Witryna korzysta z plików cookies,które są niezbędne do prawidłowego jej funkcjonowania .W ustawieniach przeglądarki możesz zmienić warunki ich przechowywania lub dostępu

Zajazd po tarnowsku

Onegdaj, w sobotę 18 kwietnia minęło 450 lat od słynnego, acz prawie  nie znanego wielu mieszkańcom naszego grodu, zajazdu na tzw. Hrabstwo Tarnowskie, co skutkowało zdobyciem zamku. A sam ów historyczny twór to nic innego, jak okalające Tarnów wsie tworzące latyfundium rodziny Tarnowskich, którego "perłą w koronie" był ówczesny Tarnów.  Szkoda, że nie nauczają o tym wydarzeniu dziatwy w szkołach bo to ciekawy przyczynek do dziejów miasta i regionu. Tym bardziej cenna jest inicjatywa podjęta przez Miejską Bibliotekę Publiczną aby w formie cyklu odczytów przybliżać ciekawe karty z historii  naszego grodu. Jednym z wykładowców tego bibliotecznego uniwersytetu jest znany i ceniony historyk, filantrop i regionalista dr. Krzysztof Moskal, którego wykładu z racji pandemii, wprawdzie nie można posłuchać, aliści można i trzeba "ku pokrzepieniu serc", przeczytać w sieci.    

W kwietniu 1570 r. doszło do słynnego zajazdu na Tarnów zamek tarnowski. Przyczyny tej głośnej nie tylko w Polsce awantury sięgały wcześniejszych czasów i smutnych dziejów słynnej z piękności Halszki z Ostroga zwanej też Czarną Księżniczką, która do dzisiaj ukazywać się ma w wieży zamku w wielkopolskich Szamotułach. Opisałem ją szerzej w książce „In Castro Nostro Tarnoviensi”. W każdym bądź razie w wyniku tej sprawy wojewoda sieradzki, słynny awanturnik Olbracht Łaski oraz miecznik koronny Andrzej Zborowski stali się zawziętymi wrogami Konstantego Wasyla Ostrogskiego właściciela Hrabstwa Tarnowskiego.

Po śmierci kasztelana wojnickiego Jana Krzysztofa Tarnowskiego w 1567 r. właścicielką fortuny Tarnowskich została jego siostra Zofia, ostatnia z linii hetmańskiej rodu. Jej mąż, prawosławny Rusin, kniaź Konstanty był jednak postrzegany w Małopolsce z niechęcią, jako człowiek obcy wiarą i pochodzeniem, dążący do położenia ręki na największym prywatnym majątku Korony, należącym od ponad dwustu lat do jednego z najbardziej zasłużonych polskich rodów. Ostrogski świadomy tych nastrojów przybył do Tarnowa wkrótce po śmierci szwagra w asyście licznych i dobrze uzbrojonych oddziałów swoich prywatnych wojsk, składających się przeważnie z Kozaków i Tatarów (przeciwnicy jego wykorzystali to później, aby oskarżyć go o sprowadzenie wrogów Królestwa). Nie ufając miejscowym od razu zastąpił załogę zamku swoimi ludźmi.

