Witryna korzysta z plików cookies,które są niezbędne do prawidłowego jej funkcjonowania .W ustawieniach przeglądarki możesz zmienić warunki ich przechowywania lub dostępu

Cios w plecy

W niedzielę, 17 września, z okazji 78. rocznicy agresji Sowietów na Polskę, odbyły się w całym kraju obchody Dnia Sybiraka i Ofiar Stalinizmu. Oficjalnie można je obchodzić dopiero od 27 września 2013 roku, kiedy to Sejm RP przyjął uchwałę o ustanowieniu Dnia Sybiraka. Tarnowskie uroczystości rozpoczęły się o godz. 9.30 zapaleniem zniczy i modlitwą na Starym Cmentarzu przy symbolicznym Grobie Sybiraka. Na godz. 10.30 w Bazylice Katedralnej zaplanowano mszę świętą w intencji poległych i pomordowanych na Wschodzie. Następnie uczestnicy przemaszerowali pod Pomnik Ofiar Stalinizmu przy ul. Lwowskiej, gdzie o 12:00 odbyły się oficjalne - miejskie uroczystości Dnia Sybiraka. Przypomnijmy, że 17 września 1939 Józef Stalin wypełnił sojusznicze zobowiązanie wobec nazistowskich Niemiec, atakując wschodnią granicę Polski. Niemal 4800 radzieckich czołgów i przeszło trzy tysiące samolotów zaskoczyło rządzących oraz elity cywilne i wojskowe II Rzeczpospolitej, wkraczając na teren państwa polskiego. W tym czasie trwały już walki z niemieckim okupantem, a siły polskie przegrupowywały się na terenie południowo-wschodnich województw i nie były w stanie walczyć na dwa fronty. 78 lat temu, dokonując tzw. czwartego rozbioru Polski, odebrano nadzieję wszystkim Polakom. Efektem tych działań były m.in. masowe zesłania Polaków na Syberię.

17 września 1939 roku odwieczny wróg napadł podstepnie na Polskę bez wypowiadania wojny, zadając cios w plecy. Agresja Rosji zwanej wtedy Związkiem Sowieckim, o czym nie wolno zapominać, była skoordynowana z agresją Niemiec nazywanych wówczas III Rzeszą, która uderzyła w nas 1 września. Już od 1 września trwała współpraca Niemców i Rosjan przeciwko Polsce: sowieckie stacje radiolokacyjne naprowadzały naloty bombowców Luftwaffe na Lwów, Białystok, Wilno, Przemyśl oraz na jednostki Wojska Polskiego na wschód od Wisły. Dlatego jest historycznym fałszerstwem używanie takich eufemizmów jak "Armia Radziecka przekroczyła granicę polską" albo "Armia Radziecka wkroczyła". Nie - nie mówimy przecież, że Wehrmacht wkroczył do Polski, tylko że to Niemcy na Polskę napadły. Tak samo należy określać atak z 17 września: Rosja napadła na Polskę! I nie "radziecka", tylko "sowiecka", bo taka była nazwa tego zbrodniczego, totalitarnego i ludobójczego państwa. We wrześniu 1939 r. obok agresji Niemców i Rosjan miała miejsce również dywersja banderowców z Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów (OUN). Z ich rąk zginęło wielu cywili oraz polskich żołnierzy, wycofujących się do Rumunii. Warto o tym pamiętać. Jak również o tym, że w procesie w Norymberdze, sądzącym Niemców za wojnę napastniczą, Sowiety były reprezentowane jedynie w charakterze oskarżycieli i sędziów. A powinny zasiadać także w charakterze wspólnika napastnika niemieckiego w okresie wojennym od 17 września do 22 czerwca 1941 roku. Ale w stosunkach międzynarodowych decyduje nie sprawiedliwość czy prawda, czy układ, lecz siła polityczna. O czym Polacy wciąż zapominają...

Dyktatorzy tego "imperium zła" Stalin wraz z Leninem jeszcze w listopadzie 1918 r. planowali likwidację Państwa polskiego. Zaś autorem samego planu agresji z 17 września 1939 r. był marszałek Borys Szaposznikow - szef sowieckiego sztabu generalnego. Całością sił sowieckich dowodził marszałek Woroszyłow, a wśród generalicji ruszającej na Polskę byli najwybitniejsi sowieccy generałowie: Timoszenko, Czujkow, Batow, Tieliegin. Na Polskę natarła w dwóch rzutach wielka, półtoramilionowa armia sołdatów.

Pierwsze uderzenie Armii Sowieckiej spadło 17 września 1939 roku o trzeciej nad ranem na Podwołoczyska, Czortków, Skałę i Husiatyń. Pułk Korpusu Ochrony Pogranicza (KOP Czortków) był najdalej na wschód wysuniętą placówką obronną Rzeczypospolitej. Nieliczni i słabo uzbrojeni żołnierze dowodzeni przez podpułkownika Marcelego Kotarbę podjęli natychmiast pełną determinacji walkę w obronie napadniętej Ojczyzny.

