Witryna korzysta z plików cookies,które są niezbędne do prawidłowego jej funkcjonowania .W ustawieniach przeglądarki możesz zmienić warunki ich przechowywania lub dostępu

Piotr Kukla - artysta totalny

Tarnowianie zdecydowanie nie powinni narzekać podczas tego weekendu na nudę. Święto Starówki, interesujące wystawy, koncerty na rynku, w Amfiteatrze Letnim oraz w katedrze, akcja „Narodowe Czytanie”, Klikowska Parada Konna i inne imprezy powinny zaspokoić najwybredniejsze gusta. Wśród tego jesiennego wysypu kulturalnych fruktów zdecydowanie wyróżnia się Biuro Wystaw Artystycznych, szczególnie w osobie znanego i cenionego tarnowskiego twórcy i animatora kultury Piotra Qkla Kukli. Ten oryginalny artysta stoi za m.in. ostatnią wystawą "Sercem malowane" Zbigniewa Zająca "Corteza", której wernisaż odbył się we czwartek 6 września o godz. 18.30. To pierwsza od wielu lat prezentacja malarstwa inspirowanego wielkimi klasykami realizmu i nie tylko. Artystycznym suplementem Cortezowej ekspozycji jest starannie edytorsko przygotowany katalog-album. Tego samego dnia i o tej samej godzinie także w Pałacyku w Parku Strzeleckim udostępniono, będącą w gruncie rzeczy odważnym eksperymentem, ekspozycję "Mono no aware" autorstwa Jacka Machowskiego i Pawła Bińczyckiego, przedstawiającą artystyczne asocjacje na temat filozofii zen i buddyzmu. Zaś na piątek wieczorem zaplanowano w kolejnej, nowej prywatnej Galerii "Bema 20" wernisaż wystawy malarstwa „Peryferie percepcji”. Jej autorami są, od wielu lat związani z tarnowskim środowiskiem plastycznym (głównie z BWA) Miłosz Reiner i Piotr Qkla Kukla. Ten ostatni, to prawdziwy człowiek instytucja. Od 1997 roku pracuje w tarnowskim BWA jako kierownik Działu Organizacji Wystaw, obok pracy merytorycznej zajmuje się aranżacją i realizacją techniczną wystaw sztuki współczesnej. Jego twórczość jest trudna do zdefiniowania, albowiem działa pod wieloma pseudonimami artystycznymi w krańcowo różnych dziedzinach. Od połowy lat osiemdziesiątych brał udział w kilkudziesięciu wystawach i projektach zbiorowych, zrealizował liczne prezentacje  indywidualne (Polska, Niemcy, Austria).   

Zbigniew Zając „Cortez” – artysta z wrodzonym talentem, który techniki malarstwa poznawał kopiując wielkich malarzy. Od kilku lat maluje już swoje własne, autorskie kompozycje, starając się wciąż sukcesywnie rozwijać technikę malarską. - Rodzaj malarstwa jaki uprawia Pan  Zbigniew Zając daleki jest od formalnych eksperymentów, próżno by tutaj szukać jakichkolwiek awangardowych rozwiązań czy kontrowersyjnych tematów. To twórczość skierowana do odbiorcy, który szuka klasycznie pojętego piękna, który ceni sobie ponadczasowe, nieprzemijające wartości odporne na efemeryczne mody. Malarstwo dla Zbigniewa to  nie tylko realizacja kolejnych obrazów, to sposób na życie, prawdziwa pasja, której się bez reszty poświęcił. Jego twórczość, wydaje mi się będzie ciągle ewoluować, bo każdy Artysta codziennie uczy się czegoś nowego i śni o pustych blejtramach spragnionych koloru… - napisał w swojej recenzji Piotr Kukla.

Kim jest „Cortez”?