Z propozycją wykupu przynajmniej małopolskiej części rodowego dziedzictwa wystąpili Tarnowscy z linii rzochowskiej: wojewoda sandomierski Stanisław Spytek Tarnowski i jego syn, kasztelan czechowski, także Stanisław. Ostrogski nie przyjął tej propozycji, ale konsekwentnie starał się zdobyć zaufanie i wierność mieszczan tarnowskich. Po śmierci w 1568 r. Stanisława Spytka, który zmierzał do pokojowego uregulowania sprawy, działania przeciwników Ostrogskiego w Małopolsce zaczęły się radykalizować. Jego syn Stanisław uległ wpływom starych wrogów Ostrogskiego, Olbrachta Łaskiego i Andrzeja Zborowskiego, miecznika koronnego. Obie strony konfliktu starały się zdobyć sobie poparcie króla Zygmunta Augusta, a ważnym miejscem w rozgrywce pomiędzy nimi stał się sejm lubelski w 1569 r., na którym rozstrzygano sprawę unii polsko-litewskiej. Przedtem jednak zamierzano dokonać włączenia ziem Ukrainy – w tym Wołynia – do Korony. W tym celu potrzebne były głosy senatorów z tychże województw. Głosował za inkorporacją Polak Łaski, któremu zależało na poprawieniu własnej, niekorzystnej opinii u króla. Ostrogski otwarcie wskazywał królowi, że oczekuje jego poparcia w sprawie hrabstwa Tarnowskiego i podczas trwania sejmu wyjeżdżał do Tarnowa, aby pilnować tamtejszych spraw. Ostatecznie podpisał inkorporację Wołynia do Korony Polskiej, licząc zapewne również na uzyskanie przychylności króla i polskich senatorów.

Jesienią 1569 r. było już głośno o planowanej wyprawie na Tarnów. Wojewoda sieradzki, korzystając z szerokich międzynarodowych kontaktów, prowadził zaciąg najemników z Mołdawii, Słowacji, Węgier, Niemiec, a nawet Hiszpanii i Turcji. Wsparcie chorągwi husarii i ochotników ze szlachty sandomierskiej zapewnił Tarnowski. Zborowski zaś miał objąć dowództwo na tą międzynarodową armią, liczącą dobrze ponad tysiąc szabel. 17 kwietnia 1570 r. stanęła ona pod Tarnowem. Książę Konstanty spodziewał się ataku, nie zdążył jednak sprowadzić pod Tarnów odpowiednich sił z Wołynia. Gniazda rodowego Tarnowskich broniła dwustuosobowa załoga pod dowództwem starosty Jana Kozaneckiego. Ostrogski w ostatniej chwili zdążył schronić się ze spodziewającą się dziecka żoną w umocnionym dworze w Wiewiórce. Szturm nastąpił o świcie następnego dnia. Podpalono drewniane zabudowania otaczające zamek. Napastnicy rozdzielili wojska na kilka oddziałów, które zaatakowały go jednocześnie z różnych stron, rozpraszając przez to siły obrońców. Jeden z oddziałów, osłaniany gęstym ogniem, przedostał się pod basztę bramną. Z dna fosy przystawiono drabiny do wrót zamkowych i wyrąbano w nich przejście. W ciągu kilkunastu godzin zamek został zdobyty. W walce po obu stronach zginęło około stu osób. Nie zdobyto jednak miasta, które stawiło nieoczekiwany opór i zostało dopiero zajęte w imieniu króla przez kasztelana zawichojskiego Mikołaja Ligęzę. Mieszczanie pozostali lojalni wobec Zofii Ostrogskiej i jej męża. Powiadomiony natychmiast o sprawie król wysłał najeźdźcom pozwy przed sejm z oskarżeniem o zbrodnię obrazy majestatu. Zdawał sobie doskonale sprawę, że ta prywatna wojna może rozerwać bardzo świeże jeszcze szwy unii lubelskiej i zamienić się w konflikt o charakterze narodowościowym lub wyznaniowym. Kiedy poseł królewski rozmawiał na zamku z Łaskim, przyszła wiadomość, że nadciągnęły wojska księcia wojewody, przeważające liczebnością i siłą. Otoczyły one zamek pierścieniem i tylko komisarze królewscy powstrzymywali rozsierdzonego kniazia przed wydaniem rozkazu do szturmu. W ramach odwetu Tatarzy Ostrogskiego najechali dobra rzemieńskie Tarnowskiego i pobliskie Podleszany.

