Witryna korzysta z plików cookies,które są niezbędne do prawidłowego jej funkcjonowania .W ustawieniach przeglądarki możesz zmienić warunki ich przechowywania lub dostępu

Po trupie Polski do serca Europy!

Zwycięstwo w Bitwie Warszawskiej w 1920 roku ocaliło chrześcijańską cywilizację w Europie. 

15 sierpnia to absolutnie wyjątkowa data. Poza Polakami takiej daty w kalendarzu nie ma nikt! To jednocześnie święto kościelne, maryjne, państwowe i wojskowe. W święto Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny, czyli w polskiej tradycji w dzień Matki Bożej Zielnej - Wojsko Polskie ruszyło do kontruderzenia na Armię Czerwoną, już wtedy najliczniejszą, najpotężniejszą i najbardziej nieludzką machinę wojenną w dziejach świata. Jej dywizje pewne były już pokonania Polaków i zdobycia Warszawy. Dalej według planów strategicznych rządu Rosji sowieckiej milionowa nawała Armii Czerwonej miała zdobyć Berlin, Paryż, Rzym, a nawet Londyn! Bitwa Warszawska 1920 roku ocaliła nie tylko odzyskaną niedawno polską niepodległość, ale ocaliła Europę. Obok bitwy o Midway (1942) oraz bitwy pod Stalingradem (1942/1943) jest jedną z trzech najważniejszych bitew XX wieku oraz jedną z 20. najbardziej decydujących w całej historii ludzkości. W tym roku mija dokładnie 100 lat od tej wielkiej wiktorii. Jak Polska długa i szeroka trwają rocznicowe obchody, także w Tarnowie. Szkoda tylko, że co roku takie same, przynajmniej te oficjalne. Na szczęście Stowarzyszenie Tarnów Pierwsze Niepodległe, którego głównym animatorem jest niestrudzony Piotr Dziża (na swoim profilu Fb przypomina tarnowskich bohaterów Bitwy Warszawskiej), organizuje w sobotę 15 sierpnia Wielki Marsz Stulecia Zwycięstwa Nad Bolszewizmem, który o godz. 19  wyruszy z Placu Sobieskiego. Także w podtarnowskich Wierzchosławicach  skąd pochodził Wincenty Witos zaplanowano Dożynki Reymontowskie. To właśnie On, 95 lat temu zaprosił do swojej rodzinnej wsi laureata Nagrody Nobla – Władysława Stanisława Reymonta, autora ,,Chłopów”. W tym roku mija 95 lat od tamtej wizyty. Dożynki Reymontowskie organizowane są co pięć lat, pierwsza ich edycja odbyła się w 1980 roku.

Celem Wielkiego Marszu Stulecia Zwycięstwa Nad Bolszewizmem  jest uczczenie 100-rocznicy Bitwy Warszawskiej będącej punktem zwrotnym wojny Polsko-Bolszewickiej 1920 r., która jako zwycięska zapewniła Polakom możliwość utrzymania młodej wtedy jeszcze suwerenności w zgodzie z wartościami, jakie obronili nasi przodkowie oraz zadecydowała o kształcie Europy w jej własnym systemie moralnym i duchowym – piszą organizatorzy.

Oto, co o wydarzeniu mówi Filip Pinas, rzecznik prasowy stowarzyszenia Tarnów Pierwsze Niepodległe oraz członek polskiego towarzystwa gimnastycznego „Sokół – świat pracy”:

"Marsz wyrusza o godzinie 19. z placu Sobieskiego zaraz po patriotycznym śpiewaniu organizowanym przez Klub Gazety Polskiej. Przejdziemy ulicami Katedralną poprzez Rynek i ulice Żydowską w kierunku skweru Bohaterów Zadwórza 1920 roku, by następnie ulicą Wałową udać się w kierunku Placu Ofiar Katynia i pod Grobem Nieznanego Żołnierza Odśpiewać Hymn Państwowy dokonać uroczystego złożenia Wieńców i zapalić światło pamięci. Na czele Widnieć będzie okazjonalny baner z wizerunkiem generała Rozwadowskiego dowodzącego obroną Warszawy a za nim ruszy kolumna z 15 metrową biało-czerwoną flagą. W trakcie wydarzenia wygłoszone zostaną w miejscach pamięci krótkie okolicznościowe przemówienia, a samemu przemarszowi będzie towarzyszyć patriotyczna muzyka i hasła. Na marszu obecne będą między innymi grupa rekonstrukcji historycznej „Zefir” i Tarnowski Strzelec."

