Witryna korzysta z plików cookies,które są niezbędne do prawidłowego jej funkcjonowania .W ustawieniach przeglądarki możesz zmienić warunki ich przechowywania lub dostępu

Wilcze tropy

W 2011 r. dzień 1 marca został ustanowiony świętem państwowym – Narodowym Dniem Pamięci „Żołnierzy Wyklętych”. Jest to święto, honorujące i upamiętniające żołnierzy polskiego podziemia antykomunistycznego i antysowieckiego działającego w latach 1944 – 1963 w obrębie przedwojennych granic RP. W 2013 grupa pasjonatów i działaczy społecznych postanowiła zorganizować „Tropem Wilczym. Bieg Pamięci Żołnierzy Wyklętych” w lesie koło Zalewu Zegrzyńskiego. Pierwsza edycja biegu miała charakter surwiwalowy a wzięło w niej udział 50 uczestników. Rok później, dzięki wielkiemu zaangażowaniu ludzi z Fundacji Wolność i Demokracja, która organizuje go do dzisiaj, bieg zaczął nabierać rozpędu i został przeniesiony w miejsce znane z późniejszych edycji w Warszawie – Park Skaryszewski. Pobiegło wtedy 1500 biegaczy! Od 2015 bieg ma charakter ogólnopolski i na stałe wpisuje się w kalendarz wydarzeń biegowych. Po zeszłorocznym sukcesie– 40 000 uczestników ze 160 miast z całej Polski oraz Nowego Jorku, Chicago, Londynu, Wilna, Grodna, Lidy, Żytomierza i Zdołbunowa postawiono sobie jeszcze ambitniejszy cel. W tym roku, 26 lutego 2017 r., zorganizowano bieg dla 60 000 biegaczy z 240 miast nie tylko z Polski, którego głównym etapem był symboliczny dystans 1963 metry (odwołanie do roku w którym zginął ostatni Żołnierz Wyklęty – Józef Franczak ps. Lalek). Każdy z uczestników piątej już edycji biegów Tropem Wilczym otrzymał okolicznościowy, pamiątkowy medal. Jeden z nich trafił do znanego tanowskiego twórcy: Tomasza A. Żaka - dyrektora Teatru Nie Teraz, reżysera i pisarza, który będąc jednym z najstarszych uczestników wilczego biegu w Głubczycach, największego z biegów Tropem Wilczym, na prawie 12 kilkometrowej trasie zmieścił się w pierwszej dziesiątce uczestników. Meta była we wsi Królowe, gdzie w starym młynie, wiosną 1947 r. schronił się legendarny dowódca 5. Brygady Wileńskiej AK mjr. Zygmunt Szendzielarz "Łupaszka" wraz z swoimi najbliższymi towarzyszami: Lidią Lwow ps. "Lala", Wacławem Beynarem ps. "Orszak", Mieczysławem Abramowiczem ps. "Miecio". W tym miejscu doszło również do spotkania "Łupaszki" z komendantem Eksterytorialnego Okręgu Wileńskiego AK ppłk. Antonim Olechnowiczem ps. "Pohorecki". Tego samego dnia w parafialnej bibliotece w Głubczycach odbyło się spotkanie autorskie z Tomaszem A. Żakiem. Dzień wcześniej spotkał się on z czytelnikami w nieodległym od Głubczyc miasteczku Kietrz. Obchody Dnia Pamięci Żołnierzy Wyklętych/ Niezłomnych/ mają miejsce również w Tarnowie: 28 lutego o godz. 16  na Cmentarzu Komunalnym w Krzyżu, a dzień później na Starym Cmentarzu organizuje je poseł prof. Bernackiego. Zaś 1 marca na godz. 14.30 Klub Gazety Polskiej zaprasza do kościółka na Burku, gdzie przed mszą św. zaplanowano "Patriotyczne wypominki".

Czytaj więcej...

171 lat temu...

