Witryna korzysta z plików cookies,które są niezbędne do prawidłowego jej funkcjonowania .W ustawieniach przeglądarki możesz zmienić warunki ich przechowywania lub dostępu

Skarb na skwerku

Na skwerku księdza kapitana Piotra Gajdy przy ulicy Bernardyńskiej, na którym powstają fontanny, archeolodzy odnaleźli fragment XVI- wiecznego wału obronnego. Wcześniej natrafili na ceramikę, monetę i narzędzia z XIII wieku. - To najcenniejsze w ostatnim czasie odkrycia archeologiczne w Tarnowie - podkreśla Eligiusz Dworaczyński, szef pracowni archeologiczno – konserwatorskiej. Tropienie śladów przeszłości to dla niego nie tyle zawód, co pasja życia. Związany z Tarnowem od blisko 40 lat przebadał, jak nikt przed nim, miasto i region. Pracował też w Iraku i Algierii. Obecne znaleziska wymagają gruntownego zbadania i zabezpieczenia (oby tylko ich nie zasypano, jak np. odkryty kilka lat temu drewniany wodociąg), a to oznacza, że planowane na koniec listopada zakończenie prac na skwerku musi zostać przesunięte.

Cennych odkryć dokonano podczas prac przy budowie instalacji jednej z fontann, która powstaje na skwerku przy Bernardyńskiej. Znalezisk jest sporo i są na tyle wartościowe, że archeolodzy prowadzą prace poszukiwawcze i zabezpieczające ręcznie, bez użycia sprzętu, zgodnie z nakazem wojewódzkiego konserwatora zabytków. Najciekawszym odkryciem jest odkopanie fragmentu pozostałości XVI-wiecznych obwałowań miejskich, złożonych z fosy głównej i wału ziemnego. - Nie spodziewaliśmy się takiego odkrycia, nic nie wskazywało, że fragment wału się zachował. To ostatnia taka pozostałość po południowej stronie starówki, niezwykle cenna dla historii Tarnowa – zaznacza Eligiusz Dworaczyński i dodaje, iż wstępna analiza wału potwierdza, że został on zbudowany w charakterystycznej dla tamtej epoki technologii, przypominającej nieco budowę piramid schodkowych. Wał i fosa były usytuowane na przedmurzu, czyli przed murami miejskimi, których pozostałości znajdują się powyżej skwerku i ulicy Bernardyńskiej.

Wcześniej archeolodzy znaleźli na skwerze ceramikę, monetę i narzędzia. Część z nich może być datowana na XIII wiek, część na epokę brązu. Wiele wskazuje na to, że podobnych odkryć może być więcej, a na miejscu dawnych obwałowań stała też w przeszłości kamienica. Znaleziska wymagają zbadania i zabezpieczenia, a to oznacza, że planowane na koniec listopada zakończenie prac na skwerku musi zostać przesunięte. Na kiedy? Obecnie trudno powiedzieć, bowiem część prac w miejscu odkrycia, na wniosek konserwatora zabytków, musi być przeprowadzana z dużą ostrożnością i ręcznie, bez użycia specjalistycznego sprzętu.

Jak już informowaliśmy, skwerek jest na nowo aranżowany. Będzie służył do odpoczynku i rekreacji. Znajdą się na nim fontanny, ławeczki, drewniane siedziska i zieleń, a na szczytowej ścianie przylegającej do skweru kamienicy powstaje właśnie mural, przedstawiający panoramę Tarnowa z 1644 roku. Inwestycja jest realizowana w ramach projektu rewitalizacji tarnowskiej starówki "Nowe przestrzenie zdarzeń" i dofinansowana z funduszy unijnych. Jej koszt to około 1,9 miliona złotych.

Eligiusz Dworaczyński jako dziecko chciał zostać marynarzem albo poszukiwaczem skarbów. W 1965 roku wyjechał z Katowic do Krakowa i rozpoczął studia w Instytucie Archeologii na Uniwersytecie Jagiellońskim, spełniając po części marzenia z dzieciństwa.

Kiedy kończył studia w Pracowniach Konserwacji Zabytków utworzony został akurat dodatkowy dział rozszerzający zakres prac o zadania archeologiczno-konserwatorskie. Szybko znalazł pracę, a pierwszy rok - po odebraniu dyplomu - spędził w Sandomierzu.

Kolejne sześć lat stanowiły badania na zamku w Wiśniczu, gdzie poznał żonę Barbarę, obecnie cenionego konserwatora dzieł sztuki.