Mimo że nieliczni i słabo uzbrojeni, stawili czoło całemu korpusowi sowieckiemu złożonemu z czołgów brygady i dwóch brygad kawalerii. Bohaterstwo tych kilkuset żołnierzy KOP ppłk. Kotarby porównywalne jest z bohaterstwem żołnierzy majora Sucharskiego broniących Westerplatte. Jeżeli o Westerplatte napisano tysiące publikacji, książek i filmów, to w przypadku żołnierzy KOP Czortków nadal trwa zmowa milczenia. Wojsko Polskie podjęło walkę z Armią Czerwoną m.in. w obronie Grodna, Wilna, Podola.

Bitwy z rosyjskim najeźdźcą stoczono pod Tomaszowem Lubelskim, pod Szackiem i Wytycznem. Lwów i Brześć oblegali wspólnie Rosjanie i Niemcy. Podobnie pod Kockiem 4 i 5 października grupa operacyjna "Polesie" generała Franciszka Kleeberga stoczyła ostatni bój w obronie Polski otoczona przez dywizje sowieckie i niemieckie. W zdobytych polskich miastach, m.in. w: Białymstoku, Brześciu, Przemyślu, oddziały Armii Czerwonej i Wehrmachtu odbywały wspólne defilady. W Krakowie tuż obok siedziby gubernatora Hansa Franka utworzony został konsulat generalny Związku Sowieckiego. To właśnie tutaj NKWD i gestapo wspólnie ustalały szczegóły ludobójstwa niemieckiego i sowieckiego, w tym eksterminację elit polskiej inteligencji. Do niewoli sowieckiej dostało się około ćwierć miliona podoficerów, oficerów i generałów Wojska Polskiego.

Prawdziwą liczbę ofiar zbrodni sowieckiego ludobójstwa po 17 września 1939 kryją moskiewskie archiwa. I właśnie dlatego Rosjanie konsekwentnie odmawiają nam do nich dostępu. Bowiem prawda o sowieckich zbrodniach jest zapewne jeszcze straszliwsza niż to, co wiemy o nich teraz, a kłamstwa rosyjskiej propagandy tradycyjnie mroczne i oszczercze. Prawda nie powinna podlegać zgniłym kompromisom politycznym w obawie przed gniewem Kremla. Prawda jest niepodzielna! Rosja sowiecka była państwem ludobójczym, które wymordowało kilkadziesiąt milionów ludzi.

Rocznica agresji z 17 września skłania do refleksji na temat stosunków z Rosją, a w szczególności osławionego pojednania, które od 10 kwietnia 2010 roku, od tragicznej katastrofy narodowej pod Smoleńskiem lansowanego  politycznie przez  ówczesnego prezydenta RP Bronisława Komorowskiego, premiera Donalda Tuska i redakcję "Gazety Wyborczej". Pojednania nie należy budować na kłamstwie. Do pojednania potrzebna jest dobra wola i ludzie dobrej woli. Tymczasem premier Władimir Putin na Westerplatte oświadczył, że przyczyną wybuchu II wojny światowej był traktat wersalski! Pojednanie może być budowane wyłącznie na prawdzie, a prawda jest zawsze znakiem sprzeciwu wobec zła. Polska była jego ofiarą m.in. w wyniku agresji sowieckiej 17 września 1939 roku. Pojednanie w sensie politycznym nie może być celem samym w sobie, bo tym są racja stanu i bezpieczeństwo narodowe Rzeczypospolitej. Pojednanie nie może też być ulicą jednokierunkową. Powinny do niego dążyć obydwie strony! Więcej, do pojednania powinna dążyć nie Polska, która od wieków była ofiarą, ale Rosja, która była agresorem, zaborcą, napastnikiem, okupantem, a także katem. Tak jest - katem! Zbrodnicze katowskie konto polityczne Rosji obciąża nie tylko Katyń, ale około trzech milionów polskich ofiar, których kości spoczywają w bezkresach Syberii, Kazachstanu, Workuty, Kołymy, Sachalinu i całego ogromnego terytorium "imperium zła". Pojednanie jest dobrem pożytecznym i uzasadnionym moralnie, ale pojednanie nie może być bezwarunkowe.

Drugie dno pojednania ukazało się zupełnie niedawno, kiedy akurat redakcja "Gazety Wyborczej" udostępniła swoje łamy ministrowi spraw zagranicznych Rosji. Siergiej Ławrow napisał w specjalnym artykule, że partnerstwa i dobrego sąsiedztwa "...oczekuje od przywódców naszych krajów zdecydowana większość obywateli rosyjskich i polskich, bodaj wszystkich Europejczyków". Odkładając na bok oględny język dyplomacji, należy to zdanie moskiewskiego ministra odczytać jako wywieranie presji na Polaków: jeżeli nie pojednacie się z nami, zostaniecie wyizolowani w Unii Europejskiej. I to jest właśnie drugie dno - Rosja i najważniejsze państwa UE uważają, że Polska powinna swoją rację stanu podporządkować interesom Rosji w Europie. To dla nas wyraźny sygnał ostrzegawczy.

Szczególnie w kontekście odbywających się właśnie ogromnych rosyjskich manewrów wojskowych tuż przy naszej granicy.  

Źródło: prof. Józef Szaniawski (Nasz Dziennik)
Przygotował – Ryszard Zaprzałka 

Zdjęcia - FB oraz Artur Gawle (tarnow.pl)