Witryna korzysta z plików cookies,które są niezbędne do prawidłowego jej funkcjonowania .W ustawieniach przeglądarki możesz zmienić warunki ich przechowywania lub dostępu

Galicja, fenomen odległej krainy

czyli powtórka z historii w sam raz na czas zarazy...

Czy Galicja to naprawdę daleki, obcy kraj? - zastanawia się na swoim autorskim blogu "Ewy zauważenia", znana i ceniona w Wiedniu i Tarnowie, skąd się wywodzi, koneserka dobrej sztuki i bywalczyni wiedeńskich salonów Ewa Steinhardt. Proponując interesującą podróż po Galicji jako miejscu już nieistniejącym, które zniknęło z mapy Europy wraz z rozpadem monarchii austro-węgierskiej w 1918 roku. Jednak Galicja jako terytorium nadal żyje w pamięci Polaków, Ukraińców, Austriaków, Żydów i Czechów, a także stanowi wciąż niewygasły mit historyczny, zwykle wiązany z Austrią i duchem monarchii Habsburgów. Galicja to niezwykłe, fenomenalne wprost miejsce przenikania się różnych kultur i religii, a zarazem miejsce kształtowania się nowych idei politycznych i budzenia się świadomości odrębności narodowej. Miejsce, gdzie mit zaginionego królestwa żywy jest do dziś.

Czytaj więcej...

Marzec 1968 w Warszawie i Tarnowie

czyli spektakl, który zmienił wszystko...

Wydarzenia pamiętnego marca 1968 r. do dzisiaj owiane są sztuczną mgłą tajemnicy i niedomówienia i coraz bardziej przechodzą w starannie zaplanowany polityczny niebyt. I mało kto pamięta, że w tej kolejnej batalii z opresyjnym systemem PRL brali udział również tarnowianie, a nasze miasto, pomimo, że nie było w nim rodzimych studentów, stało się polem bitewnym w tej konfrontacji. Głównie za sprawą młodzieży szkół średnich i grupki krakowskich studentów, którzy animowali tamte marcowe "gry uliczne". Miałem wtedy 18 lat i byłem w klasie maturalnej dawnego Technikum Ekonomicznego przy ul. Bema. Pamiętam wielki wiec na Placu Kazimierza i patriotyczne "Dziady" pod pomnikiem Adama Mickiewicza. Pamiętam, jak po złożeniu kwiatów ruszyła na nas milicja, brutalnie pacyfikując to nielegalne zgromadzenie. Pamiętam, jak pośpiesznie budowaliśmy barykadę z ławek i koszy vis za vis  Kawiarni Tatrzańskiej na ulicy Krakowskiej. Pamiętam, jak później ławą uciekaliśmy gonieni przez obrzucającymi nas petardami z gazem łzawiącym i pałującymi kogo się dało MO i ORMO. Szczególnie dobrze pamiętam złapanego wówczas początkującego tarnowskiego poetę i młodego opozycjonistę Jerzego Barczyńskiego, mojego przyjaciela... Po procesie, podczas którego występowałem jako świadek obrony, Jurka skazano na więzienie, uniemożliwiono debiut literacki i podjęcie studiów... Już nigdy potem nic podobnego się nie zdarzyło w naszym galicyjskim miasteczku, nawet za czasów Solidarności!    

Czytaj więcej...

Antoni Sypek: Wujek

Ryszard Zaprzałka: Taką perełkę znalazłem w swoim archiwum.

Wujek Jasiu był starym kawalerem. Nie interesowały go kobitki, ani też chłopcy. Szeptano w kamienicy, że w czasie walk u generała Maczka, czołg wujka Jasia najechał na minę, czy też został trafiony granatnikiem. Załoga ocalała, ale wujek został ranny w słabiznę... Czytam prace tarnowskich historyków. To spłodzą Encyklopedię, w której tacy ludzie jak mój wujek mają swoje biogramy. Pojawiają się Szkice Historyczne, pojawia się nadal Rocznik Tarnowski, a w nich niezmiennie o zamku na górze św. Marcina, o hetmanie, o rabacji, o średniowieczu, o lokacji miasta, o okresie międzywojennym, o czasach galicyjskich. To już wszystko dawno zostało napisane i przebadane. Działają w Tarnowie uczelnie wyższe, ludzie robią licencjaty, magisteria, piszą jakieś prace. Nikt nie odwiedza Oddziału IPN w Krakowie, czy w Rzeszowie. Nie powstają żadne książki o nieodległych przecież czasach. Nie pisze się o ofiarach stalinizmu, ani komunizmu w Tarnowie. Nikt nie publikuje rezultatów kwerend w IPN, nadal wokół nas działają szumowiny, beneficjenci tamtych czasów, nadal nie możemy poznać, kto w Tarnowie zachował honor, kogo w Tarnowie zmuszano, kto zaś lojalnie i gorliwie donosił na kolegów. Cisza, jak makiem zasiał. Nie ma lokalnego Cenckiewicza, ani Nowaka, czy Żaryna.

Czytaj więcej...

8 marca: jedna data - dwie rocznice

Tego dnia nad ranem w 1944 roku Ukraińska Powstańcza Armia (UPA) dokonała zbrodni na ponad 250 polskich mieszkańcach wsi Bednarów położonej w powiecie stanisławowskim, mordując, paląc i grabiąc ich domy, a także niszcząc doszczętnie kościół parafialny wraz z plebanią. W tym dniu obchodzony jest również Międzynarodowy Dzień Kobiet, którego pierwowzorem były Matronalia obchodzone w starożytnym Rzymie, zaś jego współczesna wersja wywodzi się z ruchów robotniczych w Ameryce Północnej i Europie. Początkowo czczono w ten sposób macierzyństwo i płodność, obecnie służy politycznej walce o równouprawnienie. Jego najnowszą mutacją są organizowane w wielu miastach tzw. manify, koncerty i spektakle. Jedna data, a tak różne jej postrzeganie, obchodzenie i… zapominanie.   

Czytaj więcej...