W 1977 roku zaproponowano mu objęcie placówki archeologa w Gdańsku.  - Moi przełożeni z PKZ w Krakowie nie chcieli mnie jednak puścić i zaoferowali mi w zamian kierowanie nowo utworzoną placówką w Tarnowie - opowiada. Jego zadaniem było skompletować zespół fachowców, który zajmie się przebadaniem ogromnego obszaru byłego województwa tarnowskiego. Pierwszym, którego udało mu się "pozyskać" był Andrzej Szpunar - obecnie dyrektor Muzeum Okręgowego, kolejnymi: Jerzy Okoński i Andrzej Cetera. We czwórkę pracowali do połowy lat 90.

Najpoważniejszymi dokonaniami zespołu tarnowskich archeologów z tego okresu były szeroko zakrojone badania na Górze św. Marcina, w Zawadzie koło Dębicy, Nowym Wiśniczu, Bochni i Wojniczu. Mnóstwo czasu zajęło także realizowanie założeń Archeologicznego Zdjęcia Polski, w ramach którego wykonany został szczegółowy wykaz archeologicznych stanowisk w regionie tarnowskim. Kompletnie przebadany został także teren od Zgłobic do Ładnej wzdłuż trasy obwodnicy Tarnowa.

Na zagraniczne ekspedycję Eligiusz Dworaczyński po raz pierwszy wyjechał w latach 70. - do Iraku.  W ramach stażu finansowanego przez iracki rząd miał zapoznać się z całym bogactwem pozostałości zabytków Mezopotamii. Jego badania miały dać podstawę do szerszej misji polskich archeologów na tym terenie. Niestety cały program przerwała wojna z Iranem.

W 1983 roku po raz pierwszy wyjechał do Algierii. Kierował badaniami w mieście Kalat-Bani-Hammad, o takim znaczeniu kulturowo-historycznym, jakie ma dla nas Biskupin. Stare miasta to jeden wielki zabytek pod zwałami ziemi.  Z Algierii, podobnie jak z Iraku, musiał się jednak ewakuować z powodu zamieszek, które przybrały na sile pod koniec lat 80. Do Algierii wrócił wraz z delegacją rządową Bronisława Geremka, do której został zaproszony jako jedyny przedstawiciel branży archeologiczno-konserwatorskiej. Potem był tam jeszcze dwukrotnie sprawując pieczę m.in. nad pracami badawczymi prowadzonymi przez międzynarodowy zespół w cytadeli w Algierze.

Przez rok pracował także w Kairze (Egipt) oraz badał zespół staromiejski w niemieckim Dusseldorfie. W Niemczech realizował także kontrakty związane z renowacją zabytkowych kamienic w Lipsku i Hannowerze.

- Zawód archeologa jest nieprzewidywalny. Kiedy wbijam łopatę w ziemię, nigdy nie wiem, co tak naprawdę wykopię z ziemi - przyznaje.

Takim zaskoczeniem dla niego były na przykład odnalezione podczas wykopalisk na Burku pozostałości po nieistniejącym już kościółku św. Ducha - kamienna chrzcielnica i fundamenty dzwonnicy oraz garnek z kosztownościami, na który natrafiono przy pozostałościach ratusza na Rynku w Pilźnie.

- Szczerze mówiąc wolę pracować przy obiektach, które są odsłonięte i po zakończonych pracach badawczych i konserwatorskich intrygują i cieszą oko osób, które je oglądają. To, co odkopujemy w ziemi, zazwyczaj po sfotografowaniu i opisaniu na nowo jest przysypywane i ludzie szybko o tym zapominają - mówi. Tak stało się m.in. z odkopanymi ponad dziesięć lat temu w Tarnowie bardzo dobrze zachowanymi pozostałościami murów obronnych i bastei w rejonie placu Morawskiego.

- Tarnów do tej pory nie został dokładnie przebadany archeologicznie. Wciąż niedokończone są między innymi badania na Górze św. Marcina, które z braku pieniędzy trzeba było przerwać w latach 80-tych. Ziemia wciąż kryje tu mnóstwo tajemnic, na które natrafiamy przy okazji różnego rodzaju inwestycji i robót ziemnych. Jeśli nie doprowadzimy ich do końca, nasza wiedza o historii miasta będzie nadal niepełna i w dużej mierze oparta jedynie na domysłach - zauważa Eligiusz Dworaczyński, który miał spory udział w odtworzeniu zamku Tropsztyn w Wytrzyszczce koło Czchowa, oraz nadzorował podobne prace w Rytrze.

Źródło: www.tarnow.pl oraz Dziennik Polski - Paweł Chwał /archiwum/