W ciągu ostatnich kilku stuleciu, problem dotyczący tożsamości Artysty można powiedzieć w ogóle nie istniał. Artystą malarzem był zazwyczaj człowiek, który w trakcie procesu edukacyjnego pozyskiwał odpowiednią wiedzę oraz umiejętności, podlegały one ścisłej weryfikacji, w rezultacie dającej prawo do używania tytułu zawodowego. Drogą prowadzącą do celu były przeważnie różnego stopnia artystyczne uczelnie, jednakże przez długi czas, zanim Akademie Sztuki stały się powszechne, proces nauki artystycznego rzemiosła przebiegał na zasadzie czeladniczego „terminu”. Zazwyczaj młody, nastoletni człowiek zaczynał praktykować u „mistrza”, przechodząc przez lata kolejne etapy wtajemniczenia od prozaicznego sprzątania pracowni poprzez alchemię mieszania farb, przygotowania podobrazi, aż do etapów bardziej zaawansowanych, kiedy mógł uczestniczyć, jako pomocnik bezpośrednio w procesie powstawania obrazów, aż w końcu stawał się niezależnym artystą. Znane są liczne przypadki sławnych malarzy, którzy wprost wyręczali się pracą uczniów, dla siebie zostawiając „ostatnie szlify”, na przykład Rubens w okresie swojej świetności „zatrudniał” przy pracy nad zamówieniami ponad 20 malarzy, którzy równocześnie tworzyli dzieło wg szkicu mistrza. Stawanie się artystą to jak widać proces długotrwały, droga, która tak naprawdę nigdy się nie kończy. Poszukiwanie własnego niepowtarzalnego stylu, technicznej doskonałości to dążąca do nieskończoności sinusoida euforycznych wzlotów ale też zwątpień, ciągła walka nie tylko z materią ale też zmaganie się z własną wrażliwością, bo jak wiadomo artysta swą duszę nosi na powierzchni…  Wracając do sedna rozważań nad tożsamością Artysty, wiek XX  w szczególności tak zwane 20 - lecie międzywojenne było okresem dla sztuki bardzo brzemiennym. Trauma I Wojny  Światowej, nie mająca dotychczas w dziejach ludzkości odniesienia skala tragedii, zmusiła ludzkość do głębokiej zadumy, zdefiniowania na nowo pojęcia Humanizmu. Nastroje panujące w tym czasie miały decydujący wpływ na współczesny obraz sztuk wizualnych, nie tylko pod względem formalnym, przewartościowaniu uległa sama definicja „artysty”, który zaczął pełnić zupełnie nową rolę w społeczeństwie z pewnego rodzaju „rzemieślnika” stawał się filozofem i myślicielem, coraz częściej kierował swoją aktywność w stronę rozważań teoretycznych, intelektualnej gry z odbiorcą, niejednokrotnie zahaczając o skandal, łamiąc tabu społeczno-obyczajowe. Powstała też nowa definicja „dzieła sztuki”, którym „było wszystko co zrobił artysta”. Wiele „postępowych” uczelni artystycznych zaczęło w procesie nauczania stawiać bardziej na generowanie nieograniczonej kreatywności studentów na plan dalszy spychając np. biegłość posługiwania się tradycyjnymi technikami, umiejętność poprawnego rysunku czy kompozycji.

