Witryna korzysta z plików cookies,które są niezbędne do prawidłowego jej funkcjonowania .W ustawieniach przeglądarki możesz zmienić warunki ich przechowywania lub dostępu

90 lat temu

18 stycznia 1930 roku uroczyście otwarto Państwową Fabrykę Związków Azotowych w Mościcach. Prawie dokładnie w rocznicę tamtego wydarzenia, w piątek 17 stycznia godz.10, Centrum Sztuki Mościce zaprosiło na wykład poświęcony budowie i otwarciu fabryki, powstałej z inicjatywy prezydenta Ignacego Mościckiego. Jednej z najnowocześniejszych fabryk w Europie oraz jednej z największych inwestycji okresu międzywojennego w Polsce.  18 stycznia 1930 roku uroczyście otwarto Państwową Fabrykę Związków Azotowych w Mościcach. Fabryka chemiczna była kolejnym – po fabryce chemicznej w Chorzowie i porcie morskim w Gdyni – wzorcowym przykładem odbudowy polskiej gospodarki przez rząd II RP.  Podczas piątkowego wykładu jego uczestnicy mogli cofnąć się do lat trzydziestych XX wieku. Stanąć pośrodku łąki, w miejscu gdzie spotkała się grupa pomysłodawców i budowniczych fabryki, obejrzeć uroczyste otwarcie. Przywołać czas i miejsce utrwalone na archiwalnych fotografiach.  Tempo i rozmach tamtej budowy było niespotykane nawet jak na obecne czasy, a co dopiero kilkadziesiąt lat temu, bez wsparcia maszyn i inteligentnych urządzeń.

Czytaj więcej...

Pecunia non olet

 czyli co dalej z Młynem Szancera

Zgoła nie zimowa aura, w jakiej przyszło nam spędzać tegoroczne Święta zachęciła wielu tarnowian do wręcz wiosennych spacerów. Ci, którzy trafili w okolice Wątoku z niejakim zdziwieniem oglądali trwałą, bo już pięcioletnią, ruinę dawnego Młyna Szancera, jako żywo przypominającą plan filmowy jakiegoś horroru... Przypomnijmy, że ten jeden z ostatnich "elementów architektury przemysłowej" naszego regionu został podpalony, co ustaliła ponad wszelką wątpliwość prokuratura, w nocy z 4 na 5 kwietnia 2015 roku i błyskawicznie spłonął. Biegły doliczył się co najmniej pięciu miejsc, w których podłożono ogień. - Posłużyła do tego łatwopalna ciecz, najprawdopodobniej z rodziny ropopochodnych - mówił wówczas Arkadiusz Bara, zastępca prokuratora rejonowego w Tarnowie. Pożar, który wybuchł w noc poprzedzającą Wielkanoc błyskawicznie się rozprzestrzeniał trawiąc całkowicie dach na sąsiadujących ze sobą pomieszczeniach młyna, kaszarni i spichlerza oraz drewniane stropy na kilku kondygnacjach. Stało sie to wkrótce po tym, jak jego właścicielem został Piotr Kudelski, znany tarnowski przedsiębiorca. Po kilkumiesięcznym śledztwie, w  wyniku którego nie udało się ustalić, złapać i osądzić sprawców oraz ich ewentualnych zleceniodawców, sprawę umorzono i wypłacono stosowne odszkodowanie. Po czym zapadła wokół tej zagadkowej sprawy kompletna medialna i administracyjna cisza, o zerowej aktywności właścicieli "obiektu" nie wspominając. I stan taki trwa już 5 lat więc może warto przypomnieć niezwykłą historię Młyna Szancera i publicznie zapytać, co dalej? Tym bardziej, że działka wraz z tym, co ocalało z pożogi, znajduje się blisko historycznego centrum miasta przy ruchliwej ulicy i absolutnie jest jego antyreklamą.  

Czytaj więcej...

Święta według Sypka

Z życzeniami szybkiego powrotu do zdrowia...

Niezrównanego gawędziarza i popularyzatora historii naszego galicyjskiego miasteczka, ale też wielkiego filantropa i społecznika, historycznego pisarza i animatora kultury. Tym razem lekkim, jak zwykle u tego autora, piórem opisuje na Facebooku około świąteczny Tarnów z pierwszych lat dwudziestego wieku. Przywołuje smaki i zapachy tamtych wigilii z karpiami  księcia Sanguszki ze stawów w Wierzchosławicach w roli głównej, atmosferę bali sylwestrowych w Kasynie Sali Lustrzanej z obowiązującymi wówczas krynolinami wykluczającymi szybki seks… . Wspomina smutne święta z 1915 roku, biedne i głodne, pod zaborami. Przypomina bohaterskie postaci tamtych czasów: Tadeusza Tertila, burmistrza Tarnowa z czasów okupacji rosyjskiej 1914/1915 i Bolesława Łazarskiego. wybitnego matematyka i okultystę, taternika który pierwszy sfotografował Tatry, a także kamieniarza artystę Pawła Musiała, wykonawcę setek pięknych grobowców na Starym Cmentarzu. Mistrz Sypek kończy swoją bożonarodzeniową opowieść w nowo zbudowanym kościele XX Misjonarzy przy ul. Krakowskiej, ówczesną dumę Strusiniaków, gdzie przez całą podstawówkę byłem ministrantem. To tam była najpiękniejsza wówczas szopka w Tarnowie, bogatsza nawet od tej u ojców Bernardynów ale to temat na odrębny artykuł…

Czytaj więcej...

Wojenna wigilia

Kolęda zabrzmiała z obu stron frontu, bo wszędzie byli Polacy...

105 lat temu, w dniach 22–25 grudnia 1914 r., pod Łowczówkiem w okolicach Tarnowa Legiony Polskie stoczyły swój najbardziej krwawy bój. Legioniści za cenę 128 zabitych i 342 rannych uniemożliwili Rosjanom przełamanie frontu, przyczyniając się do jego utrzymania przez wojska austro-węgierskie do czasu rozpoczęcia ofensywy gorlickiej wiosną 1915 r. To była jedna z najdziwniejszych wigilii w historii polskich sił zbrojnych. Tarnowianie szykujący się do wigilii w okupowanym przez Rosjan mieście słyszeli odgłosy bitwy rozgrywanej 24 grudnia na wzgórzu Kopaliny w Łowczówku, niedaleko Pleśnej. W składzie armii austriackiej byli legioniści II Brygady Józefa Piłsudskiego. To dla nich był chrzest bojowy. To byli młodzi chłopcy, dla wielu z nich to była pierwsza, bez mamy i taty, bez sióstr i braci, dziadków, wigilia w ich życiu. Sądzili, że święta spędzą w Nowym Sączu, w gościnnych domach mieszczan nowosądeckich, zanim wyruszą do kolejnej ofensywy. Tymczasem 22 grudnia poszli do ataku. Ta bitwa na Kopalinach, bitwy na sąsiednich góreckach nad Białą, gdzie okopani byli Rosjanie, przeszły do historii I wojny. Krótko mówiąc w samą wigilię 1914 r. doszło do największej od początku wojny bitwy. bitwy pod Łowczówkiem. W zastępstwie J. Piłsudskiego dowodził II Brygadą płk. Kazimierz Sosnkowski i płk. Rydz Śmigły, doskonali przełożeni.

Czytaj więcej...