Witryna korzysta z plików cookies,które są niezbędne do prawidłowego jej funkcjonowania .W ustawieniach przeglądarki możesz zmienić warunki ich przechowywania lub dostępu

Żydzi w Rynku...?

Bodaj że, przed trzema laty gruchnęła w Tarnowie wieść, że w Rynku ma powstać Centrum Kultury Żydów - Yiddisher Huiz. Dokładnie w kompleksowo odnowionej kilka lat wcześniej kamienicy przy Rynku, która jest własnością Fundacji Rosetto, mającej swoje konotacje m.in.  w tarnowskiej rodzinie Kruszynów. Wojtek Kruszyna był przed laty znanym tarnowskim plastykiem, z którym miałem przyjemność pracować w Teatrze im. L. Solskiego. Jak na razie,imponujący swoją pseudo historyczną, by nie rzec nowobogacką architekturą kompleks budynków we wschodniej pierzei Rynku, ewidentnie szpecący panoramę tarnowskiej starówki od strony Pl. Rybnego, od lat stoi pusty i zamknięty na cztery spusty. Po latach okazało się, że nic z tamtych ambitnych planów nie wyszło, pomimo firmowania projektu m.in. przez rabina Meira Stamblera i ówczesnego zastępcy prezydenta miasta Henryka Słomki-Narożańskiego oraz reprezentującego fundatorów, byłego posła PiS Jacka Pilcha. A co dzieje się w tym ekskluzywnym "pustostanie" dzisiaj? 

Renato Rossetto z chylących się ku ruinie kamienic stworzył efektowny obiekt, przyciągający wzrok. Efektów pracy tarnowianie jeszcze nie mogą zobaczyć, ale Włoch pozwolił nam je sfotografować.

Połączone w jedną całość, odrestaurowane i nadbudowane kamienice w centrum miasta - przy Rynku 18 i 19 od 20 lat intrygują tarnowian i turystów. Niewiele osób miało do tej pory okazję wejść do budynku i zobaczyć, co kryje się w jego wnętrzach. Obiekt cały czas jest bowiem w budowie, a pomysły na jego zagospodarowanie niestety wciąż nie mogą doczekać się realizacji.

Naszym przewodnikiem po tajemniczej kamienicy w Rynku jest jej właściciel - Renato Rossetto. 76-letni Włoch mieszka co prawda w Wenecji, gdzie prowadzi m.in. ekskluzywny hotel, ale Tarnów uważa za drugi dom. Odwiedza go często, od kilku do kilkunastu razy w roku. Do miasta pod Górą św. Marcina trafił za sprawą żony - Małgorzaty, rodowitej tarnowianki.

- W Tarnowie czuję się tak, jakbym był w Italii. Urokliwe uliczki, kamienice w Rynku, nawet ratusz - to w dużej mierze przecież dzieła Włochów. Nawet pogoda jest tutaj podobna, jak w Wenecji - śmieje się Rossetto.

 W uratowanie chylących się ku ruinie kamienic zainwestował miliony. Połączył w jedną całość nie tylko budynki sąsiadujące bezpośrednio z Rynkiem, ale również znajdujące się na ich zapleczu oficyny - od strony pl. Rybnego i ul. Kapitulnej. W rezultacie powstał pięciopoziomowy obiekt z dodatkowymi tarasami widokowymi na dachu, o łącznej powierzchni ponad 4 tysięcy metrów kwadratowych.

Ogromne wrażenie robią zwłaszcza potężne piwnice w podziemiach, wykonane z cegły i kamienia. - Każda z tych cegieł liczy sobie co najmniej kilkaset lat. Do wznoszenia murów wykorzystaliśmy bowiem w stu procentach budulec, który pochodził z rozebranych kamienic, stojących tu wcześniej. Podobnie jest z drewnianymi elementami, które zostały odpowiednio zakonserwowane i zaimpregnowane tak, aby przetrwały wieki - mówi z dumą Rossetto.

   

Większość zasadniczych prac wykonana została również na parterze oraz na I i II piętrze budynku. Uwagę zwracają tu zwłaszcza ozdobne, betonowe kolumny, drewniane kasetony na sufitach oraz ogromny, przeszklony dach na środku, przez który promienie słoneczne docierają niemal do całego budynku. Jest jeszcze przestronne poddasze oraz tarasy na dachu, z których można podziwiać panoramę Rynku oraz całego Tarnowa.

W kamienicy eksponowane są różne przedmioty, które znaleziono w trakcie prac. Można zobaczyć naczynia ceramiczne, średniowieczny topór czy odbitą na jednej z XV-wiecznych cegieł łapę psa. W przedsionku oraz na tarasie prezentowane są natomiast oryginalne tarnowskie maszkarony, które do 1926 roku zdobiły dach ratusza (te, które są na nim zamocowane obecnie to kopie tych, które posiada Rossetto).

- To budowla, która powstała praktycznie od zera i nie można jej traktować jako zabytek. Z tego powodu nie jest też wpisana do rejestru. Zresztą jej „włoski” styl odbiega wyglądem od innych kamienic w Rynku. Niemniej jednak właściciel postarał się o to, aby zostało to zrobione w możliwie jak najlepszy sposób, z wykorzystaniem wysokiej klasy materiałów. Mnie, jako konserwatora, razi górująca nad obiektem wieżyczka, ale dzięki niej nie widać wystającego szybu windowego, który znajduje się bezpośrednio pod nią - zauważa Andrzej Cetera, szef delegatury służby ochrony zabytków.

Kamienica pierwotnie wznoszona była pod ekskluzywny dom handlowy. Później mówiło się o tym, że znajdą w niej lokum zbiory z kolekcji Wojciecha Fibaka. Sam Rossetto od kilku lat czyni starania, aby w obiekcie powstało Muzeum Życia Żydów.

- Zagładę Żydów upamiętnia wiele miejsc, ale nie ma muzeum, w którym można byłoby dowiedzieć się, jak wyglądało codzienne życie tej społeczności, przed Holocaustem. A przecież Żydzi stanowili przed wojną niemal połowę mieszkańców Tarnowa - mówi Rossetto.

Muzeum ma być bardzo nowoczesne i zrobione z dużym rozmachem. - Miejsce jest przepiękne, a budynek ma ogromne możliwości ekspozycyjne - twierdzi Marek Zięba, który kilka lat temu zorganizował w podziemiach m.in. koncert Brathanków. - Wszyscy byli pod wrażeniem tego, co zobaczyli w środku, a artyści podkreślali doskonałą akustykę - zauważa. W trakcie przebudowy występował tam również podczas TALII tarnowski teatr.

Źródło:  tekst i zdjęcia Paweł Chwał - Gazeta Krakowska, Dziennik Polski, Nasze Miasto.