Witryna korzysta z plików cookies,które są niezbędne do prawidłowego jej funkcjonowania .W ustawieniach przeglądarki możesz zmienić warunki ich przechowywania lub dostępu

Urodzinowy HORTAR

Wielcy Nieobecni to tytuł ostatniej w tym roku wystawy zorganizowanej przez Galerię Sztuki HORTAR i Muzeum Okręgowe, której wernisaż odbył się wczoraj, we środę 18 grudnia gromadząc reprezentacyjne grono twórców i koneserów sztuki. Znakomita wystawa prezentująca wybrane prace nieżyjących już artystów związanych z Tarnowem, świetnie wieńcząca obchodzony przez cały 2019 rok jubileusz 15 lecia tej prestiżowej galerii, będący także Rokiem Tarnowa i Tarnowian w tejże placówce. I dobrze się stało, że tarnowscy muzealnicy włączyli się w domknięty właśnie jubileusz HORTARU, wypożyczając ze swojej bogatej kolekcji kilkadziesiąt wybranych obrazów artystów, których prace są rzadko pokazywane, a niekiedy w ogóle zapomniane. W sumie ekspozycja obejmuje prace 38 twórców, m.in.: Joanny Srebro-Drobieckiej, Anatola Drwala, Józefa Dutkiewicza, Juliana Grabowskiego, Jana Głuszaka, Mieczysława Górowskiego, Tadeusza Kantora, Stanisława Potempy, Antoniego Reisinga, Józefa Szuszkiewicza, Stanisława Westwalewicza... Wielu Wielkich Nieobecnych znałem osobiście, z wieloma połączyła mnie praca w tarnowskim teatrze. Kilku z nich: Wiesława Andrusiewicza, Andrzeja Lenartowicza i Jacka Wróbla wspominam poniżej. 

Pośmiertny benefis

Bo i takie się zdarzają, szczególnie, kiedy artysta nie doczekał się takowego za życia. A tak stało się w przypadku Władysława Andrusiewicza (23. X. 1950 - 5. X. 2009), tarnowskiego plastyka średniego pokolenia. Znanego brata – łatę „Włodka”, artysty wyjątkowo osobnego i niepokornego. Z wyboru nie bywał, nie zrzeszał się, nie należał do żadnego salonu. Za swoją wolność i wierność sztuce płacił bardzo wysoka cenę – biedy i uzależnienia…. Był bardzo zdolnym portrecistą i rysownikiem. Do końca mieszkał z matką, samotnie borykając się losem i sobą… Przed laty nasze drogi przecięły się w pracowni plastycznej tarnowskiego teatru, potem widywaliśmy się sporadycznie, aż zupełnie straciłem go z oczu. Umarł, wezwany na niebiański plener, 5 października 2009 roku. Miał 59 lat. I bardzo dobrze się stało, iż tarnowskie Muzeum Okręgowe w ramach realizowanego od jakiegoś czasu ciekawego cyklu przypominającego tarnowskich plastyków zdecydowało się kilka lat temu na zorganizowanie retrospektywnej wystawy prac „Włodka”, który za życia mógłby tylko o takiej prezentacji swoich prac pomarzyć.  Ten wyjątkowy, pierwszy pośmiertny wernisaż malarstwa Władysława Andrusiewicza  odbył się w piwnicznej galerii 22 lutego 2010 r. Swoją „przygodę” z malarstwem rozpoczął we wczesnym dzieciństwie. Już wtedy zaczął odnosić pierwsze sukcesy, np. jego rysunki ukazały się w czasopismach dla najmłodszych „Świerszczyk”, oraz „Miś”. Często brał udział w konkursach plastycznych, gdzie zdobywał nagrody i wyróżnienia, m.in. I miejsce za najlepszy plakat i rysunek w ogólnopolskim konkursie pt. „50 lat PCK w Służbie Narodu”, III miejsce za rysunki historyczne w konkursie pt. „Śladem Milenium po ziemi krakowskiej”. Po ukończeniu w 1970 roku Państwowego Liceum Sztuk Plastycznych w Tarnowie złożył papiery na Akademię Sztuk Pięknych w Krakowie, gdzie pomimo pomyślnie zdanych egzaminów nie został przyjęty, ze względu na brak miejsc. Rozpoczął karierę zawodową, pracował w Tarnowskim Teatrze, Domu Kultury przy Niedomickich Zakładach Celulozy, w PB „Elektromontaż” Kraków  oraz w dekoratorni PSS „Społem” w Tarnowie. Poza pracą cały swój wolny czas poświęcił sztuce. Od roku 1988 należał do „Grupy TA”, która skupiała środowiska młodych tarnowskich artystów, profesjonalistów i amatorów. Zajmował się głównie malarstwem, rysunkiem i grafiką. Malował portrety, pejzaże, martwe natury, architekturę, konie, obrazy o tematyce sakralnej, oraz obrazy na zamówienie. Wielka pasja artystyczna i łatwość, z jaką przychodziło mu tworzenie zaowocowało ogromną ilością obrazów, które dziś znajdują się w wielu prywatnych kolekcjach    w Tarnowie, w kraju i za granicą. Swoje prace przekazywał na aukcje charytatywne na rzecz dzieci niepełnosprawnych. Uczestniczył w kilkudziesięciu wystawach zbiorowych, oraz był autorem kilku wystaw indywidualnych.

