Witryna korzysta z plików cookies,które są niezbędne do prawidłowego jej funkcjonowania .W ustawieniach przeglądarki możesz zmienić warunki ich przechowywania lub dostępu

Boguś (1956-2010)

"Za bardzo się do życia przyzwycziliśmy..."

Od młodości jego pasją była sztuka, a zwłaszcza muzyka francuska i jazz. Charyzmatyczny animator kultury i wytrawny znawca teatru. Dyrektor, będący artystą i koneserem życia... Pomysłodawca Festiwalu Sztuki ArtFest, który od 2011 roku nosi Jego imię. Kurator wielu wystaw w Tarnowie, Polsce, Europie. Dzisiaj mija 6. rocznica śmierci Bogusia, jak go wszyscy nazywali. Ta tragiczna wiadomość lotem błyskawicy rozeszła się po zanurzonym już w świątecznym nastroju Tarnowie. 23 grudnia 2010 r. po południu zmarł po ciężkiej chorobie Bogusław Wojtowicz, od 12 lat dyrektor Biura Wystaw Artystycznych Galerii Miejskiej w Tarnowie, wcześniej pracujący również w Tarnowskim Centrum Kultury i tarnowskim teatrze (ale także na scenach w Rzeszowie, Bielsku Białej i Lublinie). Miał 54 lata. Jak co roku, tak i dzisiaj 23 grudnia 2016 roku o godz. 12 odprawiona została w  Bazylice Katedralnej rocznicową Mszę Św. za spokój duszy świętej pamięci Bogusia, gromadząc z biegiem lat coraz bardziej malejące, niestety, grono jego przyjaciół i współpracowników. Ta rocznicowa refleksja, to dobre wprowadzenie w rozpoczynające się jutro wigilijną wieczerzą Święta Bożego Narodzenia, którego jednym z symboli jest puste miejsce przy stole... .

Czytaj więcej...

MIMESIS czyli w poszukiwaniu natchnienia

W jakim języku przemawiasz o morze?
W języku wiecznego pytania
W jakim języku odpowiadasz, o niebo
W języku wiecznego milczenia

/R. Tagore, Zabłąkane ptaki/

To było prawdziwe wydarzenie. Takich tłumów Galeria Hortar dawno już nie gościła. A już na pewno tylu młodych ludzi  nie było tam nigdy. A wszystko to za sprawą czwartkowego wernisażu malarstwa pięciu niedawnych absolwentów popularnego tarnowskiego plastyka: Juliusza Słomki, Tomasza Głowacz, Rafała Nijaka, Grzegorza Stokłosy i Mateusza Kijaka. Prywatnie paczki przyjaciół, którzy latem tego roku wyprawili się do Wenecji po malarską przygodę życia. Efekt tego pleneru mogliśmy zobaczyć właśnie we czwartek, 8 grudnia, oprawiony muzycznie przez mini recital młodziutkiego pianisty Michała Rybczyńskiego i filmowo, dzięki reportażowi dokumentującemu ich pobyt w tym jedynym w swoim rodzaju salonie artystycznym Europy. Malarskie dokonania naszych młodych mistrzów pędzla budzą szacunek. To solidne warsztatowo i wysmakowane kolorystycznie malarstwo, świadczące o niebanalnej wyobraźni i rozbuchanej wrażliwości jego twórców. Ciekawe, czy panowie Juliusz, Tomasz, Rafał, Grzegorz i Mateusz na zakończenie swoich włoskich wakacji  wrzucili do słynnej rzymskiej fontanny di Trevi drobne monety, gwarantujące zgodnie z wielowiekową tradycją powrót do słonecznej Italii. Ja też tam przed laty byłem, co trzeba wrzuciłem, i teraz czekam... .

Czytaj więcej...

Kle Mens czyli wiele hałasu o nic

Na jednym z lokalnych portali pojawił się dzisiaj sensacyjny tytuł:Środowiska katolickie i prawicowe protestowały, minister z PiS nagrodził. A dalej mogliśmy przeczytać, że tego działacze Akcji Katolickiej i miejscowi narodowcy chyba się nie spodziewali. Oprotestowana przez nich wystawa obrazów Klementyny Stępniewskiej, która była pokazywana wiosną w BWA a - według protestujących - obrażała uczucia katolików została nagrodzona przez Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego. No cóż, tarnowską kulturą zajmuję się od lat i wystawę Kle Mens oczywiście oglądałem i opisałem /fragmenty przytaczam poniżej/, aliści wbrew oczekiwaniom organizatorów i mediów, żadna pikieta rzeczonych środowisk nie miała miejsca. Tak było przynajmniej podczas wernisażu wystawy w Pałacyku BWA w Ogrodzie Strzelecim /17.03.16/. Również w dniach przed jej otwarciem i w trakciej trwania tej kuriozalnej ekspozycji nigdzie nie spotkałem się z jakimkolwiek protestem - medialnym: papierowym, internetowym, radiowym, więc o co chodzi. Po co w takim razie, w kontekście nagrody dla autorki przypomina się wiosenny strzał przysłowiową kulą w płot... Czyżby po raz kolejny raz próbowano zainteresować opinię publiczną kulturalnym Tarnowem poprzez skandal, choćby tylko wyimaginowany?  Ps. Dla mnie prawdziwym skandalem był brak zdecydowanej reakcji mojego Kościoła wobec tej ewidentnej prowokacji. Wtedy i teraz.