Czyli Rzeź Galicyjska 1846 roku

Ofiary mordów zwożono do Tarnowa, gdzie starosta wypłacał pieniądze za zabitych – 10 złotych za głowę szlachcica. Trwa wesele. Pośród zabawy, śmiechów i rozmów, gdzieś na boku Pan Młody zwraca się do Gospodarza: „Myśmy wszystko zapomnieli; mego dziadka piłą rżnęli… Myśmy wszystko zapomnieli.” Gospodarz, wydobywając zatarte przeszłe obrazy, odpowiada półszeptem: „Mego ojca gdzieś zadźgali, gdzieś zatłukli, spopychali, kijakami, motykami; krwawiącego przez lód gnali… Myśmy wszystko zapomnieli.” Wesele to odbyło się rzeczywiście, ale czy Gospodarz z Panem Młodym wracali wspomnieniami do straszliwych wydarzeń z 1846 roku? Stanisław Wyspiański, pisząc „Wesele” ponad pół wieku po wydarzeniach rabacji chłopskiej, jedną z postaci swego dramatu uczynił Jakuba Szelę – pamięć o rzezi galicyjskiej była wciąż żywa, tak dla autora, jak i jego bohaterów. 18 lutego minęła 171 rocznica tamtej ludowej hekatomby… Aby uczcić tamte dramatyczne wydarzenia organizatorzy Festiwalu Niepodległości i Społeczny Komitet Opieki nad Starym Cmentarzem zapraszają w najbliższy wtorek 21 lutego na godz. 16.30 do auli Starostwa Powiatowego przy ul. Narutowicza na otwarte multimedialne spotkanie dyskusyjne z lokalnymi badaczami krwawych wydarzeń roku 1846 w Tarnowie i na ziemi tarnowskiej. Jak zapowiada główny organizator obchodów Piotr Dżiża gośćmi panelu będą ks. dr Ryszard Banach, Bogusław A.Baczyński, Antoni Sypek oraz ks. Krzysztof Kamieński. Natomiast o godz. 18:30 w pobliskim kościółku pw. Matki Bożej Szkaplerznej (na Burku) odprawiona zostanie Msza Święta w intencji ofiar rzezi. Tuż po Mszy, uczestnicy obchodów zapalą i złożą znicze na mogile ofiar rabacji na Starym Cmentarzu. Zachęcamy do wzięcia udziału w tych rabacyjnych zaduszkach oraz do modlitwy za ofiary i sprawców jednej z największych narodowych tragedii.

Czytaj więcej...

Kolejna zapomniana data...

Właśnie mija 154 rocznica Powstania Styczniowego, nad którym z nie do końca jasnych powodów od jakiegoś czasu zapadło dziwne milczenie. Także w naszym galicyjskim miasteczku, które zapisało  piękną kartę w jego historii. Powstanie Styczniowe rozpoczęło się 22 stycznia 1863 roku ogłoszeniem się przez Centralny Komitet Narodowy Tymczasowym Rządem Narodowym. Sześć tysięcy powstańców zaatakowało rosyjskie garnizony w Królestwie Polskim. Stoczono ponad 1200 bitew. Powstanie rozszerzyło się poza terytorium Królestwa na obszar Litwy i Ukrainy. Stąd na pieczęci Rządu Tymczasowego umieszczone zostały: Orzeł w koronie, św. Michał Archanioł (patron Rusi) oraz Pogoń(symbol Litwy).  W powstańczym zrywie wzięło także udział ponad 600 ochotników z Tarnowa i okolic. To kolejne, pomimo początkowych zwycięstw, przegrane  powstanie. To kolejna zapomniana (celowo przemilczana?), również w Tarnowie, rocznica… . Jak zwykle nie zawiedli tylko harcerze i dziatwa szkolna. Komenda Hufca ZHP im. generała Józefa Bema  już 20 stycznia zainaugurowała obchody upamiętniające kolejną rocznicę wybuchu Powstania.  Po południu na Starym Cmentarzu pod powstańczym  Kurhanem. odśpiewano hymn państwowy, odbył  się Apel Pamięci i zapalono Światła Pamięci.

Czytaj więcej...

Zapomniana data...?

 Wojna skończyła się w Tarnowie 18 stycznia 1945 roku, we środę. Co nie znaczy, że przyszła wtedy wolność?

Proboszcz katedralny ks. Jan Bochenek przebudził się wczesnym świtem. Odprawił poranną mszę, wrócił na plebanię, żeby zjeść śniadanie. Miniona noc była w Tarnowie bardzo niespokojna. – Czuło się, że to ostatnia noc z wrogiem. Wieczorem zaczęła się palić stacja kolejowa. Słychać było detonacje i wybuchy. Najsilniej paliła się stacja towarowa – zapisywał w pamiętniku. – Kłęby dymu waliły w górę, by znów za chwilę pełzać niżej. To wystrzeliwały pióropusze ognia... jasne, czerwone, sypały iskrami dookoła. Swąd i spaleniznę czuć było z daleka – dodawał. W mieście co chwilę wybuchały pożary. Najpierw pogorzał dom Safa Belura przy ul. Świętej Anny, nieopodal Burku. Za chwilę ogień pokazał się w budynku Szkoły Kopernika. Miejscowe lumpy z lubością oddawały się aktom wandalizmu, tłukąc szyby i szabrując, co się da. – Ileż szkód niepotrzebnie narobiono tego wieczoru – załamywał ręce prałat Bochenek. Tarnowian dręczył strach, jak na przednówku porażki zachowają się uciekający Niemcy. Czy w ostatniej chwili SS-mani, stacjonujący w Klikowej, nie zechcą wykonać jeszcze kilku egzekucji wśród obywateli i tak już mocno przetrzebionego miasta. W stosunku do 1939 roku liczba mieszkańców spadła bowiem aż o ponad 60 proc. Tak ponura statystyka była efektem totalnej eksterminacji niemal całej społeczności żydowskiej. Niemcy jednak myśleli o jak najszybszej ewakuacji. Pośpiesznie palili dokumenty, wywozili zapasy żywności, maszyny z Azotów, drukarń czy innych zakładów. Niemiecki starosta opuścił budynek seminarium, gdzie w czasie wojny miał swoją siedzibę.

Czytaj więcej...