Witryna korzysta z plików cookies,które są niezbędne do prawidłowego jej funkcjonowania .W ustawieniach przeglądarki możesz zmienić warunki ich przechowywania lub dostępu

"Transcendentalna msza bezprzedmiotowa"

Taki intrygujący tytuł nosi najnowsza wystawa prac wybitnego tarnowskiego malarza Jerzego Martynowa, jaką otwarto w poniedziałek 2 października w popularnej Galerii "Piwnica pod Trójką" mieszczącej się w Muzeum Okręgowym na Rynku pod numerem 3. Na wystawie artysta pokazał swoje najnowsze, wielkoformatowe obrazy, zaskakująco różne od prac do których przyzwyczajeni byliśmy dotychczas. Aliści, jak zwykle mistrzowskie pod względem technicznym i zachwycające kolorystyką, i co nie mniej ważne, zaspakajające tkwiącą w ludziach tęsknotę do piękna... Rozświetlony obecnością tylu gości, przyjaciół i znajomych przybyłych na wernisaż Jerzy Martynow wspominał obchodzony prawie dokładnie dwa lata temu w tym samym miejscu okrągły jubileusz 30 lecia swojej artystycznej aktywności. Poza słowami uznania jubilata uhonorowano wówczas m.in. Tarnowskim Dukatem – nagrodą wręczaną postaciom wybitnym, za szczególne zasługi dla miasta. Były piękne kobiety, kwiaty i dobre wino… To wtedy Krystyna Latała, ówczesna pełnomocnik prezydenta ds. kultury mówiła - Jest Pan artystą wpisanym od lat w pejzaż kulturalny naszego miasta, powszechnie znanym, cenionym i lubianym, z którego wszyscy jesteśmy dumni… . Słowa aktualne także dzisiaj, tym bardziej, że nasz mistrz wydaje się być w znakomitej formie artystycznej. Gratulując udanego wernisażu przypominamy, że obecna wystawa zorganizowana została w ramach cyklu Tarnowscy Artyści w Galerii Muzealnej. Warto tam zajrzeć, bowiem ekspozycja wyjątkowo czynna będzie tylko do 15 października. 

 

Bohater ostatniej edycji tego muzealnego cyklu maestro Jerzy Martynów  urodził się w Tarnowie w 1956 roku. Edukację artystyczną rozpoczął w tarnowskim Liceum Sztuk Plastycznych, a następnie kontynuował w Akademii Sztuk Pięknych w Krakowie, na Wydziale Malarstwa i Architektury Wnętrz.  Dyplom uzyskał w 1985 roku w pracowni prof. Włodzimierza Buczka. Po ukończeniu studiów wrócił do Tarnowa, gdzie zamieszkał na stałe i zajął się działalnością artystyczną. W roku 1988 założył Grupę TA (Tarnowscy Artyści), która skupiała młodych tarnowskich artystów. Przez kilka lat wspólnie organizowali wystawy zbiorowe i indywidualne w Towarzystwie Przyjaciół Ziemi Tarnowskiej, mającym wtedy siedzibę w przy ul. Wałowej 10.

Na co dzień zajmuje się malarstwem, rzeźbą, grafiką użytkową i architekturą wnętrz, tworzy również małe formy architektoniczne. Na swoim koncie posiada ogromny dorobek zarówno w dziedzinie malarstwa jak i innych dziedzin sztuki. Zorganizował ponad 50 wystaw indywidualnych, uczestniczył w ponad 40 zbiorowych. Swoje prace pokazywał nie tylko w kraju (m.in. w Tarnowie, Warszawie, Miechowie, Gdańsku, Gdyni, Zakopanem, Poznaniu, Kruszwicy, Inowrocławiu), ale również za granicą, m.in. we Francji, Danii, Niemczech, Kanadzie,  Belgii, Chinach i na Litwie.
Jako architekt wnętrz jest autorem wielu zrealizowanych stylowych i nowoczesnych projektów wnętrz. Znajdują się one w Tarnowie, Krakowie, Zakopanem, Warszawie, Gdańsku i Poznaniu, oraz za granicą: we Frankfurcie, Paryżu, Chartres.

W roku 2011i 2012 swoje prace pokazywał w Siedzibie Stałego Przedstawicielstwa RP przy Radzie Europy w Strasburgu. Pierwszy raz wspólnie ze Stanisławem Westwalewiczem, a drugi z dr Januszem Orzechem, debiutującym w świecie sztuki, cenionym tarnowskim fizjoterapeutą, doktorem - rehabilitantem w Szpitalu Wojewódzkim im. Św. Łukasza. Obu połączył  wręcz mistyczny stosunek do koloru i światła oraz… groźny wypadek, jakiemu uległ Jerzy Martynów podczas narciarskiej eskapady w Alpach. Rehabilitacyjna relacja fizjoterapeuty z pacjentem szybko zamieniła się w artystyczną przyjaźń, której pięknym zwieńczeniem był strasburski wernisaż.

