Witryna korzysta z plików cookies,które są niezbędne do prawidłowego jej funkcjonowania .W ustawieniach przeglądarki możesz zmienić warunki ich przechowywania lub dostępu

Pierwsze niepodległe miasto Tarnów

czyli saga rodu Stylińskich

Przez wszystkie lata zaboru austriackiego, krążyła po Tarnowie dziwna legenda, wedle której, tuż przed odzyskaniem niepodległości ojczyzny, nurty Dunajca, płynącego obok góry świętego Marcina, zaczerwienią się od krwi. Przepowiednia owa zaczęła się urealniać, gdy w 1914 roku po bitwie pod Łowczówkiem wody rzeki zabarwiły się na czerwono od  ran polskich legionistów. Nastała pierwsza wojna światowa, nazwana przez ogrom ofiar Wielką Wojną. Wśród setek tarnowian, idących ochotniczo na front, znaleźli się niemal wszyscy mężczyźni znanej tarnowskiej rodziny Stylińskich. Ojciec Franciszek i trzej nastoletni synowie – najmłodszy Karol miał zaledwie 13 lat - ruszyli na wojnę, rozpoczynając swoją wielką bitwę o niepodległość. Tarnów owych czasów był miastem bardzo znaczącym w Galicji. Prawie czterdziesto tysięczna metropolia wrzała od ruchów niepodległościowych, które nasiliły się wraz z wybuchem wojny, odświeżając nadzieję na wolną Polskę. Po wejściu do miasta Rosjan ustały nabory młodzieży do legionów i organizowanie wszelakiej pomocy dla walczących – z tego okresu pochodzi tak zwana „Tarcza Legionów”, w którą każdy darczyńca mógł wbić na pamiątkę swój gwóźdź, w zależności od wysokości datku czarny, lub biały.

Czytaj więcej...

Tryptyk niepodległościowy

czyli wystawa, gala i koncert

W natłoku imprez przygotowywanych z okazji stulecia odzyskania przez Polskę niepodległości przez różne instytucje i stowarzyszenia działające w Tarnowie, trzy wydają się stanowić znaczącą dominantę tych obchodów. Pierwsze z nich miało miejsce w sobotę 27 października, w pałacyku BWA w Parku Strzeleckim, gdzie wieczorem otwarto ciekawą wystawę pt. „Wielcy Sarmaci Tego Kraju / Wielkie Sarmatki Tego Kraju”. Z fenomenem sarmatyzmu mierzą się współcześni artyści i artystki. Pojawiają się tu między innymi dzieła sztuki inspirowane barokowymi portretami z Muzeum Okręgowego w Tarnowie i poezją Elżbiety Drużbackiej, a także późniejszymi recepcjami sarmatyzmu, na przykład „Transatlantykiem” Witolda Gombrowicza. Drugie to Gala VII Festiwalu Niepodległości, jaką zaplanowano na poniedziałek, 29 października w kinie „Marzenie”. Podczas Gali wręczone zostaną: Szabla Niepodległości oraz Ryngrafy Niepodległości, przewidziano także pokaz filmu „Pierwsi Niepodlegli”. Zaś tę niepodległościową triadę domknie 31 października interesująco zapowiadający się koncert  młodego tarnowskiego pianisty Roberta Maciejowskiego który z towarzyszeniem kwintetu smyczkowego wykona kompozycje Ignacego Jana Paderewskiego oraz Fryderyka Chopina. Koncert przygotowany staraniem Tarnowskiego Centrum Kultury odbędzie się w Sali Lustrzanej. Zaś wymownie spuentuje to dwudniowe Święta Miasta Tarnowa „Pierwsze Niepodległe” Dzień Pamięci o Zwycięskim Zrywie Niepodległościowym, odsłonięty na tarnowskim rynku we wtorek 30 października o godz. 13.15 pomnik znamienitego burmistrza Tarnowa w latach 1907-1923, Tadeusza Tertila.

Czytaj więcej...