100 lat temu w zwycięstwie nad bolszewikami - pisze Piotr Dziża‎ na portalu Tarnów Pierwszy Niepodległy zasłużyło się wielu żołnierzy, związanych z Tarnowem i ziemią tarnowską. Warto znać nazwiska i zasługi najważniejszych z nich a także szlak bojowy naszego, 16 Pułku Piechoty (Ziemi Tarnowskiej) w pamiętnym roku 1920.

Jako pierwszego wymienić należy gen. FRANCISZKA KSAWEREGO LATINIKA (1864-1949), jednego ze  współtwórców wiktorii warszawskiej.  Na miano to zapracował jako ówczesny gubernator  stolicy, dowódca pierwszej linii obrony armii polskiej na przedmieściu praskim (według przez siebie opracowanego planu). Na czele 1 Armii odparł bezpośredni atak bolszewików na stolicę, a potem  przełamał powrotnie front na jej przedpolach, pod Radzyminem. Następnie na czele Grupy Operacyjnej 6. Armii ruszył w pościg za pobitym wrogiem. Jesienią 1920 roku został za te zasługi mianowany na stopień  generała dywizji.  Ten urodzony w Tarnowie oficer,  już jako generał c.k. armii wsławił się w bitwie pod Gorlicami, a do Warszawy przybył wprost ze Śląska Cieszyńskiego, gdzie najpierw dowodził wojskami polskimi z wojnie z Czechami o Zaolzie a potem przewodniczył polskiej misji zabiegającej o polskość tych ziem podczas planowanego plebiscytu.  Jak wielu wybitnych dowódców miał niełatwy charakter. Skonfliktowany z wyższymi oficerami legionowymi już w 1925 roku odszedł z armii.

        

W randze podpułkownika obroną miasta Warszawy dowodził w sierpniu 1920 r.  urodzony w Kołówce k. Rzepiennika Strzyżewskiego legionista JÓZEF KORDIAN ZAMORSKI (1894-1983), późniejszy generał. Zaraz po bitwie warszawskiej pełnił też służbę jako szef Biura Operacyjnego Kwatery Głównej Naczelnego Wodza i   szef sztabu wojsk Litwy Środkowej. Karierę w WP robił do roku 1935, gdy stanął na czele Policji Państwowej, jako jej komendant główny. W czasie II wojny światowej znalazł się w Palestynie, pełniąc m.in. obowiązki dowódcy oddziałów Wojska Polskiego na Bliskim Wschodzie. Po wojnie osiadł w Londynie.

Nie możemy także zapomnieć o innym tarnowianinie, FERDYNANDZIE ZARZYCKIM (1888-1959), harcerzu, legioniście, ówczesnym pułkowniku (a potem generale), w sierpniu 1920 dowódcy 2 Grupy Operacyjnej (ostrołęckiej)  a w późniejszej fazie  kampanii  dowódcy 4. Dywizji Piechoty. W II RP był nie tylko żołnierzem, ale i dwukrotnie ministrem przemysłu i handlu, senatorem. Od 1939 r. na emigracji.

    

Ważną rolę na froncie wojny z bolszewikami odegrał też absolwent tarnowskiego I Gimnazjum, MARIAN KUKIEL (1885-1973), w niedalekiej przyszłości generał. Ten zasłużony już wówczas bojownik o sprawę polską (PPS, Związek Walki Czynnej. Zw. Strzelecki, Legiony Polskie)  a następnie jeden z najwybitniejszych  historyków polskiej wojskowości i jedna z kluczowych postaci w armii i polityce polskiej na emigracji po 1939 r., w trakcie wojny 1920 roku w randze pułkownika pełnił kolejno stanowiska  zastępcy komendanta Szkoły Wojennej Sztabu Generalnego, dowódcy 55 pułku piechoty (front podolski), a potem 24 Brygady Piechoty w 12. Dywizji Piechoty. Za wybitne dowództwo nagrodzony został wtedy Krzyżem Srebrnym Virtuti Militari.