Obecnie sztuka podąża nieskończenie wieloma ścieżkami, hermetyczne ekspozycje zrozumiałe tylko przez ekstremalnych koneserów funkcjonują równolegle wraz z artefaktami oscylującymi wokół klasycznie pojmowanych sztuk pięknych, w każdym razie obydwa nurty mają swoich zwolenników i chyba dobrze bo każdy znajdzie coś dla siebie. W ostatnich latach można wyraźnie zaobserwować renesans malarstwa nawiązującego do realizmu czy też postimpresjonizmu, coraz więcej tak artystów jak i odbiorców skłania się ku sztuce komunikatywnej, opartej na solidnym  rysunku oraz nienagannej technice malarskiej.  Przykładem takiego właśnie podejścia do idei tworzenia jest postać artysty malarza Zbigniewa „Corteza” Zająca. Chodź formalnie nie posiada wykształcenia akademickiego, jak już wspomniałem w mojej przydługiej nieco przedmowie, w dziedzinie sztuk wizualnych nie „papier” jest ważny ale rzeczywiste umiejętności. Jak sam wspomina sztuką interesował się od dziecka, malował,  rysował, niestety koleje losu sprawiły, że jako młody człowiek nie mógł kontynuować edukacji w tym kierunku.  Jednak wrodzony talent nie dawał o sobie zapomnieć i po latach powrócił do ulubionego zajęcia. Biegłość w rzemiośle zdobywał w oparciu o  analizę twórczości klasyków, wykonując kopie obrazów poznawał tajniki kompozycji a w szczególności zawiłości techniki jaką jest malarstwo olejne. Warty podkreślenia jest fakt, że obecnie większość malarzy znacznie chętniej posługuje się techniką akrylową, która jest o wiele mniej wymagająca, farby schną szybko,  pozwalając często podczas jednego posiedzenia ukończyć pracę, jednakże w przypadku kopii ta prosta technika nie jest w stanie w sposób zadowalający oddać w pełni charakteru pierwotnego dzieła, pozostając na etapie powierzchownego odwzorowania. Przyglądając się pracom Pana Zbigniewa zwraca uwagę wykorzystanie przez Niego całego wachlarza możliwości jakie daje właśnie olej, o ile operowanie barwnymi plamami w przypadku realizacji prac w duchu postimpresjonizmu czy Młodej Polski wydaje się dosyć proste o tyle tworzenie kopii mistrzów epoki Baroku czy Renesansu wymaga olbrzymiego doświadczenia i wiedzy szczególnie w dziedzinie uzyskiwania efektów laserunkowych, które zmuszają do zachowania reżimu technologicznego, poza tym są żmudne i czasochłonne. Już samo „wzięcie na warsztat” dzieł Rembrandta czy Vermeera, próba rozszyfrowania tajników płótna wydaje się aktem niezwykłej odwagi, której jak widać Artyście nie brakuje. Twórczość Zbigniewa Zająca, jest co warte podkreślenia, wyjątkowo różnorodna, bardzo często malarze mają swoje ulubione  motywy, które stają się z czasem ich znakiem rozpoznawczym, są specjaliści od portretów, pejzaży, martwych natur, scen zbiorowych itp. Są tacy, którzy nigdy nie eksperymentują trzymając się konsekwentnie raz obranej drogi, Zbigniew jest bardzo niespokojną duszą, za wszelką cenę stara się uniknąć zaszufladkowania, obok klasycznej martwej natury pojawiają się pełne dynamiki sceny zbiorowe, historyczne kadry z dumnymi jeźdźcami pełne romantycznego nastroju.  Artysta jasno określa swoje fascynacje, wymienia trzech najważniejszych dla Siebie mistrzów są to Józef Brandt, Jan Matejko i  Rembrandt van Rijn, trudno o  lepsze wzorce. W każdym razie duch twórczości tych właśnie artystów, jest doskonale wyczuwalny w twórczości „Corteza”. Celowo użyłem określenia „twórczości”, bo jestem przekonany, że różnego rodzaju obrazy, kopie, które powstają na podstawie klasycznych dzieł to aktywność mająca przede wszystkim cel poznawczy, edukacyjny, szlifowanie techniki i umiejętności pozwalających na realizację własnych, autorskich wizji. Zwykle malarze-kopiści to odrębna grupa zawodowa, której głównym zajęciem jest tak zwana odtwórczość, generowanie autorskich kompozycji wymaga szczególnego rodzaju wyobraźni, abstrakcyjnego myślenia i kreatywności z czym na pewno nie ma problemu „Cortez”. Obok portretów i pejzaży do szczególnie udanych autorskich kompozycji  należy zaliczyć sceny inspirowane malarstwem historycznym i rodzajowym. Artysta dzielnie idzie w malarskie szranki z takimi specjalistami jak wspomniany już Brandt, Chełmoński czy Kossak, szczególnie jeśli chodzi o temat koni, które maluje pewnymi pociągnięciami pędzla oddając czar i piękno tego tak bardzo polskiego motywu. Rodzaj malarstwa jaki uprawia Pan  Zbigniew Zając daleki jest od formalnych eksperymentów, próżno by tutaj szukać jakichkolwiek awangardowych rozwiązań czy kontrowersyjnych tematów. To twórczość skierowana do odbiorcy, który szuka klasycznie pojętego piękna, który ceni sobie ponadczasowe, nieprzemijające wartości odporne na efemeryczne mody. Malarstwo dla Zbigniewa to  nie tylko realizacja kolejnych obrazów, to sposób na życie, prawdziwa pasja, której się bez reszty poświęcił. Jego twórczość, wydaje mi się będzie ciągle ewoluować, bo każdy Artysta codziennie uczy się czegoś nowego i śni o pustych blejtramach spragnionych koloru…( Piotr Qkla Kukla)

Malarstwo jest moją pasją od najmłodszych lat - mówi o sobie Zbigniew Zając. Dorastając,  pomyślałem, że to może być moja droga życiowa więc złożyłem papiery do liceum plastycznego. Jednakże życie pokierowało moim losem inaczej, nie zostałem przyjęty. Nie zniechęciło mnie to, a wręcz przeciwnie zacząłem dużo rysować i podjąłem pierwsze próby malarskie.

Przez większość życia kopiowałem wielkich malarzy w ten sposób poznając tajniki ich malarskiego rzemiosła. Od kilku już lat maluję swoje własne, autorskie kompozycje starając się aby moja technika malarska wciąż sukcesywnie się rozwijała. Doskonalenie swoich umiejętności to nieustająca, niekończąca się praca, to proste stwierdzenie jest w pewnym sensie moim twórczym mottem.

