Witryna korzysta z plików cookies,które są niezbędne do prawidłowego jej funkcjonowania .W ustawieniach przeglądarki możesz zmienić warunki ich przechowywania lub dostępu

DWA KOSMOSY (I PÓŁ)

Wczoraj zainaugurowano 31. Tarnowską Nagrodę Filmową. Dziś rozpoczynają się zmagania konkursowe. Miejmy nadzieję - dywaguje Katarzyna Cetera , że – mimo niesprzyjających aktualnie ekonomicznych wiatrów – święto polskiego kina w Tarnowie będzie okazałe. Właśnie podczas ubiegłorocznej, jubileuszowej edycji Tarnowskiej Nagrody Filmowej udało mi się zobaczyć KOSMOS – ostatni film Andrzeja Żuławskiego, prezentowany podczas festiwalu jako pokaz specjalny – jeszcze przed oficjalną polską premierą. I tak ten KOSMOS w sobie nosiłam, aż do dziś.

Film nawet mi się podobał – choć pewnie niejednemu wielbicielowi Gombrowicza w głowie się nie mieściło przeniesienie akcji o niemal sto lat i o kilka tysięcy kilometrów –  z przedwojennego Zakopanego na współczesną, portugalską prowincję. Niewątpliwym atutem filmu jest bez wątpienia fakt, że Żuławskiemu udało się to, co nie udawało się dotychczas tłumaczom literatury: reżyser dał radę włożyć Francuzom Gombrowicza w usta. Zwróciłam uwagę na tworzenie zupełnie nowych, egzotycznych dla języka francuskiego form. Nie jestem nawet w stanie wyobrazić sobie, jak przeciętny francuski widz odebrał ten film, bo dla nich to, co aktorzy wyczyniają tu na poziomie językowym to musi być jeszcze większy – nomen omen – kosmos niż np. dla mnie – potwierdza jeden z recenzentów. I właśnie to – poza zdumiewająco wspaniałym Jonathanem Genêtem –  przekonuje mnie do filmu Żuławskiego. Trafnie wypowiada się na temat filmu Bartosz Staszczyszyn na łamach culture.pl:

Żuławski, bodaj największy erudyta polskiego kina, potraktował tekst Gombrowicza w sposób bezceremonialny, dokonując wobec niego "twórczej zdrady". Odchodząc od litery powieści, dochował wierności jej duchowi i postawił te same pytania, które wybrzmiewały w Gombrowiczowskiej prozie. Jaki jest sens znaków rozsianych po otaczającym nas świecie? Kto zostawił te znaki? Dokąd nas one prowadzą? Żuławski nie tylko nie udziela odpowiedzi na te pytania, ale wręcz obraca je w żart, pokazując, że w świecie chaosu próżno szukać sensu. Nie ma go w sztuce, w miłości, w życiu.

     

Jakże podobne wrażenia wyniosłam i ja – ale ze spektaklu.

W przedświątecznym tygodniu wybrałam się na krótką wycieczkę do Krakowa – chciałam zobaczyć inny KOSMOS – sztukę na podstawie tejże powieści Gombrowicza zaadaptowanej i wyreżyserowanej na deskach Narodowego Starego Teatru im. Heleny Modrzejewskiej w Krakowie. Tłumów nie było – większość z nas była już w przedświątecznej gorączce. KOSMOS był pierwszą premierą sezonu w Starym – kto go miał obejrzeć, ten już dawno widział – a zarazem czwartą runda zmagań znakomitego reżysera z Gombrowiczem. Rundą – dodajmy – zwycięską.

Garbaczewski od początku wprowadza nas w trans, ale bez charakterystycznych dla siebie przewrotności. Jednak już samo przeniesienie akcji do snu, jak z seansu Kaszpirowskiego czy z EUROPY Larsa von Triera jest szczytem przewrotności. Oto trans, to sen Witolda, który w postaci granej przez Jaśminę Polak łączy się zręcznie z postacią Fuksa. Sen, z którego chcesz się obudzić – mówią autorzy – i nie możesz.