To samo odznaczenie trafiło w roku 1920 do rąk jeszcze co najmniej dziesięciu żołnierzy z Tarnowa, którzy znaleźli się na szlaku bojowym 16 pułku piechoty ziemi tarnowskiej. Byli wśród  nich  m.in. ppor. Czesław Jentys i kpt. Tadeusz Klimecki (późniejszy generał, bliski współpracownik gen. w. Sikorskiego, który zginął z nim pod Gibraltarem), dzięki odwadze których  zdobyto 16 września ważne wzgórze nr 256 w trakcie wielodniowej bitwy pod Krasnem. Pod Krasnem na Virtuti zasłużyli także kpt. Tadeusz Muszyński (zdobycie wzgórza Mogiła)i kpt. Bronisław Layer a także plut. Tadeusz Łysiak (zdobycie Kazimierówki z 12 IX). Chor. Stanisław Kras otrzymał VM za bitwę pod Martynówką z kwietnia 1920 r., jedną z pierwszych stoczonych przez pułk z bolszewikami. Listę  kawalerów krzyża Virtuti Militari z 16 pp uzupełnili w roku 1920 także: por. Tadeusz Tabkowski, kpr. Ludwik Wróbel, kpt. Marceli Bernacki i  por. Stanisław Kempski.
Jeśli spośród aż 152 żołnierzy 16 „tarnowskiego” pułku piechoty odznaczonych w 1920 r. Krzyżem Walecznych podkreślić trzeba byłoby jedno nazwisko, to byłoby nim z pewnością nazwisko ppor. Furmankiewicza, który poprowadził zwycięskie natarcie, 28 maja  pod Murową.

Połowa sierpnia to czas ważnych uroczystości w gminie Wierzchosławice. Wincenty Witos, syn Ziemi Wierzchosławickiej, w krytycznym momencie wojny polsko-bolszewickiej 24 lipca 1920 r. stanął na czele Rządu Obrony Narodowej. W Odezwie do Braci Włościan na wszystkich ziemiach polskich w dniu 30 lipca 1920 r. pisał:
„Gdyby zaszła taka potrzeba, musimy podjąć walkę na śmierć i życie, bo lepsza nawet śmierć niż życie w kajdanach, lepsza śmierć niż podła niewola. Precz z małodusznością, precz ze zwątpieniem. Ludowi, który jest potęgą, wątpić nie wolno, ani rezygnować nie wolno! Trzeba ratować Ojczyznę, trzeba jej oddać wszystko – majątek, krew i życie, bo ta ofiara stokrotnie się opłaci, gdy uratujemy państwo od niewoli i hańby”. A 5 sierpnia w odezwie rządowej zwraca się: ,,Żołnierze! Na Was patrzy i Wam ufa cała Polska, patrzy cały świat”. To właśnie nasz Rodak był jednym z architektów wielkiej wiktorii 1920 roku.

Dożynki Reymontowskie to wydarzenie, które tradycyjnie odbywa się w Wierzchosławicach – miejscowości, z której pochodzi Wincenty Witos. To właśnie on, 95 lat temu zaprosił do swojej rodzinnej wsi laureata Nagrody Nobla – Władysława Stanisława Reymonta, autora ,,Chłopów”. W tym roku mija 95 lat od tamtej wizyty. Dożynki Reymontowskie organizowane są co pięć lat, a pierwsza ich edycja odbyła się w 1980 roku.
 Warto przypomnieć, że Witos, który był wójtem Wierzchosławic przez 23 lata, organizował wielkie uroczystości, na które ściągały tłumy chłopów z całej Polski. Jednym z takich wydarzeń były właśnie ,,Dożynki Reymontowskie”, których był pomysłodawcą i organizatorem. 15 sierpnia 1925 roku do Wierzchosławic przybyło aż 25 tysięcy ludzi, aby oddać hołd polskiemu nobliście, autorowi ,,Chłopów”.