4 maja strony konfliktu zgodziły się na rozejm i rozstrzygnięcie sporu podczas właśnie zbierającego się w Warszawie sejmu. Książę oskarżył tam Tarnowskiego, Zborowskiego i Łaskiego o rozlew krwi, ogromne szkody materialne oraz sprzedaż chrześcijan w niewolę pogańską. W tym ostatnim punkcie miał na myśli oddanie Jana Kozaneckiego w niewolę Turkowi Balalanthowi do czasu wypłacenia mu żołdu za udział w najeździe. Jako dowód zbrodni przywiózł do Warszawy trupy swoich sześciu poległych żołnierzy. Tymczasem 1 lipca w Wiewiórce zmarła podczas połogu księżna Zofia. Pozostawiła syna Aleksandra. Temperatura sporu zaczęła opadać, a cesarz zabronił przeciwnikom kniazia Konstantego prowadzenia zaciągu na Węgrzech. Przełom w sprawie przyniosło oświadczenie kasztelana czechowskiego Tarnowskiego, który wziął całą odpowiedzialność za najazd na siebie, nie wycofując się zarazem ze swojej wcześniejszej argumentacji odnośnie swoich praw do Hrabstwa Tarnowskiego. Od trzech miesięcy przebywał on w blokowanym przez wojska Ostrogskiego zamku. Kniaź nie był zadowolony z takiego obrotu sprawy, ponieważ Tarnowski był w tej sprawie najmniej winny. Jednak to właśnie jemu, zgodnie z wyrokiem sądu, przyszło zapłacić ogromne odszkodowanie 600 tysięcy złotych, które zmusiło małopolskiego magnata do sprzedaży części majątku i doprowadziło do poważnych kłopotów finansowych. Oczywiście musiał opuścić też zamek tarnowski, ten zaś wrócił w ręce Ostrogskiego zupełnie obrabowany. Zniknęła między innymi wspaniała biblioteka ze zbiorami zgromadzonymi tam niegdyś przez hetmana Jana Tarnowskiego. Jak pisze biografista księcia wojewody Tomasz Kempa: „Ostrogski wyszedł więc zwycięsko z tej walki o majątek po teściu i szwagrze. Jego pozycja ekonomiczna, a przez to i polityczna niewątpliwie wzrosła. W rezultacie przejęcia małopolskich dóbr Tarnowskich Ostrogski został jeszcze ściślej związany z Koroną, co miało niebagatelny wpływ na niego samego, ale i na jego synów, szczególnie Janusza, który zostanie później kasztelanem krakowskim. O sprawie najazdu na Tarnów i procesie mówiono zaś w Rzeczpospolitej jeszcze długo”.

Stanisław Spytek Tarnowski, zamieszkujący stale w Wielowsi, musiał pogodzić się z ostateczną utratą szans na odzyskanie dla rodu Tarnowa. Nie dał jednak za wygraną całkowicie i podjął starania, najpierw u króla Stefana Batorego, potem Zygmunta III Wazy o zezwolenie na założenie miasta na gruntach Miechocina, na „surowym korzeniu”, które początkowo miało nazywać się Nowym Tarnowem. Tarnowski dopiął swego w 1593 r., kiedy to za zgodą króla Zygmunta III Wazy, aktem lokacyjnym z 28 maja założył miasto prywatne Tarnobrzeg, na prawie magdeburskim.

Na zasadzie historii alternatywnej możemy sobie wyobrazić co stałoby się gdyby Stanisławowi Tarnowskiemu udało się zdobyć Tarnów. Ponieważ jego potomkowie żyją do dzisiaj Tarnów byłby w rękach Tarnowskich przynajmniej do końca XVIII w. Jak wyglądałby wtedy Tarnów i jego zamek?

Zainteresowanych tę historią odsyłam m.in. do opowiadań z historii Polskich wydanych w 1884 r. a napisanych przez Dr. Antoniego J., czyli Józefa Apolinarego Rolle (s. 121 Zdobycie Tarnowa):
https://books.google.pl/books

Źródło: MBP i FB

dr. Krzysztof Moskal