny rząd dusz na tarnowskiej Starówce.  Ich Klub to od lat muzyczna wizytówka Tarnowa, prawdziwa Mekka poszukiwaczy kulturalnych fruktów. I oto teraz nad Środowiskowym Klubem Studenckim „Przepraszam” zawisły czarne chmury – właściciel lokalu, ponoć dobrze znany miejscowym restauratorom, z niekonwencjonalnych metod pozyskiwania kolejnych lokali na działalność gastronomiczną,  wystosował oficjalne pismo, w którym domaga się od Klubu „Przepraszam” opuszczenia swojej siedziby od stycznia 2019 roku. Uzasadnienie? Cokolwiek kuriozalne: Klub „nie ma odpowiedniego klienta i nie potrafi robić biznesu” (!).  Tym bardziej, że zdaniem gospodarzy „Przepraszam”: wszelkie  płatności i zobowiązania finansowe względem właściciela lokalu regulowane są na czas i zgodnie z uprzednimi ustaleniami. Czas zatem najwyższy ogłosić wielki społeczny alert w celu ratowania tej ostatniej już reduty niezależnej kultury na tarnowskim Rynku. Czyżby po wrogim przejęciu m.in. sąsiedniej piwnicy prowadzonej przez aktorsko-muzyczne małżeństwo państwa Cypcarzów i upadku oryginalnego projektu poetki Natalii Tryby teraz przyszła kolej na „Przepraszam”, przez które przewinęło się kilka pokoleń tarnowian i którego bywalcy rozsiani są po całym świecie? Panowie -  larum grają! Czas działać… I to  nie jest tylko sprawa polityki ale etyki, także tej w biznesie.     

23 lata – prawie ćwierć wieku! Wiele się tu przez ten czas wydarzyło, gdyż małżeństwo Korczyków nie ograniczało swej aktywności do serwowania klientom napojów i solonych orzeszków. Przymiotnik „studencki” w nazwie lokalu, zdaniem prowadzących, zobowiązywał i mieli oni to cały czas na uwadze. A ponieważ mieli również ambicje, aby współtworzyć i rozwijać tarnowską kulturę, od początku odbywały się tu ciekawe i wartościowe imprezy.


Duży nacisk położono na muzykę. Dlatego przez te wszystkie lata, mimo skromnych warunków lokalowych, zaprezentowała się tu cała czołówka lokalnych i krajowych zespołów klubowych. Na gigantów w rodzaju Lady Pank, Perfect czy Lombard zarezerwowane były wielkie hale, jak np. hala widowiskowo-sportowa na Gumniskach albo hala lodowiska w Mościcach. Ale grupy garażowe, niszowe czy klubowe zawsze mogły liczyć w „Przepraszam” na przychylność i gotowość do współpracy. W ciągu tych dwudziestu trzech lat przez scenę Klubu przewinęły się takie formacje, jak m.in. Happysad, KSU, Akurat czy Riverside.

 

Estrada Klubu „Przepraszam” zawsze była otwarta również dla miejscowych wykonawców. To tutaj debiutowała na scenie tarnowska grupa Przystanek Mrówkowiec, to tutaj miała początek, trwająca do dziś, współpraca z Wojtkiem Klichem i jego muzykami. Warto podkreślić, że szefostwo Klubu, mimo wyraźnej ekspansji w swoim czasie muzyki disco polo, nigdy nie nastawiało się na lansowanie tego nurtu, nigdy nie poszło na koniunkturalne kompromisy. Ambicje właścicieli Klubu „Przepraszam” szły dalej. Stąd coroczne intensywne wspieranie Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy, stała gotowość współpracy z organizatorami koncertów charytatywnych, zapraszanie wykonawców niszowych, garażowo-piwnicznych i alternatywnych, które przez długi czas co tydzień mogły się prezentować w „Przepraszam”.