A tak o Bitwie Warszawskiej pisał na  łamach Naszego Dziennika prof. Józef Szaniawski:

"O 15 sierpnia 1920 r. Ojciec Święty Jan Paweł II pisał i mówił wielokrotnie m.in. tak: "Cud nad Wisłą i zwycięstwo nad Armią Czerwoną to ważna data w naszej narodowej historii. Było to wielkie zwycięstwo wojsk polskich, tak wielkie, że nie dało się tego wytłumaczyć w sposób czysto naturalny i dlatego nazwane zostało Cudem nad Wisłą. Była to wielka bitwa historyczna o naszą i waszą wolność, naszą i Europy. Myślimy o żołnierzach, o oficerach, myślimy o wielkim wodzu Marszałku Józefie Piłsudskim, o wszystkich, którym zawdzięczamy to zwycięstwo. Poległych polecamy miłosierdziu Bożemu. (...)
O wielkim Cudzie nad Wisłą przez całe lata trwała zmowa milczenia. Dlatego opatrzność Boża niejako nakłada dzisiaj obowiązek podtrzymywania pamięci tego wielkiego wydarzenia w dziejach naszego Narodu i całej Europy.

15 sierpnia to absolutnie wyjątkowa data. Poza Polakami takiej daty w kalendarzu nie ma nikt! To jednocześnie święto kościelne, maryjne, państwowe i wojskowe. W święto Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny, czyli w polskiej tradycji w dzień Matki Bożej Zielnej - Wojsko Polskie ruszyło do kontruderzenia na Armię Czerwoną, już wtedy najliczniejszą, najpotężniejszą i najbardziej nieludzką machinę wojenną w dziejach świata. Jej dywizje pewne były już pokonania Polaków i zdobycia Warszawy. Dalej według planów strategicznych rządu Rosji sowieckiej milionowa nawała Armii Czerwonej miała zdobyć Berlin, Paryż, Rzym, a nawet Londyn! Hasło z przemówienia premiera rządu Rosji sowieckiej, a zarazem komunistycznego dyktatora Lenina powtarzali wszyscy sowieccy dowódcy i komisarze. To hasło Lenina było politycznie jednoznaczne: "Naprzód na Zachód! Po trupie Polski do serca Europy!". Rosyjscy sołdaci nie doszli do serca Europy, ale zostali zatrzymani pod Lwowem, Radzyminem, Wołominem, Ossowem, pod Warszawą. Najdalej na Zachód dotarli jedynie na przedpola Torunia. Bitwa Warszawska 1920 roku ocaliła nie tylko odzyskaną niedawno polską niepodległość, ale ocaliła Europę. Obok bitwy o Midway (1942) oraz bitwy pod Stalingradem (1942/1943) jest jedną z trzech najważniejszych bitew XX wieku oraz jedną z najbardziej decydujących w całej historii ludzkości. 

Poległy pod Smoleńskiem 10 kwietnia 2010 r. śp. biskup polowy Tadeusz Płoski wielokrotnie odwoływał się do polskiej wiktorii z 15 sierpnia: "Z licznych wypowiedzi samego Marszałka najtrafniejsza wydaje się jego encyklopedyczna niemal definicja Cudu nad Wisłą: Ta wojna omal nie wstrząsnęła losami całego cywilizowanego świata, a dzieło zwycięstwa naszego stworzyło podstawy dziejowe. (...) Być może właśnie do serc i umysłów młodych ludzi trafi najbardziej - uniwersalne i ponadczasowe przesłanie Marszałka Piłsudskiego, mające odniesienie nie tylko do wielkiej polityki i zmagań wojennych: Być zwyciężonym i nie ulec - to zwycięstwo. Zwyciężyć i spocząć na laurach - to klęska.

Niezwykłe historyczne, ponadczasowe świadectwo o wielkim polskim zwycięstwie 15 sierpnia 1920 r. pozostawił także św. Maksymilian Kolbe, który w szczególny sposób uzasadnił, dlaczego bolszewikom nie udało się przejść po trupie Polski do serca Europy: "Bogarodzica towarzyszyła Piłsudskiemu w bojowym marszu ku Polsce Niepodległej. Józef Piłsudski miłość ku Matce Niebieskiej wyssał z piersi swej ziemskiej matki, którą bardzo miłował. Od swojej matki nauczył się też kochać wspólną wszystkich ludzi Matkę i ukochał Ją, w postaci Ostrobramskiej Maryi Panny. I ta miłość towarzyszyła mu przez całe życie (...) Teraz może łatwiej także zrozumiemy, dlaczego Matka Boża dała mu złamać hordy bolszewickie w dzień swego Wniebowzięcia".

Opracował - Ryszard Zaprzałka