     

Andrzej Lenartowicz

Dla przyjaciół "Maciek", malarz samouk, poeta. Urodził się 3 lipca 1935 roku w Tarnowie, z którego praktycznie nigdy nie wyjechał... . Był spokrewniony z poetą Teofilem Lenartowiczem herbu Pobóg. Uczył się malarstwa kopiując i naśladując wielkich mistrzów, szczególnie zafascynowany twórczością Van Gogha i Modiglianiego. W 1969 roku, na podstawie wykonanych prac został przyjęty do Krakowskiego Związku Artystów Plastyków. Jeden z założycieli Grupy Twórczej "13", działającej przy Klubie Towarzystwa Ziemi Tarnowskiej, skupiającej młode pokolenie tarnowskich plastyków, członków tarnowskiego Oddziału ZPAP. Zorganizował z nimi dwie wystawy. Indywidualnie miał tylko jedną wystawę w tarnowskim BWA.
Postać barwna, kontestator, odrzucający konsumpcyjny styl życia, stereotypy, normy i nakazy. Poszukiwacz sensu życia poprzez filozofię, literaturę, muzykę, alkohol i kobiety. Powszechnie lubiany, otwarty szczególnie na ludzi z marginesu, wykluczonych i odrzuconych, odmieńców, którym pomagał i których przygarniał... . Przyjaźnił się m.in. z wizjonerem-architektem i futurologiem Jankiem Głuszakiem oraz z poetą Józefem Baranem. W jego drewnianym domku przy ulicy Nowodąbrowskiej zawsze było pełno kolorowych ludzi, to był prawdziwy Salon Odrzuconych.
Malował szybko, pospiesznie, z pewną nonszalancją, przez lata uprawiając malarstwo figuratywne, stosując niepowtarzalną, oryginalną paletę ziemistych plam i barw. Najczęściej malował sylwetki postaci na tle tarnowskiego pejzażu miejskiego. Tarnów w jego ujęciu nabierał nierealnego, baśniowego charakteru. Kobiety w jego obrazach są piękne - mężczyźni silni. Jego obrazy kwalifikowano jako ekspresyjny realizm poetycki, którego dominantą były smutek i melancholia. Powodem mogły być trapiące go przez całe życie choroby z gruźlicą i astmą na czele. Zmarł nagle 7 sierpnia 1973 roku. Miał zaledwie 38 lat. Odszedł w pełni sił twórczych, do końca aktywnie uczestnicząc w życiu tarnowskiej bohemy artystycznej. Pozostawił po sobie kilkadziesiąt obrazów i wierszy.

      
 Jacek Wróbel (1960 – 2011)

W środku Wielkiego Tygodnia, we czwartek 21 kwietnia wieczorem zmarł Jacek Wróbel, oryginalny tarnowski malarz, grafik i rysownik, artysta osobny, wycofany, niezwykle rzadko pokazujący swoje prace. Miał 51 lat i był w pełni sił twórczych. Od 13. lat był członkiem Związku Polskich Artystów Plastyków. Odszedł zdecydowanie za wcześnie, niespodziewanie…Jacek Wróbel urodził się w 1960 r. w Tarnowie. Ukończył Państwowe Zawodowe Studium Plastyczne Konserwacji Dzieł Sztuki, ponadto sam tworzył, malował i rysował, a jego dzieła pokazywane były na licznych wystawach. Jacek Wróbel miał 10 wystaw indywidualnych, a także brał udział w 33. zbiorowych, z czego 4 były za granicą (w Belgii, Francji, Niemczech i Anglii). Jacek Wróbel nazywany był malarzem wizji, w jego obrazach jest sporo światła, głównie w ciepłych barwach. Prof. Stanisław Tabisz o pracach Jacka Wróbla napisał m.in.: "Płótna są uduchowione i przeniknięte psychiczną atmosferą wewnętrznego przeżycia". Jacek Wróbel przyznawał się do inspiracji utworami muzycznymi Tomasza Budzyńskiego i zespołu Armia, na jego pracach często dostrzec można było ukryte twarze, niedopowiedziane zjawiska. Tytuły jego dzieł to m. in. "Adwent I", "Z twarzą na wschód" czy "Pieśń pasterska". Miał żonę i dwie córki. Prywatnie był wielkim fanem żużla.