 

A przecież muzyka to nie jedyny obszar kulturalnej aktywności Klubu. Tu odbywały się spotkania filmowe i projekcje (zawsze legalnie, w porozumieniu z dysponentami praw autorskich), tu gościli tacy twórcy, jak m.in. Marek Piwowski („Rejs”), Ryszard Bugajski („Przesłuchanie”) czy młodzi dopiero debiutujący reżyserzy, jak tarnowianin Dariusz Kuciewicz (spektakl tv „Gwiazdy i los człowieka”). Tu prezentowali się filmowcy nieprofesjonalni z tarnowskiego Amatorskiego Klubu Filmowego „Szwenk”, Pracowni Filmowej Pałacu Młodzieży pod opieką Tadeusza Koniarza czy entuzjaści X Muzy z I Liceum Ogólnokształcącego im. K. Brodzińskiego, którzy, pod opieką pedagog Agnieszki Wrzesień, zrealizowali 15-minutowy dokument „Romana z Tarnowa przypadki”, który na YouTube ma do dziś ponad 150 tysięcy wyświetleń.

 

Do tego dochodzą liczne wystawy – fotograficzne czy malarskie, jak np. prezentacja dorobku malarskiego grupy plastycznej „Vena”, działającej przy Uniwersytecie Trzeciego Wieku czy ekspozycja oryginalnej formy plastycznej – monotypie tarnowianki Beaty Dudy.

 

I oto nad Środowiskowym Klubem Studenckim „Przepraszam” zawisły czarne chmury – właściciel lokalu wystosował oficjalne pismo, w którym domaga się od Klubu „Przepraszam” opuszczenia swojej siedziby od stycznia 2019 roku. Uzasadnienie? Cokolwiek kuriozalne: Klub „nie ma odpowiedniego klienta i nie potrafi robić biznesu” (!). Warto zaznaczyć, że wszelkie płatności i zobowiązania finansowe względem właściciela lokalu regulowane są na czas i zgodnie z uprzednimi ustaleniami.

 

Środowiskowy Klub Studencki „Przepraszam” zakładali przed 23 laty studenci Wyższej Szkoły Biznesu w Tarnowie. Miał za zadanie m.in. integrację środowiska studenckiego, ale nie tylko: Klub szczyci się również dyplomem uznania od Zarządu Uniwersytetu Trzeciego Wieku jako „miejsce przyjazne seniorom”.

Wachlarz propozycji kulturalnych Klubu jest bardzo szeroki: tu miała miejsce wystawa fotografii tarnowskiego artysty Andrzeja Tylki, tu odbyły się liczne spotkania z takimi znanymi osobistościami, jak m.in. Krystyna Sienkiewicz, Urszula Dudziak, krytyk filmowy Bożena Janicka, Aleksander Bardini, Jerzy Stuhr, red. Zygmunt Broniarek, Tadeusz Drozda, Maciej Kuroń, Radosław i Cezary Pazurowie, Krzysztof Piasecki, Olaf Lubaszenko i Mirosław Baka, Edward Żentara. Tu prezentował się tarnowski Teatr Nie Teraz i tarnowska Szkoła Muzyczna. Tu odbywały się wieczory poetyckie i projekcje Studenckiego Dyskusyjnego Klubu Filmowego. Odbyło się kilka spotkań w ramach cyklu „Szopek tarnowskich”, przy których nawiązano współpracę z dyr. Krystyną Szymańską z Centrum Paderewskiego Tarnów – Kąśna Dolna. Tu znalazł przychylny teren tarnowski Teatr Nie Teraz prowadzony przez Tomasza A. Żaka, tu znalazł wsparcie Studencki Dyskusyjny Klub Filmowy i Klub Teatralny „Tespis”. Jak widać, lista działań KS „Przepraszam” jest bardzo długa i urozmaicona.

 

Stali bywalcy Klubu podkreślają, że w „Przepraszam” zawsze panowała wyjątkowo przychylna i życzliwa atmosfera, a klubowiczów łączyła szczególna więź, która trwa do tej pory.

Teraz, kiedy Klubowi grozi eksmisja, animatorzy „Przepraszam” ślą pisma i apele do różnych instytucji w Tarnowie z prośbą o pomoc. Niestety, jak na razie bez odzewu.

W Tarnowie, gdzie nie ma nadmiaru inicjatyw studenckich ani imprez adresowanych wprost do społeczności studentów, warto pochylić się nad tą sprawą. Bo już za parę tygodni ta enklawa aktywności studenckiej może całkowicie zniknąć z mapy kulturalnej Tarnowa. I wtedy będzie tak, jak w piosence grupy Elektryczne Gitary:

„To już jest koniec, nie ma już nic.

Jesteśmy wolni, możemy iść.”

Wolni – ale od czego? Iść – ale dokąd?

Jerzy Świtek