Witryna korzysta z plików cookies,które są niezbędne do prawidłowego jej funkcjonowania .W ustawieniach przeglądarki możesz zmienić warunki ich przechowywania lub dostępu

TARNÓW I OKOLICE: WSTAJEMY Z KOLAN

czyli
KINO W CZASACH ZARAZY

Kiedy dwa tygodnie rząd poluzował obostrzenia i otworzył kina, pobiegłam natychmiast - pisze w swej najnowszej korespondencji Katarzyna Cetera, nadrabiać filmowe zaległości – zresztą nie byłam osamotniona. Źródła podają, że podczas walentynkowego weekendu frekwencja w polskich kinach wyniosła blisko 100 tys. osób. Należy podkreślić, że ten spektakularny wynik został osiągnięty nie tylko w reżimie sanitarnym, bez hollywoodzkich hitów i polskich przebojowych produkcji, ale też bez udziału multipleksów

W czerwcu ubiegłego roku, tuż po lockdownie, średnia liczba widzów w kinach w czasie weekendów nie przekraczała 10 tysięcy osób, a w lipcu około 30 tysięcy. Stutysięczny pułap udało się przekroczyć dopiero w ósmym tygodniu od momentu wznowienia działalności kin, gdy funkcjonowały już niemal wszystkie multipleksy (do otwarcia całego rynku brakowało jedynie kilku obiektów Multikina).

Tym razem jednak wszystkie wielosalowe obiekty były zamknięte, a mimo to frekwencja również oscylowała w granicach 100 tys. osób. Są to co prawda dane szacunkowe, ale media donosiły, że bilety w warszawskich kinach rozchodziły się na pniu a przed kasami tłoczyły się tłumy. W Tarnowie aż tak ich tłumów nie zauważyłam, jakby tego było mało, jeden z filmów w oglądałam w dzień powszedni jako jedyny widz obecny na sali kinowej.

Niewątpliwymi hitami pierwszego, walentynkowego weekendu były filmy ZABIJ TO I WYJEDŹ Z TEGO MIASTA , NA RAUSZU, PALM SPRINGS (projekcje odbywały się w kinie Millenium) czy JAK NAJDALEJ STĄD (kino Marzenie) W innych miastach frekwencję podkręcały SOUND OF METAL czy CZAROWNICA MIŁOŚCI. Niektóre z wymienionych produkcji wyświetlano jako filmy przedpremierowe. Można stwierdzić, że trafiły do repertuaru w trybie awaryjnym, ale to właśnie one cieszyły się największą popularnością.

     

Po kilku minutach wpuszczają nas na salę. Większość osób rozgląda się z zaciekawieniem. Dawno nikt z nas nie widział tylu ludzi w jednym miejscu. To, co dostrzegam mimo maseczek, to malująca się na twarzach wesołość. Ale może tylko mi się wydaje, bo projektuję na innych moje własne odczucia.- pisała o swojej wizycie w kinie Karolina Stankiewicz - Film zaczyna się bez reklam i zwiastunów. Zastanawiam się nad tym przez chwilę. Ale po dwóch minutach jestem już bez reszty pochłonięta filmem. Gdy się kończy i światła znów się włączają, trochę mi żal, że to koniec.

W dystrybucji kinowej wciąż znajduje się także dramat 25 LAT NIEWINNOŚCI. SPRAWA TOMKA KOMENDY. Film miał premierę 18 września. Tę produkcję można uznać za największy kinowy przebój "czasu pandemii". W tym niezwykle trudnym okresie zgromadził aż 714 tys. widzów.

Największe wrażenie zrobił na mnie jednak nie Tomasz Komenda, a duński kandydat do Oskara. Piotr Piskozub już w listopadzie zapowiadał, że ten film stanie się jednym z naszych najbardziej ulubionych filmów roku. Nie może być inaczej, skoro Mads Mikkelsen zatraca się na ekranie w obłąkanym tańcu, a widz dowiaduje się, czy utrzymywanie poziomu pół promila alkoholu we krwi czyni nasze życie pełniejszym.

Film NA RAUSZU w reżyserii Thomasa Vinterberga oferuje wszystko to, czego aktualnie potrzeba zatrwożonym przez trudny, pandemiczny okres sercom i umysłom: pomysł na historię rodem z innego świata, niesamowitą lekcję na temat brania się z życiem za bary, wiwisekcję ludzkiej natury w obliczu nieuchronnej porażki, morze wódki i pląsającego w chocholim tańcu Madsa Mikkelsena:

Mikkelsen, Bo Larson, Ranthe i Millang tworzą na ekranie jedyny w swoim rodzaju kwartet życiowych rozbitków, everymanów, którzy - co paradoksalne - w całej swej szarości jestestwa są zupełnie niepodrabialni. Prawdziwy koncert daje tu zwłaszcza pierwszy i najsłynniejszy z Duńczyków, składający charyzmatyczne, filmowe emploi na ołtarzu walki o ekspozycję tchórzostwa i zagubienia portretowanej przez siebie postaci. Aktor kapitalnie uchwycił porażki Martina, robiąc to w dodatku w najsubtelniejszy sposób możliwych, sprowadzający się choćby do charakterystycznej gestykulacji i mimiki twarzy

Już dawno żaden film mnie tak nie wzruszył. Jest w nim wszystko, czego oczekuję od dobrego filmu: świetnej muzyki, zwartej, nurtującej fabuły, poczucia humoru i tego „czegoś”. Jest to w tym wypadku film o męskiej przyjaźni, wrażliwości, nadziejach, planach – a wreszcie przecież o miłości. Film totalny – jakiego od dawno mi brakowało.

W kinach – podobnie jak w teatrach - nadal obowiązuje reżim sanitarny: można zajmować co drugie miejsce, obowiązują maseczki, przed wejściem na salę należy zdezynfekować dłonie. Można więc czuć się bezpiecznie, ponieważ także w marcu – jak się okazuje – tarnowskie kina nadal będą nas zapraszać na dobre filmy.

Katarzyna Cetera