Witryna korzysta z plików cookies,które są niezbędne do prawidłowego jej funkcjonowania .W ustawieniach przeglądarki możesz zmienić warunki ich przechowywania lub dostępu

Moje życie to warkocz upleciony ze skrajności…

W dniach 9 i 11 kwietnia w tarnowskim teatrze miała miejsce oryginalna prezentacja artystycznej działalności trójki tegorocznych dyplomantek popularnego „plastyka” połączona z akcją charytatywną prac uczniów i nauczycieli na rzecz chorej uczennicy tej szkoły. Dyplomowe pokazy rozpoczęła 9 kwietnia, tuż po aukcji,  Adriana Kustra. Był to pokaz mody na Dużej Scenie zatytułowany „Vestitum”. Prezentacja udanie łączyła działania multimedialne takie jak pokaz filmowy i aranżację dźwiękową z pokazem wykreowanych przez uczennicę autorskich, odważnych i niezwykle nowatorskich ubiorów, inspirowanych abstrakcyjnym kontekstem ruchu dada czyli wolności wyrazu artystycznego oraz hipnotycznym, nadrealnym światem surrealizmu. Z kolei 11 kwietnia można było obejrzeć na foyer Solskiego wspólną wystawę prac Anety Kilińskiej i Moniki Zawadzkiej zatytułowaną „Ecce homo – oto człowiek” Autorki skupiają się na trzech różnych aspektach postrzegania człowieka. Obserwują człowieka w drodze, jako poszukującego siebie, podejmującego decyzje nieustającego wędrowca. Pokazują także spojrzenie psychologiczne: jestem – jaki? oraz badają terytorium człowieka i przestrzeń, która go otacza. Pokazowi prac malarskich i rysunkowych towarzyszył odważny performance  „Tertium” Moniki „Misaki”  Zawadzkiej na małej scenie oraz baletowy envirement  „Homoviator” Anety Kilińskiej na scenie underground. To był bardzo udany i twórczy wieczór. Brawa dla Zespołu Szkół Plastycznych, dr. Anny Śliwińskiej – Kukli oraz  młodych adeptów sztuk wszelakich. Było kolorowo, artystowsko i awangardowo… .  

Vestitum w języku łacińskim oznacza ubranie. Bardzo świadomie – mówiła podczas swojego modowego dyplomu Adriana Kustra – nie łączę pojęcia mody z pojęciem trendu. W swojej kolekcji pokazuje ułomność i destrukcję. Brak widocznej estetyki i dekoracyjności jest przewodnim motywem w mojej kolekcji. Interesuję się przeżyciami emocjonalnymi i psychicznymi, co często pokazuje w monochromatyczności swoich prac. To kolor i forma jest czystym przekazem, pozbawionym zbędnych ozdobników.

Adriana Kustra urodziła się w roku 1997 roku w Tarnowie. Wkrótce będzie absolwentką Ogólnokształcącej Szkoły Sztuk Plastycznych. Brała udział w konkursach z dziedziny projektowania ubioru na szczeblach ogólnopolskich i międzynarodowych. W tym roku wykonała dyplom z dziedziny Tkaniny Artystycznej. Interesuje się modą, projektowaniem ubioru, krawiectwem, modelingiem, aktorstwem, malarstwem, rysunkiem, tkaniną artystyczną.

Moje życie to warkocz upleciony ze skrajności… Tak brzmi artystyczne credo kolejnej plastycznej dyplomantki Moniki Zawadzkiej. Uwielbiam odkrywać nowe rzeczy, poznawać świat, podróżować i doświadczać wciąż czegoś nowego. Lubię adrenalinę i miewam zwariowane pomysły, codzienność wypełniam marzeniami. Łączę moją kolorową energię ze spokojem i kontemplacją. Nie potrafię żyć nie otaczając się kolorami, co widać choćby po moich wiecznie tęczowych włosach. Nocami gram na basie, cały mój świat spisuję w pamiętnikach, a wiosnę spędzam w lesie i śpię nad rzeką.

I dopowiada - moją pasją jest sztuka, głównie malarstwo i muzyka. Uwielbiam obserwować działanie koloru w zestawieniu ze światłem i cieniem, jego kontrasty i wzajemne przenikanie się barw. W moich obrazach skupiam się na emocjach, odczuciach. Dążę do uzyskania pewnej iskry, impulsu, który uderza z mocy koloru, i można go niemalże usłyszeć. Fascynuje mnie przestrzeń, która buduje się z płaskich plam barwnych. Rozwinięcie tematyki człowieka w części malarsko – rysunkowej oraz w performance. Tertitum  po łacińsku oznacza „trzeci”. Jest to bezpośrednie nawiązanie do mojego performance, w którym skupiam się na jego trzecim etapie – utraceniu. Nawiązuje także do skojarzeń gry słownej – terytorium – człowiek i jego przestrzeń. W moich pracach malarskich także znajdują się odniesienia do tej nazwy, korzystam często z trzech kolorów a w głównej serii prac przedstawiam postacie ludzkie – trzy kobiety i trzech mężczyzn. Pomimo uchwycenia ich sylwetek w zamyśleniu lubię pokazywać ich anatomię z widocznym napięciem mięśni.

Aneta Kilińska brała udział m.in. w XXII Ogólnopolskim Plenerze Malarskim – Jeżów 2015 oraz wystawiała w Bytomiu na Międzynarodowym Biennale Współczesnej Tkaniny Artystycznej, gdzie zajęła trzecie miejsce. Prowadziła warsztaty tkackie oraz brała udział w kilku wystawach na terenie Tarnowa. - Tworzę, bo chcę dzielić się z ludźmi niezwykłymi momentami, ulotnością swą, niedoścignionymi… -  doświadczać, pełną piersią życia nabierać – pisze w folderze do wystawy.

Często podróżuję autostopem – dopowiada, szczególnie po Czechach. Razem z moim małym ukulele podbijamy świat! Z Ciężkim plecakiem i szkicownikiem pod pachą, niosły mnie nogi po kamiennych uliczkach Granady i złotem słanych kościołach Rawenny. Na Erasmusie uczyłam się ornamentyki arabskiej i mazaikarstwa włoskiego. Przez podróże odkrywam człowieka – zjawisko, które inspiruje mnie swą nieprzewidywalnością, energią, siłą, niezwykłą tajemnicą, która byt owiewa i jako pierwiastek duchowy tworzy jedność z wszechświatem.

Chciałabym opowiadać o niewymownych spojrzeniach, o historiach schowanych za zamglonym wzrokiem i kurzymi łapkami.

O ścieżkach przebytych, trudnościach pokonanych i uniesieniach odnalezionych.

Odkrywać milczące spojrzenia, których dźwięk niemy odbija się w naszych uszach.

To, co mnie interesuje, to ludzie.

Ci, zbłąkani, pełni miłości czy jej poszukujący  z kolanami od upadków i kamieni zdartych.

Ci, którzy osobą swoją nie boją się manifestować wolności, radości życia.

Chciałabym pokazać ludziom, że tak naprawdę jesteśmy jednością, jesteśmy połączeni.

Istniejemy jako Jedność.

Zasiać tchnienie uważności w stosunku do siebie, świata i swoich możliwości!

Ileż to żyć stłamszonych snuje się licząc, że coś się zmieni i krzyczy na drzwi na oścież otwarte.

Ryszard Zaprzałka (zdjęcia z profilu Anny Kukli Śliwińskiej na FB)