Firma Hortar utworzyła prywatną galerię sztuki w 2004 roku. W trakcie jej pracy zrealizowano ponad 90 wystaw. Wśród artystów, których twórczość zaprezentowano, znalazły się nazwiska m.in. Józefa Czapskiego, Jerzego Nowosielskiego, Kiejstuta Bereźnickiego, Stanisława Tablisza, Jerzego Martynowa i wielu innych. Za największy sukces Galerii Hortar uważa się wystawę pt.: „Dekalog w Obrazach”, na której zaprezentowano 10 obrazów czołowych polskich malarzy.

     

Nasz "Rok Jubileuszowy" dobiega końca. Przyszła pora na 15 wystawę zorganizowaną w roku, w którym świętowaliśmy 15-lecie powstania Galerii HORTAR. Tak jak obiecywaliśmy, rok 2019 był rokiem Tarnowian, rokiem artystów znanych i mniej znanych, rokiem przyjaciół Galerii HORTAR. Nie sposób jednak myśleć o tarnowskim malarstwie, nie wspominając Tych, których już nie ma wśród nas; Tych, którzy odeszli zostawiając po sobie imponujący dorobek artystyczny; Tych, którzy byli nauczycielami i mistrzami obecnych artystów; Tych, których nazwisk nigdy nie zapomnimy. Stąd pomysł na wystawę WIELCY NIEOBECNI, na której pojawią się WIELKIE nazwiska, na której pokazane zostaną WIELKIE dzieła WIELKICH tarnowskich artystów, udostępnione nam ze zbiorów Muzeum Okręgowego. Za pomoc w zorganizowaniu wystawy oraz za wieloletnią bardzo udaną współpracę składamy WIELKIE, WIELKIE podziękowania - podkreślają właściciele i gospodarze Hortaru państwo Kopczyńscy, znani tarnowscy przedsiębiorcy i mecenasi sztuki.

     

15 lat nieprzerwanej obecności na tak trudnym, wręcz ekstremalnym rynku, jak rynek sztuki, to wydarzenie niezwykłe. Tym bardziej, że ta prestiżowa Galeria Sztuki mieszcząca się przy ul. Legionów jest przedsięwzięciem całkowicie prywatnym i co równie ważne – absolutnie niekomercyjnym.  Ale najważniejsze w tym wszystkim jest to, że przez cały ten czas jej właścicielom państwu Kopczyńskim udało się utrzymać najwyższy poziom artyzmu i profesjonalizmu. Ale „Hortar” to nie tylko galeria sztuki, to prawdziwa instytucja kultury, w której odbywają się spektakle teatralne, koncerty, spotkania autorskie…

  

Jednym z jej artystycznych paradygmatów Galerii, poza wysokim poziomem prezentowanych tam prac, jest m.in. to, że każdy z twórców przekazuje Hortarowej galerii jedną ze swoich prac na własność bądź w depozyt. Dzięki temu powstała oryginalna, unikatowa w swym charakterze kolekcja dzieł sztuki, która ciągle powiększa się o kolejne donacje. Perłą w hortarowej koronie jest znana szeroko w Polsce i poza jej granicami kolekcja „Dekalog w obrazach”,  będąca sumą malarskich fascynacji Mojżeszowymi przykazaniami uznanych artystów z całej Polski.

To był doprawdy wyjątkowy, szczęsny czas. I to pomimo, że nie dożył jubileuszu swojej galerii jej twórca  dr Janusz Kopczyński, znany i powszechnie szanowany tarnowski przedsiębiorca i filantrop, któremu dobry Bóg kilka lat temu powierzył kierowanie inną niebiańską galerią sztuki. Obecnie z powodzeniem jego dzieło kontynuuje żona Teresa Kopczyńska, niegdyś ceniona i lubiana pedagog w jednym z tarnowskich LO, którą wspiera córka Olga.

Ryszard Zaprzałka