Operujemy czystym Gombrowiczem. Nie mamy żadnych wtrętów, poza kilkoma fragmentami, które wymagają dopasowania pewnych elementów do danej sytuacji scenicznej. Trzeba przyznać, iż samo przeniesienie "Kosmosu" na scenę jest niezwykle trudne. My zdecydowaliśmy się na drogę właśnie przez tekst. Może gdybyśmy robili np. spektakl taneczny, można byłoby pójść w jakąś własną impresję. Jakość języka jest jednak tutaj mocna. Ciekawie jest zatopić się w te monologi i szukać, jak one przekładają się na nas dzisiaj – deklarował reżyser w wywiadzie na łamach kulturaonline.pl

Garbaczewskiemu nie wystarcza scena – część akcji przenosi za kulisy i pokazuje je widzom w postaci projekcji wideo – tak samo rozczłonkowuje Hamleta. To spektakl ma rozmach, a nie widz. Małgorzata Gorol, „wyklęta” po skandalizującej roli w co najmniej równie skandalizującym spektaklu Eweliny Marciniak ŚMIERĆ I DZIEWCZYNA – powieszona i milcząca przez większość spektaklu dopełnia obrazu całości. I niesie kolejne, pozaartystyczne sensy.

Na scenie zobaczymy kolejne elementy kosmosu, ale także elementy świata stworzonego przez Gombrowicza: nos, gombowiczowska gęba, nawet czajnik – wszystko w poetyce absurdu i niekonsekwencji. Realne pozostaje jedynie uporczywe poszukiwanie sensu, jakiegokolwiek porządku – podkreśla Olga Katafiasz. – Uporczywe i bezowocne. Realny jest też permanentny, a z pozoru tylko celowy, ruch: mamy projekcję, podczas której naszym oczom ukazuje się rozgwieżdżone niebo. Porusza się półokrągła ściana, która co chwilę odkrywa nam nowe elementy świata obojętnego kosmosowi. Nie ma ucieczki ze spektaklu, jak tylko przez inny spektakl.

Nie ma ucieczki przed gębą, jak tylko w inną gębę, a przed człowiekiem schronić się można jedynie w objęcia innego człowieka. Przed pupą zaś w ogóle nie ma ucieczki – podsumował Gombrowicz FERDYDURKE. – Ścigajcie mnie, jeśli chcecie. Uciekam z gębą w rękach.

Czego i Państwu życzę.

Katarzyna Cetera
Fot. Krzysztof Kalinowski/LoveKraków.pl

KOSMOS (Cosmos)
reżyseria:  Andrzej Żuławski
scenariusz na podstawie powieści Witolda Gombrowicza: Andrzej Żuławski
zdjęcia:  André Szankowski
muzyka:  Andrzej Korzyński
montaż:  Julia Gregory
scenografia, dekoracje: Paula Szabo

Obsada:
Sabine Azéma  Pani Woytis
Jean-François Balmer Léon
Jonathan Genêt  Witold
Johan Libéreau  Fuchs
Victória Guerra  Lena
Clémentine Pons Catherette / Ginette
Andy Gillet  Lucien
Ricardo Pereira  Tolo

produkcja: Francja-Portugalia
premiera: 1 lipca 2016 (Polska), 8 sierpnia 2015 (świat)

KOSMOS
(według powieści Witolda Gombrowicza)

adaptacja i reżyseria: Krzysztof Garbaczewski
scenografia:  Aleksandra Wasilkowska
kostiumy:  Svenja Gassen
muzyka:   Jan Duszyński
światła:   Bartosz Nalazek
projekcje wideo: Robert Mleczko
choreografia:  Izabela Szostak

Obsada:
Małgorzata Gorol
Jaśmina Polak
Marta Ścisłowicz
Maciej Charyton
Roman Gancarczyk
Paweł Kruszelnicki
Błażej Peszek

Narodowy Stary Teatr im. Heleny Modrzejewskiej w Krakowie
Premiera 19 listopada 2016