Witryna korzysta z plików cookies,które są niezbędne do prawidłowego jej funkcjonowania .W ustawieniach przeglądarki możesz zmienić warunki ich przechowywania lub dostępu

Od tablicy do pomnika

Przełom sierpnia i września to czas kiedy pod Grobem Nieznanego Żołnierza w Trnowie dużo się dzieje, tak z racji ważnych rocznic, jak i znaczących świąt patriotycznych. To dobra okazja aby przypomnieć mało znaną, a niezwykle interesującą historię tego miejsca. Jak pisze Agata Żak - niegdyś nasza stała wspólpracowniczka, Tarnów mógłby w ogóle nie mieć pomnika-symbolu, gdyby nie tajemniczy, nigdy nie poznany z nazwiska, fundator. Wczesnym rankiem 21 czerwca 1925 roku grupki wczesnych przechodniów przystawały z zaciekawieniem obok pomnika wieszcza na placu Kazimierza Wielkiego. To jednak nie Adam Mickiewicz przyciągnął ich uwagę, ale tablica z inskrypcją, której jeszcze wczoraj tu nie było… Wieść lotem jaskółki rozniosła się po Tarnowie i już wkrótce tablica z napisem: „Nieznanemu  Żołnierzowi Polskiemu poległemu za Ojczyznę 1914- 1920” znalazła się w samym środku wielobarwnego dywanu kwiatów – bukietów, wiązanek i wieńców. Zdawać by się mogło, że to pogrzeb kogoś naprawdę ważnego. Ale czy nie tak było rzeczywiście? Tarnów posiadał wprawdzie miejsce,gdzie tradycyjnie świętowano „najświeższe” patriotyczne rocznice, związane z odzyskaniem niepodległości – była nim kwatera powstańców styczniowych na Starym Cmentarzu – lecz nie było wówczas, w latach 20. XX wieku, obiektu, który powstałby specjalnie z tej okazji.

 

Wśród tarnowian co jakiś czas podnosiły się głosy,że tak istotne, historyczne wydarzenia zasługują, by mieć własny pomnik. Dzieło anonimowego fundatora było być może wyrazem zniecierpliwienia wobec braku konkretnych działań w tej kwestii ze strony miasta.

Kiedy jednak tablica się pojawiła (notabene nigdy nie udało się dowiedzieć z czyjej inicjatywy), tarnowianie zorganizowali się w mgnieniu oka. Kwiaty przynosili zwykli ludziei przedstawiciele grup, organizacji, zakładów pracy. Ustalono wartę honorową oraz wojskową oprawę wraz z orkiestrą. Zaangażowali się wszyscy – od harcerzy po weteranów Wielkiej Wojny, legionistów Piłsudskiego. Kilka miesięcy później realnym stał się projekt budowy pomnika poświęconego tym, którzy podczas ostatniej wojny oddawali życie za przywrócenie Polski na mapę Europy po ponad stu latach niewoli.
Działania koordynował Oddział Polskiego Towarzystwa Opieki nad Grobami Bohaterów, a w Komitecie Wykonawczym zasiadł m.in. przewodniczący Związku Legionistów, prof. Franciszek Kruszyna, minister Eugeniusz Kwiatkowski i książę Roman Sanguszko. O wyglądzie monumentu miał zadecydować konkurs na „pomnik pod Płytę Nieznanego Żołnierza w Tarnowie”, a kwestia lokalizacji rozstrzygnęła się niejako sama, jako że uznano miejsce, gdzie tablicę przeniesiono „tymczasowo”– u zbiegu ulic Kopernika i Piłsudskiego (tuż obok Il liceum Ogólnokształcącego – red.) – za bardzo dobre.

Najlepsze oceny zebrał pomysł tarnowianina, inżyniera Bronisława Kulki, i ten przyjęto do realizacji. Miał to być kamienny kurhan-mogiła, zwieńczony postumentem z „lampą oliwną”. Tablica poświęcona „nieznanym żołnierzom” miała zostać wmurowana na frontowej stronie pomnika. Projekt był prosty, wręcz surowy, ale wymowny i reprezentacyjny. Pomnik powstał w1931 roku, a do jego wzniesienia posłużyły głazy ze zburzonego cokołu pomnika IV Armii Austriackiej… Do „lampy oliwnej” doprowadzono zaś przewód gazowy, aby podczas uroczystości rzeczywiście mogła płonąć.

