Witryna korzysta z plików cookies,które są niezbędne do prawidłowego jej funkcjonowania .W ustawieniach przeglądarki możesz zmienić warunki ich przechowywania lub dostępu

Krajobrazy spod powiek

Jakie krajobrazy spod powiek przeniosła na płótna malarka? Wiele z nich można odnaleźć  we własnym świecie "spod powiek”. Aby się o tym przekonać warto zajrzeć do prestiżowej Galerii Sztuki "Hortar" w Tarnowie przy ul. Legionów, gdzie we czwartek 11 stycznia otwarto wystawę prac Marii Bereźnickiej-Przyłęckiej. To pierwsza ekspozycja w tym roku w tej jedynej stałej, prywatnej galerii w Tarnowie, z powodzeniem od lat prowadzonej przez znaną rodzinę mecenasów kultury i przedsiębiorców państwa Kopczyńskich. Jest to pierwsza wystawa tej artystki w Tarnowie, a także pierwsza ekspozycja jej prac w kraju, które wcześniej wystawiane były we Francji.  W Tarnowie towarzyszyli jej członkowie rodziny Bereźnickich, o czym wspomniała nie kryjąc wzruszenia. Otwierając ten wyjątkowy wernisaż, gospodyni "Hortaru" Teresa Kopczyńska, niegdyś ceniona pedagog i polonistka, złożyła licznym gościom i przyjaciołom obecnym na wernisażu życzenia noworoczne, przypominając, że najważniejsze jest dobro, jakim możemy dzielić się z bliźnimi i empatia dla otaczającego nas świata. Nawiązała także do niedawno obchodzonego jubileuszu 15 lecia galerii, miejsca absolutnie wyjątkowego na kulturalnej mapie miasta.

Maria Bereźnicka-Przyłęcka urodziła się i wychowała w Gliwicach, gdzie po latach wędrowania teraz mieszka i maluje. Miłość do sztuki to rodzinna spuścizna. Mała Maria wychowywała się w rodzinie, w której było wielu znakomitych malarzy, a w szczególności brat jej ojca, Kiejstus Bereźnicki.Ta wciąż obecna w domu atmosfera przelewania rzeczywistości na płótno za pomocą pędzla czy ołówka sprawiła, że Maria podjęła studia na Akademii Sztuk Pięknych w Łodzi (1969 - 1974) w pracowniach: malarstwa pod kierunkiem prof. Stanisława Fijałkowskiego i tkaniny unikatowej (gobelin i dywan) pod kierunkiem prof. Antoniego Starczewskiego.

Na początku swojej kariery zajęła się tkaniem gobelinów, ale po jakimś czasie zafascynowana malarstwem postanowiła w tej technice realizować swoje wizje. Prace Marii Bereźnickiej – Przyłęckiej są bardzo charakterystyczne i rozpoznawalne, dzięki stosowaniu tkackich elementów i dynamicznej faktury obrazów.

Subtelność tych prac, wyraz, tonacja oraz wypracowana technika malarska stały się rozpoznawalnym warsztatem malarskim w świecie artystycznym. M.
Bereźnicka-Przyłęcka jako jedyna artystka z Gliwic otrzymała zaproszenie do udziału w wystawie indywidualnej w merostwie 8. dzielnicy w Paryżu. W 2010 r. na Międzynarodowym Plenerze Malarskim w Grecji otrzymała nagrodę za najlepszy obraz oddający klimat Bałkanów. Artystka także pisze i wydaje książki.

Na swoim koncie ma 38 wystaw indywidualnych w Polsce, Niemczech, Francji, Austrii, Czechach i Stanach Zjednoczonych oraz udział w ponad 40 wystawach zbiorowych i plenerach. Prace w zbiorach muzealnych oraz prywatnych w kraju i poza granicami. Poza wyżej wymienionymi gratyfikacjami otrzymała jeszcze m.in.:
2009 - Nagroda Prezydenta Miasta Gliwice za obraz plenerowy II MPM "Moje Miasto"
2010 - Nagroda Prezydenta Miasta Gliwice w Dziedzinie Kultury.

Jako jedna z czwórki artystów reprezentowała Okręg Gliwicki na wystawie "Nowe Otwarcie" w Warszawie - wystawie zamykającej 100-lecie działalności ZPAP i otwierającej nowe stulecie.

W ocenie artystki wystawiane prace są swoistym notatnikiem, blogiem zachwytów i zamyśleń. Malowane w technice akrylu, gdzie przezroczystość plam kontrastuje z namacalnymi fakturami. Wszystko podporządkowane ŚWIATŁU, którego wciąż tak potrzebujemy, aby żyć.

Fakt, że Maria Bereźnicka-Przyłęcka jest absolwentką Wydziału Tkaniny i przez dziesięć lat tkała gobeliny pozostawił charakterystyczny, artystyczny ślad. Jak twierdzi, pamięć dotyku wełny determinuje dzisiejszą fakturę na jej obrazach. Nie tylko wzrok bierze udział w ich odbiorze, ma się ochotę dotykać je. Stają się w ten sposób bardziej sensoryczne.

Delikatne, oniryczne  prace malarki to nie tylko barwy, ale także forma. Artystka wierna swojej pierwszej pasji – tkactwu, wplata w  obrazy kawałki tkanin, nitek, wełnianej przędzy, z którą kiedyś tak lubiła pracować. Twierdzi jednak, że malarstwo daje jej więcej wolności w wyrazie, niż praca z tkaniną.

Prace składa z pojedynczych zdjęć swoich marzeń; są one owiane aurą tajemnicy; tymczasowe i trochę niewyraźne. W obrazach Marii Bereźnickiej-Przyłęckiej można znaleźć ukojenie, ciszę i spokój.

 

O obrazach Marii Bereźnickiej-Przyłęckiej można powiedzieć, że są kadrami nakładanymi na siebie. Zawierają linię czasu, ale bez chronologii. Są niejednoznaczne, bliskie raczej sennej nierzeczywistości. Nie pozbawione jednak swojej logiki i przestrzeni określanej pamięcią wymieszaną – tak, jak są mieszane środowiska, przedmioty i chwile ich zarejestrowania.

I takie też były opinie wernisażowych gości, zgodnie podkreślających, że dobrze się stało, iż malarstwo tej klasy możemy oglądać w Tarnowie.

Tekst i zdjęcia – Ryszard Zaprzałka