Witryna korzysta z plików cookies,które są niezbędne do prawidłowego jej funkcjonowania .W ustawieniach przeglądarki możesz zmienić warunki ich przechowywania lub dostępu

Katolickie kino niszowe w mieście Leliwy

Reminiscencje z włoskiego filmu "Jak Bóg da" granego we wrześniu w „Millenium” czyli ateistyczna wizja katolicyzmu - pióra tarnowskiej poetki Justyny Babiarz. Filmowa kreacja pokazuje w jaki sposób katolicyzm widzą ateiści. Ilustruje ona między innymi grupę nazywaną we Włoszech bananowymi radykałami, którzy częstokroć z radością, przyjęliby wiadomość o tym, że ich syn jest homoseksualistą, ponieważ mogliby udowodnić otoczeniu, że są tolerancyjni. Zmartwiliby się natomiast bardzo nowiną o jego kapłańskim powołaniu i nie okazaliby w takiej sytuacji nawet cienia entuzjazmu. Reasumując – zaprezentowana w filmie współczesna, coraz częściej ateistyczna, zamożna klasa w ojczyźnie E. Falconiego woli, żeby ich potomek był gejem niż księdzem. Włochy są krajem o tradycji katolickiej, ale współcześnie zalewanym falą areligijności. Produkcja spotkała się z ciepłym przyjęciem w wielu krajach, również zupełnie różnych kulturowo od Italii czy Polski.

Czytaj więcej...

O tym i owym 228

228 – polichromie izuloryczne

O tym i owym 228 czyli odkrycie na cmentarzu

Podczas zakończonego w ostatnich tygodniach remontu wnętrza zabytkowej kaplicy Radzikowskich na tarnowskim Starym Cmentarzu odkryto dziewiętnastowieczne polichromie iluzoryczne, ukryte pod późniejszymi, liczącymi kilkadziesiąt lat warstwami tynku. Teraz malowidła – zrekonstruowane  i wyeksponowane – zdobią ściany i sufit kaplicy. Będzie można je zobaczyć 1. listopada.

- Kaplica zostanie wówczas otwarta dla wszystkich, którzy zechcą ją obejrzeć po remoncie – zapowiada Maria Wójcik, dyrektor Miejskiego Zarządu Cmentarzy w Tarnowie, i dodaje, że zakończenie  prac bardzo ją cieszy. Ta kaplica to nasz największy architektoniczny skarb  – mówi dyrektor.

Polichromie iluzoryczne tworzono techniką, która daje patrzącemu na malowidła wrażenie trójwymiaru, efektu 3D. Te odkryte w kaplicy cmentarnej Radzikowskich przedstawiają elementy architektoniczne. Polichromie zostały poddane między innymi analizie rentgenowskiej, która pomogła w ich zrekonstruowaniu. Podczas remontu wnętrza kaplicy odnowiono również piękny, trójkątny nagrobek, poświęcony Józefie Radzikowskiej i tablicę epitafijną. W kaplicy ułożono nową, granitową posadzkę i wykonano ozdobne witrażowe przeszklenie. Wcześniej, w 2015 roku, wyremontowane zostały dach i elewacja kaplicy, zaizolowano także fundamenty budowli.

Kaplica Radzikowskich pod wezwaniem św. Józefa na Starym Cmentarzu w Tarnowie jest jedną z najstarszych kaplic cmentarnych w Polsce. Została ufundowana przez Ignacego Radzikowskiego, komisarza dóbr hrabstw tarnowskiego w służbie Hieronima Sanguszki, jako kaplica grobowa dla jego rodziny. Za datę rozpoczęcia budowy kaplicy przyjmuje się 1805 rok, w którym w wieku 22 lat zmarła żona Radzikowskiego, Józefa. Kaplica jest również miejscem spoczynku tarnowskich duchownych – wśród nich biskupa tarnowskiego Alojzego Józefa Pukalskiego i Stanisława  Bulandy, wikariusza generalnego, dyrektora Muzeum Diecezjalnego w Tarnowie.

W 2016 roku zakończył się również drugi etap przebudowy kaplicy na cmentarzu komunalnym w Krzyżu. Wykonano nową konstrukcję ściany frontowej, zostały ocieplone ściany boczne i stropy. Odrestaurowane zostało wnętrze kaplicy, a  ściana frontowa zyskała nową elewację.  Jak informuje Miejski Zarząd Cmentarzy – koszty prac, wykonanych ze środków własnych MZC w 2016 roku wyniosły około 360 tysięcy złotych.

Rodzina Beksińskich gościem Łukasza Maciejewskiego

Nie znam się na Beksińskich – pisze w bardzo osobistej recenzji z filmu „Ostatnia rodzina” i spotkania z Andrzejem Sewerynem /MCS 3.10.16./ - aktorka Agnieszka Rodzik. Malarstwo Beksińskiego znam z wystaw, zachwyca mnie i przeraża jednocześnie. Fascynuje i odpycha, doceniam i staram się zrozumieć. Tego, co robił z muzyką Tomek Beksiński nie doświadczyłam, byłam za młoda gdy odbierał sobie życie a później, nie odnalazłam tego w kluczowym dla mnie momencie poszukiwań. Stąd też nie czuję się na siłach i nie jestem chyba kompetentna by o filmie tym pisać dużo. Słyszę zarzuty, jakie kierowane są w stronę Jana P. Matuszyńskiego i pozostałych twórców filmu o to, że niedomalowali Beksińskich, że postać Zdzisława pozbawiona jest głębi, która była w malarzu a i, że Tomek jest nie taki, jakiego zapamiętali go słuchacze audycji radiowych. I pewnie mają rację, ale nie można chyba wymagać od twórcy, żeby był w stanie przeprowadzić wnikliwe studium każdego z aspektów skomplikowanej postaci w filmie, ograniczonym czasowo, dostosowanym do warunków percepcji zwykłego widza, nie tylko smakosza twórczości Beksińskich.

Czytaj więcej...

Smoleńsk czyli zmarnowane szanse, stracone nadzieje...

Byłam widziałam – dzieli się swoimi refleksjami tarnowska aktorka Agnieszka Rodzik, związana z Teatrem Nie Teraz. Pierwsza refleksja, która nasuwa się po obejrzeniu filmu „Smoleńsk”- zmarnowany potencjał na historię o kłamstwie. Żal, że znów w polskim kinie stawia się na ckliwą opowieść aniżeli na pokazanie świata „po katastrofie”. Mam oczywiście w głowie zmarnowanych przez Wajdę „Milczących. Niepokonanych" Odojewskiego. Zamiast obrazu skomplikowanego procesu ogłupiania narodu, odebrania rodzinom możliwości przeżywania tragedii, stawiania barier naturalnemu pragnieniu społeczeństwa do uzewnętrzniania wątpliwości i pytań - tyle analogii do sprawy katyńskiej, tyle analogii zaprzepaszczonych, muszę dodać- poplątano fakty z fikcją, manipulację z niedomówieniami i to w taki sposób, że modelowo wręcz włożono w ręce krytyków i sceptyków argumenty, by film ten zniszczyć .

Czytaj więcej...