Witryna korzysta z plików cookies,które są niezbędne do prawidłowego jej funkcjonowania .W ustawieniach przeglądarki możesz zmienić warunki ich przechowywania lub dostępu

Pegazem po Tarnowie 598 /Zaduszki 3

Czyli Wypominki Antoniego Sypka

Marylka Krukarówna miała 18 lat, gdy w grudniu 1911 r. zmarła na gruźlicę. Jej nagrobek, jeden z pierwszych na tarnowskim cmentarzu w stylu secesyjnym, postawili zrozpaczeni rodzice. Śmierć dziecka zawsze jest niewyobrażalną stratą. Piękna Maryla była u progu życia, zbliżała się matura u ss. Urszulanek, a ją dopadła biała śmierć owych czasów, gruźlica. Dopiero za 20 lat pojawi się penicylina, która uratuje miliony ludzi. Wiele lat później Tadeusz Krukar, brat Maryli ukończy medycynę i stanie się jednym z najwspanialszych tarnowskich lekarzy, u którego leczyli się Sanguszkowie, przyjeżdżali z odległych stron pacjenci, bowiem internistą i ginekologiem był znakomitym. Przed śmiercią w 1987 r. robiłem z nim wywiad. Miał 97 lat i mieszkał w swoim pięknym domu przy Kopernika 10. Piłem wspaniałą wódeczkę, doktor razem ze mną, gosposia podawała kawę i ciasteczka. Mimo, że dr Krukar był już wtedy prawie całkiem niewidzący, jeszcze miał paru pacjentów dziennie. Na drzwiach mieszkania widniała tabliczka z czasów przedwojennych o godzinach przyjmowania pacjentów. Starym zwyczajem miedzy 11 a 12 w południe przyjmował bezpłatnie ubogich. Tak pisało na drzwiach gabinetu. Podarował mi wówczas srebrną łyżeczkę do cukiernicy, mam ją do dziś. Maryla Krukarówna zmarła u progu życia. Kto wie czy jej brat nie podjął wówczas decyzji by zostać lekarzem. I został jednym z najwspanialszych w dziejach tarnowskiej medycyny, on, powstaniec warszawski, dyrektor szpitala, działacz czerwonokrzyski, a przede wszystkie Człowiek. Grób Maryli po prawej stronie głównej alei, troszkę cofnięty od niej, 20 metrów od wejścia na cmentarz.