Witryna korzysta z plików cookies,które są niezbędne do prawidłowego jej funkcjonowania .W ustawieniach przeglądarki możesz zmienić warunki ich przechowywania lub dostępu

O tym i owym 228

228 – polichromie izuloryczne

O tym i owym 228 czyli odkrycie na cmentarzu

Podczas zakończonego w ostatnich tygodniach remontu wnętrza zabytkowej kaplicy Radzikowskich na tarnowskim Starym Cmentarzu odkryto dziewiętnastowieczne polichromie iluzoryczne, ukryte pod późniejszymi, liczącymi kilkadziesiąt lat warstwami tynku. Teraz malowidła – zrekonstruowane  i wyeksponowane – zdobią ściany i sufit kaplicy. Będzie można je zobaczyć 1. listopada.

- Kaplica zostanie wówczas otwarta dla wszystkich, którzy zechcą ją obejrzeć po remoncie – zapowiada Maria Wójcik, dyrektor Miejskiego Zarządu Cmentarzy w Tarnowie, i dodaje, że zakończenie  prac bardzo ją cieszy. Ta kaplica to nasz największy architektoniczny skarb  – mówi dyrektor.

Polichromie iluzoryczne tworzono techniką, która daje patrzącemu na malowidła wrażenie trójwymiaru, efektu 3D. Te odkryte w kaplicy cmentarnej Radzikowskich przedstawiają elementy architektoniczne. Polichromie zostały poddane między innymi analizie rentgenowskiej, która pomogła w ich zrekonstruowaniu. Podczas remontu wnętrza kaplicy odnowiono również piękny, trójkątny nagrobek, poświęcony Józefie Radzikowskiej i tablicę epitafijną. W kaplicy ułożono nową, granitową posadzkę i wykonano ozdobne witrażowe przeszklenie. Wcześniej, w 2015 roku, wyremontowane zostały dach i elewacja kaplicy, zaizolowano także fundamenty budowli.

Kaplica Radzikowskich pod wezwaniem św. Józefa na Starym Cmentarzu w Tarnowie jest jedną z najstarszych kaplic cmentarnych w Polsce. Została ufundowana przez Ignacego Radzikowskiego, komisarza dóbr hrabstw tarnowskiego w służbie Hieronima Sanguszki, jako kaplica grobowa dla jego rodziny. Za datę rozpoczęcia budowy kaplicy przyjmuje się 1805 rok, w którym w wieku 22 lat zmarła żona Radzikowskiego, Józefa. Kaplica jest również miejscem spoczynku tarnowskich duchownych – wśród nich biskupa tarnowskiego Alojzego Józefa Pukalskiego i Stanisława  Bulandy, wikariusza generalnego, dyrektora Muzeum Diecezjalnego w Tarnowie.

W 2016 roku zakończył się również drugi etap przebudowy kaplicy na cmentarzu komunalnym w Krzyżu. Wykonano nową konstrukcję ściany frontowej, zostały ocieplone ściany boczne i stropy. Odrestaurowane zostało wnętrze kaplicy, a  ściana frontowa zyskała nową elewację.  Jak informuje Miejski Zarząd Cmentarzy – koszty prac, wykonanych ze środków własnych MZC w 2016 roku wyniosły około 360 tysięcy złotych.

Rodzina Beksińskich gościem Łukasza Maciejewskiego

Nie znam się na Beksińskich – pisze w bardzo osobistej recenzji z filmu „Ostatnia rodzina” i spotkania z Andrzejem Sewerynem /MCS 3.10.16./ - aktorka Agnieszka Rodzik. Malarstwo Beksińskiego znam z wystaw, zachwyca mnie i przeraża jednocześnie. Fascynuje i odpycha, doceniam i staram się zrozumieć. Tego, co robił z muzyką Tomek Beksiński nie doświadczyłam, byłam za młoda gdy odbierał sobie życie a później, nie odnalazłam tego w kluczowym dla mnie momencie poszukiwań. Stąd też nie czuję się na siłach i nie jestem chyba kompetentna by o filmie tym pisać dużo. Słyszę zarzuty, jakie kierowane są w stronę Jana P. Matuszyńskiego i pozostałych twórców filmu o to, że niedomalowali Beksińskich, że postać Zdzisława pozbawiona jest głębi, która była w malarzu a i, że Tomek jest nie taki, jakiego zapamiętali go słuchacze audycji radiowych. I pewnie mają rację, ale nie można chyba wymagać od twórcy, żeby był w stanie przeprowadzić wnikliwe studium każdego z aspektów skomplikowanej postaci w filmie, ograniczonym czasowo, dostosowanym do warunków percepcji zwykłego widza, nie tylko smakosza twórczości Beksińskich.

Czytaj więcej...

Smoleńsk czyli zmarnowane szanse, stracone nadzieje...

Byłam widziałam – dzieli się swoimi refleksjami tarnowska aktorka Agnieszka Rodzik, związana z Teatrem Nie Teraz. Pierwsza refleksja, która nasuwa się po obejrzeniu filmu „Smoleńsk”- zmarnowany potencjał na historię o kłamstwie. Żal, że znów w polskim kinie stawia się na ckliwą opowieść aniżeli na pokazanie świata „po katastrofie”. Mam oczywiście w głowie zmarnowanych przez Wajdę „Milczących. Niepokonanych" Odojewskiego. Zamiast obrazu skomplikowanego procesu ogłupiania narodu, odebrania rodzinom możliwości przeżywania tragedii, stawiania barier naturalnemu pragnieniu społeczeństwa do uzewnętrzniania wątpliwości i pytań - tyle analogii do sprawy katyńskiej, tyle analogii zaprzepaszczonych, muszę dodać- poplątano fakty z fikcją, manipulację z niedomówieniami i to w taki sposób, że modelowo wręcz włożono w ręce krytyków i sceptyków argumenty, by film ten zniszczyć .

Czytaj więcej...

Kino jak marzenie - Nie ma mowy!

Poza tym jest na świecie taki rodzaj smutku, którego nie można wyrazić łzami. Nie można go nikomu wytłumaczyć. Nie mogąc przybrać żadnego kształtu, osiada cicho na dnie serca jak śnieg podczas bezwietrznej nocy.” Tytuł mojego artykułu - pisze Justyna Babiarz, jest bardzo przewrotny, ponieważ, wbrew stworzonemu na tej drodze pierwszemu wrażeniu, pragnę zachęcić tarnowian do wybrania się, pomimo letniej kanikuły, do kina. Serdecznie polecam, znajdujący się na bardzo interesującym i intrygującym pograniczu filmu obyczajowego, psychologicznego, dramatu oraz komedii romantycznej, obraz zatytułowany – Nie ma mowy!

Czytaj więcej...