   

Od 2015 roku uczestniczyłem we wspólnych wystawach z grupą artystów "Bałysówka" . W roku 2017 udało mi się po raz pierwszy zrealizować pierwsze indywidualne pokazy w Centrum Inicjatyw Społecznych w Chorzowie oraz w Centrum Kultury i Wypoczynku w Andrychowie. Po mojej pierwszej wystawie zaproponowano mi wstąpienie do grupy plastycznej "Krajcok12", której jestem teraz aktywnym członkiem. Od zawsze jestem związany z Katowicami, tutaj się urodziłem, mieszkam i pracuję.

Jestem człowiekiem dość wysportowanym i od czterdziestu dwóch lat uprawiam karate SEIDO i to bardzo czynnie. Piętnaście lat byłem w Kyokusin. W tym okresie (przez kilka dobrych lat)  także grałem zawodowo w piłkę nożną w klasie "A", a później w lidze wojewódzkiej, niestety z powodu przykrej kontuzji, zostałem ostatecznie przy karate. Posiadam 4 Dan nadany przez TADASHI NAKAMURA.

Malarstwo, o relaks dla duszy i umysłu. Jednych, pociąga kwadrat i kropka, a mnie realizm. Malowanie koni, buchających temperamentem, siłą i swoją dzikością, pejzażu odznaczającego się ciszą i spokojem, portretu, który ukazuje jak inna jest każda twarz i co innego wyraża. Dlatego malarstwo J Brandta, W Kossaka, A W Kowalskiego, J Matejki,  W Czachórskiego, I Szyszkina oraz Rembrandta ukształtowało moje spojrzenie na to co teraz robię. Nie chcę być ukierunkowanym na dany temat. W jednej chwili maluję konie, a w drugiej odpowiada mi pejzaż ,martwa natura lub portret. Jedyna wspólna cecha  mojego malowania to ,to ,że lubię wyzwania i teraz malując swoje obrazy ,staram się ,aby były trudne i zmuszały mnie do wysiłku. Rysunek  i malarstwo olejne jest techniką , która mi najbardziej odpowiada. (Zbigniew Zając)

- Jesteśmy artystami od wielu lat związanymi z lokalnym, tarnowskim środowiskiem - przedstawiają się autorzy „Peryferii percepcji” Miłosz Reiner i Piotr Qkla Kukla. Dzieli nas znaczna różnica wieku lecz łączy umiłowanie sztuki w różnych jej aspektach oraz instytucja w której pracujemy czyli Biuro Wystaw Artystycznych. Mimo że, poruszmy się swobodnie w różnych stylistykach, to w ciągu minionych kilkunastu miesięcy pracowaliśmy głównie nad serią obrazów łączących w sobie elementy abstrakcji geometrycznej oraz informelu. Choć to kierunki wobec siebie mocno opozycyjne staraliśmy się poprzez wyważone zestawy kolorystyczne i  często stosowaną minimalistyczną kompozycję spojrzeć na problem w kontekście naszych artystycznych doświadczeń oraz temperamentu. Wspólną wystawę planowaliśmy już od jakiegoś czasu, pojawienie się w Tarnowie nowego miejsca prezentacji kulturalno-artystycznych – Galerii Bema 20, dało nam mocny impuls, który doprowadził do szybkiej realizacji naszych planów – piszą o sobie artyści - Piotr Qkla Kukla, autor, logistyki, aranżacji przestrzeni, projektu folderu, reklamy i promocji, Miłosz Reiner – autor projektu plakatu, aranżacji przestrzeni, reklamy i promocji oraz Aga Kukla z organizacji wernisażu i cateringu.

Piotr Qkla Kukla  rocznik 1964, absolwent tarnowskiego „Plastyka” oraz Akademii Pedagogicznej w Krakowie. Dyplom z rzeźby pod kierunkiem Prof. Janiny Jeleńskiej-Papp. Swoją pierwszą wystawę zrealizował w Radomiu w 1986 roku, w nieistniejącej już galerii tamtejszych słynnych zakładów tytoniowych. Od ukończenia studiów czynnie zajmuje się twórczością oraz działalnością związaną z różnymi aspektami aktywności nie tylko plastycznej (malarstwo sztalugowe i ścienne, rysunek, poezja, autorskie projekty edytorskie, happening, opracowania krytyczne, komiks, edukacja i inne.). W latach dziewięćdziesiątych wypracował własną formułę wypowiedzi artystycznej tworząc tak zwane „obiekty sztukopodobne”.

