Witryna korzysta z plików cookies,które są niezbędne do prawidłowego jej funkcjonowania .W ustawieniach przeglądarki możesz zmienić warunki ich przechowywania lub dostępu

...opuścili służbę Panu.

 W kontekście trwającego kryzysu w Kościele na myśl przychodzą objawienia w japońskim Akita (1973-74). Spory kardynałów i biskupów, kompromisowość ludzi Kościoła, wyszydzanie wiernych kapłanów to wszystko zostało już przepowiedziane. Czarna noc może jednak przemienić się w blask poranka – o czym mówi objawienie w Fatimie.

Tematem poniedziałkowej, wieczornej audycji Jana Pospieszalskiego „Warto Rozmawiać” na antenie TVP Info były skandale homoseksualne, wstrząsające Kościołem katolickim. Uczestnicy audycji odnieśli się do zacytowanych w programie fragmentów głośnego Świadectwa arcybiskupa Carla Marii Vigano. Ksiądz Tadeusz Isakowicz-Zaleski zarzucił hierarchom polskiego Kościoła „zamiatanie pod dywan” nadużyć seksualnych duchowieństwa. Otwarte, personalne oskarżenia padły z jego ust m.in. pod adresem byłego wieloletniego nuncjusza apostolskiego, arcybiskupa Józefa Kowalczyka w związku ze sprawą arcybiskupa Juliusza Paetza. Także w Tarnowie, po głośnych przed kilku laty, ekscesach trójki podtarnowskich proboszczów w znanym ncnym klubie w Tarnowie, zakończonych próbą odgryzienia sutka jednej z tancerek, później dokładnie zatuszowanych przez tarnowską kurię, mamy do czynienia z kolejnym skandalem obyczajowym. Czy pod dywan zostanie także zamieciona ostatnia sprawa diakona Wyższego Seminarium Duchownego w Tarnowie mgr Grzegorza N. zatrzymanego za posiadanie i rozpowszechnianie pornografii, z udziałem dzieci i zwierząt... Jak to możliwe, że człowiek o takich predyspozycjach aż przez pięć lat działał w jednym z najlepszych seminariów w Polsce. I kto za to odpowiada? A co z pozostałymi alumnami, jego kolegami? A jeśli stworzył tam całą siatkę pedofilsko-homoseksualną, także wśród duchownych... Otwartym pozostaje pytanie, czy Kościól Tarnowski stać na stanięcie w prawdzie i samooczyszczenie... Także w kontekście zbliżającego się Synodu Diecezji Tarnowskiej. Pomimo, że sprawa znana jest biskupowi A. Jeżowi co najmniej od kilku miesięcy (oskarżony duchowny został aresztowany w maju br.), jak dotąd nic się w tej sprawie nie dzieje. Nie powołano żadnej komisji kościelnej, nie dokonano żadnych zmian personalnych i organizacyjnych w tarnowskim seminarium. A właśnie zbliża się kolejny rok akademicki, jak dotąd do niegdyś najliczniejszego pod względem powołań seminarium w Polsce zgłosiło się... dziesięciu kandydatów.  Czas najwyższy wstać z kanapy i zacząć działać!  

Grzegorz N., kleryk z Wyższego Seminarium Duchownego w Tarnowie usłyszał zarzuty z art. 202, że w okresie od października 2015 do marca 2017 pozyskiwał, posiadał, przechowywał i rozpowszechniał treści pornograficzne z udziałem nieletnich i zwierząt. Grozi mu za to do 12 lat więzienia. Mężczyzna został zatrzymany na terenie Lublina, dlatego sprawę prowadzi tamtejsza prokuratura okręgowa. Grzegorz N. trafił do aresztu w maju 2018 roku, areszt ten właśnie został przedłużony do 16 listopada. - Tarnowski sąd odrzucił zażalenie jego obrońców i przedłużył mu areszt do listopada tego roku. Stwierdzono posiadanie przez niego 16 filmów pornograficznych z udziałem małoletnich, w tym pięciu wysłanych innym użytkownikom. W tym był film zawierający łącznie treści pornograficzne z udziałem małoletnich i związane z posługiwaniem się zwierzętami. Do tego 11 zdjęć z treściami pornograficznymi z udziałem małoletnich. Cztery wysłał innym użytkownikom komunikatora gadu-gadu - mówił na antenie Radia Kraków rzecznik tarnowskiego sądu, Tomasz Kozioł.

W oświadczeniu przesłanym do mediów, rzecznik Biskupa Tarnowskiego ks. Ryszard St. Nowak podkreśla, że w momencie, w którym zapadnie wyrok sądu w tej sprawie i potwierdzą się przedstawione przez śledczych zarzuty, wobec Grzegorza N. zostanie wszczęte dochodzenie kanoniczne, które może skutkować wydaleniem ze stanu duchownego.


