Witryna korzysta z plików cookies,które są niezbędne do prawidłowego jej funkcjonowania .W ustawieniach przeglądarki możesz zmienić warunki ich przechowywania lub dostępu

Gloria Victis - Chwała Zwycieżonym

156 lat temu, 22 stycznia 1863 r., Manifestem Tymczasowego Rządu Narodowego rozpoczęło się Powstanie Styczniowe, największy w XIX w. polski zryw narodowy. Pochłonęło ono kilkadziesiąt tysięcy ofiar i w ogromnym stopniu wpłynęło na dążenia niepodległościowe następnych pokoleń.Powstanie, nad którym z nie do końca jasnych powodów od jakiegoś czasu zapadło dziwne milczenie. Także w naszym galicyjskim miasteczku, które zapisało  piękną kartę w jego historii. W tym dniu Centralny Komitet Narodowy ogłosił się Tymczasowym Rządem Narodowym i wydał manifest, wzywający wszystkich obywateli do walki oraz dwa dekrety zapowiadające uwłaszczenie chłopów. Niestety, zawiodła strona militarna powstania. Udało się zorganizować atak jedynie na ok. 30 garnizonów rosyjskich. Nie opanowano Płocka, który przewidziany był na miejsce ujawnienia się Rządu Narodowego. Nic dziwnego, na około 8600 powstańców atakujących placówki rosyjskie tylko ok. 10 proc. dysponowało bronią palną, przeważnie starymi strzelbami myśliwskimi. W niektórych oddziałach nie starczyło dla wszystkich żołnierzy nawet kos. Mimo to walka trwała kilkanaście miesięcy. Najdłużej, bo do grudnia 1864 roku walczył oddział ks. Stanisława Brzóski na Podlasiu. Łącznie stoczono ponad 1200 bitew. Powstanie rozszerzyło się poza terytorium Królestwa na obszar Litwy i Ukrainy. Stąd na pieczęci Rządu Tymczasowego umieszczone zostały: Orzeł w koronie, św. Michał Archanioł (patron Rusi) oraz Pogoń(symbol Litwy).  W powstańczym zrywie wzięło także udział ponad 600 ochotników z Tarnowa i okolic. To kolejne, pomimo początkowych zwycięstw, przegrane  powstanie. To kolejna zapomniana (celowo przemilczana?), również w Tarnowie, rocznica. Jak zwykle nie zawiedli tylko harcerze z Hufca im. gen. józefa Bema z jego komendantem Jakubem Bryndalem na czele, działających w organizacyjnej koprodukcji z Prezydentem Miasta Tarnowa. Na 17.30 zaplanowano oficjalne uroczystości na Starym Cmentarzu pod powstańczym  Kurhanem. O pozostałych obchodach, jak na razie, nic nie wiadomo...

Pierwszym przywódcą powstania był Ludwik Mierosławski, który jednak po miesiącu utracił tę funkcję. Później dyktatorami powstania byli Marian Langiewicz i Romuald Traugutt, który stał się tragicznym symbolem zrywu. Aresztowany na skutek denuncjacji został skazany przez rosyjski sąd wojskowy na śmierć przez powieszenie. Wyrok wykonano na stokach Cytadeli Warszawskiej 5 sierpnia 1864 r. W miejscu stracenia stoi obecnie krzyż. Choć za koniec powstania uznaje się jesień 1864 roku, to ostatni oddział partyzancki, dowodzony przez kapelana, księdza Stanisława Brzóskę, został rozbity na Podlasiu dopiero w kwietniu 1865 roku.

Powstanie objęło tereny zaboru rosyjskiego i miało charakter wojny partyzanckiej. Stoczono podczas jego trwania ok. 1200 potyczek. Największe z nich to bitwy pod Węgrowem i pod Siemiatyczami. Siły polskie liczyły ok. 200 tys. osób. Mimo początkowych sukcesów zakończyło się klęską powstańców, z których kilkadziesiąt tysięcy zostało zabitych w walkach, blisko 1 tys. straconych, ok. 38 tys. skazanych na katorgę lub zesłanych na Syberię, a ok. 10 tys. wyemigrowało.

