Witryna korzysta z plików cookies,które są niezbędne do prawidłowego jej funkcjonowania .W ustawieniach przeglądarki możesz zmienić warunki ich przechowywania lub dostępu

Kino jak marzenie - Nie ma mowy!

Poza tym jest na świecie taki rodzaj smutku, którego nie można wyrazić łzami. Nie można go nikomu wytłumaczyć. Nie mogąc przybrać żadnego kształtu, osiada cicho na dnie serca jak śnieg podczas bezwietrznej nocy.” Tytuł mojego artykułu - pisze Justyna Babiarz, jest bardzo przewrotny, ponieważ, wbrew stworzonemu na tej drodze pierwszemu wrażeniu, pragnę zachęcić tarnowian do wybrania się, pomimo letniej kanikuły, do kina. Serdecznie polecam, znajdujący się na bardzo interesującym i intrygującym pograniczu filmu obyczajowego, psychologicznego, dramatu oraz komedii romantycznej, obraz zatytułowany – Nie ma mowy!

Czytaj więcej...

Fotograficzni maestro

Jest ich dwóch, a raczej troje oraz całkiem spora grupa prawdziwych zawodowców i amatorów, regularnie odnoszących mniejsze i większe sukcesy. Szczególnie ostatnio. I tak, guru tarnowskich fotografików, fotoreporter Tadeusz Koniarz zdobył pierwszą nagrodę w kategorii „Wydarzenia” w Ogólnopolskim Konkursie Fotografii Prasowej Grand Press Photo 2016. Niecały miesiąc wcześniej podobne wyróżnienie otrzymał w równie prestiżowym BZ WBK Press Foto. Jak dotąd żadnemu z polskich fotoreporterów nie udało się zdobyć w jednym roku dwóch głównych nagród w obu konkursach. Z kolei inny tarnowski fotoreporter, przedstawiciel młodego pokolenia Jakub Ochnio, otrzymał złoty medal w kategorii Spot news - fotoreportaż na Life Press Photo. Komisja nagrodziła cykl o wojnie na Ukrainie. Fotograf został doceniony już po raz drugi w tym konkursie – w 2015 roku otrzymał w tej samej kategorii wyróżnienie. Natomiast nie mieszkająca wprawdzie w Tarnowie ale od niedawna zakochana w nim bez pamięci, a to za sprawą TNT i naszego portalu, Inka Wieczeńska – znana i ceniona w całej Polsce artysta fotografik , dla której fotografowanie Bieszczadów stało się sposobem na życie, została już po raz drugi laureatką prestiżowego konkursu fotograficznego National Geographic. Jej bieszczadzkie dzieło pt. „Sen czy jawa”, wyłonione z pośród 10 tyś. fotografii, znalazło się w finałowej 12. najciekawszych zdjęć roku.  Gratulujemy! Starym i nowym kulturalnym ambasadorom Tarnowa. 

Czytaj więcej...

Filmowe Dionozje wg Magdy Zbylut - cz 7

30. Tarnowska Nagroda Filmowa | Podsumowanie

Trzydziestą Tarnowską Nagrodę Filmową uważam za zamkniętą i zanim jury konkursowe, którego przewodniczącym jest Jerzy Stuhr odczyta werdykt, ja przedstawię swój super-subiektywny punkt widzenia. Trudno jest wskazać jeden najlepszy film z racji niejednorodności proponowanych projekcji. Nie do końca wiadomo więc jakie przyjąć kryterium. Jakkolwiek, do bardzo sprawnie zrealizowanych opowieści, pełnych wartości artystycznych zaliczyć można cztery następujące tytuły: „Intruz” Magnusa von Horna, „Moje córki krowy” Kingi Dębskiej, „Obce niebo” Dariusza Gajewskiego i „Ekscentrycy, czyli po słonecznej stronie ulicy” Janusza Majewskiego. Zdecydowanie powyżej średniej należy ocenić „Anatomię zła” Jacka Bromskiego i „Karbalę” Krzysztofa Łukaszewicza. Do miana najgorszego filmu festiwalu pretenduje „11 minut” Jerzego Skolimowskiego i „Córki dancingu” Agnieszki Smoczyńskiej.  Nie jest łatwo wybrać też najlepszą kreację aktorską. Z jednej strony, zmęczeni jesteśmy oglądaniem wciąż tych samych twarzy, a z drugiej kochamy naszą „reprezentację narodową”, która nierzadko jest zmuszona wyjść naprzeciw kiepskim scenariuszom i reżyserom bez pomysłu. Do najlepszych zaliczam Agnieszkę Grochowską i Agatę Kuleszę. Pośród mężczyzn trudniejszy wybór, ale jeśli się wahać, to między Marianem Dziędzielem, Bartłomiejem Topą a Krzysztofem Stroińskim. Filmem, który zrobił na mnie największe wrażenie był ten, który został wyłączony z konkursu, czyli „Demon” Marcina Wrony z popisowymi rolami Andrzeja Grabowskiego czy Adama Woronowicza. Szkoda.

Filmowe Dionizje wg Magdy Zbylut - cz. 6

30. Tarnowska Nagroda Filmowa | Dzień piąty, 28 kwietnia 2016

Ostatnie konkursowe projekcje za nami. Piąty dzień festiwalu przyniósł nam szansę na obejrzenie „Karbali” Krzysztofa Łukaszewicza i „Córek dancingu” Agnieszki Smoczyńskiej. Po projekcji pierwszego filmu odbyło się spotkanie z Tomaszem Schuchardtem i producentem Włodzimierzem Niderhausem. Pośród innych aktywności festiwalowych znalazły się jeszcze warsztaty koncert grupy Coals. Należy również wspomnieć o spotkaniu z Jackiem Sroką w BWA.

Komu innemu ordery i odznaczenia

o „Karbali” Krzysztofa Łukaszewicza (2015)

„Karbala” stanowi dobry przykład filmu wojennego zjadliwego nawet dla kogoś, kogo nie interesuje strzelanie i masowe przemienianie się małych chłopców w dużych lub mamusi synów w sukinsynów i na odwrót. Mamy największą bitwę od czasu II wojny światowej z udziałem Polaków, chodzi o obronę ratusza w irackiej Karbali z roku 2004. Problemem jest jednak fakt, że według oficjalnej wersji, zarówno polskich, jak i bułgarskich żołnierzy w ogóle tam nie było. Cóż, nie pierwszy i nie ostatni raz ordery i odznaczenia przypadły komu innemu.

Akcja rozwija się dynamicznie od pierwszych minut filmu. Przesadnie nie zagłębiamy się w psychologię postaci na rzecz „dziania się”, ale, co zdarza się niezwykle rzadko, nie to minusem tej właśnie opowieści. Wojsko to wydawanie rozkazów i ich wypełnianie, gdzie nie ma miejsca na ckliwe wątki.

Z przyjemnością ogląda się Barłomieja Topę, Leszka Lichotę, Piotra Głowackiego i braci Żurawskich. Film dobry, wrażliwym może spłynie łza po policzku, gdy zobaczą powiewającą flagę polską.

Lepszy gorszy

o „Córkach dancingu” Agnieszki Smoczyńskiej (2015)

Ogłaszam wszem i wobec, że film „11 minut” wcale nie jest taki zły. Mam już lepszy gorszy.