Witryna korzysta z plików cookies,które są niezbędne do prawidłowego jej funkcjonowania .W ustawieniach przeglądarki możesz zmienić warunki ich przechowywania lub dostępu

Fotografia i malarstwo

Te dwie pokrewne dziedziny sztuki były znaczącą dominantą artystyczną kończącego się tygodnia w Tarnowie. I tak we środę 6 czerwca Tarnowskie Centrum Kultury, Muzeum Okręgowe w Tarnowie i Komitet Opieki nad Zabytkami Kultury Żydowskiej zaprosiły na wystawę fotografii Agnieszki Traczewskiej „Powroty” do Galerii TCK, inaugurując (chociaż to jeno jedna z imprez towarzyszących) tegoroczne obchody Dni Pamięci Żydów Galicyjskich Galicjaner Sztetl. Wernisaż i spotkanie z autorką poprowadził bardzo kompetentny w tej dziedzinie Adam Bartosz. Autorka w serii znakomitych fotografii ukazuje niezwykłe wędrówki Żydów, podczas których chasydzi z całego świata przybywają do Polski na groby cadyków w rocznice ich śmierci („jorzeit”). Wierzą, że w ten szczególny dzień dusza cadyka zstępuje na ziemię, a jego wstawiennictwo u Boga może zapewnić im błogosławieństwo. Fotografie Traczewskiej, która wbrew zwyczajowi została dopuszczona do świata zwykle niedostępnego obcym, mają nie tyle walor historyczny, ile przede wszystkim są intymnym portretem ludzi przeżywających tajemnicę wiary... Zaś następnego dnia, we czwartek 7 czerwca w Galerii "Hortar" przy ul. Legionów miał miejsce wernisaż malarstwa nestorki krakowskich twórców, 92-letniej Teresy Wallis-Joniak. Artystka uprawia malarstwo pejzażowe i rodzajowe, należące do nurtu Koloryzmu. Ulubiony motyw na obrazach Teresy Wallis-Joniak to przyjazna człowiekowi drobna architektura, harmonijnie wtopiona w równie mu przyjazną zieleń drzew i krzewów, przeplataną barwami owoców i kwiatów. Wystawa jej prac to piękne zwieńczenie tegorocznego sezonu wystawienniczego, nie tylko w Galerii HORTAR.

Zarówno sama wystawa prac Agnieszki Traczewskiej, jak i album „Powroty” to kolekcja znakomitych artystycznie fotografii, zapis pasji oraz wieloletniej pracy ich autorki, a wreszcie wizerunek świata, który zdołał ocaleć, choć miał na zawsze zniknąć z powierzchni ziemi. Postaci chasydów z Bobowej, Lelowa, Góry Kalwarii, Rymanowa czy Leżajska– widujemy zwykle na kliszach fotograficznych sprzed stulecia.

Jednak Agnieszka Traczewska jest fotograficzką współczesną, dokumentującą, jak na pozostałości po żydowskim dziedzictwie: cmentarze, groby cadyków, do synagog, przyjeżdżają potomkowie Żydów mieszkających niegdyś na tych terenach. Na jej zdjęciach spotykają się dwa światy: jeden, znaczony zniszczonymi kamiennymi grobami i drugi, żywych ludzi swoim wyglądem przypominający przodków, sprawiający wrażenie, jakby czas się cofnął.

Dziesięć lat temu przez całkowity przypadek (jeśli takie w ogóle istnieją) pojechałam do Leżajska, gdzie spoczywa rabbi Elimelech, na którego grób w rocznicę śmierci przybywają rzesze ultraortodoksyjnych Żydów. Do nieco zapyziałego miasteczka dotarłam wieczorem, zdawało się, że wszyscy tu już śpią, tylko w jednej z odchodzących od rynku uliczek zobaczyłam sylwetkę chasyda w białym tałesie. Poczułam, że jego obecność jest tu całkowicie naturalna, że tylko dzięki niej dopełnia się układanka polskiej historii, kultury, wręcz – krajobrazu. Że chasydzi przynależą do tego świata, ja zaś chcę lepiej poznać ich świat.

Gdy po raz pierwszy weszłam w tłum mężczyzn w wysokich kapeluszach i czarnych chałatach, otoczył mnie niezrozumiały język. Grób cadyka był oblężony: wokół ludzie modlący się, zapalający świece i wciskający karteczki pomiędzy kraty. Wielu z nich wydawało się zupełnie nieobecnych. Ich twarze już kiedyś widziałam, z tą samą intensywnością spojrzenia wielkich oczu. Na czarno-białych przedwojennych fotografiach warszawskich Nalewek, z Kazimierza, Lublina, Krynicy, Tarnowa...