Rok 1863 był dla naszego miasta rokiem szczególnym. W powstańczym zrywie wzięło udział ponad 600 ochotników z Tarnowa i okolic. Wydaje się, że nie jest to imponująca liczba, ale należy pamiętać, iż nasze miasto liczyło wtedy niewiele ponad 16 tys. mieszkańców. Uczestnictwo tarnowian w tym wydarzeniu historycznym jest podkreślany przez wielu historyków, zwłaszcza przez Andrzeja Kunisza - rodowitego mieszkańca Tarnowa. Jest on autorem bezcennej pozycji książkowej "Udział Ziemi Tarnowskiej w powstaniu styczniowym". Warto przypomnieć, że nasze miasto swym położeniem geograficznym sprzyjało działaniom powstańczym. Niedaleko Szczucina znajdowała się bowiem granica rosyjsko-austriacka. Tarnów leżał także niejako na trasie Lwów - Kraków, był przy tym największym miastem środkowej Galicji. Stąd właśnie tu prężnie działały młodzieżowe organizacje spiskowe, które od jesieni 1862 roku - odkąd powstała w Krakowie Rada Naczelna Galicyjska bezpośrednio się jej podporządkowały. Jak podkreśla w swej książce Kunisz, "regularnie obchodzono w Tarnowie ważniejsze rocznice narodowe poprzez organizowanie okolicznościowych nabożeństw". Patriotyczna pamięć o wolności tarnowian wciąż żyła bezpośrednimi przygotowaniami do wybuchu zbrojnego powstania. 21 stycznia 1863 r., kiedy wybucha powstanie styczniowe, Tarnów jest w pełni przygotowany do walki. Od pierwszego dnia ruszają w mieście formalne biura werbunkowe, w których zapisywano ochotników. Powstaje tutaj także Komitet Niewiast, którym kierują żony wybitnych tarnowskich adwokatów - Rutowska i Stojałowska. Zorganizowana została szwalnia bielizny; odzież dla powstańców szyto także w mieszkaniach prywatnych. Do zadań Komitetu Niewiast Polskich oprócz szycia ubrań dla powstańców należała także pomoc medyczna, zabiegi o pieniądze na cele charytatywne, pomoc inwalidom i rodzinom poległych, docieranie do więzionych i internowanych oraz wykradanie stamtąd powstańców. Tarnów był także siedzibą Ławy Obwodowej - dowództwa konspiracyjnego, na czele którego stali przedstawiciele tutejszej inteligencji, m.in.: burmistrz Pędracki, adwokaci Stojałowski i Kaczkowski.

 

W pierwszym okresie powstania znaczny jest udział tarnowian w korpusie płk. Kurowskiego. Mieszkańcy naszego miasta utworzyli w tym korpusie osobną kompanię pod nazwą "strzelców tarnowskich", pod dowództwem jednego z przywódców tarnowskiej Ławy obwodowej, kpt. Antoniego Uhmy. Powstańcy wzięli udział z tym korpusem w słynnej bitwie miechowskiej 17 lutego, w której zasłynął batalion "Dzieci Tarnowskich" - kilkunastoletnich chłopców z gimnazjum w Tarnowie. Nie obeszło się bez krwawych strat; jak podają źródła historyczne, śmierć poniosło przynajmniej dziesięciu powstańców, kilkunastu zostało poważnie rannych. Ci, którym nie udało się uciec, dostali się w ręce wojsk carskich.

Pomimo wzmożonych kontroli przez komisje śledcze, tarnowianie wciąż nieustraszenie wyjeżdżali do udziału w walkach powstańczych. Wielu z nich przyłączyło się działań dyktatorskich Langiewicza, które jednak szybko upadły. Za to do naszego miasta zaczęło przybywać coraz więcej rannych powstańców, którzy znaleźli opiekę i pomoc lekarską w dwóch szpitalach tarnowskich. Jeden został utworzony na potrzeby powstania w pałacu w Gumniskach, który oddał na ten cel sam Sanguszko. Najbardziej zasłużeni w pomocy medycznej tarnowscy lekarze.

Kolejnym znanym oddziałem tarnowskim był korpus młodego, zaledwie 25-letniego, majora Andrzeja Łopackiego. Dowódcą kampanii strzelców był kpt. Witold Rogoyski - w przyszłości bardzo zasłużony dla naszego miasta. Pod względem uzbrojenia i wyposażenia wojennego Batalion Łopackiego należał do najlepiej zaopatrzonych oddziałów powstańczych w skali całego kraju. Innymi zasłużonymi podczas powstania styczniowego pułkami powstańczymi były te pod dowództwem płk. Jordana, płk. Czachowskiego, płk. Szameita czy oddział mjr. "Kosy".

