Witryna korzysta z plików cookies,które są niezbędne do prawidłowego jej funkcjonowania .W ustawieniach przeglądarki możesz zmienić warunki ich przechowywania lub dostępu

Zapiski z czasów choroby

Obraz obok to dzieło Pietera Bruegla "Przysłowia niderlandzkie" namalowane w 1559 roku. To jeden z ulubionych malarzy Pawla Lemańskiego, którego prace plastyczne - niezwykłe, zaskakujące i inspirujące - od wczoraj, czwartek 11 października, oglądać można w nietypowym, acz nie przypadkowym, jak na ekspozycje plastyczne miejscu -  w  Szpitalu Wojewódzkim im. Św. Łukasza w Tarnowie, tuż przy głównym wejściu. Pomysłodawcą i kuratorem zlokalizowanej na szpitalnym korytarzu wystawy „Morpheush - pomiędzy jawą, szkice ulotne" jest znany tarnowski twórca i ceniony animator kultury Piotr Qkla Kukla, na codzień pracujący w Biurze Wystaw Artystycznych, współorganizatora wystawy. Jej wyjątkowość nie jest bez znaczenia, bowiem szpitalny klimat jest boleśnie znajomy autorowi... Z Pawłem przez wiele lat łączyła mnie przyjaźń, szkoła podstawowa, pięć lat w jednej ławce w tarnowskim Liceum Plastycznym, razem wchodziliśmy w dorosłość w trudnych latach 80-tych… Później jak to w życiu kontakty były sporadyczne. Od kilku lat wiedziałem, że Paweł choruje...

Rodzina Lemańskich, przez wiele lat mieszkała w Tarnowie. Paweł, z wykształcenia plastyk, prowadził własną firmę, jego żona była dziennikarką. Kilkanaście lat temu wszystko się zmieniło, kiedy dobrz zapowiadający się plastyk zachorował na boreliozę. Ukąszenie kleszcza, błędna diagnoza i brak odpowiedniego leczenia doprowadziły do poważnej choroby mózgu i układu nerwowy. Borelioza doprowadziła do porażenia czterokończynowego. Choroba jest nieuleczalna. Mężczyzna jest skazany na leżenie w łóżku. Ta straszna choroba, będąca w znacznej mierze wynikiem błędu lekarskiego, zniszczyła życie ich rodziny. Od sześciu lat Paweł i Agnieszka Lemańscy oraz ich syn Bruno są więźniami własnego domu.

    

„Przyszedł taki dzień, że mąż chciał wstać, podnieść się z kanapy i nie mógł. To było coś strasznego, bo patrzyłam na to i nie mogłam nic zrobić. Od tego momentu został w łóżku na stałe, nie udało mu się wstać” – wspomina Agnieszka Lemańska.
Chorobie towarzyszy ogromny ból. Pan Paweł regularnie dostaje zastrzyki z morfiny. Każde moje wyjście z domu - dopowiada pani Agnieszka, wiąże się z ogromnym stresem. - Nie mogę zostawić Pawła na więcej niż trzy godziny, tak żeby sam robił sobie te zastrzyki, bo jest to bardzo niebezpieczne. Paweł podlega różnym stanom psychicznym. Może chciec skończyć ze sobą.

Od jakiegoś czasu wiedziałem - mówi Piotr Kukla, że Paweł choruje, jednakże dopiero kiedy przyjechałem Go odwiedzić zdałem sobie sprawę z dramatu całej tej sytuacji. Już w trakcie pierwszej wizyty jego żona Agnieszka pokazała mi jeden z zeszytów, w których podczas krótkich chwil aktywności sporządzał różnego rodzaju notatki w formie kompilacji tekstu i  rysunków z elementami kolażu. Setki stron „zapisków” stanowiły nie tylko swoisty dziennik choroby, ale też miały niewątpliwy walor plastyczny.

 

Czy taki intymny pamiętnik nadaje się do publicznej prezentacji? - dywaguje kurator wystawy Piotr Kukla. Czy przypadkowy odbiorca odczyta zawarty między wierszami dramat człowieka walczącego z bezwładem własnego ciała oraz przejmującym bólem? Kiedy przejrzałem dokładnie, strona po stronie notatki Pawła, pomimo braku wyraźnej narracji poczułem klimat, w którym błąkała się gdzieś proza Jeana Cocteau z „Opium” i  o dziwo jakieś fluidy z impresji literackiej „Noa Noa” Paula Gauguina. To był bezpośredni impuls do rozpoczęcia prac nad ekspozycją. Z racji ogromu materiału dokonałem subiektywnego wyboru, odrzucając formalne analizy dałem się ponieść intuicji i wspomnianym już nieokreślonym fluidom komponując ciąg prac według nieznanego klucza.

Prace tej nietypowej ekspozycji, oglądać będzie można do 30 grudnia, praktycznie przez całą dobę...

Dzięki staraniom wielu ludzi, trudną sytuacją państwa Lemańskich zainteresowała się Fundacja TVN, reportaż był emitowany w programie Uwaga. Obecnie trwają działania mające na celu pomoc rodzinie.

Przy pisaniu tego tekstu korzystałem z materiałów Piotra Kukli i BWA

Tekst - Ryszard Zaprzałka
Zdjęcia - Piotr Kukla