Witryna korzysta z plików cookies,które są niezbędne do prawidłowego jej funkcjonowania .W ustawieniach przeglądarki możesz zmienić warunki ich przechowywania lub dostępu

Żołnierze NNW

Nie zamazujmy naszej historii – wzywał Święty Jan Paweł II, nasz Papież

1 marca obchodzimy Narodowy Dzień Pamięci Żołnierzy Wyklętych, którzy po latach zapomnienia wracają, aczkolwiek ciągle z oporami,  do szerokiej świadomości historycznej Polaków. To święto honorujące i upamiętniające żołnierzy polskiego podziemia antykomunistycznego i antysowieckiego działającego w latach 1944 – 1963 w obrębie przedwojennych granic RP,  zostało uchwalone w 2011 roku z inicjatywy śp. prezydenta Lecha Kaczyńskiego. Ustawa nie precyzuje dlaczego data święta została ustalona na 1 marca. Pomysł ustanowienia święta w tym terminie wysunął ówczesny prezes Instytutu Pamięci Narodowej Janusz Kurtyka. Tego dnia w 1951 roku w warszawskim więzieniu na Mokotowie komuniści strzałem w tył głowy zamordowali ostatnich przywódców IV Zarządu Zrzeszenia Wolność i Niezawisłość – Łukasza Cieplińskiego, Mieczysława Kawalca, Józefa Batorego, Adama Lazarowicza, Franciszka Błażeja, Karola Chmiela i Józefa Rzepkę. Kim byli Żołnierze Wyklęci?  -  generał August Emil Fieldorf „Nil”, rotmistrz Witold Pilecki, major Zygmunt Szendzielarz „Łupaszko”, Danuta „Inka” Siedzikówna i inni.  Na słynnej warszawskiej powązkowskiej „Łączce” spoczywa ich jeszcze trzystu. Wśród Niezłomnych – wyklętych są także pochodzący z ziemi tarnowskiej, m.in.  płk Adam Boryczka ps. „Brona” z Wierzchosławic, kpt. Jan Dubaniowski ps. „Salwa”, który organizował partyzantkę w okolicach Zakliczyna i Jan Jandziś ps. „Sosna” z Jodłówki-Wałek oraz Mieczysław Cielocha ps. „Sprytny” z Woli Rzędzińskiej i „Stanisław Kiełbasa”… 

Mieczysław Cielocha ps. "Sprytny"

Uczestników tamtego, nadal nie do końca odkłamanego,  ruchu partyzanckiego określa się też jako „żołnierzy drugiej konspiracji” lub „Żołnierzy Niezłomnych”. Sformułowanie „Żołnierze Wyklęci” powstało w 1993 roku – po raz pierwszy użyto go w tytule wystawy „Żołnierze Wyklęci – antykomunistyczne podziemie zbrojne po 1944 r.”, zorganizowanej przez Ligę Republikańską na Uniwersytecie Warszawskim.

Liczbę członków wszystkich organizacji i grup konspiracyjnych szacuje się na 120–180 tysięcy osób. W ostatnich dniach II wojny światowej na terenie Polski działało 80 tysięcy partyzantów antykomunistycznych. Ostatni członek ruchu oporu – Józef Franczak ps. „Lalek” z oddziału kpt. Zdzisława Brońskiego „Uskoka” – zginął w obławie w Majdanie Kozic Górnych pod Piaskami (woj. lubelskie) osiemnaście lat po wojnie – 21 października 1963 roku. W praktyce jednak większość organizacji zbrojnych upadła na skutek braku reakcji USA i Wielkiej Brytanii, gwarantów postanowień konferencji jałtańskiej, na sfałszowanie przez PPR wyborów do Sejmu Ustawodawczego w styczniu 1947 i w konsekwencji ostateczne uznanie w ten sposób przez mocarstwa anglosaskie narzuconej przez ZSRR władzy w Polsce. Po masowych ujawnieniach (76 774 osoby) w trakcie powyborczej amnestii, w związku z załamaniem się oczekiwań na interwencję mocarstw, antykomunistyczne, niepodległościowe podziemie zbrojne liczyło po 1947 nie więcej niż dwa tysiące osób.

"W większości byli to ci żołnierze Armii Krajowej, którzy po 1945 r., po wkroczeniu do Polski Armii Czerwonej nie pogodzili się z kolejną utratą niepodległości - pisał na łamach Naszego Dziennika prof. Józef Szaniawski. Uznali słusznie, że miejsce poprzedniego okupanta niemieckiego zajął nowy okupant rosyjski. Żołnierze wyklęci to byli najbardziej zdeterminowani, najbardziej zagrożeni, ale nade wszystko najbardziej patriotycznie nastawieni partyzanci Polski Podziemnej z II wojny światowej, którzy podjęli walkę z ludobójcami z sowieckiego NKWD i mordercami z polskiej bezpieki oraz w ogóle z komunistycznym totalitarnym reżimem, który w postaci współczesnych targowiczan Stalin narzucił Polsce i Polakom. Najsłynniejsi wyklęci to autentyczni bohaterowie: mjr Józef Kuraś "Ogień", mjr Zygmunt Szendzielarz "Łupaszka", rtm. Witold Pilecki, gen. Emil Fieldorf "Nil", mjr Bolesław Kontrym "Żmudzin", ppłk Łukasz Ciepliński. Dzień egzekucji tego ostatniego i jego grupy w celi śmierci strasznego więzienia na Rakowieckiej w Warszawie (1 marca 1951 r.) symbolicznie został uznany za Narodowy Dzień Pamięci "Żołnierzy Wyklętych´´. W 1945 r. - w pierwszym roku po wojnie - w antykomunistycznej konspiracji niepodległościowej uczestniczyło prawie 200 tys. ludzi! W 1947 r. w wyniku sowieckich represji, działań UB, kolejnych amnestii, liczba wyklętych zmalała do blisko 2 tysięcy. Na początku lat 50. w lasach pozostawało już tylko około 250-400 walczących.

