Witryna korzysta z plików cookies,które są niezbędne do prawidłowego jej funkcjonowania .W ustawieniach przeglądarki możesz zmienić warunki ich przechowywania lub dostępu

Kobieco i po męsku

 czyli kilka słów o  dwóch polskich filmach

W ramach cyklu Goście Łukasza Maciejewskiego w Centrum Sztuki Mościce - pisze Katarzyna Cetera, obejrzeliśmy film wyreżyserowany przez Marię Sadowską pt. SZTUKA KOCHANIA. HISTORIA MICHALINY WISŁOCKIEJ – obraz, który bije rekordy frekwencyjne (obejrzało go już ponad milion widzów). Kilka dni temu cykl Millenium Studio, któremu również patronuje Łukasz Maciejewski, zaprezentował najnowsze dzieło Jana Jakuba Kolskiego, na które długo czekałam. LAS, 4 RANO to film, który po raz pierwszy zaprezentowano publiczności w ubiegłym roku w Gdyni. Polska premiera obu tych obrazów obyła się jednak w tym roku, pod koniec stycznia. Dzięki cyklom prezentującym dobre, nowe polskie kino, filmy te mogliśmy je obejrzeć już kilka dni później w Centrum Sztuki Mościce.

Czytaj więcej...

3 na 3 czyli pomiędzy 2 a 3 jest 1825 dni

 Pokaz premierowy „TodMachine” - 3 grudnia, Kino „Marzenie” w Tarnowie.

Kiedy pięć lat temu dwaj panowie – Bogusław Kornaś  i Grzegorz Stokłosa - w zdawać by się mogło niezobowiązującej rozmowie rzucili pomysł nakręcenia filmu, nikt nie podejrzewał, że to „na poważnie”. Pierwsze przymiarki mówiły o tygodniu pracy, a pierwsze pomysły scenariuszowe były tak szalone, że również ich autorzy traktowali je z przymrużeniem oka. Tydzień zamienił się w miesiąc, ten w rok, a potem to już poooszło! W efekcie projekt powstawał  pięć lat i wzięło w nim udział ponad 150 osób  pełniąc, swoją drogą, różne wymienne funkcje w realizacji filmu – od przenoszenia reflektora po bycie aktorem. Praca odbywała się o każdej porze dnia i roku. Były dni zdjęciowe ciągnące się tygodniami i były całe tygodnie, kiedy film „leżakował”. Ekipa realizacyjna przejechała dziesiątki kilometrów po samym Tarnowie i okolicach. Była też w Pilźnie, Nowym Sączu, Kolbuszowej, Parkoszu, Pleśnej oraz w okolicach Dubiecka. Zaliczono dziesiątki plenerów i więcej niż dziesiątki wnętrz. Film rejestrowano w budynkach szkolnych, fabrycznych, kościelnych, zamkowych i prywatnych. W piwnicach i na strychach, w pałacu i w wiejskiej chacie. Zarejestrowano około 500 godzin materiału filmowego, około 50 godzin  materiału muzycznego tła i napisano nie mniej jak 500 słów napisów filmowych. Jednej rzeczy tylko nie rejestrowano – mowy ludzkiej. Co zrozumiałe, bo szaleni twórcy filmu postanowili odrzucić 4D, albo i 44D i zrobić kino nieme. W filmie wykorzystano nie mniej jak 200 różnych kostiumów, a białej farby do charakteryzacji  twarzy zużyto ze dwa worki. Dlaczego 2 i 3 oraz 1825? To proste. Rozszyfrowując te liczby od tyłu: tyle dni liczy sobie pięć lat. 3 dnia grudnia zaplanowano premierę, a 2 to liczba tych, którzy to szaleństwo rozpoczęli, aby mogły to oglądać tysiące! O tym wszystkim rozmawiano podczas czwartkowej /1 grudzień/ konferencji prasowej, jaką organizatorzy projektu: reżyser Bogusław Kornaś i odtwórcy głównych ról Małgorzata Stankowska i Mateusz Żelazo zwołali w TCK.  Szkoda tylko, że prawie zupełnie zbojkotowały ją lokalne media, przybyło ledwie troje dziennikarzy… Tak więc było 3 na 3. Zauważalny był także brak kogokolwiek ze Stowarzyszenia Teatr Nie Teraz – opiekuna i koordynatora projektu.   

Czytaj więcej...

Czarno-białe kino nieme i jego nowe życie w Tarnowie

Zdawać by się mogło, że w dzisiejszej kinematografii królują efekty specjalne, krew i nagość, a bez tych elementów, mieszanych w różnych proporcjach, nie może współcześnie powstać żaden film. Nic bardziej mylnego! W ramach Stowarzyszenia Nie Teraz doprowadzono do finału Projekt TodMachine, którego autorami są Bogusław Kornaś, współpracujący z Teatrem Nie Teraz fotografik, filmowiec i dokumentalista oraz aktor TNT Grzegorz Stokłosa. „To wyjątkowa propozycja powrotu do kina niemego, do jakże ekskluzywnej czerni i bieli, do niespokojnego ducha niemieckiego ekspresjonizmu lat dwudziestych ubiegłego wieku, ale również do twórczych polskich osiągnieć pierwszych lat po odzyskaniu niepodległości” – przekonują twórcy niezwykłego filmu. Czarno-biały film powstawa Udział w projekcie, oprócz aktorów, wzięli również wolontariusze. W sumie ponad 150 osób. Wszystko po to, by pokazać nam w niepowtarzalny i wręcz nieznany wielu widzom sposób interesującą historię z wątkiem wojennym, miłosnym i kryminalnym w tle oraz wymykającą się ludziom spod kontroli maszyną.

Czytaj więcej...

Żył, aby robić filmy

Pogrzeb zmarłego w niedzielę 9 października  Andrzeja Wajdy - jednego z najwybitniejszych polskich reżyserów i ludzi kultury, odbył się dziś w środę, 19 października, na cmentarzu Salwatorskim w Krakowie. Uroczystości pogrzebowe poprzedziła msza św. w kościele  Ojców Dominikanów, podczas której wystawiono urnę z prochami reżysera. - Jego śmierć uzmysławia nam, że odszedł człowiek, po którym wyrwa nigdy nie zostanie zasypana. Żegnamy artystę na miarę Mickiewicza i Słowackiego, Chopina i Malczewskiego, Gombrowicza i Miłosza (...). I kto nam będzie teraz o nas opowiadał? Panie Andrzeju, kto? Razem z Wajdą odchodzi do przeszłości nasze "my", nasza nieinfantylna i niemegalomańska opowieść o sobie, mistrzowski obraz, w którym mogliśmy siebie poznawać i siebie kochać, coś, co nas tworzyło i łączyło. Odchodzimy, odchodzimy. Lato się w nas przełamało - mówił podczas odprawionej dzień wcześniej w Warszawie mszy ksiądz Andrzej Luter. Mistrz był kilkakrotnie w  Tarnowie, m.in. na Tarnowskiej Nagrodzie Filmowej oraz na zaproszenie, także już ś.p. Bogusława Wojtowicza w planowanym Młynie Sztuki /dawniej Szncera/.  Polskie kino bez Andrzeja Wajdy nie będzie już takie jak wcześniej...

Czytaj więcej...