Witryna korzysta z plików cookies,które są niezbędne do prawidłowego jej funkcjonowania .W ustawieniach przeglądarki możesz zmienić warunki ich przechowywania lub dostępu

"Ameliowe inspiracje 2015"

To tytuł  poplenerowej wystawy, i nie tylko, będącej pokłosiem warsztatów plastycznych, które już po raz drugi (w ub. r. odbywały się podobne), zorganizowała w lipcu znana tarnowska animatorka kultury i plastyczka Marta Odbierzychleb  w hotelu  Ameliówka  w Mąchocicach Kapitulnych koło Kielc. Oglądać ją można od środy 16 października w Galerii Niebieskiej MBP przy ul. Krakowskiej. Kilkadziesiąt olejów przedstawiających pejzaże i martwe natury,  kwiaty i konie, są nawet meczety, autorstwa uczennic tarnowskiego Gimnazjum Nr 2  – sióstr Ani i Justyny Stępień, Kasi Gajewskiej oraz tegorocznej maturzystki naszego „plastyka” Kasi Janczak – robią ważenie swoją oryginalnością i warsztatową sprawnością, dobrze prognozując na ich artystyczną przyszłość. No ale, jeśli odkrywaniem i szlifowaniem młodych talentów zajmuje tak doświadczona pedagog i uznana artystka malarka, jak pani Marta – nie ma się czemu dziwić. A na wernisażu było tłumnie acz kameralnie, a nawet rodzinnie… . 

Czytaj więcej...

Arkadia Lubosza Karwata

Znajduje się w Tuchowie, gdzie ten znany artysta mozaikuje w kamieniu, jak określa swoją oryginalną profesję. Jest rodowitym tuchowianinem – rocznik 1982. Ukończył Konserwację Dzieł Sztuki we Wrocławiu. Od 2006 r. prowadzi w Tuchowie autorską pracownię zajmującą się mozaiką oraz konserwacją zabytków. Od roku 2009 przewodniczy Stowarzyszeniu Polskich Artystów Mozaiki „SPartM”. Jest autorem projektu głośnej kamiennej mozaiki na Rondzie Mogilskim w Krakowie, tematycznie nawiązującej do ulubionych roślinnych motywów w twórczości Stanisława Wyspiańskiego. Zaś ostatnio zdobył I miejsce w Międzynarodowym Konkursie Mozaiki w Gaziantep w Turcji w kategorii „mozaiki z naturalnego kamienia". Aliści Lubosz jest, o czym mało kto wie, także utalentowanym prozaikiem, w 2012 roku został wyróżniony w prestiżowym konkursie dziennikarskim im. Maćka Szumowskiego, charyzmatycznego redaktora naczelnego Gazety Krakowskiej z czasów przełomu lat osiemdziesiątych, za reportaż pt. „Moja mała Arkadia” (tekst poniżej). Wszystko staje się jasne, kiedy uświadomimy sobie, że pochodzi on ze słynnej, wielopokoleniowej, tuchowskiej rodziny Karwatów…

Czytaj więcej...

Fotograficzna inauguracja sezonu w TCK

„Cztery pory roku” Tomasza Sikory rozpoczynają nowy sezon wystaw w Galerii TCK.  Wernisaż wystawy odbył się w dniu urodzin autora 9 września w TCK.  To urodzinowe spotkanie z wybitnym fotografikiem, synem i ojcem rzeźbiarza, poprowadził historyk sztuki Marek Grygiel. Wystawa, do której zdjęcia zostały zrobione w większości w Męćmierzu pod Kazimierzem Dolnym, to malarskie impresje na temat polskiego krajobrazu. Wysmakowane kolory oraz dobrane z ogromną wrażliwością tematy tworzą fascynującą panoramę czterech pór roku. Te zdjęcia to poruszające obrazy łączące malarstwo z fotografią. Pomysł stworzenia takiego cyklu powstał kilkanaście lat temu w Australii i wyrósł z tęsknoty za polską przyrodą, której artysta nadał wymiar uniwersalny. W młodości Sikora był hipisem, teraz jest wegetarianinem. W wieku 20 lat wyjechał do Paryża jako stypendysta Kodaka. Po powrocie do Polski od 1972 przez dziesięć lat pracował jako fotoreporter warszawskiego tygodnika „Perspektywy”.  W 1982 r. wyjechał do Australii… - Moja pierwsza płatna praca w Australii to było zdjęcie przeciętego na pół prosiaka. Za parę dolarów. Dla lokalnego rzeźnika. Trzeba było jakoś zacząć - tak artysta opowiada o trudnych początkach emigracji w Australii. Emigracji, z której wrócił. Polską się zachwyca. I to Polsce poświęcił swój najnowszy album. Rzeczywiście, każde ze zdjęć w „Czterech Porach Roku” to powrót do Polski. - Bo choć mogłyby być zrobione wszędzie, to i tak w nich Polskę widać – dopowiada.