Na przełomie roku 1863 i 1864 władze austriackie nasiliły swoje represje względem powstańców na terenie Ziemi Tarnowskiej. Powstańcy byli coraz częściej sądzeni przed Sądem Obwodowym, oskarżeni o zbrodnię naruszania spokojności publicznej przez udział w powstaniu lub jego wspomaganie. Celem skuteczniejszego dekonspirowania powstańców zostali mianowani w obwodach tzw komisarze bezpieczeństwa.

W lutym 1864 roku zostały przeprowadzone masowe rewizje w domach czołowych działaczy powstańczych, m.in.: Józefa Dąbrowskiego, Władysława Kasprzykowskiego i Dawida Rosnera. Rewizje przeprowadzano również po wsiach - w Zgłobicach, Mielcu.

Manifest cesarski z 24 lutego wprowadzał w Galicji środki wyjątkowe. Posiadanie broni, ukrywanie powstańców, nawet zbieranie pieniędzy na cele narodowe - wszystkie te działania groziły wysokimi karami więzienia i karami pieniężnymi.

Powstanie tymczasem powoli chyliło się ku upadkowi. W kwietniu, gdy władze rosyjskie uwięziły w Warszawie Romualda Traugutta i jego głównych współpracowników, "powstanie wkroczyło w okres agonii". Sądy wojenne w Galicji skazały na karę więzienia w tym czasie ponad 3 tys. osób.
Jak konstatuje Andrzej Kunisz, "Ostatecznie jednak terror policyjny stłumił wszelkie patriotyczne odruchy na terenie Ziemi Tarnowskiej(...) Beznadziejna walka końcowych miesięcy powstania, jego ostateczny upadek oraz następujące po tym wzmożenie terroru zaborczego i lekceważenie praw narodowych uciśnionego społeczeństwa polskiego, spowodowały również na terenie Ziemi Tarnowskiej głęboką depresję i zniechęcenie". Dużo musiało upłynąć czasu, żeby mieszkańcy Ziemi Tarnowskiej otrząsnęli się z pesymizmu powstańczego.

  

Po zakończeniu powstania Polaków dotknęły liczne represje m.in. konfiskata majątków szlacheckich, kasacja klasztorów na obszarze Królestwa Polskiego, wysokie kontrybucje i aktywna rusyfikacja. Za udział w powstaniu władze carskie skazały na śmierć ok. 700 osób. Na zesłanie skazano co najmniej 38 tys. osób. Jedną z sankcji było też zniesienie praw miejskich dla wielu miejscowości na terenie Królestwa, co spowodowało ich upadek gospodarczy i polityczny. Wielu historyków uważa też, że właśnie dzięki niemu Polska utrzymała tożsamość narodową i podtrzymała opór wobec zaborców.

Pomimo politycznych zawirowań, należy czcić pamięć tych, którzy z takim uporem walczyli o wolność naszego kraju i Tarnowa - naszej "małej ojczyzny". Warto przypominać, że wyjątkowo wybitnym hartem ducha wykazali się najmłodsi tarnowianie, uczestnicy Powstania Styczniowego. Młodzież gimnazjalna: 13, 14 i 15-letni chłopcy. Wielu z nich dosłużyło się stopni oficerskich. Nie brakowało wśród powstańców także uczniów szkół średnich i wybitnych studentów, którzy w historii rozsławili nasze miasto, jak choćby Franciszek Piekosiński.

Tarnowianie uczcili pamięć poległych już w niespełna trzydzieści lat po tym wydarzeniu. Na dzisiejszym Starym Cmentarzu w słynnej piątej kwaterze - kwaterze zasłużonych - usypany został wzorem Łyczakowa w 1891 kopiec powstańczy z mosiężnymi imionami poległych powstańców. Dzisiaj leżą tam także ofiary rabacji, legioniści i żołnierze AK.

W latach 60. ubiegłego wieku architekt G. Studnicki i W. Gryl podjęli starania, by każdy grób powstańczy zawierał orła powstańczego - symbol niezwyciężonej walki. Co roku w styczniowe dni w kwaterze piątej spotykają się patrioci, młodzież, harcerze.

 Źródła: pch.24.pl, deon.pl - Jadwiga Bożek (Dziennik Polski),  Ryszard Zaprzałka