W związku z zatrzymaniem diakona Grzegorza N. – decyzją Biskupa Diecezjalnego z dnia 16 maja br. – został on zawieszony w obowiązkach wynikających z przyjęcia święceń diakonatu.

Oczekujemy na zakończenie dochodzenia prowadzonego przez Prokuraturę Okręgową w Lublinie. To bardzo bolesna i przykra dla nas sprawa. Pragnę także mocno podkreślić, że gdyby ze strony przełożonych seminaryjnych były wcześniej jakiekolwiek podejrzenia w tym względzie, to w żadnym wypadku podejrzany diakon nie zostałby dopuszczony do święceń diakonatu.

"Grzegorz N. przyznał się do zarzucanych mu czynów. Złożył wyjaśnienia, których treści nie ujawniamy" - powiedziała rzeczniczka Prokuratury Okręgowej w Lublinie Agnieszka Kępka Polskiej Agencji Prasowej.

Według informacji Radia Kraków, podejrzany mężczyzna kończył już naukę w seminarium - obronił pracę magisterską.

W przywołanym na początku programie telewizyjnym "Warto rozmawiać", ceniony pisarz i publicysta Grzegorz Górny zwrócił uwagę, że wspomniany hierarcha, jako były wieloletni nuncjusz apostolski w Stanach Zjednoczonych, jest jedną z najlepiej poinformowanych osób w kwestii nadużyć obyczajowych wśród amerykańskiego duchowieństwa. Jest także uważany za osobę wiarygodną. Cieszył się zaufaniem trzech kolejnych papieży, zajmował się – z powodzeniem – sprawą nadużyć finansowych w państwie watykańskim.

Jan Pospieszalski przytoczył niektóre stwierdzenia zawarte w dramatycznym Świadectwie, w tym sformułowane personalnie oskarżenia: wobec kardynałów Tarcisia Bertone, Angelo Sodano i Pietro Parolina – o tuszowanie przypadków nadużyć seksualnych, a także Vincenza Paglii i Francesca Coccopalmerio – o współtworzenie homoseksualnego nurtu, który zmierza do obalenia katolickiego nauczania na temat sodomii.

Ksiądz Tadeusz Isakowicz-Zaleski tak powiedział o ostatnich wydarzeniach: – Jest to objaw choroby, która drąży Kościół od dziesiątków lat. Im dalej, tym jest gorzej. To jest gwałtowny wybuch ze strony arcybiskupa, który uważa, że tak dalej być nie może, i uważa, że należy poinformować o tym opinię publiczną. Nie chcę oceniać arcybiskupa Vigano, jak i treści listu, natomiast jest to sytuacja bez precedensu. Do tej pory nie mieliśmy takiego przypadku żeby tak ważny hierarcha (…) napisał list z tak mocnymi zarzutami. Nie wiem, czy one są prawdziwe. Liczba tych zarzutów jest ogromna. Gdzie tkwi problem? Według mnie, od wielu lat powraca ta sama choroba. To jest po prostu demoralizacja części duchownych – to bardzo przykre, bo dotyczy bardzo ważnych hierarchów: kardynałów, biskupów, także pracowników kurii rzymskiej – którzy dopuścili do działalności pro-homoseksualnej w tych szeregach i, co jeszcze gorsze, do ukrywania tego.

Duchowny przypomniał, że próby naprawienia sytuacji nie przynosiły efektów ze względu na blokadę funkcjonującą wewnątrz instytucji Kościoła. Mechanizm ten działał za pontyfikatu papieża Jana Pawła II, ale i wcześniej – kiedy na Stolicy Piotrowej zasiadał Paweł VI.

To głos takiego „sprawiedliwego proroka”, który mówi, że dalej już tak nie można – ocenił wystąpienie arcybiskupa Vigano ksiądz Isakowicz-Zaleski. – Nie znam z najnowszej historii publicznego wezwania ze strony arcybiskupa czy kardynała do papieża, żeby ustąpił. To jest sytuacja bez precedensu. Jeżeli Kościół nie znajdzie rozwiązania problemu tzw. homoherezji, może się rozpaść. Stopień deprawacji jest ogromny, niewiara w możliwość rozwiązania tej sytuacji taka sama, a milczenie papieża Franciszka (…) moim zdaniem, jest na jego niekorzyść i na niekorzyść Kościoła. Papież jako Ojciec, Sługa Sług Chrystusowych, powinien zabrać głos. A jeżeli milczy, to daje bardzo dużo do zrozumienia, że nie jest zdolny do powiedzenia prawdy (…). W tym momencie jedynym rozwiązaniem jest powiedzenie prawdy do końca, do bólu.