Czytaj więcej...

Rozświetlony Jerzy Martynów

Ci, co byli w poniedziałek 7 września w muzealnej Galerii „Piwnica pod Trójką” w Rynku, z pewnością przyznają mi rację – takiego wernisażu nie było w Tarnowie od lat. Mowa o obchodzącym jubileusz 30-lecia pracy artystycznej Jerzym Martynowie – wybitnym malarzu ale też rzeźbiarzu, grafiku i wziętym architekcie wnętrz. Takich tłumów, tylu znakomitych gości, artystów-autochtonów i z różnych stron Polski, m.in. z Łodzi i Gdańska oraz z zagranicy dawno tam nie widziano. Tylu laudacji, oracji oraz toastów nie pamiętam z żadnego z wernisaży na przestrzeni ostatnich kilku lat. Zaskoczony ale i mocno wzruszony był sam dostojny jubilat, który retrospektywnie wspominał swój Tarnów, m.in. cenioną polonistkę z plastyka prof. B. Wiatr oraz próbował wyjaśnić klucz, którym kierował się przy wyborze 30 prac na swoje 30-lecie, aliści wyraźnie widać było, że kierował się sercem i intuicją, a nie mędrca szkiełkiem i okiem. Liczba 30. to jak się okazało niejedyna acz najmniejsza, jaka padła tego magicznego wieczora – doliczono się jeszcze 40. wystaw zbiorowych i 50. Indywidualnych mistrza. - Pana malarstwo, mistrzowskie pod względem technicznym i zachwycające kolorystyką, zaspokaja tkwiącą w ludziach tęsknotę do piękna – podkreśliła Krystyna Latała, pełnomocnik prezydenta ds. kultury.- Jest Pan artystą wpisanym od lat w pejzaż kulturalny naszego miasta, powszechnie znanym, cenionym i lubianym, z którego wszyscy jesteśmy dumni… . Poza słowami uznania jubilata uhonorowano okolicznościowym dyplomem oraz Tarnowskim Dukatem – nagrodą wręczaną postaciom wybitnym, za szczególne zasługi dla miasta. Były piękne kobiety, kwiaty i dobre wino…

Czytaj więcej...

Krzewienie kultury poprzez Obrazy naturalne

Czy zbiorowe sadzenie tarniny i naturalnej wielkości replika przęsła ogrodzenia Parku Strzeleckiego to już sztuka, czy może tylko awangardowe „Krzewienie kultury”.  I czy ten ambiwalentny w założeniu, dendrologiczny wernisaż wrocławskiej artystki Kamy Sokolnickiej, to najlepsza zapowiedź jubileuszu 150-lecia Parku Strzeleckiego, który decyzją Rady Miejskiej został założony w 1866 roku. A z kolei nijakie, zdecydowanie przeintelektualizowane, sztukopodobne wyroby, pardon „Obrazy naturalne”, nowego dyrektora Instytutu Sztuki naszej PWSZ, tarnowskiego artysty dr Bartłomieja Bałuta, to coś więcej niż akademickie abstrakcje z drugim dnem. Żeby to wszystko ogarnąć trzeba było się wybrać (czytaj: pokazać) we czwartek 3 września do Pałacyku BWA, gdzie miał miejsce dubeltowy wernisaż obojga artystów, tak różnych, a poprzez swoją inność tożsamych z modnym obecnie powrotem do tzw. sztuki ubogiej. Sądząc po stałej „salonowej” frekwencji trudno oprzeć się pytaniu: dla kogo to i dlaczego tak drogo…

Czytaj więcej...

Czuły barbarzyńca w TCK

To właśnie m.in. Ladislav Michálek (ur. 1937) wybitny czeski fotografik,  należy do grona „czułych barbarzyńców“ skupionych wokół Bohumila Hrabala, jednego z najsłynniejszych czeskich pisarzy, którego książki stanowią ważną część światowej literatury, i jego Grobli Wieczności, jak zwykł nazywać tylne skrzydło swojego domu na ulicy Na Hrázi (Na Grobli) w Libni – dzielnicy Pragi. Artyści poznali się dzięki grafikowi, Vladimírowi Boudníkowi I tak jak Hrabal na stronach swoich książek, tak Michálek na swoich fotografiach ukazywał różne oblicza Pragi i jej zakamarków. 50 z nich składa się na cieszącą się ogromnym zainteresowaniem czarno-białą wystawę pt.  "Magiczny świat Bohumila Hrabala", której ostatnią polską odsłonę możemy oglądać od 19 sierpnia w Tarnowskim Centrum Kultury. Kontemplując jego magiczny świat trudno oprzeć się wrażeniu, że stary mistrz, jak mało kto, świetnie rozumie, że podstawowym narzędziem fotografa jest światło a aparat fotograficzny jest dla niego tylko narzędziem. Szkoda, że środowy wernisaż zgromadził ledwie kilkadziesiąt osób…

Czytaj więcej...