Witryna korzysta z plików cookies,które są niezbędne do prawidłowego jej funkcjonowania .W ustawieniach przeglądarki możesz zmienić warunki ich przechowywania lub dostępu

Inka u Kamedułów

Dokładnie w Podziemiach Kamedulskich na warszawskich Bielanach przy ul. Dewajtis 5, gdzie w ostatnią niedzielę, 5 lutego 2017 r., odbył się andergraundowy wernisaż wystawy Fotografii Artystycznej Inki Wieczeńskiej "Lisiczki" - oryginlnej, o niepodrabialnym stylu artystki fotograficzki, znanej i uznanej w całej Polsce. Warszawska ekspozycja to kolejna odsłona jej cyklicznego projektu pt. "I to są właśnie moje Bieszczady", które od lat fotografuje czy też raczej maluje swoim aparatem. Nietypowa godzina otwarcia wystawy - godzina 12 nie przeszkodziła w licznym udziale warszawskich fanów twórczości Inki, którzy ledwie pomieścili się w kameralnej i mocno wychłodzonej salce koncertowo wystawienniczej w podziemiach bielańskiej parafii. Wernisaż otworzył zespół LATAJĄCY DYWAN, po raz trzeci muzycznie oprawiającej wystawy Inki, potem była część poetycka (Wiesław Drzewiecki i Jerzy Baryła Nowakowski), a na koniec pokaz slajdów ze zdjęciami autorki wystawy i losowanie jednego z jej fotogramów. Całość zwieńczył mini koncert ulubionego zespołu Inki "Latający dywan". Imprezę prowadził gość specjalny Tomasz Atnoni Żak - pisarz i reżyser, twórca i dyrektor Teatru Nie Teraz z Tarnowa, z którym Inka Wieczeńska jest mocno zaprzjaźniona. A wśród gości dostrzeć można było m.in. znane aktorki Irenę Karel i Dorotę Stalińską. Nie było by tego wernisażu i wielu innych imprez w bielańskich katakumbach, gdyby nie proboszcz tej parafii i kurator wystawy ks.Wojciech Drozdowicz, wyjątkowy kapłan i animator kultury, to chyba jedyny taki ksiądz w Polsce, który wjeżdża do swojej parafii podczas wielkotygodniowej liturgii na osiołku... . 

 

Inka „Lisiczka” Wieczeńska pochodzi z Elbląga z rodziny z patriotyczno - artystycznymi tradycjami. Dzieciństwo spędziła w Częstochowie. Absolwentka Uniwersytetu Warszawskiego i Studium Optycznego. Ponad 30 lat temu (1981) zauroczona podkarpacką puszczą osiada wraz z rodziną w Bieszczadach. Stale na nowo je odkrywa, a one ukazują się jej ciągle w nowych odsłonach. Często powtarza: „fotografia to teatr”.


Utrwala w kadrze piękno, nie zważając na modę i trendy w fotografii. Jest członkiem Związku Polskich Fotografów Przyrody Okręgu Roztoczańsko-Podkarpackiego. Wielokrotna laureatka ogólnopolskich i międzynarodowych konkursów fotograficznych. Hoszowska Cerkiew odbita w kałuży zawędrowała aż do Brukseli w zbiorowej wystawie fotograficznej, a zdjęcie „Latarnie” zdobi okładkę albumu wydanego z okazji 90-lecia Lasków Państwowych w Polsce. Swoje prace prezentowała wielokrotnie w autorskich wystawach fotograficznych „Moje Bieszczady” w Warszawie, Krakowie, Gdańsku i Ustrzykach Dolnych. Pasję fotograficzną dzieli z niezależnym dziennikarstwem. Jest m.in. autorem ostatniego wywiadu z Hanną Bielicką.
 

 

 

Ponad 30 lat temu (1981) zauroczona podkarpacką puszczą osiada wraz z rodziną w Bieszczadach. Stale na nowo je odkrywa, a one ukazują się jej ciągle w nowych odsłonach. Motywacją jej twórczości jest zachwyt niepowtarzalnym pięknem bieszczadzkiego krajobrazu, światem flory i fauny. Reporterska ciekawość spotkania z dzikimi zwierzętami, podglądanie budzącej się do życia przyrody i wreszcie radość ze spotkania na swej drodze człowieka. Utrwala w kadrze piękno, nie zważając na modę i trendy w fotografii. Jest członkiem Związku Polskich Fotografów Przyrody Okręgu Roztoczańsko-Podkarpackiego. Wielokrotna laureatka ogólnopolskich i międzynarodowych konkursów fotograficznych m.in. „Fotograf roku 2014”, „Przyroda w obiektywie”, „Różnorodność biologniczno-krajobrazowa BPN”, „Leśne fotografie”.

 

 

Mając do dyspozycji akurat takie środki artystycznego wyrazu artystka doskonale radzi sobie ze światłem. Śmiało można stwierdzić, że Inka za pomocą światła maluje. Tworzy fotografie na granicy z malarstwem, na których widoczne są obiekty z zatartym konturem, w oszczędnej gamie kolorystycznej, ciekawą kompozycją.

 

Częste i bliskie kontakty z naturą oraz charyzmatyczna osobowość sprawiają, że Inka Wieczeńska zjednuje sobie w Bieszczadach wielu przyjaciół. Na jej wernisaże nierzadko zjeżdżają się Zakapiory – Leśni Ludzie, czyli jak ona ich nazywa Bieszczadnicy. Jej wernisaże to prawdziwe wydarzenie kulturalne. Oprawione klimatyczną muzyką, poezja, nierzadko połączone z degustacja bieszczadzkich smaków cieszą się dużym zainteresowaniem. Inka mieszka w Bieszczadach i dzięki jej wrażliwości możemy poznać magię tych gór. Spotkania z jej twórczością dostarczają wielu niezapomnianych wrażeń.

 

 

 

Ryszard Zaprzałka