Od tej pory pojedyncze grupy leśnych walczyły już tylko o przeżycie. Losy wyklętych, sprzeciwiających się zbrojnie wprowadzeniu w Polsce sowieckiego systemu, były przesądzone. W 1953 r., gdy bezpieka rozbiła ostatnie zorganizowane grupy partyzanckie, na "stopie nielegalnej" pozostawało jeszcze kilkadziesiąt osób. Amnestia z 1956 r. spowodowała, że zostało ich już tylko kilkunastu. Ostatnim wyklętym był sierż. Józef Franczak ps. "Lalek", żołnierz Września, ZWZ i AK, a potem zrzeszenia WiN. "Lalkowi" udawało się przeżyć rozbicie kolejnych oddziałów i grup, w których walczył. Gdy wreszcie został sam, na nim skupiła się uwaga bezpieki. Polowanie na Franczaka trwało aż do października 1963 roku! Zginął w walce, okrążony przez kilkudziesięciu funkcjonariuszy MO i SB. W latach 1944-1963 z bronią w ręku zginęło ponad 20 tys. żołnierzy wyklętych. Kilkanaście tysięcy nigdy nie powróciło z sowieckich łagrów na Syberii. W latach 1944-1955 komunistyczne sądy orzekły ponad 8 tys. wyroków śmierci, z których 4,5 tys. zostało wykonanych. Ponad 200 tys. polskich patriotów trafiło do więzień i obozów. Byli torturowani, więzieni, bici, poniżani, mordowani bez sądu albo w majestacie komunistycznego prawa kat wykonywał na nich wyrok śmierci. Główną katownią i najcięższym więzieniem reżimu komunistycznego PRL była Rakowiecka w Warszawie. To właśnie tutaj wykonano najwięcej wyroków śmierci, to tutaj byli osadzeni najwięksi wrogowie Polski Ludowej, a zarazem najwięksi bohaterowie walki z sowiecką i totalitarną władzą o wolną Ojczyznę. I dlatego właśnie na Rakowieckiej powinno powstać muzeum walki o wolność. To należy koniecznie zrobić! Niepisany testament żołnierzy wyklętych woła o to zza grobów! "Nie można dopuścić do tego, ażeby w Polsce, zwłaszcza w Polsce współczesnej, nie zostało odtworzone martyrologium Narodu Polskiego! (...) Dla nas walka nie skończyła się w roku 1945! Trzeba więc ją było podejmować wciąż na nowo (...)".

W tym roku regionalne obchody Narodowego Dnia Pamięci Żołnierzy Wyklętych zorganizował samorząd powiatu tarnowskiego.  - Po raz kolejny oddajemy hołd bohaterskiemu pokoleniu Polaków, które w obliczu nowej okupacji nie straciło nadziei i nie poddało się, mając na uwadze nawet ogrom beznadziei, w jakiej znalazła się Polska wraz z końcem II wojny światowej - mówił starosta tarnowski Roman Łucarz. - Żołnierze Niezłomni walczyli o wolną Polskę do ostatniej kropli krwi, stając się wzorem do naśladowania dla przyszłych pokoleń.

Koncert „W hołdzie Żołnierzom Wyklętym” odbył się w Gminnym Centrum Kultury w Żabnie w piątek 28 lutego o godzinie 18.

Program koncertu przygotowało Stowarzyszenie PASSIONART. Jego idea została ujęta w ramy festiwalu „Wolnej i Niezawisłej”. Na scenie wystąpili: Janusz Wierzgacz (dyrygent), Katarzyna Guran (sopran), Angelica Maszczak (alt), Mateusz Prendota (tenor), Jakub Grzybowski (pianino, akordeon), Witold Góral (gitara klasyczna), Paweł Kuźmicz (gitara basowa), Grzegorz Fieber (perkusja). Towarzyszyli im Kwartet Smyczkowy i Kwartet Wokalny PASSIONART. Artyści zaprezentują między innymi takie utwory jak: „Taki Kraj”, „Kołysanka”, „Rozstrzelana Armia”, „Wilno”, czy też „Przysięga”. Ich aranżerami są Marek Pawełek i Janusz Wierzgacz.

Ryszard Zaprzałka