Teraz twarze związały się nie ze wspomnieniem, z nostalgią, ale z żywymi ludźmi wokół mnie. Zadawałam sobie pytania: kim dokładnie są, co ich tu sprowadza, skąd bierze się ta intensywność modlitwy, która najbardziej rzucała mi się w oczy. Tak rozpoczął się nowy rozdział mojego życia. Wyprawiałam się na spotkanie z przybywającymi do Polski potomkami żydowskich rodzin. Poznawałam spadkobierców narodu, który został skazany na śmierć. O którym również po wojnie starano się zapomnieć, co zrozumiałam, gdy nauczyłam się rozpoznawać dawne synagogi – zamienione na biblioteki, oddziały muzeów czy sklepy. Widziałam losy macew, stających się kawałkiem muru, obmurowaniem nurtu rzeki.

Za Album Agnieszki Traczewskiej "Powroty". Chasydzkie powroty do miejsc nie-zapomnianych ukazał się nakładem Narodowego Centrum Kultury oraz Studia Design.

Artystka od 2006 roku tworzy serie zdjęć poświęconych chasydom przybywającym do Polski na groby cadyków, a także portretuje świat ortodoksyjnych społeczności żydowskich, zamieszkałych w Izraelu oraz Stanach Zjednoczonych. Za zdjęcie „First Time” otrzymała w 2014 roku National Geographic Traveler Photo Award.

Ale to również uznana producentka cyklu programów "Rozmowy na koniec wieku", "Rozmowy na nowy wiek", filmów dokumentalnych "Pokolenie '89", "Zwyczajny marzec", "Dziennik.pl", "Noc z Generałem". Filmowych portretów: Czesława Miłosza, Leszka Kołakowskiego, Pawła Jasienicy, Jerzego Turowicza, Adama Michnika, Ryszarda Krynickiego, filmów dokumentalnych o tematyce żydowskiej: „Wiera Gran”, „Dworzec Gdański”, „Była wojna”, „Bruno Schulz”.

Teresa Wallis-Joniak urodziła się 13 października w 1926 roku w Chorzowie, w tradycyjnej rodzinie inteligenckiej. Studiowała w krakowskiej Akademii Sztuk Pięknych, ucząc się w legendrnych  pracowniach: Jerzego Fedkowicza, Hanny Rudzkiej-Cybisowej, Czesława Rzepińskiego. Artystka studiowała również grafikę pod kierunkiem Andrzeja Jurkiewicza i Ludwika Gardowskiego.

Rok 1952 dla Teresy Wallis to koniec I etapu studiów, absolutorium oraz ślub z poznanym na Akademii malarzem, Juliuszem Joniakiem. Dyplom na Wydziale Malarstwa, którego promotorką była prof. Hanna Rudzka-Cybisowa, tytuł magistra sztuki otrzymała w 1954 roku. Od 1955 roku jest członkiem Związku Polskich Artystów Plastyków, natomiast w 1996 dołączyła do Towarzystwa Przyjaciół Sztuk Pięknych w Krakowie.

Przychodzą na świat córki, kolejno Ania i Marta, których wychowanie bardzo ją absorbuje. Niemniej każdą wolną chwilę poświęca pracy artystycznej i doskonaleniu warsztatu. Od 1972 roku uczy wychowania plastycznego w krakowskich liceach (II, IV, IX, XIV) oraz prowadzi praktyki pedagogiczne dla studentów Wyższej Szkoły Pedagogicznej.

Za pracę pedagogiczną otrzymuje nagrody od Ministra Oświaty i Wychowania. Przez szereg lat pełni funkcję sekretarza naukowego Olimpiady Artystycznej oraz przygotowuje do niej młodzież licealną, za co wielokrotnie jest nagradzana prestiżowymi nagrodami przez samego profesora Stanisława Lorenza, przewodniczącego Olimpiady.

Jej dorobek malarski obejmuje pejzaże i sceny rodzajowe w duchu realizmu. Można w nich dostrzec inspirację koloryzmem. Prace charakteryzuje żywa, bogata paleta barw. Ważną rolę odgrywają subtelne kontrasty światłocieniowe oraz fantazyjne pociągnięcia pędzla nadające kompozycji impresjonistycznego charakteru. Prace Teresy Wallis-Joniak znajdują się w kolekcjach prywatnych w kraju i za granicą.

Tekst – Ryszard Zaprzałka
Zdjęcia – Artur Gawle (www.tarnow.pl)