Witryna korzysta z plików cookies,które są niezbędne do prawidłowego jej funkcjonowania .W ustawieniach przeglądarki możesz zmienić warunki ich przechowywania lub dostępu

Kartki z kalendarza

Dokładnie 100 lat temu.

W  poniedziałek 18 lutego 1918 roku stanowił na ziemiach polskich apogeum protestów przeciw niekorzystnym dla Polski ustaleniom tzw."pokoju chlebowego" czyli traktatu brzeskiego podpisanego w Brześciu 9 lutego 1918 między Cesarstwem Niemieckim i Austro-Węgrami (oraz ich sojusznikami Królestwem Bułgarii i Imperium Osmańskim (Turcją)), a Ukraińską Republiką Ludową. Powszechne protesty brały sie stąd, że "pokój chlebowy" oznaczał, że w zamian za dostawy artykułów żywnościowych (aprowizacja w Niemczech i Austrii znajdowała się na początku 1918 r. w katastrofalnym stanie) państwa centralne uznawały powstanie niepodległego państwa ukraińskiego i zgadzały się na przyłączenie do oderwanej od Rosji Ukrainy ziem rdzennie polskich, głownie Chełmszczyzny. Tamtego pamiętnego dnia ulicami Tarnowa przeszła bodaj największa w jego historii patriotyczna manifestacja. W mieście, w którym z powodu wojennej zawieruchy mogło przebywać wtedy niewiele więcej niż 30 tysięcy mieszkańców, w proteście wzięło udział 25 tysięcy manifestantów ! Kilka dni wcześniej, 14 lutego około godziny 18:00 odbyło się w tarnowskim Ratuszu posiedzenie Rady Miejskiej, podczas którego "Burmistrz dr Tertil zawiadomił Radę o odbytym w tymże dniu wiecu tut. ludności, jako wyraz protestu przeciw dokonanemu gwałtowi przez przyłączenie Chełmszczyzny do Ukrainy" (chodzi o niekorzystne dla Polski ustalenia tzw. "pokoju chlebowego"). Burmistrz zaproponował, aby "Rada uchwaliła, że się solidaryzuje z uchwałami zapadłymi na wiecu". Wniosek został przyjęty, ugruntowując nastrój rozczarowania wobec monarchii habsburskiej w Tarnowie i całej Galicji. Antyaustriackie i antypruskie, coraz liczniejsze, manifestacje przechodziły wówczas ulicami większości polskich miast przez wiele dni ....

Dzień 18 lutego 1918 r. został wyznaczony jako termin ogólnego narodowego protestu. I rzeczywiście, w dniu tym stanęło zupełnie wszelkie życie na całym obszarze Galicji, a także częściowo – i Śląska Cieszyńskiego. Mimo że kraj pozostawał pod władzą wojskową, a koleje były zmilitaryzowane – stanęły one wszystkie, stanęła też praca w urzędach, fabrykach, zakładach. W wielu kościołach odbywały się nabożeństwa żałobne z odpowiednimi kazaniami, wygłaszanymi z bardzo dużą odwagą, przez młodszych szczególnie księży. W każdym mieście, miasteczku, wsi – odbywały się masowe wiece i demonstracje.

Tak wydarzenia te opisuje pani dr Maria Żychowska:
 "O godz. 8 rano we wszystkich kościołach i synagogach żydowskich nabożeństwa. O godz. 10 uroczyste nabożeństwo w kościele XX Misjonarzy. Obok na plantach liczna grupa żydowskiej ludności. Sklepy i restauracje zamknięte. Cała polska ludność, ze wszystkich warstw i sfer udała się olbrzymim pochodem ul. Krakowską, Katedralną na Rynek, gdzie z balkonu przemawiali: ks. J. Lubelski, dr H. Mütz (wiceburmistrz Tarnowa reprezentujący społeczność żydowską - przyp. PD), prof. G. Dubiel. Uczestniczyło około 25.000 ludzi. Z uroczystości tych tłumaczył się potem bardzo starosta Antoni Reiner wobec Prezydium c.k. Namiestnictwa."

Prawdopodobnie to podczas tej manifestacji lub w dniach następnych doszło do zdewastowania pomnika 4. armii austriackiej, który odsłonięty został 10 X 1917 r. (na zdjęciu ten moment - fot. ze zbiorów Dariusz Czechowski) przed budynkiem Szkoły Żeńskiej, obecnie budynkiem Poczty przy ul. Mickiewicza.

Znowu oddajmy głos pani dr Żychowskiej:
 "(..) tłum przyłączył się do maszerującej śpiewającej "Rotę" drużyny (harcerskiej – przyp. PD), zaatakował oddział wojska na dworcu kolejowym, a następnie zamierzał dokonać samosądu na osławionym dowódcy Kund-Stelle Oberlejtnancie Kiljanie.
Wówczas jednak harcerz JERZY BRAUN widząc, iż zanosi się na mord i niegodne manifestacji patriotycznej wyczyny, odwrócił gniew tłumu i skierował go na postawiony rok wcześniej pod budynkiem "Sokoła" pomnik armii austriackiej. Gdy uczeń FRANKIEWICZ kruszył młotem ów pomnik, osłupiali żołnierze nie ośmielili się przeszkodzić. Oblano atramentem pomnik i "sprofanowano w bardziej jeszcze trudny do opisania sposób " jak potem relacjonowano. (Zburzony wówczas pomnik posłużył za materiał na cokół pod POMNIK NIEZNANEGO ŻOŁNIERZA w 1931 roku)."

Tomasz Guziak : Jerzy Braun dokładnie opisuje wydarzenia tego czasu. Maszynopis z pod jego ręki znajduje się w Archiwum Państwowym w Tarnowie - Mościcach. O ile mnie pamięć nie myli, to w maszynopisie zatytułowanym "Czasu i ludzie". Czytałem i przeglądałem te wspaniałe materiały. O Jerzym Braunie druhna Maria Żychowska wydała pierwszą książkę jeszcze za czasów, gdy nie wolno było ani mówić o tym wszechstronnym harcerzu. Dziś jednak "czasy i ludzie" zmieniły się, a Jerzy Braun jest dla mnie autorytetem i osobą, która daje mi osobiście "zastrzyk" motywacji i inspiracji takiej choć podobnej jaką On miał za młodu.

Za: Piotr Dziża - Tarnów Pierwszy Niepodległy