Witryna korzysta z plików cookies,które są niezbędne do prawidłowego jej funkcjonowania .W ustawieniach przeglądarki możesz zmienić warunki ich przechowywania lub dostępu

Rodzina Beksińskich gościem Łukasza Maciejewskiego

Nie znam się na Beksińskich – pisze w bardzo osobistej recenzji z filmu „Ostatnia rodzina” i spotkania z Andrzejem Sewerynem /MCS 3.10.16./ - aktorka Agnieszka Rodzik. Malarstwo Beksińskiego znam z wystaw, zachwyca mnie i przeraża jednocześnie. Fascynuje i odpycha, doceniam i staram się zrozumieć. Tego, co robił z muzyką Tomek Beksiński nie doświadczyłam, byłam za młoda gdy odbierał sobie życie a później, nie odnalazłam tego w kluczowym dla mnie momencie poszukiwań. Stąd też nie czuję się na siłach i nie jestem chyba kompetentna by o filmie tym pisać dużo. Słyszę zarzuty, jakie kierowane są w stronę Jana P. Matuszyńskiego i pozostałych twórców filmu o to, że niedomalowali Beksińskich, że postać Zdzisława pozbawiona jest głębi, która była w malarzu a i, że Tomek jest nie taki, jakiego zapamiętali go słuchacze audycji radiowych. I pewnie mają rację, ale nie można chyba wymagać od twórcy, żeby był w stanie przeprowadzić wnikliwe studium każdego z aspektów skomplikowanej postaci w filmie, ograniczonym czasowo, dostosowanym do warunków percepcji zwykłego widza, nie tylko smakosza twórczości Beksińskich.

Czytaj więcej...

Smoleńsk czyli zmarnowane szanse, stracone nadzieje...

Byłam widziałam – dzieli się swoimi refleksjami tarnowska aktorka Agnieszka Rodzik, związana z Teatrem Nie Teraz. Pierwsza refleksja, która nasuwa się po obejrzeniu filmu „Smoleńsk”- zmarnowany potencjał na historię o kłamstwie. Żal, że znów w polskim kinie stawia się na ckliwą opowieść aniżeli na pokazanie świata „po katastrofie”. Mam oczywiście w głowie zmarnowanych przez Wajdę „Milczących. Niepokonanych" Odojewskiego. Zamiast obrazu skomplikowanego procesu ogłupiania narodu, odebrania rodzinom możliwości przeżywania tragedii, stawiania barier naturalnemu pragnieniu społeczeństwa do uzewnętrzniania wątpliwości i pytań - tyle analogii do sprawy katyńskiej, tyle analogii zaprzepaszczonych, muszę dodać- poplątano fakty z fikcją, manipulację z niedomówieniami i to w taki sposób, że modelowo wręcz włożono w ręce krytyków i sceptyków argumenty, by film ten zniszczyć .

Czytaj więcej...

Kino jak marzenie - Nie ma mowy!

Poza tym jest na świecie taki rodzaj smutku, którego nie można wyrazić łzami. Nie można go nikomu wytłumaczyć. Nie mogąc przybrać żadnego kształtu, osiada cicho na dnie serca jak śnieg podczas bezwietrznej nocy.” Tytuł mojego artykułu - pisze Justyna Babiarz, jest bardzo przewrotny, ponieważ, wbrew stworzonemu na tej drodze pierwszemu wrażeniu, pragnę zachęcić tarnowian do wybrania się, pomimo letniej kanikuły, do kina. Serdecznie polecam, znajdujący się na bardzo interesującym i intrygującym pograniczu filmu obyczajowego, psychologicznego, dramatu oraz komedii romantycznej, obraz zatytułowany – Nie ma mowy!

Czytaj więcej...

Fotograficzni maestro

Jest ich dwóch, a raczej troje oraz całkiem spora grupa prawdziwych zawodowców i amatorów, regularnie odnoszących mniejsze i większe sukcesy. Szczególnie ostatnio. I tak, guru tarnowskich fotografików, fotoreporter Tadeusz Koniarz zdobył pierwszą nagrodę w kategorii „Wydarzenia” w Ogólnopolskim Konkursie Fotografii Prasowej Grand Press Photo 2016. Niecały miesiąc wcześniej podobne wyróżnienie otrzymał w równie prestiżowym BZ WBK Press Foto. Jak dotąd żadnemu z polskich fotoreporterów nie udało się zdobyć w jednym roku dwóch głównych nagród w obu konkursach. Z kolei inny tarnowski fotoreporter, przedstawiciel młodego pokolenia Jakub Ochnio, otrzymał złoty medal w kategorii Spot news - fotoreportaż na Life Press Photo. Komisja nagrodziła cykl o wojnie na Ukrainie. Fotograf został doceniony już po raz drugi w tym konkursie – w 2015 roku otrzymał w tej samej kategorii wyróżnienie. Natomiast nie mieszkająca wprawdzie w Tarnowie ale od niedawna zakochana w nim bez pamięci, a to za sprawą TNT i naszego portalu, Inka Wieczeńska – znana i ceniona w całej Polsce artysta fotografik , dla której fotografowanie Bieszczadów stało się sposobem na życie, została już po raz drugi laureatką prestiżowego konkursu fotograficznego National Geographic. Jej bieszczadzkie dzieło pt. „Sen czy jawa”, wyłonione z pośród 10 tyś. fotografii, znalazło się w finałowej 12. najciekawszych zdjęć roku.  Gratulujemy! Starym i nowym kulturalnym ambasadorom Tarnowa. 

Czytaj więcej...