Grzegorz Górny przywołał opinię kojarzonego z lewicą watykanisty Marca Politiego, który wyraził przekonanie, iż nawet jeśli arcybiskupem Vigano kierowałyby „nikczemne pobudki”, to i tak bardzo poważne zarzuty, które wyszły spod jego pióra, należy zweryfikować. Podobnego zdania jest Episkopat amerykański, który domaga się wyjaśnienia oskarżeń byłego nuncjusza.

Publicysta przypomniał ogromnej skali skandal pedofilski, który wybuchł w Stanach Zjednoczonych w 2002 roku. Kościół jako jedyna publiczna instytucja postanowił się wówczas sam oczyścić (pomimo, że w szkołach przypadki pedofilii zdarzały się aż sto razy częściej – sic!) i nawet wdrażał rożne „programy naprawcze”, ale wszystkie te działania nie przyniosły pożądanego efektu.  – Biskupi zostali wyłączeni z tych programów, zaś kardynał McCarrick, który miał być twarzą odnowy moralnej i duchowej, okazał się tkwić po uszy w tym bagnie – wyjaśniał Grzegorz Górny przyczyny obecnej nieufności społeczeństwa wobec hierarchów amerykańskich oraz wobec Stolicy Apostolskiej.

Dyskutanci przypomnieli również głośną przed laty sprawę arcybiskupa poznańskiego Juliusza Paetza. Papież Jan Paweł II dowiedział się o niej dopiero dzięki interwencji osób świeckich, czyli – jak sprecyzował ksiądz Isakowicz-Zaleski – „przez panią profesor Wandę] Półtawską, która jako sprawiedliwa kobieta powiedziała to, czego nie chciał powiedzieć nuncjusz papieski, późniejszy prymas”.

Według duchownego, istotą sporu targającego dziś częścią wpływowych hierarchów Kościoła jest to, czy osoby homoseksualne mogą być dopuszczane do święceń kapłańskich. – Dopiero Benedykt XVI powiedział jasno, że nie wolno wprowadzać do seminariów homoseksualistów – przypomniał dodając, że w wielu seminariach, także polskich, ów zakaz nie jest przestrzegany.

Takie przypadki w polskim Kościele były (sprawa arcybiskupa Paetza). Tutaj krył sprawę, mówię to z całą odpowiedzialnością, ówczesny nuncjusz papieski, późniejszy prymas, Józef Kowalczyk, serdecznie zaprzyjaźniony z arcybiskupem Paetzem. Przez jego krycie sprawa dotarła do papieża dopiero, kiedy w czasie kolacji pani Półtawska, jak sprawiedliwa Katarzyna ze Sieny, wręczyła ten list. I co się okazało? Nigdy tej sprawy nie wyjaśniono. Minęło 16 lat i nie ma odpowiedzi ze strony Kościoła w Polsce, czy arcybiskup Paetz był winny, czy nie – powiedział ksiądz Isakowicz-Zaleski. Wyraził też wątpliwości co do wsparcia, jakiego słusznie mogliby oczekiwać od biskupów kapłani dążący do ukrócenia homoseksualnej plagi wśród duchowieństwa. – Nuncjusz papieski, który był, to jedyny przypadek w historii, 22 lata w Polsce, zrobił dużo, żeby tuszować wiele różnych spraw. Parę dni temu obchodził 80. rocznicę urodzin. Pojechało tam 40 biskupów (…) jakby pokazując, że są po jego stronie, czyli są po stronie tego, który tuszuje. W czym leży dramat według mnie? Księża, którzy o tym wiedzą, są tłamszeni (…) Silne lobby które jest na górze powoduje, że wyjście z tą sprawą oznacza, że trzeba się schować za kamerą, kodować swój wizerunek. Myślę, że jeżeli w Kościele polskim też nie nastąpi przełom w sprawie homoseksualistów, to nie trzeba daleko szukać. Jeżeli niektórzy księża biskupi przyjmują do seminariów ludzi, którzy ewidentnie mają skłonności homoseksualne, łamią to, co uczynił Benedykt XVI.

W programie kilkakrotnie padło – poparte dobitnymi danymi – stwierdzenie, że kwestia pedofilii w Kościele jest wtórna wobec problemu homoseksualizmu wśród duchowieństwa. Jan Pospieszalski przypomniał m.in. sprawę „lawendowego lobby” w diecezji płockiej.

Źródło: TVP Info, Pch24.pl
R.Z.