Od 1997 roku pracuje w tarnowskim BWA jako kierownik Działu Organizacji Wystaw, obok pracy merytorycznej zajmuje się aranżacją i realizacją techniczną wystaw sztuki współczesnej. Jego twórczość jest trudna do zdefiniowania, albowiem działa pod wieloma pseudonimami artystycznymi w krańcowo różnych dziedzinach. Od połowy lat osiemdziesiątych brał udział w kilkudziesięciu wystawach i projektach zbiorowych, zrealizował liczne prezentacje  indywidualne (Polska, Niemcy, Austria). Działalność kuratorska: właściciel i kurator Galerii Baszta oraz kawiarni artystycznej Art Cafe w Tarnowie, kurator piwnicy Ander Pasydż –Tarnów,  kurator wielu wystaw realizowanych głównie w BWA. Prezentowane obrazy to efekt pracy kilku ostatnich miesięcy, w przeciągu tego okresu przeprowadzałem dosyć skomplikowane i czasochłonne eksperymenty, w wyniku, których zrealizowałem blisko 20 obiektów… To co ostatecznie powstanie na płaszczyźnie było dla mnie do końca zagadką, choć z pełną premedytacją panowałem nad środkami technicznymi to jednak efekt końcowy był zawsze zaskoczeniem…

Miłosz Reiner urodził się w 1984 roku w Tarnowie. Absolwent Państwowego Liceum Sztuk Plastycznych oraz Studium konserwacji mebli i wyrobów snycerskich w Tarnowie. Licencjat na Wydziale Sztuki - Uniwersytet Pedagogiczny w Krakowie na kierunku Grafika z miedziorytu u dr hab. Marcina Pawłowskiego. Ważniejsze wystawy i prezentacje: 2005 rok indywidualna wystawa w „Kocia Galeria" - Tarnów, 2006 rok udział w licznych wystawach oraz projektach plastycznych -  "Ander Pasydż" miejscu awangardowych działań pod egidą – tarnowskiej Galerii Miejskiej BWA, 2014 rok indywidualna wystawa malarstwa i rysunku w klubie Percepcja w Tarnowie, 2015 rok udział w Salonie Zimowym Związku Polskich Artystów Plastyków Okręg Tarnowski (Tarnowski Teatr, Sala Lustrzana), 2017/18 rok udział w IV i V Salonie Wiosennym BWA Tarnów Pałacyk Strzelecki.

Uprawia malarstwo sztalugowe w technice olej i akryl, zajmuje się rysunkiem, akwarelą, grafiką warsztatową, użytkową oraz projektowaniem. W ostatnich latach realizuje głównie obrazy oscylujące wokół nurtu szeroko pojętej abstrakcji. Pracuje w Tarnowskim Biurze Wystaw Artystycznych  jako pracownik merytoryczny oraz aranżer. Odnajduję się tak w malarstwie jak i grafice. Staram się rozwijać, szukać różnych nowych rozwiązań w sztuce. Preferuje malarstwo abstrakcyjne, które daje mi możliwość odnalezienie własnego ja, które nadal gdzieś się  ukrywa wśród jeszcze nie zamalowanego płótna. Moje prace malarskie znajdują się w kolekcjach prywatnych w  Stanach Zjednoczonych, Islandii, Finlandii, Irlandii, Danii, Niemczech i w  Polsce.

Bema 20 to nowe miejsce w starych murach. Obecnie kamienica przy Bema 20 ma służyć aktywności na różnych obszarach w Tarnowie, lecz sam budynek ma bogatą historię sięgającą XIX wieku. Powstała około 1910 roku kamienica, zlokalizowana na polach nieopodal centrum miasta, początkowo służyła jako dom mieszkalny, później mieścił się w niej sklep spożywczy, działający nawet w czasach okupacji. Przytulona do jednego z najpiękniejszych budynków Tarnowa, jakim był budynek Poczty Polskiej u zbiegu dzisiejszych ulic Bema i Urszulańskiej. Poczta, podpalona w czasie kampanii wrześniowej, została jednak zrównana z ziemią, lecz budynek przy Bema 20 pozostał, pełniąc różne funkcje, popadając stopniowo w ruinę. Budynek trafił w nowe ręce, które doceniły jego urodę i lokalizację. - Dlatego też chcemy by Bema20 funkcjonowało aktywnie w miejskiej przestrzeni nie tylko dzięki swej nowej formie, ale szeregu aktywności do których może być polem. Początek to działalność wystawiennicza, ale to początek drogi. Otwieramy się na wszystkich i czekamy także na Wasze pomysły wykorzystania Bema20 w aktywnym życiu Tarnowa – mówią Agnieszka Niedbała i Dawid Niedbała, właściciele Galerii.

Na podstawie materiałów organizatorów - R.Z.
Zdjęcia - Piotr Qkla Kukla

 Check Fortnite Game here: https://thefortnitebattleroyale.com