Czytaj więcej...

Galeria jednego obiektu

Muzeum Okręgowe w Tarnowie nabyło cenną kolekcję prac Stanisława Westwalewicza - artysty "Szlaku nadziei", powstałych w latach wojny i tuż po niej. licząca kilkadziesiąt eksponatów kolekcja prezentowana jest w ramach nowo powstałego cyklu muzealnego „Galeria jednego obiektu”. Wernisaż wystawy odbył się w poniedziałek 10 października o godzinie 18.00. W ramach „Galerii jednego obiektu” będą organizowane spotkania, podczas których będzie prezentowany wybrany obiekt muzealny lub cała kolekcja, tak jak to jest w przypadku dzieł Westwalewicza. Podczas spotkań odbywać się będą odczyty, referaty i inne formy przybliżające widzom tak obiekt jak i jego twórcę. Jeszcze w tym roku muzeum planuje organizację sześciu takich spotkań. Dzięki zakupowi /całość nabyto za blisko 160 tys. złotych/, realizowanego w ramach programu Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego oraz przy wsparciu finansowym Marszałka Województwa Małopolskiego i budżetu Tarnowa do muzeum trafiły 82 prace na papierze (rysunki – ołówkiem, kredką, tuszem, atramentem oraz akwarele, 1 tempera i 1 plakat) z lat 1942 – 1947, a także 13 obrazów olejnych z lat 1942 – 1946. Wszystkie prace zostały wykonane przez Stanisława Westwalewicza podczas jego wojennej wędrówki, którą rozpoczął po wybuchu wojny radziecko-niemieckiej, wstępując do Armii Polskiej gen. Władysława Andersa. Dzieła przedstawiają sceny i widoki miejsc, w których Westwalewicz, jako żołnierz, stacjonował (m.in. Rzym, Florencja, Wenecja, Kair, Jerozolima). Ponadto spadkobierca artysty, syn, Andrzej Westwalewicz, nieodpłatnie przekazał dokumentację jaką Stanisław Westwalewicz stworzył i jaka towarzyszyła mu w czasie szlaku bojowego, są to m.in. odręczne notatki, legitymacja wojskowa i liczne fotografie.

Czytaj więcej...

Tarnowska dziewczyna renesansu

MONIKA CHYTROŚ
PSEUDONIM – VINZENT HASLINGER

„Twórczość jest zawsze tylko ekspedycją w kierunku prawdy.” Autor: Franz Kafka

Pragnę zaprosić Państwa do przyjrzenia się działalności i biografii współczesnej, urodzonej w 1990 roku, bardzo twórczej tarnowskiej artystki i dziewczyny renesansu.  Monika Chytroś, bo o niej mowa, mimo swoich rozmaitych artystycznych talentów, lubi pozostawać na dalszym planie. – Jest zawsze niezwykle skromna i pracowita. Jako najprawdziwsza domatorka Sztuką przez duże „S” najchętniej zajmuje się w zaciszu własnego domu. – Tam znajduje się warsztat jej pracy.  Kocha malarstwo. Dowiedziała się o tym natomiast rozglądając się aktywnie na szerokim polu możliwości, jakie daje działalność artystyczna. – Nieco tylko mniejszą sympatią więc w rezultacie darzy ona tworzenie literatury, fotografii oraz rękodzieła artystycznego.
Monikę cechuje wrodzona wrażliwość na piękno natury i świata, a także empatia. Te dwa rodzaje wewnętrznej delikatności z kolei widoczne są w wymownych dziełach tej młodej, utalentowanej dziewczyny. Pokazują nam one, oprócz czerni, bieli i całej gamy szarości, również pełną paletę iskrzących życiem barw w sposób nie tylko dosłowny, ale również symboliczny. Wyróżnia ją ponadto ogromna intuicja, ciekawość świata, niezależność myślenia i erudycja.

Czytaj więcej...

ZIELONO/CZARNE

Taką intrygująca nazwę nosi najnowsza wystawa w BWA, której wernisaż miał miejsce wyjątkowo we wtorek 20 września o godz. 18: 30 w Pałacyku w Parku Strzeleckim. Jej autorką jest Aleksandra Bujanowska - warszawska artystka malarka i fotografik, która w Tarnowie prezentuje najnowszy cykl swoich prac. - Kolor jest pierwszy. Najpierw pojawia się kolor, a potem pomysł na obrazy - mówi Aleksandra Bujanowska. Tym razem motywem przewodnim stała się zieleń, kolor, za którym malarka nie przepada dlatego, jak sama przyznaje, cykl potraktowała jako wyzwanie. Może właśnie dlatego, na jednym z obrazów, zobaczymy dziewczynę skaczącą do wody? Na pozostałych m.in. goryle, makami, niedźwiedzia, psa, niektóre zapożyczone z archiwalnego kalendarza National Geographic. Na wszystkich obrazach widać gęste, zielono-czarne portrety przyrody. Zwierzęta i pejzaże to ulubione motywy malarstwa Bujnowskiej. Ucieszą się ci, którzy lubią obrazy z zagadką. Takie, do których trzeba bliżej podejść, i które zapraszają do rozszyfrowania swojej historii. I co ciekawe, obrazy pokazywane na wystawie nie mają tytułów. Wszystkie są świeżo malowane. To pierwsza prezentacja prac artystki w Tarnowie.

Czytaj więcej...