Tamta tarnowska Victoria  naszych artystów w Strasburgu, to głównie zasługa międzynarodowej renomy malarstwa Jerzego Martynowa , który więcej czasu spędza na plenerach i artystycznych podróżach po południu Europy, niż w naszym galicyjskim miasteczku. Na palcach jednej ręki można wyliczyć wystawy Jerzego Martynowa, jakie odbyły się w ostatnich latach w Tarnowie: Restauracja „Pasaż”, Galeria „Hortar”,  Muzeum Okręgowe… . Każda z nich była wydarzeniem gromadząc tłumy miłośników dobrego malarstwa, sztuki w ogóle.

Jako architekt wnętrz jest autorem wielu zrealizowanych stylowych i nowoczesnych projektów wnętrz. Znajdują się one w Tarnowie, Krakowie, Zakopanem, Warszawie, Gdańsku i Poznaniu, oraz za granicą: we Frankfurcie, Paryżu, Chartres, wprowadzając doń elementy inspirowane historią sztuki, głównie epoką modernizmu. Jak sam mówi: „Sztuka i tzw. działalność komercyjna funkcjonują w moim przypadku dwutorowo. Architektura wnętrz też jest sztuką tyle, że użytkową, ale na etapie koncepcji daje zawsze wiele satysfakcji”.

Twórczość Jerzego Martynowa w tym zakresie ewoluowała od malarstwa bardzo realistycznego i zdyscyplinowanego poprzez eksperymenty poszukiwawcze do wyrafinowanego ekspresjonizmu, aczkolwiek zawsze była to, jest i taką mam nadzieję pozostanie - sztuka prawdziwa. Nic to, że komercyjna, jak mawiają nieliczni malkontenci. Ważne, że prezentuje najwyższy poziom artystyczny i solidne rzemiosło. W Jego malarstwie dominują impresjonistyczne pejzaże świadczące o wręcz nieograniczonych możliwościach warsztatowych artysty. Wydaje się on być pod dużym wpływem impresjonisty Bonnarda, malarza – nabisty. Podobnie, jak on, prowadzi Martynów symultaniczną grę z czasem i światłem, rytmem i kolorem -  utrwalając pędzlem w pamięci obrazów swoje malarskie  iluminacje i wspomnienia.

Jerzy Martynów to artysta totalny – malarz i mistrz dla wielu swoich uczniów z tarnowskiego „plastyka”, dla których wymyślił cykl wystaw zatytułowanych „Mistrz i uczeń”. To człowiek obdarzony tzw. iskrą Bożą, naznaczony talentem, wypróbowany przyjaciel wielu, żyjący „po swojemu”, w harmonii z otaczającą go przyrodą i ludźmi. Mimo, iż jest Obywatelem Świata nie wyobraża sobie życia poza Tarnowem, gdzie zbudował znany z gościnności dom wyglądający jak obraz… Zamieszkał w nim z synem Michałem i ukochaną żoną Ewą. Zapał do jego urządzania zgasł nagle wraz z … Ewą. – To był dom dla niej, lubiła go, nie chciało jej się stąd ruszać. Oddałbym wszystko, aby Ewa była – zwierza się w książce „Zwyczajni Niezwykli” Krzysztofy Bik – Jurkow. A malarz Witold Pazera dopowiada -  „Jego malarstwo jest dopełnieniem, dopowiedzeniem obrazu człowieka, który kocha życie, wiosenny plener, słońce Prowansji i jesienny polski deszcz”.

Jego, mistrzowska, realistyczna interpretacja natury wzrusza nastrojowością i zjawiskowością tematycznych ujęć ciepłych pejzaży. Cechuje je dbałość o szczegóły, rytmiczność barwnych plam oraz kontrastowe przedstawienie światła i cienia. Estetyczna, staranna oprawa obrazów podkreśla zamiłowanie do klasycznego kanonu piękna. Artysta określa siebie, jak pisze  Krystyna Olchawa -  kontynuatora koloryzmu, nurtu nazywanego tez Kapizmem. Jest  to kierunek malarski, który wykształcił się i zdominował polską sztukę w drugiej dekadzie dwudziestolecia międzywojennego. Nazwa pochodzi od skrótu "Komitetu Paryskiego", czyli Komitetu Paryskiej Pomocy dla Wyjeżdżających Studentów na Studia Malarskie do Francji, zawiązanego w 1923 roku przez Józefa Pankiewicza na krakowskiej ASP. Jerzy Martynów identyfikuje się z tym nurtem bardzo głęboko, chętnie malując pejzaże bezpośrednio obcując z naturą. W tym celu wyjeżdża do słonecznych krajów, które inspirowały również pionierów tego kierunku w sztuce.  Kolor był dla nich ważniejszy od konstrukcji, decydował  o nastroju dzieła. Jak sami mawiali – kształtowali formę kolorem. Nie używali czarnej barwy, światło przedstawiali ciepłymi barwami, natomiast cienie zaznaczali chłodnymi odcieniami barwy nieba.  Malowali w sposób prosty, unikając symboliki, dwuznaczności i wpływów historii czy literatury. Jerzy Martynów jest malarzem, którego twórczość wzrusza wirtuozerią techniczną i olśniewa kolorystycznym rozmachem,  pozytywnie motywując i rozjaśniając nasze życie…

Ryszard Zaprzałka