Pomnik zaopatrzono też w swoiste relikwie – ziemię z największego legionowego pola bitewnego regionu, z Łowczówka. Trzy pojemniki pomieściły ziemię z Cmentarza Legionistów w Łowczówku (spoczywają na nim żołnierze, którzy oddali życie podczas grudniowej bitwy 1914 roku), ziemię z grobu poległego pod Łowczówkiem kapitana „Kuby”Bojarskiego i z grobu porucznika Stanisława „Króla Kaszubskiego”, powieszonego przez Rosjan w Pilźnie. Dwa pozostałe zamknęły w sobie dokumenty, w tym akt powstania pomnika o treści, która w przyszłości mogłaby nieświadomym potomkom wyjaśnić genezę i cel dzieła:

„Działo się to w Roku Pańskim 1931 dnia 28 czerwca, w czasie,gdy na Stolicy Świętego Piotra zasiadał Jego Świątobliwość Ojciec Święty Pius XI,  Prezydentem Najjaśniejszej Rzeczypospolitej był dostojny doktor Ignacy Mościcki, profesor chemi i etc.,Honorowy Obywatel Miasta Tarnowa, Prezesem Rady Ministrów był Aleksander Prystor, a Ministrem Spraw Wojskowych – Pierwszy Marszałek Polski Józef  Piłsudski, wskrzesiciel i budowniczy Państwa Polskiego; kiedy Wojewodą Krakowskim był dr Mikołaj Kwaśniewski, kiedy włodarstwo nad wiernymi Kościoła Katolickiego w diecezji tarnowskiej dzierżył JegoEkscelencja Ksiądz Biskup dr Leon Wałęsa, kiedy Starostą Powiatowym w Tarnowie był dr Bolesław Skwarczyński, na Ratuszu zaś tarnowskim rządy nad miastem sprawował komisarz rządowy Adam Marszałkowicz. Polskie Towarzystwo Opieki nad Grobami Bohaterów Oddział w Tarnowie sumptem i staraniem własnym oraz z pomocą Magistratu Miasta Tarnowa pomnik niniejszy jako wyraz hołdu i czci dla nie znanych tysięcy w obronie Ojczyzny poległych bohaterów wystawiło…”.

Tarnowianie polubili nowy pomnik i jeszcze przed wybuchem II wojny światowej popularność ta zdołała się dobrze utrwalić. Pierwszą większą uroczystością, w niedługo po oficjalnym odsłonięciu pomnika, był X Ogólnopolski Zjazd Legionistów. Wtedy to w żeliwnej kuli„oliwnej lampy” zamknięto wspomnianą ziemię z grobów Łowczówka. Trudne czasy, jakie miały wkrótce nadejść, w różnym stopniu dotykały patriotyczne symbole Polaków. Podczas niemieckiej okupacji tablicę zdemontowano i ukryto, ale sam pomnik przetrwał bez większego uszczerbku do naszych czasów.

No, prawie. O ile bowiem Niemcy nie ingerowali w treść i przekaz Grobu Nieznanego Żołnierza, o tyle powojenna okupacja Rosji sowieckiej bardzo szybko wzięła „na warsztat” nieprawomyślne przejawy polskości. Data 1920 roku nie miała prawa przetrwać ani na pomniku, ani w świadomości Polaków. Wykonano więc nową tablicę z enigmatycznym napisem „Nieznanemu Żołnierzowi poległemu za Ojczyznę”. Bez dat i bez orła. Ani krótsza, niemiecka,ani długa rosyjsko - sowiecka okupacja nie zdołały zatrzeć pierwotnej idei Grobu Nieznanego Żołnierza. Za Niemców na Grobie, zaraz pod oknami Gestapo, ktoś kładł biało-czerwoną szarfę, komunistyczne władze nie mogły zaś poradzić sobie z pojawiającymi się z okazji polskich świąt narodowych zniczami…

W latach 80.ubiegłego stulecia Grób Nieznanego Żołnierza stał się punktem zbornym dla manifestacji społecznych. To tu między innymi dochodziło do starć z mundurowymi, zaraz pod oknami komitetu powiatowego PZPR. Wciąż przychodzili tu ludzie, zupełnie prywatnie, by złożyć kwiaty. Jeszcze w ostatniej dekadzie komunizmu za taki czyn można było słono zapłacić. Pamiętna historia, kiedy Milicja Obywatelska aresztowała trójkę kombatantów Armii Krajowej podczas składania wiązanki kwiatów na Grobie Nieznanego Żołnierza, w rocznicę zbrodni katyńskiej (zarzut organizowania nielegalnego zgromadzenia..!), zakończyła się tragicznie. Jan Gomoła, żołnierz Wojska Polskiego, Armii Krajowej, działacz „Solidarności” zmarł wskutek ataku serca podczas kolejnego przesłuchania w tej sprawie…

Agata Żak  (Gazeta Krakowska)