Witryna korzysta z plików cookies,które są niezbędne do prawidłowego jej funkcjonowania .W ustawieniach przeglądarki możesz zmienić warunki ich przechowywania lub dostępu

Pegazem po Tarnowie 601 /Zaduszki 6

Czyli Wypominki Antoniego Sypka

 Przepiękna madonna na grobie Ferdynanda Folnera (1843-1916). Kiedy będziecie w Zaduszki lub w Dzień Wszystkich Świętych odwiedzać Stary Cmentarz zagubcie się w alejce od strony muru cmentarnego przy ulicy Tuchowskiej. Kiedy już dojdziecie do końca alei, bliżej torów kolejowych i kapliczki św. Walentego, jednym z ostatnich grobów będzie właśnie płyta nagrobna mistrza stolarskiego.

Tak to było za zaborów, a także w II Rzeczypospolitej, że człowiek uczciwy i pracowity stawiał sobie dom, a nawet kamienicę. W złodziejskich ustrojach socjalistycznych było to niemożliwe bez kradzieży. Folnerowie byli Czechami ze Śląska austriackiego i przybyli do Tarnowa w końcu XVIII w. Galicja była wówczas dla poddanych Habsburgów z Austrii, Śląska i Czech oraz Węgier tym, czym Ameryka stanie się później dla Europejczyków. Tu można było robić interesy. Z kolei dla zesłanych urzędników cesarskich Galicja była Syberią austriacką.

Nasz Ferdynand był już całą gębą Galicjaninem. Ożenił się z córką tarnowskiego stolarza Wolaka i razem uprawiali rzemiosło. Gdzieś na początku XX wieku wybudował kamienicę przy głównej ulicy Strusiny Krakowskiej 8, na przeciw Bristolu. Co tam kamienica, z tyłu były liczne oficyny, składy i sklepy, tak jest do dziś. Kiedy zmarł w czasie I wojny nad jego płytą nagrobną rodzina zamówiła piękną madonnę, przymocowaną do muru cmentarnego. Niby żadne dzieło, ale jest cudowna w swojej inności. Nasza tarnowska cmentarna madonna. Postawcie jej zapaloną świeczkę przy grobie Folnerów. Fot.T. Koniarz.