czyli
SIEDEM BRAM
Półtonami schodzę w dół…
Coraz niżej i niżej,
Na dno cierpienia duszy,
Na dno – umęczonego serca…
Półtonami schodzę w dół,
Zamykając kolejne siedem bram…
Każda brama – dziesiętnicą się zaczyna,
Każda otwarta – światłem płonie,
By w cieniu – zamknąć się z wielkim hukiem.
Ile światła mi dała a ile ciemności?
Jak długo stałam w pełnym świetle,
Chwilą otumaniona,
Tak krótko szczęśliwa…
Coraz trudniej zatrzasnąć czas
Zamknięty lecz nieszczelny…
Ginie gdzieś jasna smuga,
Chyłkiem się wymyka,
Szare cienie ciągnie za sobą…
Stoję – raz ostatni – na dachu świata mego.
Trzymam moje życie – zamknięte –
W małej cienkiej przestrzeni…
Moja mała miłość…
Już odpocząć musi…
Chowa się w strunach harfy…
Niech wciąż patrzę na nią…
* * *
obraz i wiersz: Bożena Kwiatkowska
____________________________________________________________________
czyli
Stworzenie świata
Toń – cicha, spokojna
Z lekkim zdziwieniem
Marszczy brew szarą,
Pieszczotą piór białych muskana
Jesteś w niej, poruszasz się
Panie…
Okrąg, wpisany w horyzont lasów ośnieżonych;
Oddychając-domy
Wypuszczają smugi białe –
A oddech ich miarowy, spokojny…
Kolorowe klocki
Na szachownicy życia
Posłusznie układają się do snu,
Zachęcane mruganiem topazowym…
Gładzisz ich głowy,
Panie…
Oddycham ciszą, spokojem uświęconym,
Błogosławię ciszę twoją maleńka.
W chłodnej toni
Zanurzasz swoje święte ręce –
Miłosierdziem karmię się Twoim
Jesteś we mnie
Śpiewasz we mnie
Panie…
* * *
obraz i wiersz: Bożena Kwiatkowska