Kartki z kalendarza - 9 października

408 lat temu, 9 października 1610 r. Polacy zajęli Kreml. Trzy miesiące po zwycięskiej bitwie pod Kłuszynem, polskie chorągwie pod dowództwem hetmana polnego koronnego Stanisława Żółkiewskiego wkroczyły na Kreml moskiewski. Aresztowany przez poddanych car Wasyl Szujski, został przewieziony do Polski. Mennica moskiewska rozpoczęła bicie srebrnych kopiejek z imieniem nowego cara – Władysława IV Wazy. Wkroczenie do Moskwy dowodzi, że przed wiekami Rzeczpospolita, największe państwo w Europie (nie licząc Rosji), aktywnie uczestniczyło w wielkiej polityce. Zachowanie rodzimej załogi na Kremlu trudno jednak uznać za jasną kartę naszej historii... Samuel Maskiewicz zapamiętał rabunki i gwałty, dokonywane przez, nierzadko pijanych, Polaków. „Nasi tak sobie butnie poczynali, że co się komu podobało i u największego bojarzyna, żona albo córka, brali je gwałtem”.  Krwawe rządy na Kremlu zniechęciły Rosjan do tego stopnia, że wybuchło antypolskie powstanie pod wodzą księcia Dymitra Pożarskiego i kupca Kuźmy Minina. Rozpoczęło się oblężenie głodującego polskiego garnizonu. Polacy ginęli albo z rąk wroga, albo wzajemnie się zjadali... „Już traw, korzonków, myszy, psów, kotek i ścierwa nie stało. Więźnie trupy wyjedli wykopując z ziemi. Piechota się między sobą wyjadła i ludzi łapiąc pojedli."

Czytaj więcej...

Co wydarzyło się 17 września 1939 roku?

Niestety, zaledwie co drugi Polak wie, co wydarzyło się 79. lat temu - tak przynajmniej wynika z sondażu GFK Polonia dla "Rzeczpospolitej". Tylu ankietowanych wybrało odpowiedź, że tego dnia Rosja Sowiecka zaatakowała nasz kraj. 19% badanych sądzi jednak, że to dzień niemieckiego ataku. Inni twierdzili, że to dzień wybuchu Powstania Warszawskiego albo dokonania mordu w Katyniu. Dobitnie świadczy to o katastrofalnym poziomie nauczania historii w naszych szkołach. Być może powinien, wzorem "Wołynia", powstać film fabularny lub serial. Wszak wydarzenia wydarzenia 17 września to temat na prawdziwie antyczny dramat... 79 lat temu, 17 września 1939 roku, Armia Czerwona bez wypowiedzenia wojny zaatakowała Polskę. Zgodnie z radziecko-niemieckim porozumieniem zawartym w tajnym protokole paktu Ribbentrop-Mołotow, Armia Czerwona przekroczyła granice Polski. Związek Radziecki złamał pakt o nieagresji, który miał obowiązywać do końca 1945 roku. Rosjanie zaatakowali o 6.00 rano. Wprowadzili do Polski ponad 4 tysiące czołgów, 1800 samolotów i prawie 2 miliony żołnierzy, którym Polacy mogli przeciwstawić jedynie ponad 300 tysięcy żołnierzy. Polska była całkowicie zaskoczona agresją Armii Czerwonej.  Atak na wschodzie pozbawił armię polską podstawowego zaplecza do organizowania wojska na front walki z Niemcami. Konsekwencje agresji sowieckiej z 17 września 1939 roku ponosimy do dziś. Te wydarzenia ukształtowały bowiem obecną granicę Polski. Propaganda sowiecka określała agresję na Polskę jako "wyprawę wyzwoleńczą" w obronie "ludności zachodniej Ukrainy i zachodniej Białorusi". W konsekwencji ataku do niewoli sowieckiej trafiło ponad pół miliona polskich żołnierzy. Nastąpiły także masowe deportacje ludności, które według różnych źródeł, objęły od kilkuset tysięcy do miliona obywateli polskich. Poniżej przypominamy, napisany kilka lat temu, znakomity i ciągle aktualny felieton, nieżyjącego już prof. Józefa Szaniawskiego opublikowany na łamach Naszego Dziennika.

Czytaj więcej...